Colac  〈2715m〉
Colac to najpiękniejszy z niskich szczytów, na które poprowadzono ferraty. A ponieważ ferraty są dwie można spokojnie powiedzieć, że Colac to idealny przykład na to, iż małe potrafi być piękne i pasjonujące. Szczególnie, że nagrodą za zdobycie szczytu jest niezwykła panorama potężnej Marmolady.
 

Colac jest szczytem niskim, na dodatek od Królowej Dolomitów dzieli go jedna mała dolinka, dlatego na wielu zdjęciach i panoramach z tego rejonu jest po prostu prawie lub bardzo mało widoczny.

Ale kiedy z rejonu Passo Sella zrobiłem panoramę Marmolady 〈miniaturka na samej górze〉 wiedziałem już, że Colac jest idealnym kandydatem do kategorii piękne szczyty w dziale Ferraty.

Na wstępie tego opisu polecam, zatem małą galerię kilku zdjęć i panoram 〈obok〉, jakie miałem okazję zrobić w czasie różnych wycieczek, przecież warto zobaczyć co będziemy zdobywać.

Na wierzchołek poprowadzono dwie ferraty. Od zachodu, piękną stromą ścianą prowadzi trudna i długa, bo ponad 500m Via ferrata dei Finanzieri, która służy do wejścia. Ze szczytu schodzimy średnio trudną Sentiero attrezzato Colac, poprowadzoną ścianą wschodnią, czyli tą z widokiem na Marmoladę.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by szczyt zdobyć trasą łatwiejszą szczególnie, jeżeli ktoś dopiero zaczyna poznawać dolomitowe ferraty i nie ma jeszcze odpowiednich kwalifikacji do przejścia tak trudnej i długiej ferraty, jaką jest Finanzieri.


Alba 〈1500m〉


Alba to malutka stara osada przy głównej drodze, która prowadzi od zachodu na Passo Fedaia pod samą Marmoladę. Teraz jest to już raczej malutki górski kurort, położony bardzo blisko znanego i często zatłoczonego Canazei. Zaletą takich miejsc są z reguły duże, łatwo dostępne i bezpłatne parkingi. A ten w Albie znajduje się zaraz przy dolnej stacji kolejki linowej prowadzącej do malutkiej dolinki, niemal pod samą ścianę Colaca.

Każdemu, kto z Alby 〈obok〉 ma zamiar ruszyć na pieszą wycieczkę w góry, radzę iść od kolejki linowej najpierw w stronę wschodnią, czyli w kierunku Marmolady.

Tam znajduje się początek szlaku turystycznego nr-644, którym możemy ruszyć na trasę wokół Colaca idąc zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Tak idąc naszej wycieczce będzie towarzyszyło słońce i gwarancja dobrych zdjęć na tle szczytu.

Bez względu czy ruszamy na szlaki czy idziemy na ferratę nie radzę iść ścieżkami, które prowadzą nartostradą pod kolejką linową. Ścieżki po jakimś czasie się skończą, a sama nartostrada jest z reguły zarośnięta wysoką trawą i mocno kamienista. Więcej czasu stracimy niż zyskamy, wybierając taką trasę podejścia.


etap I

parking przy kolejce linowej Ciampac 〈1500m〉 - początek ferraty 〈2150m〉


Jest środek lata i połowa wakacji jak ruszamy na naszą wyprawę. Zapowiada się piękny słoneczny dzień.


Z parkingu ruszamy główną drogą w stronę centrum Alby, zatem najpierw idziemy na zachód i powoli oddalamy się trochę od Colaca 〈poniżej〉.

A ponieważ kolejka linowa już ruszyła, idziemy w stronę przeciwną do większości turystów.


Już po kilku minutach dostrzegamy duży drogowskaz z napisem Ciampac i numerem szlaku nr-644, którym dojdziemy aż pod samą ścianę Colaca 〈obok〉.

Co ciekawe, ale Ciampac to nazwa, która pojawia się tutaj prawie wszędzie, od kolejki linowej, przez pensjonaty po schroniska.


Mijamy mały pensjonat turystyczny z ciekawym malowidłem na ścianie 〈poniżej〉. Można by powiedzieć, co kraj to obyczaj, choć muszę przyznać, że lubię ten region Dolomitów i jego przywiązanie do tradycji.

Pewnie nie jeden miłośnik gór chciałby mieć w pokoju fototapetę z masywem Sasso Lungo, ale chyba już bez tego polującego myśliwego.


Dość szybko skręcamy na odchodzącą w lewo drogę 〈obok〉, która powoli pnie się do góry w stronę pobliskiego lasu na zboczu gór.

Można spokojnie powiedzieć, że od tej chwili jest już pod górkę i to aż do samego wierzchołka Colaca.


Tan pierwszy odcinek naszej trasy prowadzącej od parkingu jest dość dobrze oznakowany, co nie jest regułą w Dolomitach.

Mijamy powoli ostatnie zabudowania Alby, domki zostają powoli w dole i nasze oczy zaczynają cieszyć widoki na okoliczne masywy 〈obok〉.

 

Szlak nr-644 bardzo szybko pnie się w górę, miejscami jest wyjątkowo stromy, ale dzięki temu odsłaniają się coraz ciekawsze krajobrazy 〈obok i poniżej〉. To oczywiście Sella, którą mogę dziś podziwiać i fotografować aż do samego szczytu Colaca.

To właśnie z powodu ciekawych krajobrazów, jakie można oglądać ze szlaków rezygnuję z wjazdów kolejkami linowymi. A potem z tych zdjęć powstają panoramy i galerie do działu Fotografia.

 

Po godzinie marszu dochodzimy do miejsca, z którego możemy po raz pierwszy zobaczyć z bliska całą zachodnią ścianę Colaca 〈obok〉.

Jest dość wcześnie, dlatego jeszcze całość ściany znajduje się w głębokim cieniu.

To jedyna niedogodność ferraty Finanzieri, jaką zauważyłem w tym dniu.


O tym, że ferrata Finanzieri prowadzi zachodnią ścianą trzeba pamiętać, bo po każdych nocnych opadach deszczu, trochę potrwa zanim trasa wyschnie i skała będzie się nadawała do wspinaczki. Również odradzam ruszanie na ferratę, w przypadku ściany zasypanej malutkim śniegiem, który w tym rejonie pada również latem, szczególnie przy przechodzącym zimnym froncie pogodowym. Proponuję w takim wypadku na wycieczkę wybrać inną trasę, znajdującą się od słonecznej, południowej strony szczytu. Taką jest np. ferrata Oskara Schustera, na której akurat byłem w dniu po nocnych opadach śniegu.


