Punta Serauta  〈2962m〉  -   Via Eterna Brigata Cadore
Marmolada to słowo „klucz”. Jest to bardzo duży masyw, jedna wielka góra z największym lodowcem oraz potocznie mówiąc najwyższy szczyt w Dolomitach. A, że Marmolada wierzchołków ma dużo, to jest wśród nich Punta Penia, Punta Rocca, Punta Ombretta czy Punta Serauta. To przez ostatni z wymienionych i najniższy poprowadzono Ferratę Eterna, którą można by scharakteryzować co najmniej tuzinem słów zaczynających się od „naj-”.
 

Punta Serauta, to najwyższa ze wszystkich turni znajdujących się na długiej wspaniałej skalnej grani. Patrząc na miniaturkę 〈na samej górze〉 trudno jest nawet określić, która to jest? Dopiero z dokładnej mapy wyczytamy, że najwyższe wzniesienie znajduje się prawie na środku.

Pod koniec lata w 2012r. przejeżdżałem przez Passo Fedaia. Ponieważ było już późne popołudnie, a widoczna z tego miejsca Civetta świeciła piękną czerwoną barwą, zatrzymałem się na chwilę przy schronisku, które znajduje się akurat u stóp północnej flanki Punta Serauty.

I wtedy zobaczyłem na dużym kartonie, czerwoną farbą napisane dwa słowa „Ferrata Eterna”. Szybko poszedłem do baru by się upewnić, że to o czym myślę jest już faktem. Miałem rację, właśnie skończono remont zamkniętej kilka lat temu ferraty. I tak to, wspaniały zachód słońca nad Civettą 〈 tutaj 〉 sprawił, że plan na następne wakacje już miałem w głowie.


wstęp


O tym, jak wspaniała i różnorodna jest Marmolada, którą w serwisie bardzo często nazywam „Królową Dolomitów” można się przekonać na panoramach 〈obok〉. Tym, którzy jeszcze nie znają dobrze serwisu podpowiem tylko, że opis Marmolady znajduje się w głównym dziale, jakim są Dolomity.

Opis ten czeka na aktualizację, bo nowych materiałów mam już wyjątkowo dużo, ale z braku czasu wolę najpierw w serwisie przedstawić wycieczki, niż opisy geograficzne. Polecam go jednak, ponieważ na końcu jest wykaz stron i galerii tematycznie związanych z rejonem najwyższej góry w Dolomitach.

W rejonie Punta Serauty na uwagę zasługuje nie tylko Ferrata Eterna, dlatego na wstępie zaprezentuję ciekawe miejsca szczególnie, że każde z nich może być celem interesującej wycieczki.

Uwagi:

  ◊  Jeżeli, przy słowach określających lokalizację zdjęcia, czyli 〈poniżej ∗〉, 〈powyżej ∗〉, 〈obok ∗〉, jest symbol gwiazdki  〈∗〉  to oznacza, że po wskazaniu kursorem myszki, na zdjęciu pokażą się znaki objaśniające opis tego zdjęcia.

  ◊  W Dolomitach nie ma zgodności w nazywaniu górskich przełęczy. Stosowane są zamiennie dwa zwroty: passo1 oraz forcella1, choć słownikowo każde z nich ma swoje specyficzne znaczenie. W serwisie staram się jednak passo używać wyłącznie do nazw dużych górskich przełęczy, na które możemy dojechać samochodem. Natomiast przełęcze znajdujące się wysoko w górach, najczęściej w opisach nazywam przełączkami, choć nie na każdej mapie mają one nazwę forcella.

północna strona Marmolady


W galerii panoram jest kilka zdjęć północnej strony Marmolady, z których najpiękniejsze bez wątpienia jest to 〈 tutaj 〉, jesienne z jeziorem u podnóża dolomitowego kolosa.



Zdjęcie 〈powyżej ∗〉 zostało zrobione w czerwcu, kilka lat temu w czasie ciepłej wiosny, po dość śnieżnej zimie. Zwracam na to uwagę, bo w czasopiśmie w numerze poświęconym Marmoladzie, na jednym ze zdjęć miałem okazję zobaczyć jak z biegiem lat, z roku na rok malał lodowiec. Proszę sobie wyobrazić, że około 100 lat temu lodowiec w środku lata sięgał aż za pomarańczową kreskę.


Warunki na lodowcu w dniu wyprawy na Ferratę Eterna będą jedną z ważniejszych rzeczy, dlatego warto co nieco na ten temat wiedzieć. A, kto jeszcze przedkłada papierową książkę nad informacje z Internetu, może skorzystać z propozycji z biblioteki. Ta część lodowca rządzi się swoimi prawami, które wynikają z tego, że lodowiec jest bardzo mocno eksploatowany turystycznie w czasie zimy. Przecież to miejsce, którego nie trzeba naśnieżać, no może za wyjątkiem samego dolnego odcinka, zaraz powyżej schroniska na Przełęczy Fedaia.

Prowadząca tam nartostrada, którą zimą wyrównują i utrzymują ratraki powoduje, że w linii trasy narciarskiej raczej na tym odcinku nie spotkamy tradycyjnych lodowych szczelin, a jeżeli już to na górnym odcinku, dużo powyżej wysokości Forcella Serauta, szczególnie pod granią Ombretty dobrze widocznej na panoramie 〈 tutaj 〉.


Zwieńczeniem wschodniego skraju Marmolady, jest największa formacja skalna 〈obok〉, wznosząca się nad lodowcem.

Ta ogromna skalna ostroga zaczyna się zaraz nad Przełęczą Fedaia i przechodzi w długą grań, która prowadzi aż do wyraźnej przełączki.

To tutaj znajduje się ferrata, którą jeden z przewodników klasyfikuje w pierwszej trójce pod względem trudności.

Passo Fedaia 〈2057m〉


Turystycznie Przełęcz Fedaia nie jest tak znana i ciekawa jak znajdująca się nieco dalej na północy Passo Pordoi, czy Passo Sella. O ile jeszcze turystów spotkamy na jej zachodnim skraju, w rejonie wielkiej tamy i tam mogą być problemy z zaparkowaniem samochodu, to już po drugiej stronie czyli przy schronisku pod Punta Serautą, jeżeli już kogoś zobaczymy, to raczej na kawie w schronisku.



Ale teraz, kiedy już otwarto Ferratę Eterna są co najmniej trzy powody by tutaj przyjechać. Pierwszym, to oczywiście wyprawa na ferratę. Drugim, jest znajdująca się w pobliżu La Mesola, gdyż jeżeli na ferratę Trincee przyjedziemy samochodem, można zaparkować również w tym miejscu.

Radzę tak zrobić jeżeli przyjeżdżamy na ferratę Trincee od wschodu. Natomiast, jeżeli przyjedziemy od zachodu, to wtedy jadąc w pobliżu tamy, mamy okazję najpierw tam poszukać wolnego miejsca.

Ostatnim z powodów, by przyjechać na Przełęcz Fedaia i to na cały na cały dzień, jest piękna panorama Marmolady jaką zobaczymy i gromadka ciekawych i nawet mało płochliwych świstaków 〈powyżej〉. Polecam opis tej wycieczki 〈 tutaj 〉, gdyż jak sama nazwa wskazuje głównymi bohaterami są świstaki a nie Marmolada choć trzeba przyznać, że stanowi ona wspaniałe tło dla naszych zdjęć.

Forcella Serauta 〈2875m〉


Na południowym skraju Punta Serauty zaczyna się dość rozległa przełączka, która dalej przechodzi w długą wspaniałą postrzępioną grań, jaką jest Ombretta. Nieco powyżej najniższego miejsca, na wysokości 2950m znajduje się przeogromna stacja przesiadkowa kolejki linowej 〈poniżej〉.



Budynek ten, kiedyś posłużył mi jako punkt wzorcowy do testów i pokazów możliwości obiektywów fotograficznych w górskich krajobrazach 〈 tutaj 〉. Miejsce to jest opisane tutaj 〉, i jeżeli jeszcze tam nie byliśmy, to warto raz się tam wybrać. A przy oglądaniu zdjęć tego miejsca, proszę zwrócić uwagę na odchodzący z rejonu stacji wielki blaszany tunel, który prowadzi pod skałami w prawo, aż na lodowiec.

Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie by muzeum zwiedzić w czasie wyprawy na Ferratę Eterna zwłaszcza, że czasowo nie będzie to stanowiło wielkiego problemu. Ale kto chce zobaczyć panoramę Dolomitów z wierzchołka Punta Rocca i nie jechał jeszcze kolejką z Malga Ciapella, to ma okazję. A jeżeli już z niej skorzysta, to przy okazji może zobaczyć, nie tylko jakie warunki panują na lodowcu, ale przede wszystkim osobiście sprawdzić czy przypadkiem nie jest zamknięte przejście do długiego tunelu wyprowadzającego z przełączki na lodowiec.

