Roda di Vael  〈2806m〉
Piękne szczyty zawsze przyciągają uwagę, szczególnie takie, które są dostępne dla turystów i można na wierzchołek wejść bez wielkich problemów. Jednym z nich jest Roda di Vael na wierzchołek, której poprowadzono średnio trudną i bardzo popularną ferratę.
 

Roda di Vael znajduje się na południu masywu Catinaccio, wprost nad Passo Costalunga. Rejon ten, to jeden z ciekawszych i ładniejszych zakątków w Dolomitach. Opis trasy na wierzchołek Roda di Vael prezentuje szczegółowo południowy skraj masywu, a trasa jest tak wybrana, by zaprezentować miejsca, które jeszcze nie były opisane w serwisie.

Jako uzupełnienie opisu, polecam specjalnie przygotowaną galerię zdjęć i panoram z wierzchołkiem Rody di Vael. A na końcu jest niespodzianka, w postaci mini galerii trzech niezwykłych zdjęć.

Polecam również szczegółowy opis masywu Catinaccio, który jest uzupełniony relacją w różanym ogrodzie Catinaccio oraz opisem ferraty Sentiero attrezzato Passo Santner.

Na Rodę di Vael można wejść z dwóch stron, czyli od południa lub od północy. Najciekawsze jest oczywiście przejście całej trasy, granią przez wierzchołek. Na szczyt prowadzi średnio trudna ferrata, której odcinki północny i południowy są bardzo różne. Dlatego na podstawie tego opisu, można sobie wybrać trasę odpowiednio do swoich kwalifikacji i aktualnych warunków pogodowych.

Jak widać na panoramach, Roda di Vael od południa łączy się z bardzo piękną postrzępioną granią Masare. Właśnie tą granią poprowadzono trudną ferratę, którą można połączyć w jedną, piękną i długą graniową trasę prowadzącą przez szczyt.

Jak zwykle w takich przypadkach nasuwa się pytanie, w którą stronę iść? Opisana trasa prowadzi z południa na północ, a na końcu prezentuję uwagi odnośnie innych wariantów wejścia na szczyt.


w drodze na Passo Costalunga


Na Passo Costalunga jadę od wschodniej strony. Już z daleka dostrzegam szczyt i niezwykłą południową grań. Tego letniego, słonecznego poranka kolor nieba jest jak z kałamarza.

Takiej okazji nie mogę przepuścić. Pomimo dużego ruchu na drodze, udaje mi się zaparkować auto na malutkim parkingu w Vigo di Vassa. Jedna szybka panorama 〈poniżej〉 i w dalszą drogę. Do dwóch panoram zachodniej strony Rody di Vael przybyła kolejna, ale tym razem jest to widok od wschodu.

Teraz mogę spokojnie kontynuować podróż na zachód przez przełęcz Costalunga, aż do osady domków letniskowych Feriendorf. Podpowiem tylko, że miejsce to jest już opisane w serwisie, to ciekawa wycieczka śladami starej legendy ladyńskiego jeziora.


wyciągiem krzesełkowym do Rifugio Paolina


Parking przy dolnej stacji kolejki linowej do Rifugio Paolina nie jest duży. Ale jest dopiero początek lata i jestem tutaj już o 8 rano, dlatego nie mam problemu z zaparkowaniem. Tym razem nie marnuję czasu na fotografowanie tej okolicy.


Kolejka do schroniska Paolina to normalny wyciąg krzesełkowy, dlatego nie trzeba czekać na przyjazd wagonika, siadam i w górę...

Przez całą drogę mogę się nacieszyć widokiem Dzwonnic Latemaru 〈obok〉.


Jak widać, Campanile tylko wcześnie rano lśnią w słońcu. Może następnym razem, zawitam tutaj późnym popołudniem i będę miał okazję zrobić kolejne zdjęcia, ale już w świetle zachodzącego słońca.

 

Oczywiście przy schronisku, pierwsze kroki kieruję na łąkę obok i szukam dogodnego miejsca do zrobienia nowej panoramy Latemaru. Niestety, ale z okolicy schroniska nie widać znanego i podziwianego Lago di Carezza. Jezioro jest po prostu ukryte nisko wśród drzew.


etap I

Rif. Paolina 〈2125m〉 - Rif. Roda di Vael 〈2280m〉


Planując trasę, kierunek i miejsce startu uzależniałem od pogody. Postanowiłem, że w słoneczny dzień idę z południa na północ, a wyprawę rozpocznę właśnie od schroniska Paolina. Drugim wariantem, planowanym na niepogodę, miał być wjazd kolejką linową z Vigo di Fassa do Ciampedie i przejście z północy na południe, zakończone zejściem szlakiem nr-547 na parking przy kolejce.

Uwaga: inne warianty przejścia tej trasy prezentuję na samym końcu strony.

Pierwszy etap, to krótki spacerek wzdłuż południowego skraju masywu Catinaccio.


