Ferraty
Już w roku 1910 w Dolomitach, w masywie Selli powstała jedna z pierwszych ferrat1. To istniejąca do dziś bardzo trudna Via ferrata delle Mescules. Czym zatem są te „żelazne ścieżki”, które po tylu latach zdobyły takie powodzenie, że przyjeżdżają tutaj miłośnicy tej formy turystyki z całej Europy?
W 2017r w dziale Ferraty z braku czasu nie ma nowości, ale już pracuję nad aktualizacją i korektą wszystkich opisów o ferratach. Ukaże się dużo nowości, choć mam wątpliwości, czy uda mi się zamieścić wszystkie informacje i zdjęcia jakie posiadam.
 

Mówiąc najprościej i obrazowo 〈na samej górze〉 ferraty to wysokogórskie szlaki, na których idący turysta ubrany jest w specjalne szelki, połączone krótką linką z karabinkiem. Z kolei ten karabinek jest przyczepiony do metalowej liny asekuracyjnej, a ta jest zamocowana na stałe do skały. I tak powoli, mozolnie idąc po skałach, czy to pod górę, czy na dół, przesuwa się ten karabinek na metalowej linie.

Ponieważ metalowa lina, co kilka metrów jest przymocowana klamrami do skały, w tym miejscu trzeba się zatrzymać, wypiąć karabinek i przypiąć ponownie za tą klamrą.

Jak widać na zdjęciu 〈obok〉, linki zabezpieczające z karabinkami są dwie. To, dlatego by w czasie przepinania się, cały czas jedną z nich być przypiętym na stałe.

Ale właśnie szelki, które mamy na sobie i krótka linka z karabinkiem mają nas zabezpieczyć przed skutkami upadku.

Mają nam zagwarantować, że nie spadniemy dalej niż kilka metrów, czyli do miejsca, gdzie metalowa lina jest mocnymi kotwami przymocowana do skały.

Bardzo ważną rolę pełni przyrząd hamujący, który łączy linki z karabinkami z uprzężą. Zmniejsza on siłę szarpnięcia i amortyzuje jednocześnie skutki upadku. Najczęściej przyrząd hamujący ma kształt metalowej płytki, przez który przepleciona jest lina i całość tego zestawu działa na zasadzie tarcia i oporu liny w czasie przesuwania się przez otwory w płytce. Cały ten zestaw nazywany jest lonżą.

Ostatnio spotyka się inny, nowszy wariant przyrządu, którym jest zszyta szeroka taśma, rozrywająca się i w ten sposób amortyzująca siłę upadku.

Oczywiście cały komplet, czyli uprząż, przyrząd hamujący oraz linki z karabinkami muszą być przystosowane do użycia na ferratach i posiadać wymagane certyfikaty bezpieczeństwa.

Dlatego na kasku, uprzęży i karabinkach musi być charakterystyczny symbol UIAA - Quality label of the UIAA = 〈Union International des Associations d’Alpinisme〉.

Dział Ferraty otwiera dokładna charakterystyka tego co to jest via ferrata w opisie, której wykorzystałem zdjęcia z trudnej ferraty Ivano Dibona.

Warunkiem zachowania zasad bezpieczeństwa na ferratach jest rygorystyczne przestrzeganie określonych reguł, z którymi trzeba się zapoznać i oczywiście później je respektować.

W serwisie prezentuję również trzy, ze stosowanych klasyfikacji stopni trudności oraz nowy i uaktualniony wykaz ferrat, jakie znajdują się w Dolomitach.

Przykłady stopni trudności, to natomiast najnowsza odpowiedź na pytania jakie często dostaję w korespondencji, od osób które mają obawy, czy poradzą sobie z trudnościami na ferratach.

Po części wstępnej, prezentuję opisy ferrat na początek, czyli przykład jak rozpocząć wielką przygodę z ferratami. Są to nasze stare wyprawy, z czasów zanim powstał ten serwis o Dolomitach, dlatego zdjęć jest mało i nie prezentują wszystkich ważnych miejsc na trasie.