Warianty powrotu z ferraty, przedstawione są na końcu opisu, ale najbardziej naturalna trasa powrotna, czyli przez lodowiec, jest uzależniona od jednych drzwi, które akurat w tym dniu mogą być zamknięte. A jedynym logicznym rozwiązaniem może być konieczność zjazdu na dół kolejką linową i pewnie problem, jak dostać się do samochodu, jeżeli nim rano przyjechaliśmy na przełęcz Fedaia.

uwaga na stare mapy i przewodniki


We wrześniu 2012r. kiedy otwarto po remoncie Ferratę Eterna, przy schronisku nie było jeszcze nawet tabliczek z drogowskazem, ani wyznaczonej trasy podejścia. Te pojawiły się w następnym roku. Teraz dojście do ferraty jest bardzo dobrze oznakowane i nie powinno budzić wątpliwości.

Minie jeszcze trochę czasu zanim na nowych mapach pojawi się aktualna trasa Ferraty Eterna. Wcześniej korekta pojawi się w przewodnikach, które z reguły wydawane są przed sezonem wakacyjnym i pojawiają się we wszystkich tabaccheriach.


Na zdjęciu 〈obok ∗〉 przedstawione są najważniejsze geograficzne punkty na trasie oraz drogi podejściowe. Szczegóły wyjaśnia zamieszczona niżej legenda.

Zwracam uwagę na wierzchołek Sass de Mul. Jest to mały pagórek na zboczu Punta Serauty, obok którego przechodzimy i jak zauważyłem, to są tam w kilku miejscach resztki starej poręczówki.

Proszę się tym nie kierować, tylko spokojnie iść dalej do góry aż do miejsca, w którym zaczyna się właściwa Ferrata Eterna.


Legenda:

  ◊  gwiazdki:
     • zielona - Punta Serauta 〈2962m〉,
     • pomarańczowa - Sass del Mul 〈2301m〉,
  ◊  zielona błyskawica - początek Ferraty Eterna 〈około 2275m〉,
  ◊  zielony znaczek - Rifugio Passo Fedaia 〈2057m〉,
  ◊  linie:
     • czerwona - dawna trasa podejścia do ferraty,
     • zielona - aktualna trasa podejścia do ferraty.

wierzchołek główny Punta Serauty


Tak się złożyło, ale trasa ferraty nie prowadzi przez najwyższy punkt na grani, którym jest wierzchołek główny Punta Serauty. Tuż po dojściu do głównej wysokiej grani jest kilka kolejnych turni, a najwyższą z nich trawersujemy po zachodniej 〈prawej〉 stronie grani.

Nowa trasa ferraty jest wyjątkowo ciekawa i poprowadzona logicznie, co jest bardzo ważne, gdyż na całej trasie mamy bardzo różnorodne warunki skalne. Szkoda, że nie zabezpieczono krótkiego odcinka, by od północy wejść z grani na wierzchołek Punta Serauty. Ale w Dolomitach jest wyjątkowo dużo pięknych szczytów, które możemy zdobyć dzięki ferracie, zatem cieszmy się tym co mamy.

różne nazwy ferraty


To już ostatnia uwaga, przed właściwym opisem. Niestety ale to chyba jest tradycja, że Ferrata Eterna tak jak wiele innych ma w dostępnej literaturze kilka różnych nazw:
  ◊  Ferrata Brigata Cadore,
  ◊  Via Brigata Cadore a Punta Serauta,
  ◊  Via Eterna Brigata Cadore.

I jak zauważyłem, to ostatnia nazwa jest najbardziej popularna, a sam używam zarówno w tym opisie jak i całym serwisie najczęściej krótkiej nazwy, Ferrata Eterna.


etap I

Passo Fedaia 〈2057m〉 - początek ferraty 〈około 2350m〉


Dojeżdżając do Przełęczy Fedaia już z daleka widzimy, że jest tam jak na warunki górskie dość duża budowa. Na szczęście wszystkie koparki i wywrotki nie zajęły całego parkingu.

Ale tak informacyjnie gdyby się okazało, że nie ma na nim miejsca lub jest zajęty przez kilka autobusów, to można bez problemu zaparkować kilkanaście metrów dalej tuż za dużym wałem, który oddziela rejon schroniska od pierwszego małego jeziorka.

W miarę szybko i dużym łukiem omijamy budowę i wychodzimy na szeroką drogę 〈poniżej〉, czyli trasę zimowej nartostrady, która z wierzchołka Punta Rocca prowadzi do przełęczy.

Wiadomo jak to jest na kempingu, gdzie więcej potrzebnych rzeczy trzyma się w samochodzie niż namiocie, więc dopiero teraz idąc drogą zastanawiam się czy wszystko zabrałem. Sprzęt na ferraty jest, a co z resztą? Radzę nie zapomnieć w tym dniu o okularach i dobrym kremie z filtrem UV.


Prawie idealnie nowy, a na pewno świeżo odmalowany słupek z tabliczką 〈poniżej〉 niczym automat powoduje, że przyspieszamy tempo marszu. Ale raczej w tym dniu nie należy się spieszyć.

Ferrata Eterna to trasa, której nie da się szybko przebiec i zaliczyć, a jeżeli nawet mamy taką kondycję, to idźmy powoli i cieszmy się, bo już na samym początku zdradzę najważniejszy sekret - w tym dniu czeka na nas wspaniała trasa, jedna z najciekawszych w Dolomitach.


Podejście do ferraty nie jest długie, ale za to droga lub jak kto woli nartostrada, ostro pnie się do góry.

Dość szybko mamy już przed sobą 〈obok ∗〉 dobrze widoczną skalną ostrogę długiej grani Punta Serauty 〈zielona gwiazdka〉.

Teraz również widać dobrze mały Sass de Mul 〈pomarańczowa gwiazdka〉, w rejonie którego mogą jeszcze zalegać bardzo stare resztki metalowych poręczówek.


Droga prowadzi stromymi zakosami, więc nie powinniśmy się rozpędzać za szybko, bo za jednym z nich już będziemy musieli z niej zejść.

Znaki są dwa, pierwszy 〈obok ∗〉 to jeszcze dobrze widoczne ślady farby na skałach. A drugi, to nieco wyżej tabliczka-drogowskaz.


Przyznam, że tak masywnej 〈obok〉 i wyjątkowo mocno zamocowanej w skale tabliczki jeszcze nigdzie nie widziałem.

Nie zmiotą jej nawet wyjątkowo duże zwały śniegu, jakie zalegają na lodowcu po zimie.


Następny odcinek naszego podejścia 〈obok〉 prowadzi po bardzo litej skale, poprzerastanej charakterystycznie trawkami.

Tutaj raczej nie powinniśmy szukać jakiś znaków, bo ich raczej nie znajdziemy. Za kierunek powinniśmy obrać sobie słońce, o ile akurat nam w tym dniu towarzyszy. A jeżeli już jest to bądźmy pewni, że da się nam we znaki.


Wychodzimy na bardziej płaski teren, pokryty dość dużą ilością skalnego gruzu. To znak, że powoli zbliżamy się do dość dużych piargów, jakie zalegają pod skałami.

Widoczny z daleka czerwony znak na głazie 〈powyżej〉 upewnia nas, że idziemy w dobrym kierunku.


Pierwszy rzut oka do tyłu 〈poniżej〉 i widzimy jak szybko i wysoko oddaliliśmy się już od przełęczy. A kto nie miał jeszcze takiej okazji, może z góry zauważyć że przy wielkim sztucznym zbiorniku pod lodowcem Marmolady, jest drugi malutki.

To właśnie przy tym malutkim zbiorniku, jest dobre miejsce nie tylko na pozostawienie auta, ale i na przymusowy kemping, jeżeli taki nam wypadnie w tym rejonie. Choć nieco wyżej jest bardzo ładna i wspaniale zlokalizowana chatka biwakowa Bontadini.


Ani przed nami, ani za nami nie zauważyliśmy jeszcze żadnych turystów wybierających się na ferratę. Co innego z Sellą 〈poniżej〉.



W tak piękny słoneczny letni dzień, zarówno przy górnej stacji kolejki linowej 〈w głębi po lewej〉 jak i na wierzchołku głównym masywu 〈w głębi po prawej〉 można się spodziewać tłumów turystów. Przecież to najłatwiej dostępny trzytysięcznik w Dolomitach. A jak tam jest patrząc z bliska, polecam opis i zdjęcia z tej wycieczki 〈 tutaj 〉.