W tak słoneczny poranek, nie wypada wycieczki zacząć inaczej, niż od zdjęcia na tle Latemaru 〈poniżej〉. Jak się okaże, już za kilka godzin Latemar zniknie całkowicie w chmurach i docierać będą tylko odgłosy letniej burzy.

Od schroniska Paolina ruszam szlakiem nr-539 w stronę widocznego skraju masywu, gdzie wchodzę na szlak nr-549


To właśnie tam, w połowie drogi na dużym głazie, idealnie na południowym skraju Catinaccio, wprost nad Passo Costalunga znajduje się ten wspaniały monumentalny orzeł 〈poniżej〉.

Niczym strażnik tej okolicy, patrzy dokładnie na wschód. Co ciekawe, ale proszę przyjrzeć się pierwszej porannej panoramie na tej stronie, gdzie widać małą kropkę. To właśnie szybuje sobie, prawdziwy władca tych przestworzy.


Uwaga:
Jeżeli, przy słowach określających lokalizację zdjęcia, czyli 〈poniżej ∗〉, 〈powyżej ∗〉, 〈obok ∗〉 - jest symbol gwiazdki    to oznacza, że po wskazaniu kursorem myszy, na zdjęciu pokażą się znaki objaśniające opis tego zdjęcia.


Zaraz po przejściu, z zachodniej strony masywu na wschodnią, otwiera się widok na dolinę Vaiolon i Rifugio Rada di Vael.

Widać ciekawy wierzchołek Mugogn 〈2734m〉 〈powyżej ∗〉 oraz po jego prawej stronie przełączkę Pas da le Zigolade 〈2550m〉, przez którą prowadzi szlak nr-541.


Na zdjęciu 〈obok〉 Mugogn w pełnej krasie. Kto nie idzie na ferraty, jakie się tutaj znajdują, może szlakiem nr-541 przejść przez grań, a następnie dojść nim, aż do schroniska Vaiolet, wprost pod słynne turnie.


Przy schronisku kończy się ten miły spacerek. Rifugio Roda di Vael to główna baza turystyczna w południowym rejonie Catinaccio. To tutaj krzyżują się najważniejsze szlaki.


etap II

Rif. Roda di Vael 〈2280m〉 - południowy skraj grzbietu Masare 〈około 2500m〉


Etap drugi to podejście od schroniska do miejsca gdzie zaczyna się ferrata Masare. Jak zauważyłem, polując przez kilkanaście minut w okolicy schroniska na świstaki, to gdzieś połowa turystów idzie na trasę w tym samym kierunku co ja, reszta rusza na północ, by wejść na szczyt Roda di Vael granią z tamtej strony.

Przy schronisku dostrzegam dużą grupę turystów, którzy podchodzą tutaj szlakiem nr-548 wprost z przełęczy Costalunga. Przyznam się, że wcześniej o tym wariancie nie pomyślałem, choć będąc rok wcześniej na przełęczy widziałem ten szlak od dołu.


Krótka wizyta w pustym o tej porze schronisku i ruszam dalej. Za schroniskiem, daleko po prawej widać dużą polanę Ciampedie 〈poniżej〉.

U podnóża widocznej grani, na szlaku nr-545 widać również pojedyncze grupki turystów, którzy zmierzają od Ciampedie, właśnie w tą stronę.


Słońce zaczyna powoli grzać coraz mocniej i zapowiada się gorący dzień.

Nad szczytami 〈obok〉 dookoła zaczynają zbierać się małe chmurki.


W okolicy schroniska mieszka dość duża kolonia świstaków, a to jeden z nich 〈obok〉. Udaje mi się przejść bardzo blisko koło niego i go nie spłoszyć, gdyż nawet nie świsnął.

Pozostałe trzy zauważyłem po kilku minutach, gdy szybko czmychały do swoich norek. To wynik bardzo głośnej grupy, która szła za mną i spłoszyła tego strażnika.


Schronisko Roda di Vael zniknęło już nisko. Nad całym Catinaccio gromadzą się chmury. Po bezchmurnym poranku i błękitnym niebie nie ma już nigdzie śladu.

Tylko jeszcze nad polanką Ciampedie widać mały fragment nieba 〈powyżej ∗〉, ale już za małą mgłą.


Jestem na południowym skraju grzbietu Masare 〈poniżej〉. To koniec tego podejścia. Przy wejściu pod te małe wzniesienie, mocno pracowałem kijkami. Południowe słońce jednak daje się we znaki.

Kijków miałem nie brać, ale z parkingu w Feriendorf widziałem z daleka, że w żlebie, którym prowadzi szlak nr-551 i moja trasa końcowa, jest jeszcze dużo śniegu, więc na pewno się przydadzą.


