przykłady stopni trudności
Jednym z pytań, które dostaję dość często w prowadzonej korespondencji, jest to: ...chcę pojechać po raz pierwszy na ferraty, w zeszłym roku byłam/em w Tatrach na Orlej Perci i proszę o radę/podpowiedź/uwagi, czy sobie poradzę na ferratach w Dolomitach?
 

Oczywiście, najczęściej odpowiadam, że bardzo nie lubię takiego porównania. Uważam, że Tatry i Dolomity to góry o całkowicie odmiennym charakterze, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę sposób i rodzaj uprawiania turystyki. Również nie ukrywam, że tatrzańskie łańcuchy to relikt minionych lat i już dawno powinny być zdjęte.

A jeżeli nie ma zgody miejscowych włodarzy na tatrzańskie ferraty, to powinniśmy albo chodzić tylko po szlakach, albo zacząć się wspinać. Tylko, że w Tatrach jest kilka miejsc idealnie nadających się na to by poprowadzić tam ferraty, ale to już inna sprawa, a ten portal poświęcony jest Dolomitom.

Dlatego postanowiłem poszperać w swoim fotograficznym archiwum i wybrać kilka zdjęć, by na ich przykładzie krótko opisać, jak należy rozumieć i interpretować poszczególne stopnie trudności.

Posłużę się tutaj klasyfikacją cztero-stopniową, która jako najprostsza, najbardziej się do tego nadaje. Jest to klasyfikacja zaczerpnięta z przewodnika napisanego przez Eugena E. Hüslera i dlatego często na różnych stronach Internetowych jest nazywana właśnie od jego nazwiska.

Największą zaletą tej klasyfikacji jest to, że idealnie nadaje się ona dla osób rozpoczynających chodzenie po górach z „przysłowiową linką z karabinkiem oraz kaskiem na głowie”.

Jeżeli zaczniemy poznawać i pokonywać trudności od ferraty łatwej, a potem ruszymy na ferratę średnio trudną, to nie będziemy zaskoczeni. Pokonanie tych nieco większych trudności, będzie dla nas jakby kolejnym stopniem górskiego wtajemniczenia, który po prostu przejdziemy z przyjemnością i co najważniejsze bezpiecznie, bez ryzykownego narażania się na nieprzewidziane okoliczności.

Jeżeli spodoba się nam taki sposób chodzenia „na uwięzi” po dolomitowych szlakach, to stawiając sobie coraz to nowe, bardziej ambitne cele poznamy drogi trudne, potem bardzo trudne i za każdym razem ich przejście będzie nam sprawiało radość i satysfakcję.

Widziałem w Dolomitach turystów zawiedzionych, zrezygnowanych czy po prostu złych z tego, że muszą się wycofać z ferraty trudnej lub bardzo trudnej. A ponieważ uważam, że góry są dla wszystkich, to proponuję je poznawać rozważnie i stawiać sobie cele realne do możliwości, a na oczekiwane efekty długo nie trzeba będzie czekać.


klasyfikacja

cztero-stopniowa


ferrata łatwa:
szlak naturalny, przejście pewne;


Najprościej można by powiedzieć, że ferrata łatwa to górska perć, którą większość z nas już miała okazję chodzić, z jednym wyjątkiem, jakim jest oczywiście rozpięta poręczówka. To właśnie z tą poręczówką i sprawnym przepinaniem karabinka większość osób początkujących ma największy problem. Proszę pamiętać również o dobrym dopasowaniu lonży - czyli uprzęży wraz z przyrządem hamującym, odpowiednio do budowy ciała.

Na zdjęciu 〈poniżej〉 początek łatwej ferraty Sentiero Astaldi w masywie Tofane, która jest opisana w relacji 〈 tutaj 〉. Jak sama nazwa mówi jest to ścieżka, poprowadzona na zboczu skalnego uskoku. Nie napotkamy tutaj na żadne techniczne trudności.

A jedyne, co nas zmusi do większej uwagi to sam charakter przejścia i miejscami ekspozycja za urywającym się z boku skalnym występem, po którym idziemy.