Kolejne dwa działy, czyli najładniejsze trasy i piękne szczyty to mój własny sposób prezentacji ferrat, który mam nadzieję, że się wszystkim spodoba. Opisy te, są już ilustrowane dużą ilością zdjęć zarówno z trasy jak i prezentują okoliczne krajobrazy. W nowszych opisach znajdują się specjalnie przygotowane galerie, w których wykorzytałem moje fotograficzne zapasy, które w dużej części pochodzą z różnych wycieczek, nie tylko tych prowadzących przez ferraty.

 

W Dolomitach ferraty łatwe i średnio trudne stanowią ponad połowę. Właśnie od nich powinno się zaczynać, gdyż czasami nie odbiegają trudnością od szlaków, którymi mieliśmy okazję wcześniej chodzić. A jedyną rzeczą, która je różni to fakt, że na tych ferratach są zabezpieczenia, zatem można dobrze i szybko nauczyć się zasad posługiwania się sprzętem asekuracyjnym.

W opisach ferratach na początek, są właśnie takie trasy. Ponieważ każde początki są trudne, jako dodatkową motywację proponuję galerię zdjęć 〈obok〉 z pięknego szczytu Cima di Val di Roda 〈obok, wierzchołek zaznaczony gwiazdką〉, na który prowadzi średnio trudna, bardzo ciekawie poprowadzona ferrata Sentiero Nico Gusella.

Ferraty to szlaki dla turystów, choć patrząc na zdjęcie 〈po lewej〉 wydaje się, że tak nie jest. Duża część osób kojarzy ferraty ze wspinaczką. Owszem tak jest, ale wyłącznie na tych trudnych ferratach, gdzie wymagane jest posiadanie podstawowych umiejętności.

Oprócz tego konieczne jest doświadczenie w turystyce wysokogórskiej. Dolomity to góry wysokie. Nawet turysta, poruszający się tam wyłącznie szlakami, może być zaskoczony załamaniem pogody.

Tutaj latem może spaść śnieg, który powoduje, że niebezpieczeństwo poruszania się na takiej trasie wzrasta wielokroć. A jak wygląda letni śnieg na ferracie, to widać na przykładzie tego zdjęcia, z ferraty Passo Santner w masywie Catinaccio, jednej z najładniejszych tras w Dolomitach, która prowadzi w rejon słynnych Turni z Vaiolet 〈po prawej〉.

 

Wszystkie, ferraty jakie są w Dolomitach mają albo pochodzenie historyczne albo powstały w czasach największego rozwoju turystyki, który miał miejsce na przełomie lat 60-70 ubiegłego wieku.

Prawda jest taka, że wiele z tych tras nigdy by nie powstało, gdyby w Cortinie d’Ampezzo nie zorganizowano Igrzysk Olimpijskich w 1956 roku. Poniżej kilka charakterystycznych przykładów.

 

Sentiero Ferrato Ivano Dibona w masywie Cristallo 〈poniżej i obok〉, to bardzo ciekawie poprowadzona ferrata, która powstała w latach 1969-1970. Każdy, kto po raz pierwszy przyjeżdża do Cortiny, spogląda na ten wielki masyw, a po chwili dostrzega na lewo od głównego wierzchołka wielki żleb. To właśnie w nim, przebiega kolejka linowa na przełęcz, do ciekawie wkomponowanego w otoczenie schroniska Locatelli.

Ferrata ta jest opisana szczegółowo w serwisie i pomimo faktu, że jest trudna to polecam ją, jako jedną z ferrat dobrych na początek. Typowych trudności skalnych o tym stopniu jest tam bardzo niewiele i występują wyłącznie na początku, więc można w każdej chwili przez znany z filmów mostek zawrócić do schroniska. Natomiast różnorodność trasy powoduje, że można bardzo dobrze poznać specyfikę tych gór.