Po dojściu do dolinki pod szczytem, która również nazywa się Ciampac, skręcamy na boczną ścieżkę i idziemy w stronę szczytu i malutkiego jeziorka. Główna droga prowadzi natomiast w rejon schronisk i górnej stacji kolejki linowej.

Dochodzimy do starych turystycznych szałasów i w pobliżu jednego robimy sobie pierwszą w tym dniu dłuższą przerwę 〈powyżej〉. Następną planujemy dopiero na wierzchołku Colaca.

Uwaga:
Jeżeli, przy słowach określających lokalizację zdjęcia, czyli 〈poniżej ∗〉, 〈powyżej ∗〉, 〈obok ∗〉 - jest symbol gwiazdki    to oznacza, że po wskazaniu kursorem myszki, na zdjęciu pokażą się znaki objaśniające opis tego zdjęcia.

 

Z miejsca, w którym sobie siedzimy możemy spokojnie obserwować całą ścianę Colaca 〈obok ∗〉. Dostrzegamy dwójkę turystów, którzy idą w stronę ferraty ścieżką od stacji kolejki linowej. Zanim ruszymy, dwójka ta dochodzi do charakterystycznego stromego skalnego progu 〈biała strzałka〉.


Nasza małą przerwa szybko się kończy, powoli ruszamy pod Colaca 〈obok ∗〉.

W stronę szczytu idziemy ścieżką 〈zielona linia〉, która z zielonej łąki wznosi się na piargi pod samą ścianą.


Lato to najbardziej kapryśna pod względem pogody pora roku w Dolomitach. To, dlatego już od dłuższego czasu bacznie obserwuję pogodę. Od miejsca rozpoczęcia ferraty do wierzchołka Colaca jest 565m różnicy wysokości.

W przypadku nagłego załamania pogody i burzy z deszczem nie ma innego wyjścia jak błyskawicznie wracać na dół. Nie ma tutaj miejsc do przeczekania burzy, która z reguły po godzinie, dwóch mija.

Obserwując konfigurację tej ściany widać, że kilka miejsc zamieni się w rynny płynącej ze szczytu wody. Napotkanie takiej rynny na trasie ferraty może być wysoce niebezpieczne.

Ponieważ podchodzimy po piargach, jesteśmy już na tyle wysoko ponad dnem dolinki pod szczytem, że widzę już całe Sasso Lungo otoczone ze wszystkich stron letnimi burzowymi chmurami 〈poniżej〉.



Po 2h i 20min od wyruszenia z parkingu w Albie jesteśmy w miejscu gdzie zaczyna się ferrata Finanzieri. Przed nami na trasie nie zauważyliśmy nikogo poza wcześniej widoczną dwójką turystów. Za nami również nie ma nikogo. Ubieramy uprząż, pakujemy po butelce napoju do bocznej kieszeni plecaka, by była łatwo dostępna i ruszamy.


Via ferrata dei Finanzieri


Jak wygląda ferrata Finanzieri można zobaczyć na zdjęciach poniżej, a ponieważ na trasie nie byłem sam, to oczywiście przypadła mi rola tego „drugiego”, z czego skorzystałem i robiłem do opisu zdjęcia w każdej ciekawej i nadarzającej się okazji.

A ponieważ prawie cała trasa prowadzi zachodnią ścianą szczytu, to biorąc pod uwagę konfigurację ściany Colaca oraz otaczającego go góry, miałem okazję zrobić dość dużo zdjęć i panoram przede wszystkim masywu Selli, które pewnie kiedyś wykorzystam do nowego opisu.


etap II

początek ferraty 〈2150m〉 - Colac 〈2715m〉


 

Pierwsza panorama 〈obok〉, to widok z miejsca, w którym zaczyna się ferrata. Na szczęście jest to miejsce dość odległe od największego spadku ściany, dlatego można dopiero tutaj się zatrzymać by ubrać uprząż.


Trochę czasu upłynęło od czasu, gdy razem z Juniorem miałem okazję być w Dolomitach, dlatego zdjęcia z ferraty 〈poniżej〉 zaczynam od „pamiątki do rodzinnego albumu”.

Już na początku patrząc na tablicę pamiątkową oraz prawie idealną nową linę można by powiedzieć, że tutaj wszystko będzie takie samo jak „twórca fundator”. A jest nim nie byle kto, bo mówiąc krótko to „policja skarbowa”.


Po przejściu pierwszego małego skalnego progu, poręczówka się kończy i zaczyna się wyraźna ścieżka 〈obok〉, prowadząca zboczem szczytu wprost pod wielkie charakterystyczne pionowe urwisko w dolnej części ściany Colaca.


Ścieżka się kończy i dochodzimy do gładkiego zbocza u podstawy szczytu 〈poniżej ∗〉. Jak widać skała nie jest stroma, lecz rozpięto na niej poręczówkę 〈fioletowa linia〉.

Za wyjątkiem kilku malutkich fragmentów, prawie cała trasa ferraty Finanzieri jest ubezpieczona, co czasami jest krytykowane. Nie uważam, żeby to była bezmyślnie rozpięta lina od dołu na szczyt, jak często można przeczytać.



Jak widać na kolejnym zdjęciu 〈powyżej〉 widać już prawie całe Sasso Lungo, z czego się oczywiście bardzo cieszę i robię następną panoramę.

 

Jesteśmy już prawie pod skalnym progiem 〈obok ∗〉 i dostrzegamy na gzymsie pod skałami obserwowaną wcześniej dwójkę turystów 〈biała strzałka〉.

Przechodzimy 〈zielone strzałki〉 stromą skalną bulę 〈powyżej ∗〉, a sucha skała nawet daje dobre tarcie pod butami.


Jesteśmy pod wielkim skalnym progiem. Pierwszy odcinek prowadzi średnio stromym podejściem 〈poniżej〉. Jest sucho, zatem znajdujące się tutaj trawki nie stanowią problemu.

Na całej trasie bacznie zwracałem uwagę na miejsca narażone na spadanie kamieni i w zasadzie zauważyłem tylko jedno i to dość blisko. Proszę jednak pamiętać o tym i to na całej ferracie, kiedy prowadzi w tak stromej ścianie.