 

Jesteśmy już prawie przy samym filarze Punta Serauty 〈obok〉, od którego oddzielają nas dość duże i nieprzyjemne do przejścia piargi. Ale jak się po chwili okaże, dojście do ferraty prowadzi okrężną drogą. Ruszamy dalej 〈lekko w prawo〉, a na niebie ani jednej nawet malutkiej chmurki.


Miejsce 〈poniżej ∗〉, gdzie zaczyna się ferrata 〈błyskawica〉, znajduje się dokładnie u podnóża małej charakterystycznej turni 〈gwiazdka〉, od której prawie idealnie pionowo prowadzi długa rysa.

By dojść do ferraty 〈strzałki〉, idziemy najpierw w prawo oddalając się od skał, by dopiero potem podejść pod Punta Serautę, wąską ścieżką znajdującą się dużo wyżej.


O tym, że wybraliśmy dobry wariant podejścia, upewnia nas mały charakterystyczny kopczyk 〈obok〉.

Kto nie lubi siedzieć pod skałami, co z zasady nie jest wskazane ze względu na spadające kamienie, może na tym ostatnim odcinku zrobić sobie krótką przerwę na drugie śniadanie i ubranie uprzęży.


Podchodzimy nieco wyżej i zrzucamy plecaki, czas na małą przerwę. A, że na północnym-wschodzie 〈poniżej〉 pojawiły się wspaniałe kolosy Tofane, jest okazja powspominać stare wspólne wyprawy.


 

Szybko pokonujemy ostatnie metry dzielące nas od Punta Serauty 〈obok ∗〉. Przez piargi przechodzimy ścieżką 〈zielona linia〉, z marszu wpinamy się w poręczówkę 〈zielona błyskawica〉 i ruszamy do góry.

Proszę zwrócić uwagę na charakterystyczną rysę, to nią prowadzi początkowy odcinek ferraty 〈zielone strzałki〉, który może być już pierwszą barierą techniczną i weryfikacją własnych możliwości.


Via Eterna, Brigata Cadore


Każdy z autorów opisując ferratę kieruje się własnymi odczuciami i kryteriami, które stosuje. Jak już często zaznaczałem, nie stosuję własnej skali ocen lecz staram się obiektywnie przedstawić, to co zauważyłem na trasie i co udało mi się sfotografować.

Na Eternie towarzyszył mi Łukasz, który oczywiście całą trasę prowadził, więc mogłem na zdjęciach pokazać jak wyglądają wszystkie charakterystyczne miejsca i jak należy je przejść.



Całą trasę Ferraty Eterna opisuję w jednym etapie, gdyż tak trzeba ją przejść, bo nie napotkamy żadnego miejsca, w którym można by zrezygnować i zejść skrótem. Eterna jest jednak na tyle długa, że wypada zaplanować sobie jedną nieco dłuższą przerwę na odpoczynek i posiłek. Tak się akurat złożyło, że miejsce to wybraliśmy optymalnie i będzie pokazane w opisie.

Informacyjna tablica 〈powyżej〉 jest dobrą przestrogą, która powinna nas przestrzec przed żywiołowym pokonaniem trasy. Eterna jest taką ferratą, którą należy przejść spokojnie, pewni swoich technicznych umiejętności i rozsądnie gospodarując siłami, bo musimy ją przejść całą. No chyba, że mamy zamiar zrezygnować i zawrócić, ale jeżeli już taką myśl do siebie dopuszczamy, to decyzję powinniśmy podjąć nie później niż w czasie pierwszej godziny wspinaczki.


etap II

początek ferraty 〈około 2350m〉 - koniec ferraty 〈2850m〉


Ferrata Eterna już po kilku metrach jest technicznie bardzo trudna a skała, którą przyjdzie nam pokonać jest wyjątkowo różnorodna. Co ciekawe i zdradzę to już na samym wstępie, ubezpieczona dosłownie jest cała Eterna, od samego początku do końca.

Widać, że droga jest po remoncie, bo ubezpieczenia są w bardzo dobrym stanie i nie zauważyłem żadnego miejsca, w którym to przysłowiowe żelastwo by utrudniało lub uniemożliwiało bezpiecznie pokonać ferratę.

Jest co prawda jeden drobny wyjątek, który zwrócił moją uwagę, ale dotyczy on niestety tego starego żelastwa, jeszcze z czasów kiedy ferrata powstała, a było to dość dawno, bo w 1988r.


Molto difficile czyli bardzo trudno i to na dodatek dosłownie, prawie od samego dołu.

Idziemy do góry wzdłuż rysy 〈obok〉, którą zaznaczyłem strzałkami na jednym z wcześniejszych zdjęć.


Dobrze, że jest sucho bo skała na tym pierwszym odcinku prowadzącym rysą jest bardzo lita i smiejscami również śliska, ale to przecież marmur. Jak na „Królową Dolomitów” przystało Marmolada nie jest górą dolomitową tylko marmurową, który tutaj przeważa.

 

Skała robi się coraz bardziej stroma 〈obok〉, a ponieważ idziemy do góry łukiem przez zaokrągloną ostrogę nie widać trasy, dalej niż na kilka metrów.

Już widzę, że dziś będę nie tylko dużo fotografował, bo jak nie robić zdjęć w takiej magicznej przestrzeni, ale również dużo się nakrzyczę.

Za każdym razem jak zauważam ciekawe miejsce, to zanim sięgnę do futerału po aparat muszę głośno krzyknąć do Juniora by się zatrzymał, bo gna dziś niesłychanie szybko. Ale to nasza pierwsza tegoroczna ferrata, więc mu się nie dziwię.


Powoli wchodzimy pod wielką przewieszkę, którą tutaj opada pierwsza z turni na wielkim filarze Punta Serauty 〈obok〉.

Poręczówka jest cały czas bardzo mocno napięta i co ciekawe, nie biegnie idealnie wzdłuż skalnego pęknięcia, tylko ciekawie wkomponowuje się w rzeźbę i nachylenie ściany.

Dotychczas nie spotkałem w Dolomitach drugiej ferraty, która miała by taki fantastyczny początek.


Nie ma znaczenia, że przeszliśmy dopiero kilkanaście metrów ferraty, bo pod nogami mamy wyjątkowo dużą ekspozycję. To zasługa tego, że początek ferraty wcina się w skały wysoko. Jest taka duża ekspozycja, a na dodatek trasa prowadzi do góry łukiem, że nawet nie widać podnóża ściany gdzie zaczynaliśmy wspinaczkę. O tym jak szybko się wznosimy, świadczy coraz bardziej znikające z naszego widoku sztuczne jezioro pod szczytem i coraz lepiej widoczna Sella 〈poniżej〉.



 

Wszelkie nierówności, które mogą służyć za stopnie są dość małe, w większości akurat na czubek buta, nie więcej 〈obok〉. To zdjęcie chyba najlepiej oddaje techniczne trudności początkowego odcinka.

To właśnie takie ukształtowanie skał i specyfika Dolomitów powoduje, że nigdy nie porównuję dolomitowych ferrat do naszej tatrzańskiej „Orlej perci”. I tu nie chodzi o to, czy jest łatwiej czy trudniej, po prostu jest inaczej.


O ile stopnie wcześniej były małe, to teraz można już powiedzieć, że ich prawie nie ma wcale 〈obok〉.

Im jesteśmy bliżej środka osi filara, tym skały robią się coraz gładsze i przechodzą powoli w wielkie płyty.


Rysa wzdłuż której wspinaliśmy się od samego początku powoli zanika 〈obok〉.

Jak dotychczas, to cały czas byliśmy w cieniu filara, po jego zachodniej stronie.

Jeszcze kilkanaście metrów i wyjdziemy na ostrze, wprost w mocno świecące słońce.


Zanim zachodnia strona Punta Serauty wraz z ogromnym lodowcem powoli zniknie z naszego krajobrazu, robię jeszcze jedno zdjęcie 〈poniżej〉.


 

Ponieważ Królowa Dolomitów znajduje się prawie w środku gór, widać ją z bardzo wielu miejsc. Na stronie symbole gór, przedstawiłem kilka różnych wycieczek z jakich możemy podziwiać Marmoladę. Tym razem jest odwrotnie, to z Marmolady możemy zobaczyć, wcześniej znane ze zdjęć inne wspaniałe miejsca. Na pierwszym miejscu 〈obok〉 mamy Sellę, znajdującą się najbliżej na północy.


