Via ferrata Zandonella
nazwa ferraty
Croda Rossa di Sesto 〈2965m〉

  ◊   O tym, że Croda Rossa di Sesto 〈powyżej〉 jest szczytem dwóch niezwykłych skrajności można przeczytać na stronie opisującej ten szczyt. Jest tam również galeria, prezentująca piękno tego najbardziej wysuniętego na północny-wschód dolomitowego kolosa.

  ◊   Widoczna na zdjęciu, południowa strona szczytu jest bardzo charakterystyczna, gdyż kopuła szczytowa ma charakter długiej grani, najeżonej wieloma turniami. Pamiątkowy krzyż, do którego prowadzą ferraty, to niższa turnia 〈zielona gwiazdka〉, najbardziej wysunięta na wschód.

  ◊   Przed kopułą szczytową Crody Rossy di Sesto znajduje się rząd bardzo ładnych strzelistych turni, tworzących niższą grań, którą od szczytu głównego oddziela bardzo stroma rynna, przechodząca na dole w niezbyt szeroki żleb.

  ◊   Niestety, ale dolnej części ferraty nie da się przedstawić na zdjęciach, bo dojście i początkowy odcinek biegną wzdłuż żlebu i są zasłonięte turniami na południu.


  ◊   Na zdjęciu 〈powyżej ∗〉 górny fragment szczytu, którym prowadzi najtrudniejszy technicznie i najbardziej niebezpieczny odcinek 〈zielone strzałki〉. Ten stromy fragment trasy prowadzi na charakterystyczną półkę jaka przecina prawie całą kopułę szczytową, po południowej stronie.

  ◊   Bardzo trudny technicznie odcinek kończy się przy charakterystycznym „bunkierku” 〈niebieska strzałka〉, jaki powstał dawno temu w zagłębieniach szczytu. Od tego miejsca, trasa ferraty biegnie półką na wschód 〈zielona strzałka w prawo〉.

  ◊   Na tym odcinku znajduje się jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc na ferracie 〈czerwona błyskawica〉, które dokładnie jest przedstawione w opisie ferraty.

stopień trudności

  ◊   klasyfikacja czterostopniowa:
                ferrata bardzo trudna

  ◊   klasyfikacja sześciostopniowa:
                C - ferrata dla osób doświadczonych i dobrze obeznanych z trudnościami występującymi na ferratach

  ◊   klasyfikacja według opisu czterech parametrów:
                T - 2,  O - 1,  F - 2,  P - 2

     Szczegółowe opisy stopni trudności są w dziale Ferraty, na stronie z klasyfikacją stopni trudności.

dwie trasy

  ◊   Ferrata Zandonella w niektórych przewodnikach, jest dzielona na dwa oddzielne odcinki, opisywane jako dwa niezależne warianty:

     •  Via ferrata Zandonella, sentiero S:
        - Według przewodników, to wejściowa trasa Ferraty Zandonella, która prowadzi na szczyt. Trasa poprowadzi w bardzo widowiskowym terenie wspaniałej, wyjątkowo stromej ściany, wprost do „bunkierka”, który jest pozostałością po czasach I Wojny Światowej. Trasa ta, jest dokładnie opisana poniżej.

     •  Via ferrata Zandonella, variante SE:
        - Wariant drugi, czyli perć południowo-wschodnia służy do zejścia. I tutaj pojawia się pierwszy i najważniejszy problem, którego niestety nie udało się nam rozwiązać. Trasą tą mieliśmy schodzić, a ponieważ na wierzchołku zmieniliśmy plany, nie sprawdziliśmy tego przejścia, przez co rozwiązaniem tego problemu są tylko opisy w przewodnikach. A te opisują dwa warianty zejścia.
        - Oba warianty zejścia percią południowo-wschodnią zaczynają się tak samo, gdyż ze szczytu zaczynamy schodzić granią na wschód 〈w stronę Passo Montecroce〉, powoli okrążając kopułę szczytową. W ten sposób wychodzimy na południową ścianę do małego kociołka nazwanego Circo Est, na wysokości podstawy widlastej turni Guglie, którą pokonujemy wspaniałym krajobrazowo trawersem idąc od południowej strony pod jej trzema widlastymi wierzchołkami - to miejsce nazywane jest Cengia, kierując się na zachód 〈w stronę Passo Santinella〉.
        - Tutaj opisy zaczynają się różnić. Gdyż w pierwszym trasa prowadzi do wąskiego i stromego żlebu. A drugi wariant, przedstawia zejście wprost pod południową ścianę, zaraz po zachodniej 〈lewej〉 stronie iglicy Torre Pellegrini.

Rifugio A. Berti

  ◊   Wschodni skraj Dolomitów, to mniej znany i mało popularny rejon gór. Gdyby nie jedna z bardziej znanych tras, która prowadzi ferratami dookoła Popera, turystów było by tutaj wyjątkowo mało. W rejonie tym jest tylko jedno schronisko, to Rifugio A. Berti 〈powyżej〉.