Dalej omijamy ten wielki próg, skała robi się dość stroma, ale pojawiają się pierwsze sztuczne ułatwienia w postaci metalowych stopni.

Skała jest również mokra, zatem jest to miejsce, w którym przy gorszej pogodzie po mokrej i zimnej nocy można się liczyć z pojawieniem się cienkiego lodu na skałach.


Dopiero w ścianie widać jak duży jest ten skalny próg. Metalowe schodki się skończyły i idziemy teraz po dość stromej skale, ale na tyle dobrze urzeźbionej, że nie nastręcza to zbyt dużych trudności 〈obok〉.

Powoli zbliżamy się do widocznej z daleka charakterystycznej pionowej ścince opadającej ostrym kantem.

 

Przed nami ostatni fragment długiego i stromego trawersu pod progiem 〈poniżej ∗〉. Z daleka widzę jak jeden z dwójki, która szła przed nami 〈biała strzałka〉 rozpoczyna strome podejście po metalowych stopniach i znika w niewidocznym z dołu przejściu.

Na dużym zdjęciu 〈obok ∗〉 widać tego turystę w dużym zbliżeniu. Proszę zwrócić uwagę na zlokalizowane wysoko metalowe stopnie 〈błyskawica〉. To trudne i dość niewygodne miejsce.

 

Podeszliśmy do miejsca, w których chwilę wcześniej była pierwsza dwójka na trasie ferraty. To strome przejście przez skalny próg, całe ubezpieczone metalowymi stopniami. Z zasady nigdy nie podchodzę do takich miejsc, zanim osoby będące przede mną z niego nie wyjdą, gdyż są to najbardziej narażone na spadające kamienie miejsca.

Tak samo robimy tym razem. Mała chwila na złapanie oddechu, dwa łyki napoju, jedna panorama pięknego Sasso Lungo 〈obok〉 i ruszamy. Pierwszej dwójki turystów już nie słyszymy, zatem możemy wchodzić na próg.

 

Najpierw proponuję duże zdjęcie 〈po prawej〉, które dość dobrze prezentuje konfigurację skał na progu.

Pomimo tego, że skała jest dobrze urzeźbiona, stromizna oraz wielkie odstające bloki przewieszek powodują, że bez sztucznych ułatwień dla turystów było by to miejsce nie do przejścia.

Kierunek przejścia przedstawia 〈zielona strzałka〉 na zdjęciu 〈po lewej ∗〉.

 

Przechodzimy powoli, ale bez problemów to miejsce 〈obok i poniżej〉, które może stanowić pewną barierę dla osób, które jeszcze takich progów nie pokonywały.

Przez próg prowadzą dwa rzędy metalowych stopni na skałach z tym, że przejście z jednego na drugi wymaga wykonania dość kłopotliwego obrotu o 90 stopni i sięgnięcia za przewieszkę. To najtrudniejszy fragment na tym dolnym odcinku ferraty.


Wcześniej zwracałem uwagę na kamienie. Na zdjęciu 〈obok ∗〉 sytuacja, jakich wyjątkowo nie lubię. Jestem już na górnym odcinku progu, w dole widać metalowe stopnie na skale.

Ale widać również następną dwójkę turystów, którzy zaczynają wspinaczkę. Tutaj, każdy przypadkowo zrzucony przeze mnie kamyczek ląduje wprost na ich kaski.

Po pokonaniu każdego progu teren robi się częściowo płaski i luźno leżących kamieni tam nie brakuje. Tak samo było i tym razem.

Udało mi się nie zrzucić nic, a ta dwójka dość długo pokonywała próg, zatem spotkaliśmy ich już w czasie przerwy na szczycie.


Po pokonaniu progu trasa ferraty robi się nieco mniej stroma 〈obok〉 i lekko skręca w lewo 〈na północ〉.

Na takich odcinkach poręczówkę można wykorzystać spokojnie, jako poręcz do sprawniejszego i szybszego podchodzenia.


A ponieważ cały czas staram się bacznie obserwować wszystkie krajobrazy dookoła, bardzo mnie cieszy nowy kolejny ładny widok 〈poniżej〉.



To bardzo ciekawy turystycznie masyw Catinaccio. A na panoramie, akurat na środku mamy najwyższy szczyt całego masywu, jakim Catinaccio d’Antermoia. Podpowiem tylko, że na ten szczyt również prowadzą dwie ferraty, tym razem jednak obie średnio trudne.


Za nami około połowa ściany Colaca. Rzeźba skał jest bardzo różnorodna. Ścianę przecinają drobne żlebiki, rynienki, czasami mam wrażenie, że ktoś porozrzucał na trasie wielkie skalne bloki 〈obok〉.

Idziemy właśnie między takimi blokami, co nie jest wcale takie proste, gdyż wymaga dość trudnego i stromego wspinania się metodą rozpieraczki.


Po kolejnej trudnej wspinaczce teren znowu robi się nieco łagodniejszy 〈obok〉, ale tylko na chwilę.

Próbujemy w górze wypatrzyć, w którym miejscu znajduje się szczyt, ale za wyjątkiem bardzo stromej ściany nic więcej nie widać.

 

A skoro jestem w miejscu nieco bardziej łagodnym, to oczywiście robię kolejną, chyba tym razem najładniejszą panoramę z zachodniej ściany Colaca 〈obok〉. Proszę tylko zwrócić uwagę na lewy i prawy skraj zdjęcia. Tak wygląda nachylenie ściany Colaca w tym nieco bardziej łagodnym miejscu.


Ponieważ widać również cała dolinkę pod szczytem, jest okazja na kolejne zdjęcie 〈poniżej ∗〉 i szybkie opisanie tego miejsca.

Legenda:

  ◊  żółta:
     - strzałka - kierunek dojścia szlakiem nr-644 z Alby,
     - gwiazdka - miejsce, w którym robiliśmy przerwę i odpoczynek przed ferratą,
  ◊  niebieska:
     - gwiazdka - schroniska oraz górna stacja kolejki linowej,
     - linia - trasa powrotna z ferraty.


Pokonujemy kolejną tym razem dość stromą ściankę 〈obok〉.

Tutaj trzeba dość dobrze utrzymywać równowagę, gdyż można spokojnie pewne odcinki przejść na całych podeszwach butów metodą na tarcie.

Po raz kolejny potwierdza się, że jest to trasa wyłącznie na suche dni.