Ferrata Ivano Dibona ma również swoje historyczne uzasadnienie. Na jej północnym odcinku, trasa prowadzi przez szereg starych schronów, budowli i umocnień z czasów I Wojny Światowej. Można by powiedzieć, że dziś ferraty w Dolomitach wyznaczają ówczesną granicę i świadczą o determinacji walczących wtedy żołnierzy. Jeżeli zaczniemy, od Crody Rossy di Sesto na północnym-wschodzie, potem Torre di Toblin i Monte Paterno, poprzez Cristallo, Tofanę, Fanes, La Mesolę i oczywiście Marmoladę, to będziemy mieli linię frontu. A na ferratach, które są w tych miejscach spotkamy różnorodne pamiątki z wojny.

W dziale Ciekawostki są opisy dwóch takich miejsc związanych z historią, czyli Cinque Torii oraz Forte Tre Sassi. A dla ścisłości to również trzecie miejsce tam opisane, czyli muzeum Reinholda Messnera mieści się w starym forcie, jaki znajduje się na szczycie Monte Rite.

Na głównej grani Cristallo jest jeszcze jedna ferrata. To typowo wspinaczkowa, trudna ferrata Marino Bianchi, którą ukończono w 1973 roku, czyli już w trzy lata po Dibonie. Prowadzi ona na niższy przedwierzchołek, czyli Cima di Mezzo 〈3154m〉.

 

Torre di Toblin 〈poniżej i obok〉, to prawdziwa skalna twierdza z lat 1915-1917. Gdyby nie historia związana z tym miejscem, to ferrata ta nigdy by nie powstała, bo w zasadzie większość trasy wejściowej prowadzi po drabinach, których tam jest aż 17.

Ten niewielki szczyt znajduje się w pobliżu słynnych Tre Cime di Lavaredo i jest wspaniałym punktem widokowym, co można sprawdzić na dużej panoramie 〈po prawej〉. A ponieważ ferrata jest bardzo krótka i w pobliżu znajduje się schronisko Locatelli, to trasa ta cieszy się dużym powodzeniem.

 

Duża część ferrat to trasy, którymi od dawna w góry chodzili przewodnicy i myśliwi. Taką perć, przez labirynt skalnych turni masywu Sasso Lungo 〈poniżej i obok〉 wytyczyli w 1895 roku O. Schuster i H. Lorenzo. Teraz tą trasą, prowadzi jedna z ładniejszych dolomitowych ferrat, nazwana właśnie imieniem jednego z jej twórców Oskara Schustera.

W części zachodniej Dolomitów są jeszcze starsze trasy, niż droga Schustera. Na najwyższy szczyt Catinaccio już w roku 1876 kolejna znana postać tamtych lat, Johann Santner poprowadził trasę znaną do dziś. A jego imieniem nazwano piękną przełęcz w tym masywie, przez którą prowadzi kolejna wspaniała ferrata opisana w serwisie.

Po zachodniej stronie Cortiny d’Ampezzo, naprzeciwko Cristallo znajduje się drugi potężny masyw, czyli Tofane. To przykład na to, że zawsze trzeba zachować umiar we wszystkim.

Tutaj zrobiono o jedną kolejkę linową za dużo, a stare percie, którymi dawno temu chodzili myśliwi i żołnierze pozamieniano na ogólno dostępne szlaki i ferraty, które teraz powoli się zamyka, bo z powodu zbyt dużej erozji skał są już niebezpieczne.

 

Ale właśnie na Tofanie znajduje się jedna z piękniejszych ferrat. To Via ferrata Giovanni Libella, która prowadzi na piękny samotny wierzchołek Tofana de Rozes 〈poniżej〉. Na zdjęciu widzimy niezwykłą południową ścianę szczytu. Na wierzchołek można bez problemu wejść wysokogórską percią od wschodniej strony, ale ta trasa służy tylko do zejścia.