  ◊   Polecam opis krótkiej wycieczki szlakami turystycznymi, która prowadzi przez rejon schroniska wprost pod wschodnią stronę Popera. Jeżeli jednak chcemy poznać prawdziwe piękno tego rejonu, powinniśmy wyruszyć na długą trasę niezwykłe Sesto, w czasie której mamy okazję zobaczyć drugą, płłnocną stronę Crody Rossy di Sesto.

dojście do ferraty

  ◊   Croda Rossa di Sesto od południa 〈poniżej po lewej〉, to bardzo oryginalny szczyt. Kiedy na niego patrzymy, to trudno jest powiedzieć, która z tych wielu turni jest najwyższa.

  ◊   A jeżeli nie znamy trasy ferraty, to jeszcze trudniej jest ją wypatrzyć w tym skalnym labiryncie. Jeżeli nie mamy lornetki lub teleobiektywu, to z daleka również nie zauważymy dość charakterystycznej kamiennej ściany bunkierka.


  ◊   Jeżeli szlakiem nr-101, jaki prowadzi od Schroniskiem Berti podejdziemy trochę bliżej szczytu, zobaczymy ten niezwykły las strzelistych samodzielnych turni i ciekawie postrzępioną grań za nimi 〈poniżej〉.

  ◊   Nie zobaczymy jednak charakterystycznego dość dużego krzyża na skrajnej wschodniej i niższej turni, którego przybliżoną lokalizację wskazuje 〈strzałka〉.


  ◊   Po krótkiej wizycie w schronisku ruszamy w stronę szczytu 〈poniżej gwiazdka〉. Obieramy kierunek na Passo Santinella 〈ciemno zielona błyskawica〉, ale zanim dojdziemy do ogromnych piargów pod przełączką minie trochę czasu, bo szlak nr-101 zatacza duży łuk.

Musimy dojść prawie aż pod samą przełączkę 〈jasno zielona strzałka〉, gdzie należy skręcić w prawo pod ścianę szczytu.


  ◊   Najpierw idziemy wzdłuż długiej grani 〈na zdjęciu powyżej〉, później dochodzimy do stromych piargów opadających z Passo Santinella 〈poniżej〉.

  ◊   Idziemy dalej w stronę piargów i dostrzegamy daleko przed nami, na wąskiej ścieżce prowadzącej powyżej szlaku nr-101 dwójkę turystów. Chwila zastanowienia się i już wiem, że przyszli na Ferratę Zandonella z Passo Montecroce. To ciekawy wariant, o którym nigdzie nie pisze.


  ◊   Jesteśmy już pod samym szczytem 〈powyżej〉, a dokładnie pod jego boczną odstrzeloną samotną turnią Torre Pellegrini 〈czerwona gwiazdka〉, za którą znajduje się następna widlasta turnia Guglie. To dobre miejsce do poznania topografii szczytu Croda Rossa di Sesto. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że zejdziemy na drugą 〈północną〉 stronę szczytu, dlatego wypatrywałem tras zejściowych od południa.

  ◊   Z tego miejsca bocznego wierzchołka z krzyżem, na który prowadzi Ferrata Zandonella nie widać, gdyż znajduje się za turnią Guglie. Widać za to wspaniale skalną półkę z „bunkierkiem” 〈niebieska strzałka〉, do którego bardzo stromą ścianą prowadzi bardzo trudny odcinek ferraty.


  ◊   Mijamy znajdujący się boczny stromy żleb pod południową ścianą Crody Rossy di Sesto 〈obok〉, którym według opisu z jednego przewodników prowadzi trasa zejściowa ze szczytu. Idziemy jednak dalej ścieżką przez środek żlebu. Po kilku minutach ścieżka przechodzi na prawą stronę i na skałce przy samym szlaku dostrzegamy charakterystyczny napis 〈poniżej〉. Od miejsca rozpoczęcia ferraty Zandonella dzielą nas dosłownie minuty. Prawie trzy godziny zajęło nam pokonanie ponad 1000 metrowego podejścia od parkingu na skraju łąki przy Schronisku Lunelli.

  ◊   Sposób oznakowania dojścia do ferraty jest dość oryginalny, choć to nie pierwsza ferrata gdzie skały pochlapano farbą. Ciekaw jestem czy potwierdzą się moje obawy, jakie miałem od dawna po zapoznaniu się z przewodnikowymi opisami tej trasy. Ale o tym będzie jeszcze czas rozmyślać na szczycie. Teraz przed nami bardzo trudny i niebezpieczny odcinek.


  ◊   Pierwsze zaskoczenie przyszło wyjątkowo szybko, jeszcze zanim zaczęła się ferrata. Na całej południowo-wschodniej stronie Popera nie było w ogóle śniegu, a tu w załomie jednego ze żlebów jest go aż za dużo 〈poniżej〉.

  ◊   Dobrze, że zabraliśmy czekany, bo jeżeli tak będzie na trasie zejściowej w górnej części żlebu, to się na pewno przydadzą.