Przed kolejnym zdjęciem 〈poniżej〉 dwie krótkie uwagi:
  ◊  ruszając na trasę ferraty Finanzieri wiedziałem, że będę ją starał się opisać w serwisie, wiedziałem również, że jest to ferrata krytykowana 〈w książkach〉 za to, że na całej trasie rozpięto poręczówkę i nie ma miejsca na spokojną klasyczną wspinaczkę, tylko trzeba całą trasę iść po linie, z czym się nie zgadzam, od samego początku szliśmy obaj starając się korzystać z poręczówki jak najmniej, w zasadzie wykorzystując ją tylko do autoasekuracji i wpinania się;
  ◊  druga uwaga dotyczy naszego sprzętu, a używamy lonży typu Y, czyli z dwoma długimi linkami zakończonymi karabinkami, a długość linek zawsze tak reguluję by można było bez problemu rękę z karabinkiem wyprostować prosto do góry.


Doszliśmy do kolejnego charakterystycznego miejsca 〈obok〉, które napotkaliśmy na ferracie. To mała skalna rozpadlina, jak rynna w poprzek ściany.

Można ją pokonać na trzy sposoby, z których dwa obrazowo dowiodą, że ferrata Finanzieri jak mało, która pozwala na dużo swobodnej klasycznej wspinaczki. Trzeba tylko uwolnić się od pomysłu wejścia siłowego po linie.


Najprościej pokonać to miejsce można siłowo po poręczówce, wchodząc do rynny idąc nią następnie do końca, a potem poszukać sposobu by się wydostać do góry, co nie będzie już takie proste, biorąc pod uwagę tą dziurę na końcu i dość gładkie ścianki po bokach.

Można od samego początku iść klasycznie, czyli najpierw zapieraczką a potem wyjść ścianką po lewej stronie rynny wprost do góry.

Można inaczej. Zacząłem tak jak Junior zapieraczką, tylko potem zamiast na lewo przeszedłem na prawo, gdzie skałka wyglądała jak skalny koń. Ale żeby tak przejść musiałem mieć uprząż z długimi linkami, pozwalającymi na swobodną wspinaczkę nieograniczoną małym zasięgiem linek uprzęży.


Po przejściu tego ciekawego miejsca, może zbyt szeroko opisanego, bo nie stanowiło to kluczowego fragmentu, dochodzimy do najładniejszego odcinka ferraty.

 

Jesteśmy na wyjątkowo pięknym trawersie pod przewieszonym filarem 〈obok〉, któremu uroku dodaje daleka panorama Selli.

Specjalnie zatrzymuję pędzącego do góry Juniora i robię serię zdjęć. Dawno nie widziałem takiego miejsca na ferratach.

Trawers ten znajduje się około 2/3 od podstawy ściany i miejsca rozpoczęcia ferraty i jest zaznaczony białą strzałką na zdjęciu z podsumowaniem opisu.

 

Za trawersem zaczyna się jeden z bardziej stromych odcinków ferraty. Wyjście prowadzi bardzo stromą skalną odstrzeloną grzędą z malutką rysą 〈obok〉.

Każdy, kto nie ma zamiaru siłowo wciągać się po linie, może poćwiczyć bardzo trudną klasyczną wspinaczkę.

To idealne miejsce do treningu przez takimi ferratami jak Stella Alpina lub Tomaselli.


Ryska przechodzi w bardzo stromą ścianę, posiadającą jednak wystarczającą ilość stopni do bezpiecznej, ale trudnej wspinaczki 〈poniżej ∗〉.

Przebieg poręczówki 〈fioletowa linia〉 wskazuje, że idzemy w stronę małego obniżenia w grani. Wydaje się, że do końca 〈zielona błyskawica〉 jest już blisko. Ale to tylko złudzenie.

 

Ferrata trawersuje stromą ścianę w lewo i zbliża się do szerokiej i równie stromej rynny opadającej z małej przełączki na głównej grani Colaca 〈po lewej〉.

Na dużym zdjęciu 〈po prawej〉 widać, że przy wejściu do rynny pomagają sztuczne stopnie z wbitych w ścianę dużych haków.

Później naturalnych stopni jest już więcej, można również klinować buty w zagłębieniu rynny.


Rynna się kończy, dalej prowadzi tylko mała wąska ryska. To kolejne z trudniejszych miejsc na ferracie 〈obok〉.

Na szczęście poręczówka poprowadzona jest po prawej, bardziej gładkiej ścianie, co pozwala na przejście tego odcinka, wykorzystując dość dobre stopnie i chwyty po lewej stronie oraz poręczówkę z prawej.


Cały górny odcinek od pięknego trawersu jest dość męczący zwłaszcza, jeżeli przejdzie się go jednym ciągiem bez żadnej przerwy. Ale warto to zrobić, bo nagroda jest wspaniała szczególnie, że kiedy się dojdzie do przełączki to nogi same proszą o to by usiąść i zostać tam na dłuższą chwilę.

 

Przełączka na grani Colaca nie jest duża, ot taka w sam raz, by usiąść i spokojnie w ciszy nacieszyć oczy wspaniałym widokiem na Marmoladę 〈poniżej i obok〉.

Dodam tylko tyle, że żadne fotograficzne albumy, ani wspaniałe zdjęcia dostępne w Internecie nie zatrą w mej pamięci tej krótkiej chwili zaskoczenia, zachwytu i zauroczenia, jakie mi się przytrafiło po wejściu na przełączkę i podniesieniu głowy do góry by zobaczyć to, co jest przede mną.


Z niezliczonej ilości zdjęć, jakie wtedy zrobiłem proponuję 〈obok〉 tylko jedno, które przedstawia niezwykły widok na główny szczyt Marmolady.

Dwie strony szczytu, to jak dwa światy. Lewa 〈północna〉 pokryta największym lodowcem w Dolomitach z ferratą umożliwiającą turystom zdobycie wierzchołka.

I oczywiście prawa 〈południowa〉 będąca „królestwem szóstego stopnia”, czyli niezwykła południowa ściana poprzecinana słynnymi drogami wspinaczkowymi, tym razem widoczna idealnie z profilu.


Ruszamy z przełączki w stronę grani, ale prostą drogę zamyka skalna szczelina 〈obok ∗〉, w której z daleka widać luźno wiszące zwoje liny poręczowej 〈błyskawica〉.

Proszę tam nie iść, bo prawidłowa trasa prowadzi małą ścianką w prawo 〈strzałka〉.