Ponieważ większość osób w takich miejscach patrzy wyłącznie pod nogi, radzę również czujnie śledzić skalny występ tuż obok naszej głowy. Spotyka się, bowiem wyjątkowo dużo wystających skalnych gzymsików, w który można nieźle przyłożyć głową.

Tym razem na zdjęciu 〈obok〉 widzimy dwie osoby idące bez korzystania z poręczówki, bo jej tam akurat nie ma. Na to również trzeba być przygotowanym na ferratach, bo nie całe trasy są z reguły ubezpieczone i to bez względu na stopień trudności.

Widoczna na kolejnym zdjęciu 〈obok〉 poręczówka, to już nie jest ferrata, przynajmniej nie jest taką z nazwy.

To szlak nr-715 w masywie Pale di San Martino, który jest na opisanej 〈 tutaj 〉 trasie. Technicznie przejście to niczym się nie różni od łatwych ferrat.

No może za jednym wyjątkiem, na tym szlaku nie ma obok wysokiej skalnej ściany, dlatego tutaj jest małe zagrożenie spadającymi kamieniami.

Natomiast trasa szlaku wymaga takiej samej uwagi przy przejściu jak ferrata, a skały są o wiele bardziej śliskie niż na innych łagodniejszych perciach.

Co jeszcze możemy spotkać na łatwych ferratach, a czego nie ma tutaj na zdjęciach? To oczywiście są drabinki, ale takie same są również na szlakach. Przy czym dość często będą to drabinki drewniane, poprowadzone nie przez strome skały, ale na malutkich i nie stromych progach gdzie brakuje naturalnych stopni. Oczywiście są również mostki, ale na łatwej ferracie nie napotkamy takiego wspaniałego dużego wiszącego mostu, jaki jest na ferracie Ivano Dibona 〈miniaturka na samej górze〉.

Ferrat łatwych nie ma w Dolomitach dużo, bo licząc dokładnie w tym nowym poszerzonym wykazie jest ich 16%. Biorąc pod uwagę, że na dodatek są rozrzucone po całych górach, to będąc w jednym rejonie dużo po nich nie pochodzimy. Ale nie powinniśmy z nich szybko rezygnować. Gdyż pozwolą one nam nabrać wprawy w posługiwaniu się sprzętem, a na dodatek to kozicę lub świstaka zobaczymy dużo szybciej na ferracie łatwej niż na trudnej. I nie pokonujmy biegiem ferrat łatwych, obserwujmy i poznawajmy góry, ich specyfikę oraz ich niebezpieczeństwa, a w szczególności, to jak szybko mogą się tutaj zmienić warunki pogodowe.


ferrata średnio trudna:
wymagane doświadczenie w turystyce wysokogórskiej,
tylko dla osób bez lęku przestrzeni i odpornych na dużą ekspozycję terenu,
szczególnie w czasie przejść półkami nad przepaściami;


Ferraty średnio trudne to po prostu trasy, których nie można pominąć i to z dwóch powodów. Po pierwsze są wyjątkowo różnorodne, a po drugie umożliwiają dojście do wielu wspaniałych krajobrazowo miejsc, gdzie nie ma ogólnie dostępnego szlaku turystycznego. A ponieważ ferrat średnio trudnych jest 42%, to można sobie po nich nieźle pochodzić. Poznamy prawie całe Dolomity i nabierzemy dobrego doświadczenia, które jest konieczne przed trudnymi trasami.

Pierwszą rzeczą, jaką zauważymy zaczynając poznawać ferraty średnio trudne, jest to że prowadzą one już przez dużo bardziej strome skały, niż trasy łatwe.

Na zdjęciu 〈obok〉 górna część żlebu opadającego spod samej kopuły szczytowej Colaca, którym prowadzi średnio trudna ferrata Sentiero attrezzato Colac.