Na szczyt wchodzi się ferratą, która zaczyna się niezwykłą sztolnią wykutą w widocznej tu południowej ścianie. Ze sztolni wychodzimy na zachodnią ścianę i tamtędy, ciągiem urwistych półek trawersujemy powoli zbocze na północ, wychodząc w końcu na główną grań. Tą granią wracamy z powrotem na południe na główny wierzchołek. Polecam jedną z panoram 〈po prawej〉, na której widać całą zachodnią ścianę Tofane, po której prowadzi trasa ferraty.

 

W Dolomitach jest kilka miejsc, których bez ferrat nie dałoby się zwiedzić. Są to masywy Popera, Marmarole i oczywiście Sorapis, którego panorama o wschodzie słońca 〈obok〉 jest jednym z najładniejszych zdjęć, jakie miałem okazję zrobić.

Poper ze względu na swoją charakterystykę jest mało dostępny. Na dodatek znajduje się na wschodnim skraju Dolomitów, dlatego docierają tam wyłącznie Ci, którzy wiedzą, czego tam należy szukać. A Marmarole są ostoją dzikiej przyrody i jest to miejsce, w którym istnienie ferrat zaczyna powoli budzić wątpliwości ekologów.

Nie wszystkie ferraty prowadzą na szczyt. Są takie, które prowadzą dookoła szczytu, co wcale nie oznacza, że są mniej ciekawe. Wystarczy popatrzeć na Sorapis 〈poniżej〉, żeby zdać sobie sprawę, jakim wyzwaniem jest przejście tego masywu ferratami dookoła, w ciągu jednego dnia.

Na to potrzeba kilkanaście godzin i musimy się liczyć z koniecznością wcześniejszego planowania noclegów wysoko w górach. Ale w miejscach gdzie nie ma schronisk, twórcy ferrat zadbali o dach nad głową i ustawili wysoko w górach bivacco.

Inaczej jest z ferratami, jakie zostały wytyczone w latach 70-tych ubiegłego wieku. Najczęściej są to ferraty trudne i bardzo trudne, które tworzono pod konkretne zapotrzebowanie turystyczne. Idealnym przykładem są ferraty w Cortinie, jakie poprowadzono na grani Pomagagnonu, niemal wprost nad kempingiem Olimpia.

Tak również było ze słynną ferratą Constantini, którą ukończono w roku 1974. Ferrata ta nie ma żadnych tradycji historycznych, tylko czysto sportowe i miała przyczynić się do rozwoju turystycznego całego rejonu Agordo. A w okolicy szczytów wspaniałych było kilka, bo oprócz masywu Moiazza jest jeszcze potężny Monte Agner. A prawda była taka, że wszyscy turyści, którzy tam byli, czym prędzej zmykali na północ w okolice znanej i słynnej Marmolady.

 

Właśnie w okolicach Agordo jest jedna z bardziej znanych ferrat, która powstała w 1977r. To bardzo trudna Stella Alpina. Jest to przykład typowej ferraty szczytowej. Prowadzi na wierzchołek Monte Agner 〈poniżej i obok〉, znany wcześniej z niezwykłych ścian wspinaczkowych. Szczyt ten leży na wschodnim skraju Pale di San Martino. Polecam galerię wschody i zachody słońca 〈po prawej〉, którą Agner otwiera.

Tak bardzo trudnych ferrat w Dolomitach jest około 20%. Zatem oczywiste jest, że na te trasy idą osoby bardzo dobrze przygotowane i obeznane z trudnościami skalnymi, jakie są na trasie. Są to już ferraty, na których konieczne są bardzo dobre umiejętności wspinaczki wysokogórskiej.

Nasuwa się zatem pytanie, czy niezbędne jest ukończenie specjalistycznego kursu wspinaczkowego? Uważam, że na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Oczywiste jest, że trzeba mieć duże doświadczenie wysokogórskie, które zdobywa się na szlakach i ferratach z czasem. Natomiast są sprawy jak np. pierwsza pomoc w górach, zasady prawidłowej asekuracji, którą to wiedzę i umiejętności można zdobyć tylko na kursie specjalistycznym.