Dość daleko na północnym-wschodzie możemy zauważyć wspaniałe i ogromne kolosy Tofane 〈obok〉, które znacznie górują nad całym otoczeniem. W długiej grami masywu Fanes, który prowadzi od Tofane na zachód 〈w lewo〉 możemy wyróżnić widoczny wierzchołek Cima Fanis Sud, na który prowadzi Via ferrata Tomaselli, pierwsza bardzo trudna ferrata szczegółowo opisana w serwisie.


Dużo bliżej niż Tofane i Fanes, nieco dalej za Sellą jest jeden z mniej znanych i oczywiście dużo mniej popularnych masywów 〈obok〉, którym jest Conturines.


Zrobiłem tylko kilka zdjęć, po których chowam aparat do futerału i widzę, że Łukasz już mi dość daleko uciekł 〈obok〉.

Ponieważ długa rysa już się skończyła, idę szybko do góry wąską półką poprzerastaną trawkami. To pierwsze na ferracie łatwiejsze miejsce, nie nastręczające żadnych trudności, ale kończy się ono bardzo szybko.

 

Cały czas jesteśmy jeszcze po zachodniej stronie filara. To jedna z ostatnich okazji by rzucić okiem na dolny odcinek trasy zejściowej lodowcem. Na dużej panoramie 〈obok〉, która przedstawia cały szeroki krajobraz, jaki mamy okazję podziwiać, proszę zwrócić uwagę na lewy skraj i widoczną tam krętą drogę, to ostatni fragment trasy powrotnej prowadzącej z lodowca.

 

Łatwą półeczką dochodzimy do trudniejszego trawersu, który przechodzi w dużą dość stromą ściankę 〈poniżej i obok〉. Skała jest tutaj dobrze urzeźbiona, cały czas sucha, a co najważniejsze bezpiecznie się po niej idzie.

Na zdjęciach dobrze widać, że poręczówka jest nowa i mocno naprężona. Ale widać, że pojawiło się już słońce, które zaczyna oświetlać część skał.


Dojście do tego miejsca zajęło nam prawie 25 minut. Biorąc pod uwagę, że już zrobiłem wyjątkowo dużo zdjęć, jest czasem dość dobrym.

Ponieważ zostało nam kilkanaście metrów do zakończenia tego pierwszego odcinka ferraty, bardzo charakterystycznego, z wieloma miejscami bardzo trudnymi, za którym zacznie się całkowicie inna trasa, pierwsza ważna uwaga!

Każdy, kto miał jakiekolwiek problemy z pokonaniem technicznych trudności, jakie były dotychczas - powinien zrezygnować z dalszej trasy i bezpiecznie wrócić z powrotem.

 

Trudną wspinaczką wzdłuż rysy, przez dość stromą ściankę 〈obok〉 Łukasz wychodzi do góry i znika mi z pola widzenia. Idę za nim, ale zanim pokonam ten odcinek, zaczynam czuć powiew gorącego powietrza. Od tej chwili aż do samego końca, za wyjątkiem krótkiej chwili i małej przerwy na posiłek, jaką zrobiliśmy nieco później, cały czas towarzyszy nam upalne słońce, świecące prosto w oczy.


Skała całkowicie zmienia swój charakter 〈poniżej〉. W tym miejscu północna strona ogromnego filaru Punta Serauty to wielkie strome i dość gładkie płyty. Na pierwszym odcinku jest jeszcze dość dużo drobnego gruzu, który częściowo utrudnia nam podejście.

Rozpięta na wysokich prętach poręczówka, pełni tutaj podwójną rolę. Służy do zabezpieczenia, ale również pełni wygodną funkcję poręczy, której można się złapać ręką, tak jak na schodach.


Ten odcinek jest długi i bardzo monotonny 〈obok〉. W tak upalny dzień jego przejście jest również bardzo męczące.

Trzeba pamiętać by się nie odwodnić, dlatego butelki z napojami mamy po ręką, w bocznych kieszeniach plecaków.


Płyty robią się coraz bardziej strome 〈obok〉 i skała pozbawiona jest prawie rzeźby.

Po tak stromej i gładkiej skale idzie się bardzo niewygodnie. Stopy myszą być stawiane pod wyjątkowo ostrym kątem, co męczy jeszcze bardziej.


Jadąc na długo wyczekiwany letni urlop, pogody się nie wybiera. Raz jest to lodowata mżawka i prawie huraganowy wiatr, jak nam się przydarzyło na Crodzie Rossie. Innym razem jest tak, jak na tych zdjęciach, czyli pięknie bezchmurne niebo i upał, którego na szczęście zdjęcia nie pokazują.

By upał był znośny, polecam dwie rzeczy, dobrą koszulkę odprowadzającą pot, raczej z długim rękawem i oczywiście dobre napoje, mogą być izotoniczne. Proszę również nie zapomnieć o kremie z filtrem UV, i o tym by go często stosować. Niestety, ale raz dziennie nie wystarczy.

Pomimo tego, że miałem krem z wyjątkowo dużym filtrem, po całym tym dniu miałem dosłownie poparzoną skórę na wierzchach dłoni. Całą trasę tego dnia pokonałem bez rękawiczek na ferraty, a kremem smarowałem często nos i uszy. Jak widać z rąk krem ten się szybko wytarł.

 

Wielkie strome płyty w końcu się skończyły i doszliśmy do spiętrzenia i ostrza grani 〈obok i poniżej ∗〉. Przed nami najbardziej urozmaicony odcinek ferraty.

Na dużym zdjęciu 〈obok〉 widać jak prowadzi dalsza trasa. Najpierw idziemy w stronę ostrej szczerbiny w grani 〈błyskawica〉, gdzie trudnym zejściem przechodzimy na drugą stronę, po czym miejscami bardzo trudną wspinaczką lekkim wznoszącym się trawersem 〈strzałki〉 ponownie wchodzimy na grań.


Na kolejnym zdjęciu 〈obok ∗〉 widać końcowe metry dość łagodnego podejścia do głębokiej szczerbiny w grani.

Widać również, że dalsza wspinaczka prowadzić będzie dość gładką i stromą zachodnią ścianą.


Przejście szczerbiny, tak jak cała ferrata jest bardzo dobrze zabezpieczone 〈poniżej〉, co nie powinno nas zwolnić od zachowania wyjątkowej ostrożności przy pokonywaniu tego odcinka.

Problemy w takich miejscach mogą się pojawić jeżeli skała będzie mokra, ale jak już było widać na wielu zdjęciach, ferrata Eterna jest trasą, na którą nie powinniśmy ruszać przy niepewnej pogodzie, lub od razu pierwszego dnia po długich opadach.


Widoku z ciekawej skalnej szczerbiny 〈poniżej〉 zdradzać nie będę, niech pozostanie niespodzianką dla wszystkich którzy postanowią wyruszyć na Eternę.

Jak było widać na wszystkich dotychczasowych zdjęciach, nie było żadnych miejsc z zalegającymi pozostałościami śniegu. Zgodnie z tabelką, która jest na stronie z wykazem ferrat, Eterna dostępna jest od lipca do września, co przy dobrej pogodzie, jest okresem optymalnym do przejścia ferraty.


Następny odcinek ferraty, który pokonujemy aż do ponownego wyjścia na grań, można by nazwać w skrócie, „im wyżej tym trudniej, a miejscami nawet bardzo”.

Pierwsze metry jeszcze nie nastręczają większych trudności 〈obok〉, gdyż idziemy trawersem nieco do góry, jakby specjalnie wykutą w skałach ciekawą półka.

 

Później jest już coraz bardziej stromo 〈obok〉 i oczywiście coraz trudniej.

Na tym odcinku mamy kilka bardzo trudnych miejsc i mają one różny charakter, bo jest dość niewygodna rysa, trawers prawie bez stopni na czubki butów, czy ścianka z wyjątkowo gładką ścianą.


A skała cały czas jest przednia, nie ma żadnego gruzu, który po prostu na tak stromej ścianie się nie utrzyma.

I tak w dużej ekspozycji 〈obok〉 dochodzimy do samej grani.


A pierwszym, co zauważymy po wejściu na grań jest potężny szczyt na południu 〈poniżej ∗〉, czyli w zasadzie na naszej dalszej trasie. Tak, to najwyższe wzniesienie na całej grani, czyli wierzchołek główny Punta Serauty.

Szkoda, ale niestety ten piękny szczyt musimy ominąć trawersem po zachodniej 〈prawej〉 stronie. Dalszy kierunek trasy ferraty wskazuje strzałka.