Co prawda, ferrata ta w zasadzie służy do zejścia ze szczytu, ale uważam ją za bardzo ciekawą i wartą tego by szczyt spróbować zdobyć właśnie tą trasą szczególnie, jeżeli ponad 500m ściana i trudna ferrata Finanzieri będzie nam się wydawała ponad nasze możliwości.


Oczywiście na ferracie średnio trudnej również napotkamy sztuczne ułatwienia, z tym, że będą one znajdowały się na odpowiednio trudniejszych odcinkach.

Dobrym przykładem są metalowe stopnie 〈obok〉, które pomagają pokonać ten średnio trudny odcinek żlebu. Przez tą szeroką rozpadlinę jest on dość niebezpieczny.

Jako podsumowanie trudności na ferracie średnio trudnej, można przyjąć to, że bez dobrego wykorzystania rąk takiej ferraty nie da się przejść.

Jednego można natomiast być pewnym, nie napotkamy tutaj na skały przewieszone i coś, co z reguły w książkach i innych opisach nazywane jest „przejściem siłowym”.


Oczywiście różnorodność gór powoduje, że na ferratach średnio trudnych napotkamy dużo miejsc łatwiejszych. Na zdjęciu 〈poniżej〉 górska perć prowadząca po zboczu stromej i podciętej skałki.

Takie odcinki z reguły są ubezpieczone poręczówką i w zasadzie trudność takiego przejścia pojawia się dopiero, kiedy jest mokro i ślisko po deszczu.


Oczywiście na ferracie średnio trudnej można napotkać odcinki całkowicie prostych ścieżek, na których nie ma żadnych technicznych trudności przy przejściu 〈obok〉.

Jest tylko jedna uwaga, ta perć prowadzi pod samą kopułą szczytową, ściana poniżej ma około 500m. W przypadku pogorszenia pogody i np. kiedy od pobliskiej Marmolady przywieje niskie chmury cały ten odcinek będzie wyjątkowo niebezpieczny.

Polecam opisy ferrat na Colacu, gdyż tam na jednym ze zdjęć jest zaznaczona trasa tej prostej górskiej perci. To naprawdę ciekawie wygląda.


ferrata trudna:
tylko dla osób doświadczonych w wysokich górach,
niezbędna umiejętność wspinaczki górskiej;


Tylko 24% ferrat z poniższego wykazu to trasy technicznie trudne, zatem nie jest zbyt dużo. A ponieważ wśród nich są tak znane jak Dibona, Bianchi, Tridentina czy Lipella oraz wiele innych, często ruszają na nie osoby nieprzygotowane. Wśród tych, co przejdą skalne trudne odcinki są Ci, których pokona wysokość szczytu i zmęczenie. Dlatego to właśnie część ferrat trudnych słynie z „korków na ścianie”, których nie ferracie średnio trudnej raczej nie spotkamy.

Już pierwsze zdjęcie z trudnej ferraty 〈obok〉 prezentuje bardzo stromą ścianę, gdyż właśnie takie przejścia charakteryzuje ten stopień trudności.

W tej prezentacji stopni trudność, przy ferracie trudnej wybrałem zdjęcia z Via ferrata dei Finanzieri, która tak jak poprzednia, również prowadzi na mały, ale wyjątkowo piękny szczyt Colac.

O tym, że jest to jednak ferrata, czyli trasa dla turystów, a nie wspinaczka klasyczna wskazują metalowe haki zastępujące braki naturalnych stopni na tej stromej ścianie.


Nie przez przypadek wybrałem zdjęcia z ferraty Finanzieri 〈obok〉, gdyż jest to ferrata wyjątkowo wspinaczkowa.

O ile najczęściej na ferracie średnio trudnej ręce służą wyłącznie do utrzymania równowagi, tutaj już musimy się wspinać, a tego bez użycia rąk nie da się zrobić.

To idealna trasa do praktycznej nauki podstaw wspinaczki, a znajomość zasady „trzech punktów podparcia” jest podstawą.


Jednak ferraty Finanzieri nie radzę wybierać, jako pierwszej do przejścia o tym stopniu trudności, choć każdy ma inne predyspozycje.