To koniec tego etapu, teraz już zaczyna się ferrata, a jaka będzie to mam nadzieję, że zdjęcia to dokładnie pokażą.


etap III

południowy skraj Masare 〈2500m〉 - Punta Masare 〈2585m〉 - bivio Torre Finestra 〈2510m〉


Cresta del Masare to ciekawy grzebień zakończony od północy charakterystycznym wierzchołkiem Roda del Diavolo 〈2727m〉, który jednak jest niedostępny, gdyż przed nim ferrata schodzi w dół w stronę Wieży z Oknem 〈2670m〉 〈jest widoczna na zdjęciach poniżej〉. Wierzchołek Rody del Diavolo oddziela od Rody di Vael mała przełączka.

Ferratę Masares można przejść w dowolną stronę, można ją nawet pokonać w obie strony za jednym razem i gwarantuję, że w takim przypadku nikt nie będzie zawiedziony. Ponieważ zwieńczeniem całej tej grani jest Roda di Vael, to jednak większość turystów łączy te trasy w jedną.


Ferrata del Masare


W zasadzie każdy, kto ma zamiar wybrać się na tą ferratę, powinien tylko obejrzeć zdjęcia. A to dlatego, że trasa jest bardzo interesująca i jej opis zdradzi niespodzianki, które się tam kryją.


Uwaga:
Na trasie zdjęcia robiłem do przodu 〈na północ〉 jak i do tyłu 〈na południe〉. Niestety nie dało się inaczej przedstawić tej trasy. Ponieważ opisuję trasę w kierunku marszu, czyli od południa na północ, to i zdjęcia są tak przedstawione. Natomiast przy wszystkich zdjęciach, które zostały zrobione do tyłu, czyli na południe, w opisie jest to wyraźnie zaznaczone.


Początek ferraty, a właściwie jej południowy skraj zaczyna się bardzo mocno napiętą i nową liną poręczową. Zatem nie ma problemu z lokalizacją tego miejsca 〈obok ∗〉.

Pierwsze metry prowadzą zachodnią stroną grani. Pierwsze, co mnie zaskakuje to fakt, że ferrata schodzi w dół. Podchodząc pod zbocze byłem przekonany, że będzie to po skałkach pod górę, samym ostrzem grani.


Cały czas wypatruję dalszej trasy. Po kilkunastu metrach widzę, że ferrata schodzi bardzo nisko w stronę przełączki na grzebieniu 〈obok ∗〉.

Następnie stromym podejściem po skałkach, ferrata przechodzi na drugą, wschodnią stronę grani.


Przed zejściem na samą przełączkę, robię zdjęcie do tyłu, które przedstawia ten pierwszy zejściowy odcinek ferraty 〈poniżej ∗〉.

Na tym pierwszym odcinku nie ma trudnych skalnych fragmentów. Może się wydawać, że taka ferrata będzie po prostu mało ciekawa i nudna.


Nagle ferrata wprowadza w wąską stromą skalną szczelinę 〈obok〉. To właśnie specyfika tego skalnego grzebienia.

Zaznaczam, że nie jest to największa niespodzianka na tej trasie.


Wyjście z przełączki, prezentowanej już na zdjęciach nieco wyżej, prowadzi trudnym skalnym zacięciem 〈obok ∗〉.

Można je pokonać albo klasyczną wspinaczką, albo siłowo po poręczówce. Radzę spróbować pierwsze metry pokonać klasycznie, bo to bardzo dobre miejsce do sprawdzenia własnych umiejętności.


A po wejściu do góry... można by powiedzieć, że zabawa zaczyna się od nowa.

Trasa prowadzi, bowiem krótkim trawersem po wschodniej stronie i następnie bardzo stromym zejściem sprowadza w dół na kolejną przełączkę 〈obok ∗〉.

Widzę również po przeciwnej stronie przełączki, dalszą trasę i wspinaczy na niej.


A przede mną długie i strome zejście 〈poniżej〉. To pierwszy na tej trasie tak stromy odcinek.

Zejście i ewentualne wejście, ułatwiają metalowe pręty w skałach. Poręczówka jest w zasięgu ręki i jak widać jest bardzo mocno i pewnie osadzona.


A po zejściu na dół, na trasie jest kolejne bardzo strome, tym razem już średnio trudne podejście 〈obok ∗〉.

Ferrata w dalszym ciągu ostro kluczy wśród skalnego grzebienie, gdyż po krótkim podejściu ostro skręca pomiędzy turnie.


Teraz trasa prowadzi wspaniały trawersem, wysoko po stromych skałach, by ponownie zniknąć w skalnym załomie 〈poniżej ∗〉.

Tutaj jest najładniejszy widok z trasy, na dwa opisywane wyżej szczyty. To Roda del Diavolo 〈czerwona gwiazdka〉 oraz Wieża z oknem, czyli Torre Finestra 〈biała gwiazdka〉.


Po wejściu w tą skalna bramę, nasuwa się pytanie, co dalej? A to oczywiście dlatego, że nie wiadomo jak prowadzi dalej trasa.

A wystarczy przejść tym korytarzem 〈obok〉 do końca, by zobaczyć przed sobą, za kolejną przełączką, wspaniałą stromą ściankę, po której prowadzi do góry poręczówka.