  ◊   Jesteśmy pod ścianą szczytu w miejscu rozpoczęcia się ferraty Zandonella. Nisko pod nami żleb 〈poniżej〉, którym przyszliśmy a daleko nad granią wznosi się Poper, który jednak nie jest najwyższym szczytem tego masywu.

  ◊   Tytuł ten przysługuje bardzo stromej turni Cima Undici 〈3092m〉, która przewyższa Popera o 46m. To jednak centralne położenie Monte Popera, a przede wszystkim lokalizacja szlaków i ferrat, które prowadzą dookoła tego szczytu powoduje, że każdy używa tutaj jednej nazwy Poper.


specyfika

◊  Specyfikę ferraty idealnie oddaje jej stopień trudności. Według klasyfikacji sześciostopniowej ferrata ma „C”, czyli trzeci z sześciu stopni, zatem mieści się tuż poniżej średniej. Osoby doświadczone i dobrze obeznane z trudnościami występującymi na ferratach, przejdą trasę bez wielkich problemów, a w zdobyciu szczytu jedynie mogą im przeszkodzić warunki pogodowe.

◊  Ferrata Zandonella zaliczana jest do tzw ferrat wojennych, gdyż prowadzi przez rejon gdzie w czasach I Wojny Światowej stacjonowali żołnirze. Pomimo czasu, jaki od tamtych lat upłynął, niestety widać to jeszcze dziś, szczególnie w rejonie samego szczytu.

◊  Biorąc pod uwagę tylko wysokość szczytu, jest to wyjątkowo krótka ferrata, z bardzo długim podejściem, które na ostatnich metrach jest wyjątkowo męczące.

◊  Czasami, ale nie jest to regułą, Ferrata Zandonella jest łączona w jedną bardzo długą trasę, prowadzącą dookoła Popera. Jeżeli wyruszając na Giro del Popera i nocleg planujemy w Rifugio Carducci, nie ma problemu by drugiego dnia zdobyć Crodę Rossę di Sesto, co możemy zrobić na dwa sposoby:
     •  przechodzimy pełną trasę Ferraty Zandonella, którą wchodzimy i schodzimy ze szczytu, co jest już dość wymagającym wyzwaniem;
     •  na szczyt wchodzimy trasą dużo krótszą i łatwiejszą, czyli od północnej strony, najważniejsze jest wtedy, by po przejściu Passo Santinella, nie zgubić skrótu, który z rejonu przełączki wyprowadza pod kopułę szczytową.

wstęp

◊  Kolor zielony został zarezerwowany do przedstawienia prawidłowej trasy, którą prowadzi ferrata i tak:
     •  strzałki - przedstawiają kierunki, w które idziemy,
     •  linia przerywana - biegnie tak, jak metalowa lina poręczowa do auto asekuracji,
     •  gwiazdki - oznaczają, że na szczyty prowadzą szlaki lub via ferraty.

◊  Z pozostałymi symbolami i kolorami wykorzystanymi w opisie nie powinno być problemu, bo wszystko jest szczegółowo opisane.

Via ferrata Zandonella
opis drogi wejściowej na szczyt

Miejsce rozpoczęcia ferraty 〈poniżej ∗〉, to również kryjówka na przeczekanie małego deszczu, choć nie najlepsza, bo w tej skalnej nyży jest wyjątkowo mokro, a w ostatnich dniach w górach nie spadła jeszcze ani jedna kropla deszczu.

na trasie ferraty

Przed nami dość krótka wspinaczka, bo od wierzchołka dzieli nas zaledwie 320m. Robimy małą przerwę na posiłek, a zaśnieżony żleb jest motywacją by się jednak również ubrać nieco grubiej, niż na tym 1000m podejściowym letnim spacerku.


Pierwsze metry ferraty prowadzą u podnóża południowej ściany szczytu 〈poniżej〉, po wielkich skalnych blokach. Już na tych pierwszych metrach należy zwrócić uwagę na linę poręczową, bo jest ona rozpięta bardzo luźno.

na trasie ferraty

Wszystkie żlebiki, czy to duże, czy też małe zasypane są jeszcze starym zbitym śniegiem. Na szczęście cały ten odcinek prowadzi po skałach, która w tak ciepłym letnim dniu jest sucha.


W jednym z osłoniętych miejsc widzimy tablicę pamiątkową 〈poniżej〉. Wcześniej była tablica fundatorów ferraty.

na trasie ferraty

Następne „pamiątki” są już na samym szczycie, co niestety nie jest budującym widokiem.


Sucha skała ma miejscami ciekawy różowy odcień 〈poniżej〉, ale nie to jest tutaj ważne, większą uwagę należy zwrócić na to, jak wygląda skała na trasie ferraty.

na trasie ferraty

Nieco później będę miał okazję dwa razy się przekonać jak mocno spękana jest ta skała, kiedy to dobre chwyty zostały mi w rękach. Na szczęście odbyło się to bez konsekwencji odpadnięcia od ściany.