Ruszamy w stronę małej skalnej grzędy opadającej wzdłuż ścianki podszczytowej 〈poniżej ∗〉.

Idziemy w prawo, czyli na południe zgodnie z wyznaczonym kierunkiem 〈strzałka〉.


Ostatnie metry pod szczytem to kolejna bardzo stroma ścianka 〈obok〉 i trudna wspinaczka.

To już ostatnie metry Via ferrata dei Finanzieri. W ciągu 2 godzin i 22 minut pokonaliśmy 565m wspaniałej zachodniej ściany Colaca.


Mam okazję znaleźć się na zdjęciu 〈poniżej〉, które przedstawia ostatni metr dojścia ferratą do wierzchołka. A, za tło prezentuje się akurat mój ulubiony Sasso Lungo.

Zaczynamy dość długi piknik na szczycie. O pogodzie w zasadzie nie pisałem, ale przez całą wspinaczkę ją czujnie obserwowałem. Na następnych zdjęciach widać, że mieliśmy szczęście w tym dniu, obyło się bez burz i silnych opadów.


podsumowanie


Via ferrata dei Finanzieri

◊  klasyfikacja:
   - cztero-stopniowa:
                ferrata trudna,
   - sześcio-stopniowa:
                E - dla ekspertów i bardzo dobrze znających wspinaczkę;
   - według opisu czterech parametrów:
                T-2,  O-2,  F-2,  P-3,
     〈szczegółowe opisy stopni trudności są na stronie z klasyfikacją〉.

◊  specyfika - typowa ferrata szczytowa, której cała trasa prowadzi jedną ścianą szczytu;

◊  lokalizacja - mały ale piękny szczyt Colac w masywie Marmolady;

◊  dojście do ferraty - ciekawym krajobrazowo szlakiem turystycznym z Alby;

◊  dojazd do ferraty - kolejką linową Ciampac prawie pod sam szczyt;

◊  trasę ferraty - pokonujemy tylko w jedną stronę, w drodze na szczyt;

◊  zejście - prowadzi średnio trudną ferratą biegnącą po drugiej, wschodniej stronie szczytu;

◊  na ferracie - brak miejsc do rezygnacji i zejścia z trasy.

Via ferrata dei Finanzieri



Legenda:

  ◊  zielona:
     - strzałka - początek ferraty,
     - linia - trasa ferraty,
     - błyskawica - przełączka na grani,
     - gwiazda - wierzchołek Colaca,
  ◊  strzałki:
     - biała - miejsce trawersu na ferracie,
     - wrzosowa - urwisko z przejściem po metalowych skoblach.

 

specyfika ferraty i uwagi do przejścia


Ferrata Finanzieri jest ferratą trudną i jest to dobra klasyfikacja. Choć właśnie w przypadku tej ferraty, klasyfikacja cztero-stopniowa jest nieco za uboga. Proszę zwrócić uwagę, że w klasyfikacji sześcio-stopniowej ferrata ta oceniana jest na „E”, czyli na przedostatni stopień, tak samo jak np Tomaselli. Biorąc pod uwagę, że zgodnie z tą klasyfikacją ferrat na „F” są w Dolomitach tylko dwie, stopień „E” dla Finanzieri jest to bardzo wysoko.

Z zasady nie polemizuję z klasyfikacją podawaną w przewodnikach specjalistycznych, ale jak widać są duże rozbieżności, co do stopnia trudności. Według mnie wynika to właśnie z faktu, że na całej trasie rozpięto bardzo dokładnie poręczówkę. Zatem wystarczy mieć trochę „pary w rękach” by przejść całą trasę. Natomiast, jeżeli już spróbujemy zrezygnować z wejścia po linie, i pokonać trasę wspinając się, a poręczówkę wykorzystać do asekuracji to wtedy się okaże, że jest to trasa rzeczywiście klasy „E” - dla ekspertów bardzo dobrze znających wspinaczkę.

Myślę, że zdjęcia, które udało mi się zrobić na trasie, oraz krajobrazy szczytu z daleka pozwolą każdemu miłośnikowi ferrat poznać specyfikę tej ferraty i prawidłowo ocenić swoje predyspozycje, co do jej przejścia. Reasumując, Colac to najpiękniejszy z niższych szczytów w Dolomitach, a ferrata Finanzieri jest trudną i bardzo wymagającą, ale jednocześnie piękną trasą do zdobycia wierzchołka.


na szczycie Colaca


 

Colac to szczyt, na którym można sobie spokojnie posiedzieć. To pobliska wysoka Marmolada przyciąga w pierwszej kolejności wszelkie załamania pogody.

Po wpisie do książki pamiątkowej w puszcze przy krzyżu 〈obok〉, zaczynam fotografowanie.

Zaczynam oczywiście znowu od Sasso Lungo 〈po prawej〉 szczególnie, że na krótką chwilę zawitało tam słońce.

 

Potem przychodzi pora na długie fotografowanie Marmolady, od wierzchołka głównego po całą widoczną z Colaca panoramę masywu 〈po prawej〉.


A, że po dłuższej chwili na szczyt dotarła następna dwójka, ta którą fotografowałem przy przejściu progu w dolnym odcinku ferraty, to możemy sobie zrobić przynajmniej jedno wspólne zdjęcie do rodzinnego albumu 〈poniżej〉.

Dawno na szczycie nie spędziłem tyle czasu, co na Colacu. Nawet nam nie przeszkodziła malutka marznąca mżawka, którą wraz z ciemną chmurą przywiał wiatr od Marmolady na krótką chwilę.

Na koniec opisu wrażeń i krajobrazów widocznych z Colaca proponuję mały przegląd zdjęć i nazw, które pomogą zlokalizować najważniejsze turystycznie szczyty i przełęcze.

 

Przegląd oczywiście rozpoczynamy od lewej 〈północno-zachodniej〉 strony. Tutaj znajduje się główny wierzchołek Marmolady, przed którym widzimy Gran Vernel 〈poniżej i obok ∗〉. Na zdjęciu zaznaczone są również dwie znane przełęcze, przez które prowadzą turystyczne szlaki.



Legenda:

  ◊  gwiazdki:
     - czerwona - Marmolada,
     - pomarańczowa - Gran Vernel,
  ◊  błyskawice:
     - zielona - Sforcela de la Marmolada,
     - niebieska - Pas de Ombreta.