Dobrym rozwiązaniem na początek, jest poznanie podstawowych zasad wspinaczki, asekuracji i posługiwania się sprzętem na treningowych ściankach wspinaczkowych, których jest coraz więcej, szczególnie w miastach będących ośrodkami akademickimi. W zasadzie tam powinien iść każdy, kto planuje pierwszy wyjazd w Dolomity na ferraty i w tym celu kupił niezbędny sprzęt.

Należy pamiętać również o jednym najważniejszym fakcie. Królową Dolomitów jest Marmolada, szczyt z potężnym lodowcem. Każdy, kto choć raz wybierze się na dolomitowe ferraty, będzie w końcu chciał wejść na najwyższy szczyt tych gór. A na taką wyprawę należy się udać już z rakami i czekanem, którymi to wypada umieć się posługiwać.

W 1981 roku powstała kolejna sportowa ferrata w okolicy Alleghe. To bardzo trudna ferrata na szczyt Monte Pelsa. Miała być, tą trzecią wielką w okolicy. Istniała już przecież Constantini na Moiazzy i Stella Alpina na Agnerze. Niestety nadzieje okazały się złudne. Jedyną zaletą powstałej ferraty jest to, że z wierzchołka widać właśnie wielkich sąsiadów z okolicy.

Już sam dojazd w okolicę ferraty jest dość uciążliwy. Trasa jest mało ciekawa, a jej przebieg wskazuje na to, że zrobiono ją na siłę. Nie wystarczy przekuć trasy przez wysoką i stromą ścianę, by była interesująca. A potem szybko się okazało, że również minęła moda na tworzenie nowych ferrat i przez długie lata nie kuto ścian by zakładać poręczówki.

Czy będą powstawały dziś nowe ferraty? Przez długie lata wszystko wskazywało, że ten etap już minął i raczej nie zobaczymy nic nowego. Aż tu nagle w 2003r okazało się, że powstała ferrata Pertini. Ale niestety hucznego otwarcia z przecięciem wstęgi nie było. Wszystkie towarzystwa ekologiczne od razu rozpoczęły ostrą walkę o całkowite zlikwidowanie tej trasy. Żadna ze stron nie chciała odpuścić, a czas powoli mijał. Pięć lat ferrata Sandro Pertini była oficjalnie zamknięta, choć jej nie otwarto. Niektóre próby jej przejścia nawet kończyły się mandatami od straży leśnej. A jak jest dziś, to można przeczytać w opisach tej ferraty, jakie są w Internecie, łącznie ze zdjęciami.

Prawie w każdym nowym numerze tego 〈 tutaj 〉 czasopisma można przeczytać o nowych ferratach tworzonych w różnych pasmach górskich we Włoszech. Z tym, że ferraty dolomitowe są w znacznej mniejszości. Uważam, że to dobrze gdyż i tak jest ich za dużo. A coraz więcej z nich powoli popada w samozniszczenie, jak stara ferrata w masywie Pale di San Martino, która pozwalała zejść z przełęczy Porton na zachód w stronę San Martino. Ferrata ta nadal widnieje na mapach, jako szlak nr-739b i ma bardzo aktualną nazwę, czyli vecchia.

Czasy się zmieniły i zmieniło się również podejście do gór i ekologii. Są takie ferraty, które gdyby miały powstać dzisiaj, na ich lokalizację na pewno nie zgodziłyby się towarzystwa ekologiczne i miały by oczywistą rację. Natomiast jedno jest pewne, te wszystkie ferraty, które mają swoje mocne historyczne podstawy przetrwają jeszcze długo. Jedyne, co im może zaszkodzić, to z roku na rok, coraz większa erozja skał dolomitowych i niszczenie środowiska naturalnego.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego liczba ferrat w Dolomitach będzie powoli maleć. To właśnie brak sponsorów do ponoszenia kosztów i coraz mniejsze zainteresowanie naprawą zabezpieczeń na istniejących ferratach.