Ale kto ma już dobrą wprawę w pokonywaniu tras średnio trudnych to może spokojnie spróbować przejść tą ponad 500m ścianę.

O tym, że nawet przejście po metalowych skoblach może być trudne, świadczy ten odcinek ferraty 〈obok〉.

Konfiguracja tego skalnego progu z przewieszonymi i przesuniętymi względem siebie dwoma ścianami jest pierwszą barierą dla wielu osób na tej ścianie.


Ferraty i to wszystkich stopni trudności, to nie tylko ciągła wspinaczka do góry, to również trawersy, a widoczny na zdjęciu 〈poniżej〉 jest jednym z piękniejszych, jakie widziałem.

Na tym trawersie nie ma typowych trudnych technicznie fragmentów, ale około 300m stromej ściany pod nogami, powoduje, że jest to idealne połączenie średnio trudnych odcinków, jakie już pokonujemy z wprawą, do trudnych ścianek, które za tym trawersem na nas czekają.


Na kolejnym zdjęciu 〈obok〉, przykład średnio trudnego technicznie odcinka ferraty, gdyż takie również spotkamy na trudnych trasach.

Są to dość strome i bardzo śliskie płyty na początku ferraty, po których spływa woda z resztek śniegu, który zalega jeszcze w kopule szczytowej.


Całkiem inny charakter ma średnio trudny odcinek ferraty, pod samą kopułą szczytową 〈obok〉.

Tutaj trasa prowadzi małymi zakosami, raz w lewo, potem w prawo, po średnio nachylonej dość dobrze urzeźbionej skale. Dość często takie odcinki, kiedy są nisko na samym początku ferraty, pozbawione są poręczówki.

Tutaj pod szczytem poręczówka już jest i bardzo dobrze. Na Colacu śnieg zalega dość długo, latem pada często, a na zachodniej ścianie topi się wtedy późno.


Ostatnie zdjęcie z trudnej ferraty 〈poniżej〉 przedstawia odcinek łatwy, którego przejście nie nastręcza żadnych problemów. Proszę tylko zwrócić uwagę na stromy skalny próg, pod którym idziemy.

Nad nami na skałach zalegają kamienie, które strącić może każdy i nie musi to być nierozważny turysta. To może być woda z roztopów, która płynąc wypłucze drobiny tak, że kamień spadnie sam pod wpływem ciężaru. Zatem kask nosimy na każdej ferracie, bez względu na stopień trudności.


ferrata bardzo trudna:
trasa bardzo czasochłonna,
koniecznie wymagane umiejętności zaawansowanej wspinaczki wysokogórskiej;


W wykazie na stronie ferrat bardzo trudnych jest tylko 18%. Jeżeli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że część z nich powoli się zamyka, bo czas i górskie warunki zniszczyły poręczówki, to co roku ich ilość będzie powoli coraz mniejsza. No chyba, że pomimo protestu towarzystw ekologicznych powstanie ich więcej, na wzór ferraty Sci Club 18, Pertini, czy I magnifici quatro. Tak się jakoś złożyło, zapewne nie przypadkiem, że znaczna większość ferrat otwartych w ostatnich latach, to trasy bardzo trudne.

Tym razem będą tylko zdjęcia 〈obok i poniżej〉 przedstawiające bardzo trudne odcinki i wszystkie pochodzą z Via ferraty Zandonella, sentiero S.

Trasa ta prowadzi na piękny szczyt Croda Rossa di Sesto w masywie Popera na samym północno-wschodnim skraju Dolomitów.


Wszystkie trzy zdjęcia charakteryzuje to samo, a mianowicie bardzo stroma skała, a jak można przeczytać w opisie tej ferraty jest ona miejscami również wyjątkowo krucha i niebezpieczna.

Również poręczówka jest tutaj tak zamontowana, że miejscami to prawie tak jakby jej nie było. A co najważniejsze to nie gwarantuje ona pewności utrzymania wspinacza w chwili odpadnięcia.