Jestem prawie na końcu tego skalnego korytarza 〈poniżej ∗〉. Kierunek, z którego przyszedłem wskazuje pierwsza strzałka.

Druga wskazuje dalszą trasę i zejście na przełączkę. Natomiast ostatnia strzałka, wskazuje poręczówkę na oświetlonej słońcem skale.


Jestem na samym skraju stromego zejścia.

Zdjęcie 〈powyżej ∗〉 prezentuje dalszą trasę, jaka prowadzi już z przełączki.


Zatem pora ruszać na dół. Ale najpierw kolejne zdjęcie 〈poniżej〉.

To bardzo charakterystyczne miejsce na całej trasie ferraty. Niestety, jak się idzie z południa, to efekty widać dopiero z przełączki, czyli już po zejściu.


Na zdjęciu 〈obok〉 widok tego stromego zejścia już z przełączki.

Nie jest to klasyczny gładki komin, który można przejść zapieraczką.

To wielka skalna rozpadlina, która zaczynała się na górze wąskim korytarzem i przechodzi potem w mocno zakręcony i pionowy dość nierówny kominek.

 

Ponieważ spędziłem dobrą chwilę na fotografowaniu tego miejsca 〈poniżej i obok〉, mogłem zaobserwować jak te trudności pokonują różne osoby.



Jak widać na zdjęciu nieco wyżej, w skałę są powbijane długie i zakręcone pręty. Zatem skoro są, to większość osób próbuje po nich wchodzić i schodzić. Ale znajdują się one dość głęboko, czyli na dnie komina. Zatem, żeby po tych pętach iść, trzeba wejść bardzo głęboko w komin. Efekt jest taki, że w miejscach gdzie ten pokręcony komin jest wąski wszyscy albo zawisają na plecaku lub z trudem przeciskają się do góry lub na dół.

Ponieważ skały na skraju komina są mocno spękane i jest naprawdę bardzo dużo wygodnych stopni, wystarczy z nich skorzystać. Stopnie te są, co prawda malutkie, ale wystarczą buty z dobrą i mocną krawędzią na podeszwie, by bez trudu sobie z tym poradzić.

Po pokonaniu tego najbardziej widokowego miejsca na całej ferracie, dalsza trasa prowadzi znowu ostro do góry 〈obok ∗〉.

Po przejściu tego kolejnego trudnego i stromego odcinka, wychodzimy na zboczu wspaniałej skalnej ścianki.


Miejsce to przedstawiam właśnie na zdjęciu 〈poniżej ∗〉 zrobionym z daleka - do tyłu.

W głębi, przełączka z opisywanym wcześniej efektownym kominem. A strzałka wskazuje dalszą trasę i trawers w stronę małego wzniesienia na grani.


Wąską percią 〈poniżej ∗〉, już bez ubezpieczeń trasa prowadzi na widoczny wierzchołek.

To najwyższy punkt na całej trasie Masare. Można zatem powiedzieć, że teraz ferrata prowadzi już tylko w dół.

 

Z wierzchołka widać całą południową część grzbietu Masare. Niestety, widok na północ jest mało ciekawy, bo całość przesłania najwyższa na grzbiecie Roda del Diavolo. Ale na trasie jest jeszcze wspaniała Roda di Vael. Zatem ruszam w dalszą trasę.

Ponieważ dalsza trasa prowadzi zakosami i małymi półeczkami, cały czas zboczem ściany, wszystkie zdjęcia są zrobione już z dołu z rejonu Wieży z oknem.


Pierwsze metry zejścia są dość strome i ubezpieczone 〈poniżej ∗〉.

Następnie trasa dalej trawersuje zbocze na północ.

 

Teraz rozpoczyna się długie i dość strome zejście. Cały ten odcinek jest średnio trudny i to bez względu, w którą stronę idziemy, czy schodzimy czy też nim wschodzimy. Całość trasy przedstawia duże zdjęcie obok.


Na zdjęciu 〈poniżej〉 mały, ale bardzo charakterystyczny fragment z górnego odcinka ferraty.

Widać, że cała trasa jest dobrze ubezpieczona i poprowadzona została po półkach i małych skalnych zakosach, aż na sam dół u podstawy ściany.


I to już koniec bardzo ciekawej i trudnej ferraty Masare. Dalsza trasa tego etapu prowadzi do rozstaju szlaków pod Wieżę z oknem 〈poniżej ∗〉.

Z daleka widać jak biegną ścieżki. W górę i w lewo, prowadzi dalsza trasa na szczyt Roda di Vael.


podsumowanie


Ferrata del Masare

◊  klasyfikacja:
   - cztero-stopniowa:
                ferrata trudna;
   - sześcio-stopniowa:
                C - dla osób doświadczonych i dobrze obeznanych z trudnościami;
   - według opisu czterech parametrów:
                T-3,  O-1,  F-2,  P-2,
     〈szczegółowe opisy stopni trudności są na stronie z klasyfikacją〉.