 

Bardziej na prawo 〈na południe〉 znajduje się charakterystyczna mała grupa, jaką tworzą trzy wierzchołki szczytu Ombreta oraz odchodząca długa grań, na której góruje Sasso Vernale 〈poniżej i obok ∗〉. Pomiędzy widocznymi szczytami znajduje się wysoki górski kocioł dostępu, do którego broni skalny próg. Przez ten próg prowadzi krótka średnio trudna ferrata Ombretta.



Legenda:

  ◊  gwiazdki:
     - niebieska - Zime de Ombreta,
     - żółta - Sasso Vernale,
  ◊  błyskawice:
     - niebieska - Pas de Ombreta,
     - biała - Pas de Ombretola.

 

Na ostatnich już zdjęciach ze szczytu 〈poniżej i obok ∗〉 znajduje się środkowy fragment bardzo długiej grani, jaka prowadzi na południe od Marmolady i piękny szczyt, jakim jest Cima dell Uomo. Za tym szczytem jest Passo San Pellegrino przełęcz, z której mam dużo nowych pięknych jesiennych zdjęć i panoram, ale niestety czekają one jeszcze w długiej kolejce na wolny czas.

Zwracam uwagę, również na lokalizację schroniska S. Nicolo, do którego prowadzi dolina o tej samej nazwie. To jedna z ładniejszych i ciekawszych dolin w zachodniej części gór. Wybierając się na wycieczkę dookoła Colaca warto zobaczyć również tamtą okolicę.



Legenda:

  ◊  zielona:
     - gwiazdka - Cima dell Uomo,
     - znaczek - Rifugio Passo S.Nicolo.

 

Kończy się nasz długi nieco pochmurny, ale na szczęście bez burzowy pobyt na szczycie Colaca. Na pożegnanie już ostatnia panorama 〈obok〉, tym razem kadrowana, bo dość daleko położonego Catinaccio.


Sentiero attrezzato Colac


Sentiero attrezzato Colac to miejscami ubezpieczona górska perć wytyczona od wschodniej strony szczytu, prowadząca bardzo ciekawą i różnorodną trasą, aż na sam wierzchołek.

W zasadzie służy ona do zejścia ze szczytu, ale równie dobrze można nią wejść na szczyt Colaca szczególnie, jeżeli mamy wątpliwości czy poradzimy sobie z trudnościami na ferracie Finanzieri.

Gdzieś po prostu trzeba nabierać wprawy, a jak było widać na zdjęciach ze szczytu warto go zdobyć również trasą średnio trudną.


etap III

Colac 〈2715m〉 - Forcia Neigra 〈2509m〉 -


Wschodnia ściana, którą będziemy schodzić jest dużo mniejsza. Ponieważ wierzchołek Colaca jest dość rozległy, zejście zaczyna się prawie w tym samych miejscu, co koniec ferraty Finanzieri, tylko sprowadza na przeciwną stronę.


Ponieważ na pierwszym odcinku nie ma poręczówki, kierunek prawidłowej trasy wskazują strzałki i znany już nam napis Ciampac 〈poniżej〉.

Ferrata jest, co prawda tylko średnio trudna, ale kilka jej fragmentów jest bez ubezpieczeń i prowadzi stromymi ścieżkami granią i żlebami, dlatego również odradzam ją w dniach, kiedy góry przysypie mały letni śnieżek, lub po intensywnych opadach deszczu.


Zaczynamy schodzić stromym żlebikiem opadającym wprost spod kopuły szczytowej na południową stronę 〈obok〉.

Jest tutaj w niektórych miejscach wyjątkowo dużo ziemi i kamieni, zatem trzeba uważać i ostrożnie stąpać.


Widok tego pierwszego odcinka, już od dołu przedstawia zdjęcie 〈obok ∗〉.

Ponieważ rano pod Colaca jechaliśmy drogą od wschodu, więc widząc zasypaną świeżym śniegiem i pogrążoną w ciemnych chmurach Marmoladę, zabraliśmy na trasę czekan.

Już nie raz się przekonałem, że w takich żlebach z czekanem schodzi się dużo pewniej niż z kijkami. Na dodatek spodziewałem się właśnie w tych wysokich osłoniętych żlebach trochę śniegu, ale jak widać na zdjęciu już go nie było.

 

Ta średnio trudna ferrata ma również ciekawe niespodzianki. Jedną z nich jest to, że schodząc na wschód, po przejściu pierwszego stromego żlebu, wąska ścieżka wyprowadza nas wprost na zachodnią ścianę 〈po lewej〉.

Na zdjęciu zrobionym z daleka 〈po prawej〉, jest zachodnia ściana Colaca z orientacyjną trasą tej krótkiej trawersującej pod szczytem ścieżki.


Dość szybko ścieżka wraca na grań i zaczynamy strome zejście na wschodniej ścianie 〈obok〉.

Jak widać jest tutaj na wysokich prętach rozpięta poręczówka. Nie tylko pomaga ona bezpiecznie wejść i zapobiega poślizgnięciu, ale przede wszystkim przy wejściu może pełnić rolę wygodnej poręczy.


Według przewodnika obie ferraty na Colaca są dostępne od czerwca do października, ale proszę mieć na uwadze budowę szczytu i jego lokalizację oraz liczyć się z faktem, że w wielu miejscach, w tym również na tej trasie zejściowej będzie wtedy jeszcze dużo śniegu.

 

Zejście robi się jeszcze bardziej strome, są również metalowe skoble, a na dodatek pojawia się szeroka i głęboka niebezpieczna szczelina, której idąc od dołu nie będzie tak dobrze widać jak z góry 〈po lewej〉.

Już po przejściu tego miejsca słyszymy, że z góry spadają małe kamyki. Dostrzegamy na skoblach schodzącego szybko pojedynczego turystę, którego wcześniej nie widzieliśmy na trasie 〈po prawej〉. Na tym zdjęciu widać również ostatni odcinek zejściowy.

 

Colac jest szczytem dość rozległym, gdyż ma dwa wierzchołki. Główny wyższy, na który prowadzą ferraty oraz niższy zlokalizowany bardziej na południe, połączony długą granią szczytową.

Po przejściu tego pierwszego stromego odcinka, jaki prowadził z kopuły szczytowej, jesteśmy na ścieżce trawersującej wschodnią ścianę na południe 〈powyżej i obok〉.

