bardzo trudne
Dział Ferraty zawiera już opisy najładniejszych tras i pięknych szczytów, które prezentują drogi trudne i średnio trudne. Ale około 20% ferrat, jakie są w Dolomitach, to drogi bardzo trudne. Jakie zatem są i kto może na nie iść? Informacje te przybliży, ta kategoria ferrat opisanych w serwisie.
 

Kilka uwag na temat najtrudniejszych ferrat


◊   Można przypuszczać, że liczba ferrat bardzo trudnych będzie powoli maleć. Główną przyczyną jest coraz większa trudność z utrzymaniem zabezpieczeń. Dziś, jest to coraz bardziej kosztowne i mówiąc po prostu, nie cieszy się już takim zainteresowaniem, jak w latach 70-tych, kiedy to poprowadzono większość dróg. Wtedy, nie brakowało fundatorów tworzonych ferrat, których upamiętniają okolicznościowe tabliczki. Dziś z tym jest już różnie. Prędzej znajdzie się chętny na poprowadzenie nowej trasy. Ma z tego wymierną korzyść i prestiż, że stworzył coś nowego.

◊   Proszę również pamiętać, że poręczówki na ferratach bardzo trudnych prowadzą z reguły na bardzo stromych ścianach. Na dodatek dojście do samej ferraty czasami jest długie i utrudnione. Zatem kucie skał i zakładanie lin poręczowych jest nie lada zadaniem. Widziałem jak wygląda zakładanie nowych zabezpieczeń w rejonie trasy wojenne umocnienia na Marmoladzie, które polecam w opisie 〈 tutaj 〉. Dlatego wątpię, by w ten sposób naprawiano wszystkie istniejące ferraty.

Jakie są ferraty bardzo trudne?


Ferraty bardzo trudne, pomimo tego, że zbliżone są do siebie trudnością są niezwykle różnorodne. Najczęściej prowadzą na szczyty. Właśnie takie wybrałem i opisałem w serwisie, gdyż uważam że są najciekawsze i warte przedstawienia.

Czasami jest tak, że to trasa zejściowa jest trudniejsza od wejściowej. Takim przykładem jest wspaniała Civetta 〈miniaturka na samej górze〉, gdzie ferrata Attilio Tissi jest bardzo trudna, a na szczyt wchodzimy trudną ferratą Alleghesi. Choć w przygotowanym opisie ferrat na Civecie, do zejścia wybrałem Via normale, a nie ferratę Tissi i taką trasę proponuję, jako najpiękniejszą.

Na zdjęciu 〈poniżej〉 Civetta od południowego-zachodu. Właśnie z wierzchołka Monte Agnera można zobaczyć taki rzadko prezentowany widok tego szczytu. To ścianką, która znajduje się całkiem po prawej stronie, nieco z tyłu, prowadzi bardzo trudna ferrata Tissi, wykorzystywana do zejścia.

Na wierzchołek Civetty wchodzi się od wschodu, miniaturka na samej górze, przez ogromny piękny sierpowaty filar, który polecam na panoramach, jakie są w opisie tego masywu.

Inaczej jest z dwoma bardzo trudnymi ferratami, które znajdują się w masywie Selli. Tutaj ferraty Mescules oraz Piazzetta prowadzą przez ściany stromych i charakterystycznych dla tego masywu skalnych progów.

Całkiem inna jest typowo treningowa ferrata Canalone, położona prawie przy samym schronisku Treviso w masywie Pale di San Martino. Ta ferrata to tylko lekcja wspinaczki nad tarasem schroniska.

W serwisie prezentuję wykaz wszystkich ferrat opisanych w przewodnikach i czasopismach, jakie posiadam. Natomiast na stronie głównej działu Ferraty, przedstawiam kilka uwag o nowościach, których jednak nie mam możliwości zweryfikować, dlatego ich nie umieszczam w wykazie.

Jednak najbardziej aktualną informację można zawsze uzyskać w schronisku znajdującym się najbliżej. Tam zawsze radzę się zapytać o stan zabezpieczeń. Jeżeli usłyszymy chiuso to znaczy, że uszkodzone zabezpieczenia zostały zdjęte, a droga jest po prostu via normale, czyli dostępna klasyczną wspinaczką z własną liną.


Opisane w serwisie przykłady ferrat bardzo trudnych


Cima Fanis Sud 〈2980m〉


Pierwsza opisana w serwisie ferrata bardzo trudna prowadzi na wspaniałą skalną turnię Cima Fanis Sud w masywie Fanes. Na ten szczyt zwróciłem uwagę, już w czasie mojego pierwszego dolomitowego wiosennego rekonesansu. To był początek moich wędrówek z aparatem po Dolomitach i pracy nad serwisem.

Na szczyt prowadzi bardzo znana ferrata Tomaselli. Niektóre przewodniki opisują trasę, jako dwie oddzielne ferraty.

Jest to podejście prawidłowe, gdyż obie wytyczone drogi, czyli południowo-zachodnia oraz północno-wschodnia są inne, choć obie bardzo trudne.