Początek Ferraty Zandonella jest inny od większości dolomitowych ferrat, które prowadzą po bardzo naturalnych trasach, wytyczonych dawno temu przez myśliwych, żołnierzy w czasach I Wojny Światowej lub górskich przewodników.

na trasie ferraty

Tutaj idziemy przez bardzo naturalny, miejscami trudno dostępny teren. Nie widać nigdzie starej naturalnej górskiej perci, tylko stromą spękaną skałę 〈powyżej〉, na którą trzeba wyjątkowo uważać, czy nam coś nie spadnie na głowę.


Pierwsza wspinaczka za nami. Jesteśmy w ogromnym skalnym labiryncie pod południową ścianą szczytu 〈poniżej〉.

na trasie ferraty

Jedyny kierunek, w którym można iść dalej to na wprost, w stronę jakiegoś dziwnego znaku namalowanego na dużym głazie.


Jesteśmy przy głazie ze znakiem 〈poniżej〉, ale następnego już nie znajdujemy.

na trasie ferraty

Jest za to poręczówka, zatem to z reguły jest najpewniejszy kierunek dalszej trasy.


Jeden rzut oka na okolicę ale z miejsca, w którym jesteśmy widać tylko Popera 〈najwyższy wierzchołek poniżej〉. Ponieważ chmury są jeszcze dość wysoko to dostrzegamy krzyż na szczycie.

na trasie ferraty

To chyba jeden z najmniej okazałych, niedostępnych i nawet trudnych do sfotografowania szczytów, jakie są opisane w górskich masywach. Ale jeżeli poznamy rejon niezwykłego Sesto, którego symbolem jest wspaniała Croda dei Toni, to już się nie będziemy dziwić, że Poper jest znany tylko dzięki ferratom, które dookoła niego prowadzą.


Ruszamy na następną, tym razem już dużo bardziej stromą ściankę 〈poniżej〉, na której na ostatnich metrach wisi dość luźno zamontowano drabinka.

na trasie ferraty

Powoli coraz bardziej zaczynamy bacznie obserwować rozpiętą tutaj poręczówkę. Coraz częściej widać, że jest ona bardzo mocno zniszczona, a w miejscach gdzie była urwana, jest połączona krótkimi odcinkami.


Jesteśmy na samym dole wielkiej południowej ściany szczytu 〈poniżej〉. Przed nami długa i miejscami bardzo trudna wspinaczka. Niestety, lina jest tutaj bardzo niedbale poprowadzona. Wisi luźno na skałach zamocowana kotwami w bardzo dużych odległościach, co najmniej dwa razy za długich. W niektórych miejscach jest tyle luzu, że można by ją było odchylić na boki o 2-3 metry.

na trasie ferraty

Od tego miejsca, zaczynamy wspinać się jeszcze bardziej uważnie, ale co najważniejsze już „nie ufamy” tej poręczówce. Używamy liny wyłącznie do auto-asekuracji i idziemy do góry wykorzystując wyłącznie naturalne stopnie i chwyty.


Oczywiście w tym dniu musiałem znowu zadowolić się rolą drugiego na trasie, co oczywiście wzbudziło dużą wesołość Juniora 〈poniżej〉.

na trasie ferraty

Może to i dobrze, bo to akurat ja zrzuciłem w dół dwie małe „kupki” skalnego gruzu. A jak do tego doszło w uwadze niżej.


uwaga:
Na całym tym stromym odcinku miałem okazję przekonać się jak bardzo krucha jest tutaj skała. Za pierwszym razem rozsypał mi się w rękach bardzo duży skalny występ, który potraktowałem jako idealny chwyt. Stałem na dość stabilnych stopniach, więc gruz z hukiem poleciał na dół. Za drugim razem już byłem bardziej ostrożny i w chwili, kiedy próbowałem nogę przestawić wyżej i obciążyłem rękę, pozostał mi w niej duży kawał skały, który ostrożnie położyłem na półce pod nogami.


Po pokonaniu pierwszej bardzo stromej i niebezpiecznej części ściany, ferrata lekko skręca w prawo 〈poniżej〉. To jeden z nielicznych mniej stromych odcinków do przejścia.

na trasie ferraty

Teraz idziemy w stronę widocznego zacięcia, które przecina ścianę na bardzo dużej wysokości i zanika dopiero jako mała rysa pod samym „bunkierkiem”.


Od wejścia do wąskiego żlebu, otoczonego stromymi ścianami 〈poniżej〉, na całym dolnym odcinku ferraty mamy małe możliwości obserwacji tego co nas otacza. Tak samo jest z pogodą, nie widać czy z daleka nie nadciąga jakaś burza albo np. front z załamaniem pogody.

na trasie ferraty

Tak było właśnie w tym dniu, kiedy byliśmy na trasie Ferraty Zandonella. O tym, że pogoda się psuje zauważyliśmy dopiero po pokonaniu całej stromej południowej ściany szczytu.