◊  specyfika - to typowa ferrata graniowa, którą można przejść w dowolnym kierunku;

◊  lokalizacja - Cresta del Masare na południe od szczytu Roda di Vael w masywie Catinaccio;

◊  dojście do ferraty - najbliżej od Rifugio Roda di Vael;

◊  trasa - najczęściej łączona jest z ferratą prowadzącą na wierzchołek Roda di Vael;

◊  czas przejście samej ferraty to około 1h 30 min.

Ferrata del Masare



Legenda:

  ◊  gwiazdki:
     - biała - południowy skraj ferraty,
     - żółta - najwyżej osiągane wzniesienie na grani,
     - czerwona - północny skraj ferraty przy Wieży z oknem,
  ◊  linia:
     - żółta - trasa ferraty prowadząca zachodnią 〈nie widoczną〉 stroną grani,
     - zielona - trasa ferraty prowadząca wschodnią 〈widoczną za zdjęciu〉 stroną grani,
  ◊  fioletowy znaczek - Roda del Diavolo, czyli najwyższe wzniesienie na grani Masare.

 

specyfika ferraty


Jak widać ze zdjęć i opisu ferrata Masare jest bardzo charakterystyczna. To typowa trasa graniowa, gdyż prowadzi cały czas postrzępionym grzbietem. Trasa ferraty jest bardzo ciekawa, kluczy granią ze strony wschodniej na zachodnią. Pionowymi ściankami schodzi na przełączki w grani, by po kilku metrach z powrotem piąć się do góry.

Dostęp do ferraty jest bardzo dogodny, gdyż można do niej dojść z kilku stron. Sama trasa nie jest długa. W dowolnym momencie można zawrócić. Oczywiście można ją połączyć z drugą ferratą, jaka się tutaj znajduje i wycieczkę albo zakończyć, albo rozpocząć od wejścia na wierzchołek Rody di Vael.

Ferrata jest również idealnym przykładem trasy trudnej technicznej. Ponieważ cała trasa jest bardzo dobrze ubezpieczona można ją polecić osobom, które poznały już ferraty, nabrały wprawy na trasach łatwych i średnich i pragną poznać oraz podnieść swoje górskie umiejętności.

Gdyby szukać jakiś minusów tej ferraty, to bym znalazł tylko jeden. To lokalizacja, czyli popularność Catinaccio i wynikająca z tego, duża liczba turystów w sezonie na tej trasie. To może bardzo utrudniać mijanki, bo trasa jest przechodzona w obie strony.


etap IV

bivio Torre Finestra 〈2510m〉


 

Etap ten, to krótka przerwa na fotografowanie ferraty Masare i rekonesans w miejscu gdzie znajduje się krzyżówka szlaków. Bivio to właśnie rozstaje szlaków, a Torre Finestra to Wieża z oknem.


Na południowo zachodnim skraju Wieży z oknem znajduje się ścieżka, która znika w skalnej rozpadlinie 〈obok∗〉.

Właśnie tam prowadzi nienumerowana ścieżka, którą można z tego miejsca dojść do schroniska Roda di Vael.


Jak widać na zdjęciu 〈obok〉, samo przejście jest ubezpieczone poręczówką i znajduje się tam dość długa drabina.


Znajomość tego miejsca i możliwość zejścia nim z obu ferrat, może się przydać każdemu, kogo z gór wygoni letnia burza. A pogoda w górach jest zmienna, o czym można się przekonać porównując pierwsze i ostatnie zdjęcia tego opisu.


etap V

bivio Torre Finestra 〈2510m〉 - Roda di Vael 〈2806m〉 - Passo Vaiolon 〈2560〉


Etap ten, to przejście z południa na północ przez cały szczyt Roda di Vael. Na trasie tej znajduje się średnio trudna ferrata, którą można scharakteryzować następująco. To typowa górska ścieżka prowadząca na szczyt. Podstawowym problemem jest tutaj wysokość podejścia szczególnie, jeżeli idzie się z daleka. Proszę pamiętać również o tym, że w południowym słońcu na takiej trasie zmęczenie daje się mocno we znaki.

Na grani południowej, są tylko dwa miejsca ubezpieczone, w tym jedno jest właśnie średnio trudne techniczne, ale pod warunkiem, że chce się je przejść klasycznie. Natomiast grań północna jest prawie cała zabezpieczona poręczówką.


Via ferrata Roda di Vael


Po dokładnym sfotografowaniu ferraty Masare, na której akurat zrobił się niezły korek na mijankach, ruszam jedną ze ścieżek, jakie znajdują się w tym miejscu w stronę wierzchołka Rody di Vael.


Trawersuję do góry wokół Turni z Oknem i powoli dostrzegam południową grań szczytu z bliska 〈poniżej ∗〉. Już z daleka widzę ścieżkę prowadzącą na sam wierzchołek.