Na zdjęciu 〈obok〉, Cima Fanis Sud widoczny od południowego-wschodu z rejonu małej przełączki Forcella Gasser Depot.

Opisana trasa prowadzi od południa. Wynika to z tego, że ściana z tej strony jest wyższa, przez co dłuższa jest również ferrata. Schodzimy na stronę północną, na małą przełączkę, a potem długim żlebem. Dlatego ściana i ferrata po tej stronie jest krótsza o około 100m.

Schodząc ścianą północną dokładnie obserwowałem każdy odcinek ferraty, pod kątem możliwości wejścia z tej strony. Jest tam również kilka miejsc bardzo trudnych przy wejściu, by nie powiedzieć nadzwyczaj trudnych. Ale taki wariant wydaje mi się również interesujący.

Jednak wysokość ściany południowej oraz piękna stroma skała, po której ferrata prowadzi powoduje, że wariant od południa jest tym właściwym.

Jak widać na zdjęciach w szczegółowym opisie, wszystkie zabezpieczenia na tej ferracie są nowe i nie budzą żadnych zastrzeżeń.


La Mesola 〈2727m〉


Kolejna opisana bardzo trudna ferrata, prowadzi na szczyt, który po raz pierwszy trzeba zobaczyć wczesną wiosną i to od północy, najlepiej z okolicy Passo Campolongo.

La Mesola to zwieńczenie pięknej długiej grani, która ogranicza od północy masyw Marmolady, gdyż za nią jest już ciasteczkowata Sella.

Jeżeli przyjedziemy w ten rejon od południa, to na zielone zbocza La Mesoli nie zwrócimy żadnej uwagi, a nasz wzrok przyciągać będzie tylko Królowa Dolomitów.

Na zdjęciu 〈obok〉 La Mesola, wczesną wiosną od północy z rejonu przełęczy Campolongo.

Ferrata Trincee prowadzi granią od zachodu na wschód, czyli zaczyna się na bardzo stromej ściance po prawej stronie od wierzchołka głównego.

Następnie prowadzi granią w lewo na duże siodło, a z niego na kolejny wierzchołek. Potem długim ciekawym trawersem schodzimy w dół, na widoczną na lewym skraju grań.

Według mnie, ferrata Trincee jest taką bardzo trudną ferratą, którą można wybrać, jako pierwszą w tej kategorii do przejścia. Oczywiście pod warunkiem, że mamy już opanowane odpowiednie umiejętności i potrafimy bezproblemowo przejść ścianki technicznie trudne.

Trasa ferraty posiada również bardzo dobrze poprowadzone zabezpieczenia. Drugi jej odcinek stwarza pewne trudności orientacyjne, ale ponieważ tutaj mamy kilka pięknych graniowych ścianek średnio trudnych i ciekawe tunele z czasów I Wojny Światowej, jest to dobra lekcja orientacji, bo czasami w pierwszej chwili po wyjściu z galerii, nie wie się, w którą stronę się idzie, czy na wschód, czy na zachód?


Monte Agner 〈2872m〉


W zestawie propozycji bardzo trudnych nie może zabraknąć ferraty Stella Alpina, która prowadzi na jeden z piękniejszych dolomitowych szczytów. Monte Agner, to jeden z moich ulubionych szczytów do fotografowania, dlatego polecam opis masywu Pale di San Martino oraz znajdujące się tam panoramy.

Na zdjęciu 〈obok〉 Monte Agner od południowego-wschodu. Ferrata zaczyna się również od południa, ale bardziej na zachód, za potężnym filarem. Tam właśnie jest ogromny żleb Canalone.

Końcówka trasy na wierzchołek, wyprowadza z drugiej, północnej strony szczytu. Kiedy pokonujemy ostatnie metry, dna doliny pod północna ścianą już nie zobaczymy, gdyż znajduje się prawie 2100m niżej.

Co do samej ferraty, to odczucia mam bardzo mieszane. Uważam, że w książkach, jakie są u nas dostępne, jest przereklamowana. Sama ferrata jest mało interesująca. Owszem początek jest bardzo trudny technicznie, ale tylko tyle. Polecam szczegółowy opis, który wszystko wyjaśni. Tam również przedstawiam coraz gorszy stan zabezpieczeń na tej ferracie.

Owszem satysfakcja z wejścia na Agnera jest ogromna, a piękne widoki ze szczytu spowodowały, że postanowiłem zrobić specjalną galerię. Ale gdybym miał następną okazję być w tym rejonie i wybrać się na wierzchołek, to chyba bym wybrał drogę żlebem Canalone. Tak właśnie zrobiła większość turystów w tym dniu.

Ten żleb nie jest taki straszny, gdyż chodziłem już szlakami, które prowadziły przez gorsze żleby. Prawie cała trasa prowadzi skałami po prawej, wschodniej stronie żlebu. Co prawda, jest stromy i bardzo, ale to bardzo długi do przejścia, ale Agner jest szczytem wartym takiego zmęczenia.