Jesteśmy już przy wielkim skalnym zacięciu 〈poniżej〉, wzdłuż którego po wyjątkowo gładkiej i stromej ścianie, bardzo trudną wspinaczką ostrożnie poruszamy się do góry.

na trasie ferraty

Poręczówka cały czas jest bardzo luźna. Na szczęście mamy lonże typu „Y”, które pozwalają regulować długość ramion, dlatego możemy wspinać się w dość dużej odległości od poręczówki, tam gdzie stopnie i chwyty są najdogodniejsze.


Na szczęście kilka przecinających tą ściankę rys i wybrzuszeń 〈poniżej〉, pozwala przejść ją bezpiecznie, bez pomagania sobie luźno wiszącą poręczówką.

na trasie ferraty

Nie najlepszy stan tej poręczówki potwierdza fakt, że na tej ścianie była w kilku miejscach sztukowana, co wynikało zapewne z jej wcześniejszego zerwania. Miejsca, w których poręczówka „dostała” skalnymi obrywami można zauważyć kilka razy.


Kolejne nieco łagodniejsze miejsce przed nami 〈poniżej〉, które tym razem prowadzi lekko w lewo.

na trasie ferraty

Po raz pierwszy dostrzegamy również charakterystyczną strukturę skał, jakie są ponad skalną półką z „bunkierkiem”, choć samej półki jeszcze nie widzimy. Jak widać, jesteśmy jeszcze za nisko.


Doszliśmy do miejsca, z którego roztacza się widok na całą okolicę 〈poniżej ∗〉. A skoro widać również schronisko Berti 〈zielony znaczek〉 to znaczy, że i miejsce w którym teraz jesteśmy, widać z rejonu schroniska.

na trasie ferraty

Teraz już wiemy orientacyjnie, że do półki pozostał tylko mały górny odcinek ściany do pokonania. Widzimy również, że z daleka od południa idzie jakiś front pogodowy.


Tym razem już Popera nie widzimy 〈poniżej〉, a nad wierzchołkiem wiszą niskie chmury. Nie ma wiatru, więc nie wiemy czego się spodziewać czy tego, że zacznie padać czy odwrotnie.

na trasie ferraty

Z tej wysokości możemy się również przekonać, że śnieg był nie tylko w załomach wąskiego i nie nasłonecznionego żlebu. Jest go dużo więcej na szczytach, które tutaj sięgają prawie trzech tysięcy metrów.


Kolejny mały próg pokonujemy za pomocą bardzo starej i dość mocno ruszającej się drabiny 〈poniżej〉.

na trasie ferraty

Zanim przeszedłem przez tą drabinkę do góry, to ....


... Łukasz urządził sobie na małej półce wygodny punkt widokowy.

na trasie ferraty

Jak widać 〈powyżej〉 i to całkiem przypadkiem, na zdjęciu akurat jest widoczne miejsce sztukowania liny.


A że było to pierwsze naprawdę bardzo fotogeniczne miejsce 〈poniżej〉, ...

na trasie ferraty

... to pozostałem na tej drabince jeszcze chwilę, akurat na dwa zdjęcia do pamiątkowego albumu.


Jak widać na zdjęciu 〈poniżej〉 jesteśmy dosłownie poniżej miejsca, w którym na dużej półce przecinającej kopułę szczytową znajduje się dziwna kamienna bardzo stara budowla - gdyż trudno to inaczej nazwać. Choć w Internecie można spotkać inne nazwy tego miejsca nazwałem to „bunkierkiem”, gdyż na wojnie takie miejsca pełnią właśnie takie funkcje.

na trasie ferraty

O tym jak wyglądała tutaj I Wojna Światowa i którędy przebiegała linia frontu można przeczytać w ciekawostkach. W bibliotece jest również jedna książka, w której na mapkach można zobaczyć, jakie szczyty bezpowrotnie „zniszczono” budując na nich umocnienia i bunkry.


Zanim wyjdę na półkę do góry jeszcze raz robię mały przegląd widoków dookoła, sprawdzam co się dzieje z pogodą.

na trasie ferraty

Robię również jedno zdjęcie 〈powyżej〉 pięknej strzelistej turni Guglie.


Do skalnej półki mamy zaledwie kilka metrów 〈poniżej〉, które pokonujemy za jednym szybkim podejściem.

na trasie ferraty

I tutaj muszę się przyznać, że na półce nie zrobiłem ani jednego zdjęcia, takiego zawodu w Dolomitach jeszcze nie doznałem. Nie chodzi o to, że coś mi się nie podobało, bo są to góry wspaniałe.


Dużo już miejsc widziałem w tym sztolnie na Marmoladzie, z których 〈tutaj〉 jest relacja w serwisie. Nie mogłem zrozumieć jak tyle lat, po wojnie nikomu nie przyszło do głowy tutaj „posprzątać”. Ten „bunkierek” w porównania do tego, co zobaczymy po drugiej 〈północnej〉 stronie szczytu, to tylko drobiazg zniszczeń wspaniałej góry. A o dziesiątkach metrów drutów kolczastych wystających spod śniegu, które tego dnia jeszcze widziałem wolę już nie wspominać, choć zdjęcia w archiwum mi pozostały.