Ale wcześniej czeka mnie zejście do niewidocznej jeszcze rozpadliny pomiędzy szczytami, z której z daleka dobiegają jakieś odgłosy i pokrzykiwania.


Jestem na skraju małego skalnego progu, którym w dół prowadzi dalsza trasa. Jedyne, co widzę to kaski dość dużej grupy w dole. Nie ma wyjścia, trzeba poczekać aż wejdą na górę.

Jest czas i okazja na kilka zdjęć okolicy. Akurat za mną jest północna ściana Torre Finestra 〈powyżej〉.


A na zbliżeniu 〈obok〉, widać dokładnie okno tej Wieży.


Patrząc dokładnie na północ 〈poniżej ∗〉 widać grań, oraz biegnące tam szlaki. Przez przełączkę Zigolade 〈błyskawica〉 prowadzi szlak nr-541 〈zielona linia〉.

Natomiast linia żółta to szlak nr-551, który prowadzi długim okrężnym trawersem na przełęcz Vaiolon pod północną ścianą Rody di Vael. Tym szlakiem trzeba iść, jeżeli planuje się wejść na szczyt właśnie od tej strony.


Po kilku minutach oczekiwania, przez które nikt nie wszedł na górę progu, tracę cierpliwość i ruszam na dół. Już po kilku metrach widzę, że to bardzo złe miejsce na mijanki, ale jakoś omijam wszystkich i szybko schodzę na dół.

A tak właśnie wygląda to mało ciekawe miejsce 〈powyżej〉. To tylko kilkanaście metrów bardzo stromej i wyślizganej skały, ale właśnie tutaj tworzą się największe korki, gdyż większość turystów na tej trasie jest nie przygotowanych na taką trudność.


Skalna rozpadlina ze stromym progiem już na mną 〈poniżej〉. Nad całością dumnie wznosi się nieprzystępny wierzchołek Rody del Diavolo. Odwracam się i ruszam ścieżką na szczyt.

Na stromej ścieżce prowadzącej na wierzchołek Rody di Vael, zapominam powoli o tej grupie w rowerowych kaskach i bez uprzęży, kurczowo trzymających się poręczówki, jaką minąłem na progu. Milczeniem pominę język, w którym głośno rozmawiali i się na wzajem poganiali.


A na wierzchołku wita mnie cisza i słońce.


Nie mam zamiaru szybko się stąd ruszać. Szukam wygodnego miejsca z dobrym widokiem na północ i czekam na poprawę pogody, gdyż większość panoramy Catinaccio przesłaniają mi chmury.

 

W końcu jest dogodna chwila i słońce świeci nad Trzema Kolosami Catinaccio. Dwa z nich widać na tej panoramie, a na trzecim mam okazję teraz być. Podpowiem tylko, że te trzy wielkie szczyty są dokładnie przedstawione w opisie masywu. Teraz mogę spokojnie schodzić ze szczytu.


W drodze powrotnej północną granią spotykam tylko dwie osoby 〈obok〉.

Jest już za późno na zdobywanie szczytu z tej strony i przejście trasy z grzbietem Masare.

Chyba, że się zostanie w schronisku i pod warunkiem, że nie pogorszy się pogoda, co akurat tego popołudnia było raczej pewne.


Zejście granią mija mi wyjątkowo szybko. Prawie cała trasa jest ubezpieczona wygodną poręczówką rozpiętą na wysokich prętach.

Nawet nie zauważyłem, kiedy zniknął mi wierzchołek główny, którego już nie widzę, kiedy się odwracam do tyłu 〈powyżej〉.


Jestem już blisko przełęczy Vaiolon. Przede mną dokładnie widać końcowe metry prowadzącego ze wschodu na przełęcz szlaku nr-551.

Powoli zaczynają docierać do mnie dalekie odgłosy letniej burzy.


Jestem już na przełęczy, a za mną ostatnie metry grani, na której spędziłem kilka wspaniałych godzin tego letniego dnia.

Ostatni rzut oka na trasę zejściową ze szczytu 〈powyżej〉, na której już nie widzę nikogo.


Na przełęczy robię przegląd plecaka, opróżniam zapasy i wrzucam do środka uprząż. Pierwsze krople deszczu powodują, że kasku nie zdejmuję z głowy.

Jak się wnet okazało, to bardzo przydał się w jednym miejscu. Moja dalsza trasa prowadzi na zachód długim żlebem, który prowadzi z przełęczy 〈powyżej〉.


podsumowanie


Via ferrata Roda di Vael

◊  klasyfikacja:
   - cztero-stopniowa:
                ferrata średnio trudna;
   - sześcio-stopniowa:
                A - dla początkujących, ale posiadających doświadczenie wysokogórskie;
   - według opisu czterech parametrów:
                T-1,  O-1,  F-1,  P-1;
     〈szczegółowe opisy stopni trudności są na stronie z klasyfikacją〉.