Punta Serauta 〈2935m〉


Punta Serauta, to jeden ze szczytów w głównym masywie Marmolady, której specyfiką jest właśnie to, że większość wierzchołków ma w nazwie słowo punta1. Pomimo tego, że Punta Serauta nie jest najwyższym szczytem w tym otoczeniu, ferrata jest pod wieloma względami wyjątkowa.

Ogromy filar Punta Serauta 〈obok〉, to niezwykłe skalne żebro, jakie zamyka od wschodu północny lodowiec najwyższego szczytu w Dolomitach.

Polecam opis wycieczki świstaki pod Marmoladą w czasie, której miałem okazję nie tylko zobaczyć największą w Dolomitach kolonię świstaków, ale również zrobić panoramę z filarem Punta Serauta na głównym planie.

Wczesnym popołudniem jesienią 2012r. przejeżdżałem przez Passo Fedaia. Pięknie oświetlona i widoczna z daleka zachodnia strona Civetty spowodowała, że zatrzymałem się na wschodnim skraju przełęczy i postanowiłem nieco poczekać na zachód słońca.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy na wielkim płacie tektury zobaczyłem niezgrabnie zrobiony pędzlem napis ferrata Eterna. Szybko podszedłem do schroniska i tam dowiedziałem się, że właśnie po kilku latach prac remontowych otwarto jedną z najtrudniejszych dolomitowych ferrat.

Ponieważ ferrata Eterna, jest idealnym przykładem bardzo trudnej, pięknej krajobrazowo oraz niezwykle ciekawej historycznie i turystycznie trasy, można by powiedzieć, że już miałem plan na następne wakacje.


Uwagi końcowe:


◊   Nie można iść na ferraty w zbyt dużych grupach, bo nie da się zachować jednakowego tempa wspinaczki. Taki przypadek widziałem na ferracie Trincee. Szła tutaj grupa około 7-8 osób. Oczywiście wszyscy kolejno wchodzili na skałę, prawie jeden za drugim. Efekt był taki, że jedna z osób idących na początku bardzo spowolniła tempo całej grupy. To spowodowało, że dziewczyna idąca pod koniec tej grupy, tak długo wisiała na rękach, dosłownie 4-5 metrów od startu, mając pod nogami malutkie stopnie, że całkowicie straciła siły i zrezygnowała z dalszej trasy.

◊   A wystarczyło podzielić całą grupę na zespoły po 2-3 osoby. Potem trzeba było wchodzić w ścianę zespołami z odstępami około 10 metrów i było by po problemie. A nie cała grupa jeden za drugim, bez żadnych odstępów. Na jednym odcinku pomiędzy kotwami wisiały na malutkich stopniach niekiedy po 2 osoby. Efekt widoczny od razu. Ferraty bardzo trudne, to nie schodki, na których można sobie przeczekać spokojnie, aż ktoś przed nami upora się z trudnościami.

◊   Kolejna uwaga dotyczy umiejętności pokonywania trudności skalnych tego stopnia przez wszystkie osoby, jakie tworzą jedną grupę. Na ferraty bardzo trudne nie można zabierać osób, które dopiero się uczą. Mówiąc prosto, umiejętności wszystkich muszą być odpowiednie do stopnia trudności, a ferrata bardzo trudna to nie miejsce do nauki podstaw wspinaczki.

◊   Na ferracie Stella Alpina, która prowadzi na potężnego Agnera, spotkałem dwójkę młodych turystów. Na początku są takie dwa bardzo trudne miejsca, szczególnie to drugie. Pierwszy z nich, przeszedł sprawnie to miejsce i poszedł dalej. Drugi natomiast zablokował się 2 metry od dołu i nie mógł sobie dać rady. Jego kolega szedł cały czas dalej. Efekt był taki, że kiedy doszedłem pod kominek, będący w nim turysta, jak mnie zobaczył zszedł te 2 metry by mnie przepuścić i zobaczyć jak go przejdę. Ponieważ było mało miejsca musiałem jakoś sobie dać radę, korzystając tylko z chwytów i stopnia, jakie są po prawej stronie. Dopiero, kiedy byłem na wysokości 2 metrów, już nad nim, mogłem spokojnie obrócić się i przejść bez żadnych problemów ten kominek do końca. Kiedy wyszedłem z tego kominka i pierwszy z turystów zobaczył, że to nie jego partner, zawrócił i zszedł na dół. Jak zauważyłem, obaj musieli zrezygnować z dalszej trasy. Widziałem ich jeszcze później, jak podchodzili pod żleb Canalone, ale już na przełęczy pod szczytem i samym wierzchołku ich nie widziałem. A tak nawiasem, to był tam, właśnie po lewej stronie wbity w skałę malutki metalowy stopień. Tylko niestety, zasłaniał mi go ten przypięty karabinkiem kolega, a zobaczyłem go już z góry.

◊   A moja rada jest taka. Nie można kogoś zabierać na bardzo trudne ferraty. Na takie trasy powinien iść zespół równych partnerów, gdyż każdy tutaj musi sobie dać radę sam z trudnościami. Nikt ich za nas nie przejdzie, jeżeli sami im nie podołamy.

© wdolomitach.pl
strona główna