 

Dalsza trasa ferraty przechodzi na zachodnią stronę, ale zanim zaczniemy schodzić z grani na dość ostrą szczerbinę pod głównym wierzchołkiem Punta Serauty 〈obok〉, postanawiam zrobić sobie jedno zdjęcie do domowego albumu.


Ponieważ na całej trasie szedłem jako ten drugi, ograniczałem się do robienia zdjęć wyłącznie do przodu, zgodnie z kierunkiem w którym szliśmy. Kolejne zdjęcie 〈poniżej〉, to zdjęcie do tyłu.

Akurat wcześniej tam był Łukasz robiąc mi poprzednie zdjęcie. Niestety uciekł już dalej. Prezentuję to miejsce, bo według mnie to jedno z lepszych miejsc na małą przerwę na trasie i jakiś porządny posiłek. No chyba, że planujemy taki dopiero na końcu, po przejściu ferraty, a przed drogą powrotną.


Zaczynamy dość długi trawers pod Punta Serautą 〈obok〉. Cały ten odcinek, to bardzo charakterystyczna skała, bardzo odmienna od tej jaką szliśmy wcześniej.

Skała jest bardzo mocno spękana, zalega dużo gruzu, a miejscami napotkamy nawet dość duże odstrzelone bloki.


Inaczej się ten fragment ferraty również pokonuje. Mamy tutaj mniej wspinaczki, a więcej kluczenia i przeskakiwania z kamienia na kamień, by nie wpaść w szczeliny pomiędzy nimi.

Ale w razie drobnych problemów, zawsze możemy skorzystać z poręczówki, która na tym odcinku najlepiej wskazuje dalszy kierunek marszu 〈powyżej〉.

 

To na tym odcinku trasy, czyli około dwie i pół godziny od rozpoczęcia wspinaczki zrobiliśmy jedyną dłuższą około 30min przerwę na trasie. Zrzucamy plecaki i siadamy w miejscu z widokiem na Sasso Lungo i Sellę 〈obok〉.

Wszystkie wcześniejsze przerwy, jakie robiliśmy związane były tylko z fotografowaniem i nie trwały dłużej niż czas wyjęcia butelki z bocznej kieszeni plecaka by się napić. Teraz jest okazja wyjąć następne z plecaka, bo te w kieszeniach od jakiegoś czasu już są puste.


Koniec przerwy i ruszam zaraz za Łukaszem 〈obok〉 i po dojściu do miejsca, w którym akurat jest teraz widzę, że przed nami dość długa droga aż do samej grani 〈strzałka〉.

Przejście, nie jest już tak trudne jak poprzednie miejsca doprowadzające na grań.

 

W idealnej ciszy, jaka charakteryzuje takie wielkie szczyty, gdzie najbardziej słychać tylko szum wiatru, od pewnego czasu docierały do nas pojedyncze odgłosy. Nie byliśmy pewni, czy to idzie ktoś za nami, czy też jest to hałas z Forcella Serauta, do której już nie powinno być tak daleko.

To jednak są turyści na ferracie Eterna 〈obok〉, którzy akurat schodzą z grani do miejsca gdzie mieliśmy przerwę na odpoczynek. A to że widać ich dość dobrze, to zasługa fotograficznego zooma, bo w rzeczywistości dzieli ich od nas dość spora odległość.

 

Wystarczyło, że zatrzymałem się na dwa zdjęcia, grupy idącej za nami, a Łukasz już mi uciekł wysoko do góry. Doganiam go na samej grani. Nie dziwię się że tutaj na mnie czeka 〈obok〉. To przecież pierwszy widok z grani na Forcella Serauta, czyli miejsce, do którego zmierzamy od kilku godzin. Ponieważ tego nie widać na zdjęciu, podpowiem od razu że przed nami fragment wspaniałej graniówki samym ostrzem wąskiej oświetlonej słońcem grani.


Zaczynamy schodzić w dół i z naszego krajobrazu znika wielka stacja przesiadkowa kolejki linowej na przełączce Serauta 〈obok〉.

Zbliżamy się do kolejnej w dniu dzisiejszym, stromej i głębokiej szczeliny w grani.

 

Czekam chwilę, aż Łukasz zejdzie niżej, by przypadkiem nie strącić na niego kamienia. A, że nie lubię czekać i nic nie robić, to korzystam z okazji by zrobić pierwsze w dniu dzisiejszym zdjęcie Civetty 〈obok〉, za którą nieco z tyłu po prawej znajduje się równie znana przez miłośników ferrat, Moiazza.


Na szczęście na ferratach bardzo trudnych nie spotyka się korków, bo takie strome wejścia i zejścia na większości ferrat, są jedną z okazji do tego by na trasie robiły się zatory spowalniające wspinaczkę.

Zanim Łukasz zejdzie na dół 〈obok〉, rozglądam się dookoła i nadal przed nami na trasie nikogo nie widzę. Czyli mała grupa za nami, to pewnie ostatni w tym dniu turyści na ferracie.

 

A skoro już o grupie za nami mowa 〈obok〉, to jest okazja pokazać jak pokonują odcinek, jaki przed chwilą przechodziliśmy. Są akurat w miejscu, z którego nieco wcześniej oglądaliśmy widok na końcówkę grani, ze stacją kolejki linowej na rozłożystej przełączce Serauta.

Proszę zwrócić uwagę na różnicę kolorów nakładających się na siebie szczytów na dużym zdjęciu w zbliżeniu. Ten wyższy, nieco ciemniejszy to Punta Serauta, który trawersowaliśmy bokiem. Wierzchołek niższy, to już miejsce gdzie prowadzi trasa ferraty.

 

Akurat w chwili kiedy Łukasz schodził nisko i znikał w skalnej rozpadlinie, zauważyłem jak w słońcu lśni metalowa poręczówka. Jest to idealna chwila na zrobienie kolejnego zdjęcia 〈obok ∗〉 i pokazania na nim 〈strzałki〉 jak biegnie dalsza trasa ferraty Eterna.


Tak stromą ściankę z dobrymi stopniami na postawienie nogi i trochę kruchą skałą 〈obok〉, na której zalega dość dużo gruzu najwygodniej jest pokonać wykorzystując jako dwa chwyty poręczówkę.

Z reguły na ferratach polecam sposób przejścia jaki sam stosuję, czyli poręczówkę łapię tylko jedną ręką, a drugą staram się znaleźć dobry naturalny chwyt.

Ale na takiej odremontowanej ferracie jak Eterna, gdzie poręczówka jest nowa i mocno napięta, a mocowania są jeszcze stabilne i pewne, można bezpiecznie złapać się dwoma rękoma.

 

Będąc w miejscu przy dużym skalnym oknie 〈zdjęcie wcześniejsze〉, ponownie widzę grupę idącą za nami 〈obok〉. Nie mam za dużo czasu by siedzieć i ich obserwować, ale widzę że idą bardzo ostrożnie i mówiąc krótko, nikt nikogo nie pogania ani mu nie wchodzi na głowę.

Kiedy przeglądałem zdjęcia z ferraty przygotowując ten opis, porównałem te z trasy zrobione do przodu, czyli zgodnie z kierunkiem, w którym szliśmy, ze zdjęciami zrobionymi do tyłu, to chwilami sam miałem wątpliwości, czy ja tamtędy szedłem? Ciekawe złudzenie, ale kiedy kogoś ogląda się w miejscu, gdzie było się samemu, ale patrząc z innego kierunku, odczucia są całkiem inne. Ideałem było by, gdybym miał okazję iść w środku, pomiędzy dwoma grupami turystów. Może kiedyś, innym razem trafi mi się taka frajda, kto to wie?


Po raz kolejny doganiam Łukasza, czekającego na mnie na grani 〈obok〉.

Południe minęło już ponad dwie godziny temu, więc na niebie mamy coraz więcej piętrzących się chmur.


A na grani przed nami widać, że im bliżej Forcella Serauta, tym szczeliny są większe a skały coraz bardziej pionowe 〈obok〉.

Łukasz zagłada do pierwszej, jaką mamy parę metrów przed sobą i już widzi, że do zejścia są tam zamontowane metalowe skoble.

 

Łukasz zaczyna zejście 〈poniżej〉, a ja tradycyjnie w takiej sytuacji odwracam się do tyłu i robię kilka zdjęć grupie za nami 〈obok〉.

Teraz możemy spokojnie policzyć, jest 1 sierpnia czyli środek lata i piękny słoneczny dzień od samego rana, a na trasie Ferraty Eterna jest łącznie osiem osób. Czy to dużo, raczej nie, chyba jeszcze informacja o zakończeniu remontu i otwarciu ferraty nie obiegła wszystkich portali turystycznych.