◊  specyfika - to typowa ferrata szczytowa, którą można przejść w dowolnym kierunku;

◊  lokalizacja - wierzchołek Roda di Vael w masywie Catinaccio;

◊  dojście do ferraty - najbliżej od Rifugio Roda di Vael;

◊  trasa - najczęściej łączona jest z ferratą prowadzącą grzbietem Masare;

◊  czas przejście samej ferraty to około 1h 45 min.

Uwagi:

Trasę ferraty można pokonać spokojnie z dwóch stron. Kierunek, w którym się idzie zależy od wyboru całej trasy. Ubezpieczenie trasy, nie budzi żadnych zastrzeżeń, jest nowe, bardzo logicznie poprowadzone.

Via ferrata Roda di Vael


Legenda:

  ◊  gwiazdki:
     - żółta - wierzchołek Rody di Vael,
     - czerwona - północny skraj ferraty na przełęczy Vaiolon,
  ◊  linia:
     - czarna - niewidoczna część ferraty, znajdująca się za Wieżą z oknem,
     - zielona - trasa ferraty prowadząca granią przez szczyt,
  ◊  biała błyskawica - skalna rozpadlina i południowy skraj ferraty, za Wieżą z oknem,
  ◊  fioletowy znaczek - Torre Finestra, czyli Wieża z oknem.


 

specyfika ferraty


Roda di Vael to piękny szczyt, który wznosi się w bardzo ciekawym krajobrazowo miejscu. Na szczyt prowadzi od północy dobrze wytyczona i ubezpieczona ferrata, którą można spokojnie polecić wszystkim poznającym żelazne ścieżki. Warunkiem jest oczywiście posiadanie odpowiedniego sprzętu i umiejętne się nim posługiwanie, gdyż po południowej stronie grani znajdują się dwa niebezpieczne, ale ubezpieczone miejsca, których lekceważenie może mieć tragiczne skutki.

Wysokość szczytu jest znaczna i wypada to również brać pod uwagę szczególnie, jeżeli wycieczkę rozpoczyna się z Ciampedie. Oczywiście można również przejść obie ferraty, jakie się tutaj znajdują, ale w tym przypadku należy koniecznie uwzględnić, że ferrata Masare jest trudna technicznie.

Wszystkim, którzy wybiorą się tylko na Rodę di Vael, radzę na szczyt wejść od północy, gdyż granią północną, na której jest rozpięta poręczówka wygodniej się wchodzi niż schodzi. Po prostu łatwiej się przepina karabinki, kiedy lina się wznosi do góry niż opada w dół. Również opisywana na początku skalna rozpadlina pod Wieżą z oknem, jest dogodniejsza do wejścia niż do zejścia. Idąc z dołu lepiej się widzi i ocenia trudności na trasie.


etap VI

Passo Vaiolon 〈2560〉 - Feriendorf 〈1622m〉


Ostatni etap tej wycieczki to tradycyjnie długi i mało ciekawy powrót szczególnie, że pogoda zaczyna być już mało przyjemna.


Po krótkim rekonesansie na przełęczy, w czasie którego w moje oko wpadła ta skrzyneczka 〈poniżej〉 z pieczątką w środku, ruszam dalej.

Akurat przez przełączkę, szlakiem nr-551 na wschodnią stronę przechodzi bardzo duża grupa francuskiej wycieczki.


Zatem jest jeszcze mała chwila na ostatnie zdjęcie z przełęczy 〈poniżej〉.

To bardzo ciekawy szczyt Teston dal Vaiolon 〈2810m〉, który można zobaczyć dokładnie na lewym skraju dużej panoramy, widocznej z wierzchołka Rody di Vael.


Ścieżką z przełęczy schodzę wyjątkowo szybko, można by powiedzieć, że zanim się zorientowałem to już minąłem wielki żleb.

Niestety coraz bardziej padający deszcz sprawia, że aparat fotograficzny wylądował na dłuższą chwilę w zamkniętej torbie.

Zatem pora się odwrócić i zrobić jakieś zdjęcie 〈powyżej〉.


Przejście żlebu nie stanowi żadnych trudności, ścieżka jest bez trudu widoczna, nawet na piargach.

Proszę uważać tylko w jednym miejscu 〈obok〉. Szlak prowadzi przez mały uskok, który pokonuje się po drabince.

Ponieważ drabina jest osadzona dość nisko, a dokładnie nad nią jest bardzo duży głaz i można niestety uderzyć głową w jego kant.


Żleb jest już daleko za mną 〈obok〉.

Planowałem wrócić szlakiem nr-9 do asfaltowej drogi, a potem drogą do kolonii domków w Feriendorf, gdyż mija się tutaj kilka dobrych miejsc z panoramą całej zachodniej strony Catinaccio.

Niestety, przy takiej pogodzie z ładnych zdjęć raczej nic nie będzie.


Zboczem prowadzi szlak nr-552 〈poniżej〉 wprost do widocznej stacji kolejki linowej przy schronisku Paolina.

Tylko czy przy takiej burzy z piorunami, która jest nad pobliskim Latemarem, kolejka jeszcze będzie kursować? Wolę nie sprawdzać.