Na półce robimy zaledwie kilkuminutową przerwę na przepłukanie wyschniętego gardła i ruszamy dalej zwłaszcza, że z góry po grani coraz niżej zsuwają się chmury i zaczyna padać mżawka 〈poniżej〉.

na trasie ferraty

Na półce ruszamy w prawo 〈zielona strzałka〉, w stronę szczerbiny w grani za głównym wierzchołkiem gdzie jest przejście na drugą stronę szczytu.


Dosłownie w ciągu minuty pogoda zmienia się nie do poznania. Chmura, w której idziemy i coraz gęstsza mżawka powodują, że widoczność spada do kilkunastu metrów. Bardzo powoli i ostrożnie pamiętając, jaki stan miała niżej poręczówka przechodzimy jeden z uskoków 〈poniżej〉.

na trasie ferraty

To zdjęcie zrobione już po przejściu tego miejsca, zatem kierunek marszu wskazują 〈zielone strzałki〉. Największą uwagę należy zwrócić na krótki odcinek przejścia po sypkich piargach u podnóża ściany 〈czerwona błyskawica〉, gdzie wisi bardzo luźno zamontowana poręczówka, na której nie powinniśmy całkowicie polegać.


Cały czas wąską percią pod samą kopuła szczytową 〈poniżej〉 trawersujemy w kierunku wschodnim uważnie wypatrując miejsca, w którym będzie przejście w grani.

na trasie ferraty

Ferrata Zandonella prowadzi po południowej stronie szczytu, dlatego latem kiedy jest upalnie, trzeba się przygotować na to, że na trasie może być ciężko. Ale, że latem będzie tak jak na zdjęciu, to się nie spodziewałem.


Od turni Gulie 〈poniżej〉, którą jeszcze trochę widać, oddziela nas tylko szeroki żleb. Ale tego co jest dookoła, już nie widać w ogóle.

na trasie ferraty

Takiego załamania pogody, nie zapowiadał żaden portal pogodowy. Choć prawda jest taka, że to nasz ostatni dzień urlopu na górskie wyprawy, więc pewnie i tak byśmy spróbowali przejść Zandonellę, nawet gdyby prognoza była taka, jak pogoda dookoła.


W końcu zauważyliśmy poręczówkę przy małym żlebiku opadającym spod samej grani, która prowadziła do małej szczerbiny pomiędzy dwoma pojedynczymi iglicami 〈poniżej〉.

na trasie ferraty

Powoli, uważając na zwały śniegu w żlebie wychodzimy do góry i przechodzimy na północną stronę szczytu.


Na ostatnich metrach lina poręczowa jest tak zniszczona 〈poniżej〉, że w ogóle jej nie wykorzystujemy.

na trasie ferraty

Co prawda mamy z sobą dwie bardzo długie taśmy, które moglibyśmy wykorzystać do asekuracji, ale akurat w tym miejscu nie musimy z nich korzystać.


Po przejściu na drugą stronę grani skręcamy od razu na prawo i idziemy na wschód, bowiem tam prowadzi wąska ścieżka.

na trasie ferraty

Jak widać na zdjęciu 〈powyżej〉 na północy wcale nie jest lepiej. Widoczność jest jeszcze mniejsza, a silny wiatr zacina deszczem wyjątkowo nieprzyjemnie.


Trudno powiedzieć, by znajdująca się tutaj poręczówka pełniła jakieś funkcje zabezpieczenia 〈poniżej〉.

na trasie ferraty

Jedyne do czego może służyć, to wyznacznik trasy w drodze do szczytu przy tak niesprzyjających warunkach atmosferycznych.


Jest i wierzchołek północno-wschodni, na którym stoi pamiątkowy krzyż 〈poniżej〉. To mała kulminacja na samym skraju grani. Wyjątkowo zła pogoda powoduje, że postanawiamy poczekać tutaj kilkanaście minut. A miejsc, w których można się schować przed wiatrem i deszczem jest kilka.

na trasie ferraty

Na szczęście oprócz zabranych na trasę „zimnych napoi” mamy pełen termos gorącej wody, zatem możemy sobie zrobić coś ciepłego do picia, bo na ochłodę w takich warunkach, raczej już nic nie potrzebujemy.