 

Wszystkie metalowe pręty są jeszcze nowe i można by powiedzieć, że czuć jeszcze zapach farby, której strukturę czuć w dłoniach. Niestety, na tym odcinku od razu zauważyłem coś, czego według mnie nie powinno tutaj być 〈obok〉.

To stare mocno zardzewiałe pręty kątowników 〈błyskawica〉, które kiedyś służyły do zejścia i jakie czasami można zobaczyć na starych zdjęciach z ferraty. Te po prawej stronie zostały w większości wycięte, ale te po lewej - przy szczelinie tylko powyginano. Nie powinno ich tutaj być, szczególnie przy tak blisko poprowadzonej poręczówce.

To jak zauważyłem jedyne poważne niedociągnięcie na wyremontowanej ferracie, szczególnie niezrozumiałe biorąc pod uwagę ogrom prac jaki włożono w nowe zabezpieczenia.


Widoczne na zdjęciu zejście, jest dużo dłuższe niż na tym zdjęciu 〈obok〉.

Proszę pamiętać o tych prętach, bo sam często zawadzam plecakiem w takich sytuacjach a tutaj mamy, nie blisko znajdującą się skałę, tylko stary zardzewiały kątownik.

Natomiast jeżeli przyjdzie nam pokonać ten odcinek we mgle lub w deszczu, co przy zmienności pogody może się przytrafić dosłownie każdego dnia, proszę zachować wyjątkową ostrożność i schodzić tak, by w każdej chwili zauważyć i ominąć te żelastwo!


Po zejściu, jesteśmy tym razem po wschodniej 〈lewej〉 stronie grani. Znajduje się tutaj szeroka półka wykuta w skałach 〈poniżej〉 i to w czasach I Wojny Światowej.

O tym jak blisko jest do końca ferraty świadczy już dobrze słyszalny gwar z przełączki Serauta, w taki piękny dzień pełnej turystów.


Wygodna półka prowadzi do ostatniej szczeliny na dzisiejszej trasie 〈poniżej〉. Kierunek zejścia wskazuje strzałka.

Dochodzę do ciemnej i jak się okaże zimnej, prawie lodowatej szczeliny, a następnie na jej skraju czekam dłuższą chwilę, bo usłyszałem że grupa za nami doszła do ścianki z metalowymi stopniami.

 

Niestety samego przejścia po skoblach nie widzę, bo zasłania je skalny gzyms. Ale na dużym zdjęciu 〈obok〉, mogę za to odtworzyć trasę zejściową. Tam gdzie strzałki idą pionowo, jest zejście po skoblach, z tymi nieszczęsnymi starymi kątownikami.


Oczywiście, zanim zrobiłem zdjęcia idącej za nami sześcioosobowej grupy, Łukasz był już po drugiej stronie szczeliny 〈obok〉.

Przejście samej szczeliny nie nastręcza technicznych trudności, a samo wyjście do skalnego okna jest ubezpieczone kilkoma stopniami.


Po wejściu, pierwszą rzeczą która rzuca się w oczy jest piękna nowa tabliczka 〈poniżej〉.

Jak ją zobaczyłem przypomniałem sobie tą wycieczkę 〈 tutaj 〉. Teraz już wiem gdzie jesteśmy.


Junior zobaczył mój dziwny uśmiech, a jedyne co mogłem powiedzieć to, że „to już jest niestety koniec Ferraty Eterna”. I, że przeszliśmy ją w bardzo dobrym czasie, bo poniżej czterech godzin, a teraz już tylko pozostało nam bezpieczne zejść lodowcem.


podsumowanie


Via Eterna, Brigata Cadore


◊  klasyfikacja
   • cztero-stopniowa:
                ferrata bardzo trudna
   • sześcio-stopniowa:
                F- ferrata dla ekspertów z bardzo dobrą kondycją
   • według opisu czterech parametrów:
                T-2,  O-3,  F-3,  P-2,
     〈szczegółowe opisy stopni trudności są na stronie z klasyfikacją

◊  trasę - tworzy jeden odcinek o wyjątkowym zróżnicowaniu terenu

◊  specyfika - typowa ferrata jednokierunkowa

◊  lokalizacja - zachodni skraj głównego masywu Marmolady

◊  dojście - bardzo dogodne od pobliskiej Passo Fedaia

◊  dojazd - bez problemów kursującymi autobusami lub własnym samochodem

◊  na ferracie - niestety ale nie ma miejsc do rezygnacji i zejścia z dalszej trasy

◊  przejście - sierpień 2013r.

specyfika ferraty i uwagi do przejścia



Według wykazu, jaki jest w serwisie ferrat bardzo trudnych, o których wiem i mam jakieś materiały jest w Dolomitach zaledwie dwadzieścia sześć. I co ciekawe, to prawie wszystkie nowe jakie powstały w ostatnich latach, są właśnie bardzo trudne. Każda z nich, tych starych i tych nowych jest specyficzna, ale takie są całe te góry. Co charakteryzuje zatem Ferratę Eterna? W największym skrócie, chyba jedna rzecz. Według mnie jest nią wyjątkowo duże nagromadzenie trudności technicznych o najwyższym stopniu i dosłownie na całej trasie.

Z reguły na każdej ferracie o określonym stopniu trudności, na trasie jest dużo miejsc łatwiejszych. Polecam jeden z nowszych opisów o przykładach stopniach trudności, w którym można zobaczyć na zdjęciach jak to wygląda w rzeczywistości. Na Ferracie Eterna odcinki o niższym stopniu trudności niż trudny, są w mniejszości. Większość trasy to przejścia trudne i bardzo trudne.

Drugim atrybutem Ferraty Eterna, po technicznych trudnościach jest jej różnorodność. Polega to na tym, że bardzo trudne są tutaj nie tylko strome ścianki. Są również bardzo trudne trawersy, prowadzące po wyjątkowo gładkich płytach lub zejścia do stromych szczelin jakie rozdzielają liczne turnie na grani.

Oprócz trudności technicznych na Ferracie Eterna należy również zwrócić uwagę na zmęczenie, zarówno fizyczne jak i psychiczne związane z ekspozycją i wysokością grani. A na dodatek nie ma tutaj żadnych dłuższych odcinków łatwiejszych, dających wytchnienie.

Całkowicie innym problemem jest pogoda i warunki atmosferyczne na trasie. Jeżeli mamy taką możliwość, by dzień lub dwa poczekać na dobrą pogodę, to lepiej to zrobić. W szczególności trzeba cierpliwie przeczekać dni z burzami i opadami. Proszę pamiętać, że poręczówka rozpięta na grani będzie w przypadku burzy jednym wielkim piorunochronem. A bez wykorzystania poręczówki, nie da się bezpiecznie przejść Ferraty Eterna.

Według mnie ale zaznaczam, że jest to wyłącznie moje zdanie, ferrata Eterna nie powinna być pierwszą bardzo trudną technicznie ferratą, na którą się wybieramy. Jak często pisałem w serwisie, ferraty powinniśmy poznawać powoli stopniując stopnie trudności. A ponieważ jest kilka innych ferrat bardzo trudnych, na których miejsc bardzo trudnych technicznie nie ma tak dużo jak na Eternie, można wcześniej spróbować swoich sił na innej trasie.

Gdybym miał podać przykłady innych ferrat, które powinniśmy przejść przed Eterną, to chyba była by to taka kolejność:
  ◊   w ładnym stylu, bez zmęczenia i przestojów wejść na Tofanę de Rozes,
  ◊   zdobyć Colaca, wykorzystując poręczówkę wyłącznie do asekuracji, a nie do siłowego wchodzenia po niej,
  ◊  wejść w dobrym czasie i bez problemów technicznych na Monte Agnera.

Te trzy powyższe przykłady nie oznaczają, że jak je przejdziemy to zaraz czwartego dnia urlopu możemy pójść na Eternę. Podałem te przykłady, bo są to według mnie dobrze przygotowane opisy, na podstawie których można nie tylko bezpiecznie przejść ferraty i zdobyć szczyty, ale również nauczyć się oceny własnych możliwości. Wtedy sami już bez problemu będziemy w stanie podjąć decyzję czy iść na Eternę, czy jeszcze trochę pochodzić po górach by nabrać doświadczenia.

warianty powrotu


Trudno było by znaleźć ferratę w Dolomitach, która prowadzi na tak wysoką przełączkę, jaką jest Forcella Serauta, z jakiej możemy wrócić aż na cztery sposoby:
◊   zejście lodowcem Marmolady na Passo Fedaia;
◊   zejście ubezpieczonym nie numerowanym szlakiem na wschodnią stronę Punta Serauty;
◊   zjazd kolejką linową prowadzącą z Malga Ciapella na Punta Rocca;
◊   powrót tą samą trasą, czyli zejście Ferratą Eterna.