 

Jesteśmy na kolejnym trawersie, wprost pod wysokimi turniami na głównej grani Colaca 〈poniżej ∗〉. Ścieżka wcina się ostro w zbocze i nie jest zbyt wygodna do przejścia 〈pomarańczowa strzałka〉. Ale nie jest również trudna technicznie.

Po raz kolejny słyszymy spadające kamyki i dostrzegamy idącego za nami turystę 〈obok〉. Na zdjęciu widać również zbocze, którym prowadzi teraz zejście.


Jesteśmy ponownie w szerokim żlebie, który prowadzi już do samego dołu 〈obok〉. Jest dość stromy, ale trasa prowadzi tutaj wygodnymi zakosami po skalistym podłożu miejscami występują tylko małe trawki.

Jest również poręczówka i to w miarę nowa, co nie jest regułą na drogach średnio trudnych, które czasami mają dość stare zabezpieczenia.


Na trasie zejściowej oczywiście są również ładne krajobrazy 〈poniżej〉.

Schodzimy przecież na wschodnią stronę, zatem przed nami Królowa Dolomitów.


Jeszcze tylko jeden zakręt z żlebie, który pokonujemy bezpiecznie po jego prawej stronie, przy samych skałach 〈poniżej〉.

I możemy powiedzieć, że zeszliśmy z Colaca. Szkoda tylko, że tak szybko, bo trasa jest bardzo ładna.


Nie zdejmujemy jeszcze uprzęży tylko idziemy spokojnie spacerem na południe w stronę pobliskiej przełączki 〈obok〉, dzieląc się wrażeniami z dzisiejszej trasy i od czasu do czasu zerkamy w stronę Marmolady.

 

Zatrzymuję się jeszcze na chwilę i robię ostatnią w tym dniu panoramę 〈po prawej〉.

Akurat dochodzi nas nie tylko ten pojedynczy turysta zwalający na trasie połowę napotkanych kamyków, ale również dwójka idąca za nami na ferracie Finanzieri.

Przed nami mała przełączka 〈po lewej〉, znajdująca się na północnym skraju Colaca.


Jesteśmy na Forcia Neigra, czyli skrzyżowaniu szlaków turystycznych na południowym skraju Colaca 〈poniżej〉.

Ale jak widać, to również miejsce, w którym nie tylko my, ale chyba większość miłośników ferrat zrzuca z siebie uprzęże.


Kto ma zamiar zdobyć Colaca średnio trudną Sentiero attrezzato Colac musi dojść aż tutaj. A możliwości są trzy, szlakiem nr-602 od wschodu lub nr-644 od zachodu, czyli tak jak szliśmy my w tym dniu. Można również dojechać kolejką linową a potem szybko dojść trasą, która jest opisana poniżej.


podsumowanie


Sentiero attrezzato Colac

◊  klasyfikacja:
   - cztero-stopniowa:
               ferrata średnio trudna,
     〈szczegółowe opisy stopni trudności są na stronie z klasyfikacją〉.

◊  specyfika - ferrata szczytowa;

◊  lokalizacja - mały szczyt Colac w masywie Marmolady;

◊  dojście do ferraty - ciekawym krajobrazowo szlakiem turystycznym z Alby;

◊  ferrata - służy najczęściej do zejścia ze szczytu;

◊  ferrata - możne również służyć do wejścia;

◊  na ferracie - brak miejsc do rezygnacji i zejścia z trasy.

 

specyfika ferraty i uwagi do przejścia


Sentiero attrezzato Colac to chyba podręcznikowy przykład ferraty średnio trudnej. Są sztuczne ułatwienia, są również odcinki przejścia łatwymi perciami, które prowadzą bez asekuracji dość wysoko, bo pod samym wierzchołkiem i wymaga pewnego obycia i pewności siebie.

Sama trasa nie jest długa a szczyt piękny, co rekompensuje wszelkie zmęczenie i wysiłek, który trzeba włożyć by wejść na wierzchołek.

Na zdjęciu 〈obok〉 widać wschodnią ścianę szczytu, którą prowadzi średnio trudna Sentiero attrezzato Colac. Niestety zdjęcie jest zrobione z dość daleka, i to od północy zatem widać tylko orientacyjnie miejsce, w którym prowadzi ta trasa.

Jak widać na zdjęciach i panoramach, jakie są w opisie Colac zasługuje na miano pięknego szczytu i nie ma tutaj znaczenia, którą ferratą go zdobędziemy.

Z reguły staram się nie robić reklamy na stronach tego serwisu, ale nie wiem dlaczego, mam jakieś przeświadczenie, że Colac to chyba najbardziej niedoceniany szczyt, na który prowadzą ferraty.

Jest jeszcze w Dolomitach bardzo dużo miejsc, w których nie byłem. Ale gdybym miał wybrać teraz na szybko jedną trasę, na którą chciałbym wrócić jeszcze raz, to ze wszystkich opisanych tutaj wybrałbym właśnie Colaca w ładny, słoneczny i koniecznie jesienny dzień.


etap IV

Forcia Neigra 〈2509m〉 - Alba 〈1500m〉


W zasadzie powinniśmy wracać inną trasą niż rano, czyli szlakiem nr-602 po wschodniej stronie szczytu. Ale prowadzenie serwisu do czegoś zobowiązuje. Idziemy znowu od zachodniej strony a ja liczę, że uda mi się jeszcze zrobić trochę zdjęć ściany, po której prowadzi ferrata Finanzieri.


Uprzęże schowane, zapasy zjedzone, ruszamy z przełączki w trasę powrotną do Alby.

Jeszcze jedno zdjęcie do rodzinnego albumu, na pożegnanie Królowej Dolomitów i w drogę.


Schodzimy do już pustej dolinki Ciampac pod szczytem 〈poniżej〉. Jak zauważyłem wcześniej, w ciągu dnia też nie było tutaj wielkich tłumów.

Tylko my idziemy tą trasa, gdyż pozostałe osoby z przełęczki poszły na szlak nr-602.


Górna część dolinki pod szczytem to wprost idealne miejsce dla świstaków.

Wystarczy trochę po cichu popolować, by móc ustrzelić takie zdjęcie 〈obok〉.


Zanim zejdziemy na dno dolinki, mam okazję zrobić jeszcze jedną, tym razem trochę nie typową panoramę Sasso Lungo 〈poniżej〉, na której masyw przesłania ciekawa „głowa” szczytu La Crepa Neigra na pierwszym planie.