Ale to nie stan poręczówki świadczy o tym, że jest to ferrata bardzo trudna, to przede wszystkim wynik ściany, którą prowadzi. Pamiętajmy, że każda ferrata jest dla turystów, nawet ta bardzo trudna.

By bezpiecznie przejść taką ścianę musimy sami pokonać ją, wyszukując każdy dogodny chwyt i stopień, jaki znajdzie się w naszym zasięgu. Nikt nam tutaj nie zaznaczy farbą trasy, czy mamy iść po prawej, czy po lewej stronie poręczówki, gdzie się złapać ręką, a gdzie postawić czubek buta, to zależy tylko od nas. Tak należy rozumieć „zaawansowane umiejętności wspinaczki wysokogórskiej”, które są w definicji ferraty bardzo trudnej.


Już na końcu tego opisu i prezentacji stopni trudności na ferratach jedna definicja czegoś, co wyjątkowo często można przeczytać w opisach ferrat, a co według mnie wprowadza duże zamieszanie, żeby nie powiedzieć niepokój, wśród turystów, którzy mają obawy i wahają się czy iść, czy też nie iść na swoją pierwszą ferratę.

Przejście siłowe: co to takiego? Najłatwiej będzie można to wytłumaczyć na autentycznym przykładzie. Polecam szczegółowy opis ferraty Lipella oraz dodatkowo to zdjęcie 〈 tutaj 〉. W opisie ferraty Lipella jest również dość szczegółowy opis zdarzenia, jakie tam miałem okazję zauważyć.

Wracając teraz do definicji przejścia siłowego - można napisać krótko: „to miejsce, w którym turysta zmuszony jest pokonać odcinek, na którym znajdują się skalne trudne techniczne miejsca, za pomocą siły własnych rąk, wykorzystując do wejścia linę poręczową”.

Problemy techniczne przy pokonywaniu takich odcinków i wynikające z tego ogólne zmęczenie powodują, że turysta jest zmuszony zrezygnować z dalszej wspinaczki do góry i zawrócić do najbliższego miejsca, z którego można się bezpiecznie wycofać. To właśnie dlatego, w wielu przewodnikach ich autorzy zwracają uwagę na to czy są tam przejścia siłowe, czy też ich nie ma.

Od ferraty trudnej zaczyna się wspinaczka. Nie jest to czysto klasyczna wspinaczka sportowa, jaką uprawiają wszyscy miłośnicy tej dyscypliny, bo dla nich wykorzystywanie wbitych w ścianę haków, stawanie na metalowych stopniach, czy przejścia po drabinkach, to po prostu afront i utrata stylu. Ale ferrata jest dla turystów i z myślą o nich, są te wszystkie sztuczne ułatwienia.

Sztucznym ułatwieniem jest również poręczówka, szczególnie wtedy, kiedy jest nowa, bezpiecznie i dobrze zamontowana. Po takiej linie łapiąc się jej rękami i wyszukując stopnie pod nogami, można powoli iść do góry, tylko ile metrów? Nie pokonamy tak zachodniej ściany Tofany de Rozes. Na szczęście takie trudne ścianki, poprzecinane są odcinkami łatwiejszymi, zatem od czasu do czasu każdy sobie tak pomaga.

Prezentowany nieco wyżej przykład grupy, z której jedna osoba już nie była w stanie pokonać tej ostatniej ścianki, świadczy o tym, że osoba ta niżej musiała przechodzić większość trudnych odcinków siłowo. Gdyby to robiła technicznie, dałaby sobie radę z tą ostatnią trudną barierą broniącą szczytu.

Zatem proszę pamiętać, o tym czy na ferracie napotkamy miejsce siłowe, zależy tylko od naszych umiejętności, bo właśnie siłą próbujemy nadrobić braki techniczne. To się udaje, ale z reguły na starcie, kiedy zaczynamy zdobywać metr po metrze naszej wymarzonej i wybranej na dany dzień trasy. Już po kilku godzinach trudnej i męczącej wyprawy, może się to nie udać.

© wdolomitach.pl
strona główna