Pierwszy z wariantów, czyli powrót lodowcem do miejsca startu jest według mnie najbardziej oczywistym wariantem, który jest przedstawiony w kolejnych etapach.


etap III

koniec ferraty 〈2850m〉 - wyjście na lodowiec 〈około 2880m〉


 

Będąc już na Forcella Serauta i to bez konieczności kupowania dość drogiego biletu, szkoda marnować czas i nie wykorzystać okazji by poznać to bardzo ciekawe i doświadczone przez historię miejsce. Z ferraty wychodzimy prawie na końcu trasy turystycznej prowadzącej przez umocnienia z czasów I Wojny Światowej. Plansza z mapką tych umocnień jest na zdjęciu 〈obok〉.

Na przejście trasy trzeba poświęcić około dwóch godzin, ale na przejście w jednym kierunku w stronę kolejki linowej, z poznaniem wszystkich zakamarków wystarczy godzina. Biorąc pod uwagę, że lodowcem na przełęcz wrócimy w czasie dwóch godzin, możemy spokojnie dysponować swoim czasem.

Możemy iść do budynku kolejki na obiad lub zwiedzić znajdujące się tam muzeum. Możemy się opalać na śniegu, jak robi to większość turystów, którzy przyjechali tutaj kolejką linową lub sprawdzić czas i godziny kursowania kolejki na Punta Rocca i zobaczyć Dolomity z jeszcze większej wysokości.


Idziemy trasą turystyczną, która najpierw prowadzi szerokimi perciami 〈poniżej〉, a później po wykutych w skałach, gdzieś ze sto lat temu stopniach.

By zrozumieć sens tego co tu się działo, wypada choć na chwilę wejść do muzeum w budynku kolejki, ale i wtedy jest to trudne.


Na ostatnim zdjęciu z tego miejsca 〈poniżej〉, widać początek trasy turystycznej od strony kolejki linowej.

Proszę pamiętać, że jest to miejsce pamięci i raczej wskazane jest byśmy się tutaj zachowywali z umiarem i zbytnio nie hałasowali. Weźmy pod uwagę, że w tych wykutych w skałach tunelach ginęli młodzi żołnierze w czasach I Wojny Światowej.


etap IV

lodowiec na wysokości Forcella Serauta 〈około 2880m〉 - Passo Fedaia 〈2057m〉


Prawie przy budynku stacji kolejki linowej, kilkanaście metrów dalej idąc w stronę lodowca, znajduje się duży taras widokowy gdzie jest zejście i są drzwi do klatki schodowej, którą możemy dostać się na niższy poziom. Jak zauważyłem, nie było tam żadnego napisu informacyjnego, w stylu „wyjście lodowiec” - „uscita ghiacciaio”. Po schodach schodzimy do ciemnego pomieszczenia, z którego jedynym wyjściem jest długi metalowy tunel wyprowadzający nas na lodowiec.


Wychodzimy z ciemnego i zimnego tunelu 〈poniżej〉 i od razu staramy się w miarę szybko odejść jak najdalej spod wysoko wiszących nad nami skał grani Ombretty.

Dopiero tutaj ubieramy raki, które z sobą zabraliśmy. Mamy do dyspozycji również czekan i kijki, to powinno wystarczyć na powrót lodowcem na dół. Przejście odcinka lodowca o tej potrze roku nie powinno zająć więcej niż do godziny.


Z trasy ferraty starałem się dość dokładnie obserwować trasę powrotną lodowcem więc zauważyłem, że jest na nim wydeptanych kilka ścieżek 〈obok〉.

Do zejścia wybieramy charakterystyczną szeroką mocno wydeptaną lub jak kto woli, ujeżdżoną przez ratraki trasę.

Trasa ta prowadzi, aż z wierzchołka Punta Rocca na sam dół, ale co najważniejsze nie zbliża się ani do ścian Punta Serauty, ani tym bardziej nie wyprowadza na środek lodowca, w stronę miejsca o największym nachyleniu terenu.


O wielkości lodowca świadczy odległość od metalowego tunelu, w jakiej jesteśmy kiedy zaczynamy schodzić w dół 〈poniżej〉.

Minęła już godzina piętnasta, ale słońce na lodowcu operuje wyjątkowo mocno. Na szczęście świeci nam w plecy, a nie w oczy, bo nawet mocne okulary z filtrem byt nie pomogły.


Nachylenie na całym tym odcinku jest łagodne i wyjątkowo bezpieczne 〈poniżej〉. Nie ma tu miejsca, w którym trzeba by się dodatkowo zabezpieczać czekanem lub kijkami przy schodzeniu.

Jeżeli już wykorzystujemy kilki to tylko by się nimi podpierać przy zejściu, bo mając raki, nawet się nie poślizgniemy.


Na trasie jest jedno takie miejsce, w którym skręcamy i podchodzimy nieco w stronę Punta Serauty 〈obok〉, ale nie zbliżamy się do niej za bardzo.

Taki spacer łagodnym lodowcem w dół, to idealne miejsce do poćwiczenia turystyki lodowcowej i warto z niego skorzystać.


Znajdujemy nawet jeden z palików ograniczających zimą nartostradę 〈obok〉. Szkoda, że teraz latem nie ma ich w kilku miejscach. Bo jak zauważyłem, to miejscami są wydeptane dość strome ścieżki, prowadzące jakby na skróty po stromych odcinkach lodowca.

Daleko na grani Punta Rocca, a w słońcu bardzo dobrze widoczna na śniegu szeroka zimowa nartostrada, która teraz latem bardzo dobrze służy jako droga zejściowa lodowcem. Im trasa na lodowcu jest łagodniejsza tym zagrożenie szczelinami jest mniejsze. Duże znaczenie też ma fakt, iż miesiącami jeździły tędy ratraki i oczywiście tysiące narciarzy.


Jak się okazało, to bardzo szybko bo po około 45 minutach od wyjścia z tunelu, lodowiec się skończył i doszliśmy do górnej stacji wyciągu narciarskiego 〈poniżej〉, który tutaj prowadzi z Przełęczy Fedaia.

A na zdjęciu 〈gwiazdką〉 zaznaczyłem małą, ale bardzo ciekawą La Mesolę z bardzo trudną ferratą Trincee, która idealnie nadaje się do przejścia, jako pierwsza bardzo trudna technicznie trasa.

 

Mamy szczęście, droga którą schodzimy jest bardzo kręta i w pewnym momencie odchodzi na dość dużą odległość od długiej grani Punta Serauty. To wprost idealne miejsce na zrobienie przynajmniej jednej panoramy całej grani 〈obok〉. Takiego zdjęcia mi brakowało, jest wprost wymarzone do opisu.


Gigantesco, czyli gigantycznym lub bardziej pasującym do opisu słowem „przeogromny” nazwano filar Punta Serauty 〈poniżej〉 w jednym z przewodników. I słowo to oddaje chyba idealnie opis tego wspaniałego miejsca.

O jego ogromie można się przekonać dopiero kiedy schodzimy wzdłuż Punta Serauty, najpierw lodowcem, a później szlakiem. Idąc powoli szeroką drogą, dopiero teraz możemy spokojnie porozmawiać o wrażeniach z całej trasy.


Cały czas mamy przed oczami opadającą ostrogę Punta Serauty i widzimy z boku jak długi i wysoki jest odcinek wejścia ostrzem po stromych płytach 〈poniżej〉. Operujące na nim mocno słońce, może bardziej dać się w kość, niż wspinaczka tym długim skalnym grzbietem.

Szkoda, że nie poczekaliśmy dłużej na końcu ferraty, więc nie wiemy jak na dół wróciła szóstka turystów, która szła za nami. Dość długo czekaliśmy na nich w rejonie tarasu przy kolejce linowej, ale nie pojawili się, więc albo cały czas byli w rejonie trasy spacerowej w starych wojennych schronach lub od razu niepostrzeżenie poszli na starą perć i zaczęli zejście, w co raczej wątpię.


Popołudniowe niebo zakrywa coraz więcej letnich chmur. Już nie raz miałem okazję zobaczyć przy takim upale, jak zmienna może być pogoda.