Dookoła szczytu idealne mleko i nie widać nic 〈poniżej〉. Zimny wiatr i lodowata mżawka nie ustaje.

na trasie ferraty

Wolimy nie kusić losu i robimy sobie zdjęcia na szczycie, ale w bezpiecznej odległości od metalowych linek zabezpieczających ten krzyż i postanawiamy wracać.

zmiana planów i powrót

Croda Rossa di Sesto jest szczytem, trochę odmiennym od pozostałych, na których poprowadzono ferraty. Jeżeli już dojdziemy do półki z „bunkierkiem” to najdogodniejszą trasą ewakuacyjną nie jest powrót na dół, tylko przejście przez szczerbinę na północną stronę szczytu i zejście średnio trudną ferratą na północną stronę. Będziemy musieli później przez co najmniej dwie godziny obchodzić szczyt po wschodniej stronie, ale jest to dużo bezpieczniejsze niż schodzenie jedną z dwóch bardzo trudnych technicznie tras. Szczególnie, że trasa wejściowa ze względu na stan liny poręczowej, absolutnie się nie nadaje do zejścia, a drugiej drogi, nie znamy, a jest również technicznie bardzo trudna, dość zawiła i łatwo ją w deszczu lub mgle zgubić, przez co jest rónież niebezpieczna.

Oczywiście na szczycie zrobiliśmy dokładny rekonesans w poszukiwaniu miejsca, w którym zaczyna się „sentiero SE” ferraty Zandonella. Pomogły nam w tym ślady, jakie na wierzchołku zostawiła dwójka, która była w tym dniu na trasie przed nami. W opisie wejścia nie pisałem o nich, ale widzieliśmy ich dwa razy. Muszę przyznać, że wspinali się bardzo szybko i żeby nadążyć za nimi chyba bym musiał całkowicie zrezygnować z robienia wszystkich zdjęć w czasie wspinaczki.

Ponieważ warunki pogodowe i wyjątkowo dużo śniegu zalegającego w rejonie wierzchołka północno-wschodniego uniemożliwiały bezpieczne dojście do poręczówki i rozpoczęcie zejścia Ferratą Zandonella wariantem SE, dlatego bez specjalnego żalu zaczynamy schodzić na północ. W zasadzie całą robotę za nas zrobiła dwójka przed nami, która tak samo jak my szukała poręczówki w śniegu, a potem zrezygnowała i wybrała zejście na północ.

Sentiero attrezzato Croda Rossa di Sesto

Polecam opis Crody Rossy do Sesto, bo nie przypadkiem jest to jeden ze szczytów opisanych w dziale Ferraty, na które warto wejść. Na wierzchołek poprowadzono ferraty zarówno od południa, jak i od północy. Najczęściej schodzimy na tą samą stronę, z której szczyt zdobyliśmy. Ponieważ, od północy prowadzi ferrata średnio trudna technicznie, to z przejściem jej trudności nie ma. A, w przypadku załamania się pogody, trzeba po prostu przeczekać ewentualną burzę w bezpiecznym miejscu, z daleka od metalowych drabin, by później zawrócić do miejsca startu.

Inaczej jest, jeżeli szczyt zdobyliśmy Ferratą Zandonella. Wycofanie się i zejście na stronę północną jest bezpieczniejszym rozwiązaniem, a jedyne co nas później czeka, to trochę dłuższy powrót szlakiem. Ale w sumie, to zaletą tego naszego powrotu, było to, że miałem okazję poznać wspaniały rejon gór, który opisany jest w relacji niezwykłe Sesto. Postanowiłem również jeszcze raz przejść trasę ferraty Sentiero attrezzato Croda Rossa di Sesto i opisać ją osobno.

opis drogi w zejściu ze szczytu

Ponieważ trasa ferraty jest szczegółowo opisana 〈tutaj〉, poniżej prezentuję ferratę w dużym skrócie i warunki jakie panowały na trasie.


Widoczność na szczycie powoli się poprawia, bo miejscami widać już na tyle, że można bezpiecznie określić przebieg trasy zejściowej, choć wiatr i deszcz nadal nam nie daje wytchnienia. Ruszamy w drogę powrotną, nie w pełni zadowoleni z połowicznego przejścia planowanej trasy.

na trasie ferraty

Ze szczytu zaczynamy schodzić wąską percią, miejscami całkowicie zasypaną śniegiem. Na szczęście na większych głazach widać wyraźnie duże plamy czerwonej farby 〈powyżej〉.


Chyba byliśmy większymi optymistami co do poprawy pogody, bo na wierzchołku siedzieliśmy dużo dłużej, niż dwójka przed nami, po której tylko widzimy ślady na śniegu, i której już w tym dniu nie zobaczyliśmy.

na trasie ferraty

Zejście nie stanowi problemu, jedyna trudność to śnieg, który zakrywa naturalną wytyczoną najdogodniejszą ścieżkę, po której większość turystów wchodzi i schodzi z wierzchołka 〈powyżej〉.


Kwadrans szybkiego zejścia i już jesteśmy pod kopułą szczytową, która od północnej strony ma kształt dość zwartej półkolistej grani 〈poniżej〉.

na trasie ferraty

Charakterystyczny krzyż, jest w głębi, nieco od środka na lewo. A wyraźna szczerbina w grani, po lewej stronie, to przejście na dugą, południową stronę szczytu, gdzie wyprowadza Ferrata Zandonella.