Idealnym przykładem była bardzo znana ferrata w masywie centralnym Marmolady, która prowadzi filarem Punta Serauta. Na początku wakacji w 2012r, okazało się że jest to już kolejny rok, w którym Via Eterna Brigata Cadore była teoretycznie zamknięta.

Aż tu nagle na początku jesieni przejeżdżając przez Passo Fedaia, z daleka zauważyłem wielką tablicę na której dość oryginalnie czerwoną farbą napisano Ferrata Eterna i umieszczono małą strzałkę. Jak się okazało, w schronisku na przełęczy dowiedziałem się, że ukończono remont uszkodzonych lin poręczowych i ferrata znów jest dostępna.

Czy tak będą naprawiane inne stare i już mocno zniszczone zabezpieczenia na ferratach? Osobiście wątpię, gdyż widziałem wcześniej jakim logistycznym i kosztownym zadaniem są takie remonty.

Oczywiście zawsze znajdą się lokalne zapędy na utworzenie nowej ferraty, by przyciągnąć dodatkowych turystów. Dolomity to góry bardzo duże, a lokalne społeczności są bardzo zróżnicowane, tak samo jak i w naszych górach.

Świadczyć o tym może, jedna z najnowszych dolomitowych ferrat, którą otworzono w 2009r kilkanaście minut od centrum Cortiny. Miejscem wyjściowym na nią jest dolna stacja kolejki linowej na Falorię. Właśnie na skalnym północno-zachodnim progu Sorapis, gdzie prowadzi ta kolejka, wytyczono nową bardzo trudną trasę Via ferraty Sci Club 18.

Kolejna nowa ferrata degli Alpini, znajduje się w rejonie Passo Falzarego i prowadzi na ciekawie położony wierzchołek Col dei Bos 〈2559m〉. Szczyt ten znajduje się idealnie pomiędzy dwoma wspaniałymi masywami, jakimi są Fanes i Tofane.

Na końcu tego wstępu do działu o ferratach, krótka uwaga o dyskusji, która aktualnie toczy się we Włoszech. Temat  „ferrate si - ferrate no”  wszystko wyjaśnia. Więcej na ten temat można przeczytać w 44-tym numerze tego czasopisma.

Dyskusja, jak to dyskusja, długo nikt nikogo do swoich racji nie przekona, a ferraty z Dolomitów zawitały w rejony dość odległe i to o całkiem innym charakterze. Taką jest Ferrata del Cabirol, która prowadzi na wspaniałych nadmorskich klifach pięknej wyspy, jaką jest Sardynia!

 

Słowniczek:

andata  - wjazd w jedną stronę,
attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
bellissimo  - przepiękny, cudny, prześliczny,
bivacco  - mały schron turystyczny w wysokich górach, biwak, obozowisko,
brioche  - słodka bułka, ciasto drożdżowe,
camoscio  - kozica,
campanile  - dzwonnica, wieża przy kościele,
cappuccino  - słodka kawa z mlekiem,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
cinque  - pięć, piątka,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
funivia  - górska kolejka linowa,
galleria  - tunel, nie tylko ten na drodze,
ghiacciaio  - lodowiec,
lago  - jezioro,
lungo  - długi, daleki,
marmotta  - świstak,
monte  - góra,
nevaio  - pole śnieżne,
nuvola  - chmura,
parco nazionale  - park narodowy, rezerwat,
passeggiata  - widokowa ścieżka, deptak, bulwar,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
pista  - szlak, trasa narciarska, tor,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
ritorno  - powrót, droga powrotna,
salita  - wjazd, podejście, droga pod górę,
sasso  - kamień, głaz,
scesa  - zjazd, zejście,
scoiattolo  - wiewiórka,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
siesta  - czas na odpoczynek w porze obiadu,
tabaccheria  - kiosk z art. tytoniowymi i gazetami, tam się kupuje mapy i widokówki,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
torre  - wieża, baszta,
valle  - dolina,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

© wdolomitach.pl
strona główna