Tutaj wysoko, jeszcze wieje rześki wietrzyk znad lodowca. Ale po zejściu na dół 〈powyżej〉, szybko zauważyliśmy, że na przełęczy jest po prostu upalnie. A, jak się pod wieczór przekonaliśmy, to na górskim kempingu większość turystów zastanawia się, dlaczego w górach panują nadmorskie upały?


zakończenie


krótkie podsumowanie


Są w Dolomitach ferraty, które prowadzą na wyższe szczyty niż Punat Serauta. Są również dużo dłuższe trasy, gdzie mamy okazję pokonać kilka ferrat, ale na żadnej z nich nie spotkamy takiej ilości nagromadzonych trudności technicznych, jak na Ferracie Eterna. Jest tylko jeden wyjątek, to Moiazza i ferrata Constantini.

Ale proszę pamiętać, że ferrata Eterna jest to trasa dla turystów więc nic nie stoi na przeszkodzie, by ją poznać. Żeby to zrobić bezpiecznie, a to przecież jest najważniejsze, trzeba się do tego odpowiednio przygotować i nie lekceważyć Punta Serauty, uważając że skoro jest dużo niższa od pobliskiej Punta Penii, to nie ma się czym przejmować.


Wyprawa na Ferratę Eterna jak mało która trasa aż prosi się o jeden dzień rekonesansu. Możemy to zrobić na dwa sposoby:
  ◊   jeżeli jeszcze nie mieliśmy okazji wjechać kolejką linową na Punta Rocca, to zróbmy to, a przy okazji będąc na stacji przesiadkowej na Forcella Serauta, mamy okazję nie tylko sprawdzić przejście tunelem na lodowiec, ale na niego wyjść i pochodzić w rakach z czekanem dla nabrania większej wprawy i pewności,
  ◊   jeżeli natomiast nie interesuje nas kolejka linowa i nie chcemy ponosić kosztów, za które w zamian możemy sobie zafundować naprawdę dobrą pizzę wieczorem, to możemy wejść na Forcella Serauta ubezpieczonym starym szlakiem, a wariant ten możemy przećwiczyć bez względu na to czy z Ferraty Eterna planujemy wrócić lodowcem, czy właśnie szlakiem.

W jednym i drugim przypadku mamy również okazję przejść umocnienia wojenne i trasę turystyczną, jaka przez nie prowadzi, a jak dojdziemy do złotej tabliczki z nr-10, to już wiemy, że tym oknem wychodzi się z Ferraty Eterna.

warianty powrotu


  ◊   Jeżeli zaplanujemy powrót lodowcem, to nie zapominajmy żeby się przygotować na awaryjny powrót kolejką linową. Dlatego lepiej wcześniej sprawdźmy w jakie dni i w jakich godzinach kursuje kolejka. Nie zapominajmy również o cenie biletu.


  ◊   To samo musimy zrobić jeżeli od razu planujemy powrót kolejką linową. W tym przypadku musimy uwzględnić, że jadąc na dół kolejką będziemy w osadzie Malga Ciapella, dużo poniżej Przełęczy Fedaia i jeżeli tam zostawiamy samochód to jakoś do niego trzeba wrócić. Przy tym wariancie radzę jednak zrobić inaczej. Rano zaparkować w Malga Ciapella, a na przełęcz wjechać autobusem, a wtedy mamy po powrocie auto pod ręką.


  ◊   Z Forcella Serauta na wschodnią stronę przez wysoki kocioł Antermoia prowadzi stara górska perć, która była wykorzystywana w czasach budowy kolejki linowej. Na górnym odcinku, już przed samą przełączką jest ona w dwóch miejscach ubezpieczona. Na niektórych mapach jest nawet nazywana „Ferratą Pontura”. Nie spotkałem jej jednak w żadnym przewodniku jaki przeglądałem, co oczywiście nie oznacza, że jej ktoś nie opisał. Prędzej można znaleźć opis w Internecie. Ponieważ nie jest to typowa ferrata stworzona dla turystów, tylko pozostałość po trasie utworzonej w czasie budowy kolejki na Punta Rocca, dziś jest to trasa mało uczęszczana, miejscami zaniedbana i w zasadzie nie utrzymywana. Z jej przejścia nie ma żadnej przyjemności, bo i nie ma tutaj żadnych atrakcji. To tyle informacji jakie posiadam bo zaznaczam, że tym szlakiem nie szedłem. Jak zauważyłem w 2014r. otwarto ponownie kemping w Malga Ciapella, co może być dobrym rozwiązaniem szczególnie, jeżeli mamy obawy i nie chcemy wracać lodowcem. Wtedy oczywiście z rana jedziemy autobusem na Passo Fedaia, a potem wracamy percią na dół do miejsca gdzie są dwie bacówki Giglio i Dovich. Teraz albo główną drogą, albo ścieżkami jakich tam jest dość dużo wracamy na kemping.


  ◊   Czy warto planować przejście Ferraty Eterna w odwrotnym kierunku, czyli krótko mówiąc z góry na dół? Na takie pytanie odpowiem tak, można bo nic nie stoi na przeszkodzie. Największym problemem będą jednak mijanki na trasie, szczególnie że na wielu odcinkach będą one naprawdę dużym problemem. W takim przypadku jednak niezbędny będzie rano wjazd kolejką na Forcella Serauta, bo nikt nie będzie marnował co najmniej 3-4 godzina na wejście tam starym nieuczęszczanym szlakiem. A skoro można ferratę przejść z góry na dół, to oczywiście jeżeli ktoś czuje się na siłach, to może przejść ją w obie strony, przynajmniej uniknie uciążliwych mijanek, jeżeli poczeka aż wszyscy wcześniej dojdą do góry.

jak przejść lodowiec


Odpowiedź na takie pytanie może być tylko jedna: bezpiecznie! Każdy kto planuje poznać nie tylko ferraty, ale mówiąc ogólnie Dolomity, powinien w odpowiednim czasie kupić sobie raki i czekan. Zdaję sobie sprawę, że w tym momencie pojawiają się dwa problemy, finansowy i praktyczny, bo trzeba zainwestować w sprzęt, który w naszych górach jest mało przydatny, a jeżeli już te raki i czekan kupimy to wypada umieć się nimi posługiwać.

Ale proszę mi uwierzyć, warto to kupić, bo raki + czekan lub raki + kijki pozwolą nam przejść bezpiecznie bardzo wiele dolomitowych tras i to nie tylko ferrat. Czasami mogą to być zwykłe trasy turystyczne, szczególnie jeżeli wybierzemy się na nie zaraz na początku wakacji.

Piszą do mnie osoby, które jeżdżą w Dolomity dosłownie prawie o każdej porze roku. Proszą o różne rady, później ruszają na wspaniałe szlaki Pale di San Martino, jakie są opisane w serwisie i które im polecam. A potem piszą, że było wspaniale, złapali bakcyla i już planują wyjazd na następne wakacje, ale tym razem wezmą z sobą raki, bo musieli zawrócić pod przełęczą, którą planowali przejść do kolejnej „bajecznej doliny Pale” by tam zanocować w jednej z chatek biwakowych.

 

podsumowanie trasy


Czas przejścia opisanej trasy:

◊   etap I - podejście
         Passo Fedaia 〈2057m〉 - początek ferraty 〈około 2350m〉 - 1h 30min
                 〈w tym około 30min przerwy na drugie śniadanie i ubranie uprzęży〉

◊   etap II - Ferrata Eterna
         początek ferraty 〈około 2350m〉 - koniec ferraty 〈około 2850m〉 - 3h 45min
                 〈w tym około 30min przerwy na posiłek〉

◊   etap III - w rejonie Forcella Serauta
         trasą po wojennych schronach i odpoczynek w rejonie kolejki linowej - 45min

◊   etap IV - zejście lodowcem
         lodowiec na wysokości Forcella Serauta 〈2880m〉 - Passo Fedaia 〈2057m〉 - 1h 45min

Wszystkie zdjęcia robiłem w podanym czasie przejścia.

Łącznie: na przejście całej trasy 7 godzin 45 minut.

Przejście: opisanej trasy sierpień 2013r.


Wyposażenie: uprząż z lonżą na ferraty wraz kaskiem oraz raki, czekan i kijki.

 

Słowniczek:

attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
bivacco  - mały schron turystyczny w wysokich górach, biwak, obozowisko,
camoscio  - kozica,
campanile  - dzwonnica, wieża przy kościele,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
ghiacciaio  - lodowiec,
marmotta  - świstak,
monte  - góra,
parco nazionale  - park narodowy, rezerwat,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
sasso  - kamień, głaz,
scoiattolo  - wiewiórka,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
torre  - wieża, baszta,
valle  - dolina,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

Opisana trasa jest:
  ◊   na mapie: Tabacco nr-06,
  ◊   w numerze 27 czasopisma: Meridiani Montagne.

© wdolomitach.pl
strona główna