Ruszam dalej i schodzę na dół na parking. Wolę iść na tym deszczu, niż moknąć i jechać wyciągiem.


przebieg trasy z daleka


 

Na trasie prowadzącej przez Rodę di Vael miałem możliwość zrobić wyjątkowo dużo zdjęć. Proponuję, zatem nowość, czyli wersję panoramy, jakiej jeszcze w serwisie nie prezentowałem.

Tą nowością są ciekawe zbliżenia, czyli zdjęcia, które były ilustracją opisu. Na panoramie są przedstawione ze strzałkami pozwalającymi zlokalizować te miejsca na grani.


wieczorne preludium


 

Opis tego dnia byłby niepełny, gdybym zapomniał o wspaniałym preludium promieni słońca, jakie nad Rodą di Vael mogłem zobaczyć pod wieczór 〈poniżej〉. Te niezwykłe trzy minuty, można zobaczyć właśnie w tej mini-galerii 〈obok〉.



Przez ciężkie ołowiane chmury, które spowiły całą okolicę, udało się przebić małym promieniom słonecznego światła. Przesuwały się one od przełęczy, przez całą grań Masare, aż do południowego skraju. Nagle słońce znikło i zrobiło się ciemno, dopiero wtedy nad Latemarem ucichła burza.

 

podsumowanie trasy


Czas przejścia poszczególnych etapów:

◊  I - dojście do Rif. Roda di Vael - 30min;
◊  II - podejście do ferraty Masare - 55min, w tym około 10min na polowanie na świstaki;
◊  III - przejście całej trasy ferraty Masare - 2h, w tym około 15min to przerwy na fotografowanie;
◊  IV - 20min rekonesans i fotografowanie ludzi na trasie ferraty Masare;
◊  V: - 1h 45min, w tym:
     - wejście na Roda di Vael - 45min, w tym prawie 10min w korku,
     - na szczycie Roda di Vael - 30min,
     - zejście ze szczytu na Passo Vaiolon - 30min,
◊  VI - powrót do Feriendorf - 1h 30min;
◊  dodatkowo około 30min to przerwy, po etapach I, II, V.

Łącznie: na przejście całej trasy - około 7h 30min.

Wyposażenie:

Standardowe na ferraty, czyli uprząż z kaskiem. Mogą być również specjalnie wzmocnione rękawiczki na ferraty. Kijki według upodobań, w zależności od obranej trasy podejścia.


inne warianty trasy


Podstawowy wybór trasy polega na określeniu kierunku przejścia całej grani. W serwisie opisane jest przejście z południa na północ. Równie ciekawe jest przejście w kierunku odwrotnym szczególnie, jeżeli ktoś chce się skoncentrować na wspinaczce, a nie na robieniu zdjęć do pełnej dokumentacji.

Po określeniu kierunku przejścia grani należy wybrać, z której strony Rody di Vael podchodzimy, gdyż w rejon szczytu dojść można z dwóch stron, od wschodu lub zachodu.

◊   Od wschodu na trasę ruszamy z Ciampedie i jest to wariant najdłuższy. Do Ciampedie można dojechać dwoma kolejkami linowymi.
- Pierwszy wariant, czyli trzema wyciągami krzesełkowymi jest opisany w relacji 〈 tutaj 〉 i ten wariant odradzam, gdyż powrót byłby bardzo długi szczególnie, jeżeli do Ciampedie wrócimy już po ostatnim kursie na dół.
- Drugi wariant do dojazd do Ciampedie kolejką z Vigo di Fassa. Sam taką trasę planowałem, gdyby nie było w tym dniu pięknego słonecznego poranka, który zapowiadał przynajmniej do południa dobre fotografowanie na trasie. W tym przypadku polecam przejść trasę z północy na południe i wrócić szlakiem nr-547 właśnie do Vigo.

◊   Jeżeli ruszamy od zachodu to miejscem wyjściowym jest parking przy dolnej stacji kolejki linowej do schroniska Paolina w rejonie osady domków letniskowych w Feriendorf. Ruszając od zachodu do miejsca rozpoczęcia ferraty, można dojść na dwa sposoby.
- Zaczynamy kolejką i idziemy do schroniska Roda di Vael, czyli tak jak w opisie.
- Można również od schroniska Paolina iść szlakiem nr-552 i 551 do żlebu podejść od północy pod Rodę di Vael, by całą trasę przejść właśnie od tej strony.

Jak widać jest to wyjątkowa trasa, którą można przejść na kilka sposobów. Jest jeszcze jeden wariant podejścia w rejon szczytu Roda di Vael, czyli z Passo Costalunga. Wtedy idziemy szlakiem nr-548 do schroniska Roda di Vael, a potem ruszamy na dalszą trasę. Wrócić oczywiście musimy wtedy również na przełęcz.

 

Opisana trasa jest na mapie: Tabacco nr-06.

© wdolomitach.pl
strona główna