Dolina Ciampac 〈poniżej〉, to typowa zimowa górska dolinka, czyli idealne miejsce do uprawiania narciarstwa i to zimą w takich miejscach jest gwarno i wesoło.

Latem też można spędzić tutaj ciekawy dzień, bo krajobrazów na wszystkie strony jest wyjątkowo dużo, a turystów raczej mało. A na pewno mniej niż na szlakach w pobliskim Catinaccio.

 

W końcu po całym dniu można w wyjątkowo zimnej i niemal lodowatej wodzie zmyć pot i kurz z twarzy 〈poniżej〉.

Jest również pierwsza z doliny panorama Colaca 〈po prawej〉. To widok szczytu od północnego-zachodu, zatem nie da się jeszcze wyśledzić trasy ferraty Finanzieri.


Jest również pierwszy z „apartamentowców”, jakie są w tej cichej dolince 〈poniżej〉.

Proszę sobie wyobrazić, że w rejonie przełęczy Fedaia, po jej wschodniej stronie jest dość dużo takich starych chatek i w sezonie przy wielu można spotkać zaparkowane samochody.

 

Doszliśmy do centrum turystycznego w dolinie, jakim jest rejon schronisk i górna stacja kolejki linowej z Alby. Niestety, ale widok Colaca z tego miejsca 〈obok〉, nadal nie pozwala na wyśledzenie dokładnej trasy ferraty Finanzieri. Cały czas widać szczyt z ukośnej perspektywy. Jest już późne popołudnie, dlatego rezygnuję z dalszego fotografowania szczytu.


W tej małej dolinie Ciampac są aż dwa schroniska i to zlokalizowane bardzo siebie.

Pierwsze to Rifugio Tobia del Giagher 〈powyżej〉.


Nieco z boku znajduje się drugie schronisko, jakim jest Rifugio Ciampac 〈poniżej〉.

W pobliżu tego schroniska jest ciekawy i ogródek zabaw dla małych dzieci.


Wszyscy, którzy przyjadą tutaj kolejką linową, nie będą mieli problemu ze zlokalizowaniem ferraty, bo jej kierunek wskazuje dobrze oznakowany drogowskaz 〈obok〉.

A kto nie idzie na ferratę, może poświęcić trochę czasu na przejście sentiero botanico1, czyli ciekawej ścieżki przyrodniczej.

 

Opuszczamy dolinkę i ruszamy na szlak nr-644, którym przyszliśmy z Alby. Przed wejściem do gęstego lasu, jeszcze raz spoglądamy na piękną zachodnią ścianę Colaca 〈obok〉, którą przeszliśmy.


Jesteśmy na uliczkach Alby 〈obok〉, miasteczko wyjątkowo opustoszało i nie ma już takich tłumów turystów, jakie były rano. Wracamy powoli na parking przy kolejce linowej.

Kolejny dzień wakacji za nami. Ten możemy zaliczyć do wyjątkowo udanych, pogoda nam dopisała, mieliśmy już dużo gorsze.

A patrząc na pełne zachmurzenie dookoła, widać, że znowu nad Dolomity idzie nie najlepsza pogoda.

 

Colac bardzo mi się podoba i lubię fotografować ten mały, ale ciekawy szczyt. Krajobrazy z trasy na szczyt oraz z samego wierzchołka również są wspaniałe.

Polecam jeszcze jedną, ostatnią galerię z tego dnia, poświęconą Marmoladzie 〈obok〉. Na zdjęciach można zobaczyć nie tylko główny wierzchołek, ale cały ten duży rozległy masyw.

Jak się coś komuś podoba, to trudno zachować obiektywizm w ocenie, ale osobiście nie zauważyłem żadnego minusa, niedogodności czy innej rzeczy mogącej mieć wpływ na opinię o ferratach na Colacu.

A, ponieważ w tym dniu na trasie towarzyszył mi Łukasz, to i zdjęcia są bardziej przekonujące i pozwalają obiektywnie ocenić przebieg i trudności na trasie.

Na końcu tego opisu tylko dodam, że Colac jest szczytem wymagającym i trudnym do zdobycia. Na ferracie Finanzieri nie ma na szczęście miejsc bardzo trudnych, ale ta trasa jest trudna niemal od początku, aż do samego wierzchołka. To ponad 550m trudnej wspinaczki na stromej ścianie, bez miejsc do rezygnacji i łatwego zejścia z trasy, a do przejścia nie tylko potrzebne są umiejętności, ale również pewna przez cały dzień pogoda. Proszę o tym pamiętać.

 

podsumowanie trasy


Czas przejścia poszczególnych etapów:

◊  I - dojście do ferraty - 2h 20min, w tym:
     - dojście z Alby do dolinki pod szczytem - 1h 20min,
     - przerwa przy starych szałasach - 30min,
     - dojście ścieżką do początku ferraty - 15min,
     - zakładanie uprzęży - 15min,
◊  II - wejście na szczyt trudną Via ferratą Finanzieri - 2h 20min;
◊  III - zejście ze szczytu i dojście do przełączki - 1h 10min, w tym:
      - zejście średnio trudną Sentiero attrezzato Colac - 45min,
      - dojście do przełączki, zdjęcie uprzęży - 25min;
◊  IV - powrót do Alby - 1h 55min;
◊  dodatkowo około 45min to przerwa na wierzchołku Colaca.

Łącznie: na przejście całej trasy - prawie 9h.

Przejście: opisanej trasy - lipiec 2011r.

Wyposażenie:

Standardowe na ferraty, czyli uprząż z kaskiem. Mogą być również specjalnie wzmocnione rękawiczki na ferraty. Kijki według upodobań, ale przydatne jeżeli na wyprawie zrezygnujemy z kolejki linowej.

Na samym początku lata, do wejścia na szczyt mogą być niezbędne raki i czekan, co zależy od pozostałości pokrywy śnieżnej od przełączki na grani do samego wierzchołka. Raki oraz czekan mogą być również potrzebne przy zejściu średnio trudną Sentiero attrezzato Colac, szczególnie na początkowym odcinku prowadzącym w kopule szczytowej.

 

Opisana trasa jest na mapie: Tabacco nr-06.

Słowniczek:

andata  - wjazd w jedną stronę,
attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
cappuccino  - słodka kawa z mlekiem,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
funivia  - górska kolejka linowa,
ghiacciaio  - lodowiec,
marmotta  - świstak,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
sasso  - kamień, głaz,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

© wdolomitach.pl
strona główna