Drugi szybki skok i jesteśmy już pod samą kopułą szczytową. Zdjęcie 〈poniżej〉 nie przedstawia całego szczytu, który od północy jest wyjątkowo piękny.

na trasie ferraty

Polecam jedno zdjęcie 〈tutaj〉, które jest w jednej z najnowszych galerii działu o Fotografii. Dopiero z daleka widać, że by zdobyć szczyt od północy trzeba pokonać prawie 1000m przewyższenia.


Croda Rossa di Sesto znajduje się na północno-wschodnim skraju Dolomitów, dlatego schodząc ze szczytu przed nami znajdują się wyjątkowo rozległe doliny zakończone dalekimi Alpami na horyzoncie. Ale, blisko na zachodzie mamy wspaniały krajobraz, nad którym wznoszą się słynne Trzy Szczyty z Lavaredo 〈poniżej〉.

na trasie ferraty

Podpowiem tylko, że pomiędzy Crodą Rossą di Sesto, a Trójką z Lavaredo, są dwa dużo mniejsze szczyty do zdobycia. Na pierwszy rzut polecam Monte Paterno, a dwie ferraty prowadzące na ten wierzchołek będą dobrym treningiem. Drugim jest Torre di Toblin, ciekawa skalista twierdza, na której jak mało gdzie można nabrać wprawy w pokonywaniu drabin.


Przed nami po prawej stronie jest bardzo ładna grzęda i spiętrzenie grani oraz dość duży skalny uskok 〈poniżej〉, przez który prowadzi pierwsze w tym dniu ubezpieczone poręczówką miejsce.

na trasie ferraty

Pierwszy ubezpieczony odcinek przy zejściu nie nastręcza trudności, ale jest średnio trudny jeżeli będziemy iść tą trasą w stronę szczytu.


Przed nami główne urwisko, przez które prowadzą stare ale dość stabilnie zamontowane i nie sprawiające trudności do przejścia drabiny 〈poniżej〉.

na trasie ferraty

Po przejściu pierwszej drabiny od razu dostrzegamy drugą na naszej trasie. Proszę na tym odcinku bez względu, w którą stronę idziemy bacznie zwracać uwagę na gruz, jaki zalega tutaj w każdym miejscu, bo łatwo go strącić.


Wszystko już wskazuje, że trudności na ferracie się skończyły, bo teraz idziemy już zwykłą ścieżką po niskiej grani 〈poniżej〉.

na trasie ferraty

Przerwę na resztę zapasów z plecaka zaplanowaliśmy na dole pod szczytem, więc się nie zatrzymujemy i dalej idziemy w uprzężach.


Jesteśmy już bardzo nisko i bardzo daleko od kopuły szczytowej i głębokiej Przełęczy Santinella 〈poniżej〉. Na szlaku pojawiła się już kosówka, robimy jednak krótką przerwę i zrzucamy z siebie uprzęże, które lądują w plecakach.

na trasie ferraty

Przy okazji możemy chwilę poświęcić na to co widać daleko na zachodzie. A jest tutaj dobrze widoczna dolna część trasy opisanej w niezwykłym Sesto.


Ścieżką ze schodkami po zboczu grani 〈poniżej〉 dochodzimy do miejsca, z którego ponownie widać całą Crodę Rossę di Sesto.

na trasie ferraty

Jest już dość późne i ciepłe popołudnie. Za wyjątkiem załamania pogody, kiedy atakowaliśmy szczyt, tutaj na północy pogoda jest wyjątkowo ładna.


Doszliśmy do pięknego punktu widokowego na skalistym zboczu 〈poniżej〉, jakie wznosi się nad położoną niżej doliną Val Fiscalina.

na trasie ferraty

Przyznam, że coraz bardziej podoba mi się ten rejon Dolomitów, o którym ostatnio trochę zapomniałem.


Doszliśmy do długo wyczekiwanej krzyżówki szlaków na samym północnym skraju Crody Rossy di Sesto 〈poniżej ∗〉. Droga od pamiątkowego krzyża 〈błyskawica〉 była szybka i bezpieczna, a teraz czeka nas wcześniej nieplanowany spacerek do schroniska Lunelli.

na trasie ferraty

I tak to przeszliśmy, a dla ścisłości to zeszliśmy ze szczytu średnio trudną Sentiero attrezzato Croda Rossa di Sesto. Trasa ta w zasadzie służy do wejścia na ten piękny wierzchołek szczególnie, że po drodze są dwa skróty, w których można zejść do doliny. Co zapewne robi większość turystów w drodze powrotnej.


uwaga:
Croda Rossa di Sesto od północy jest szczytem równie interesującym, choć bardzo różni się od tego co zobaczymy idąc od południa. Na południu od wierzchołka opada niezwykle stroma ściana, najeżona kilkoma pięknymi turniami. Natomiast od północy prowadzi dość długa miejscami nawet bardzo łagodna grań z jednym dość stromym urwiskiem. Ferrata, jak sama nazwa mówi jest to średnio trudna ubezpieczona górska ścieżka. Technicznie trudnych miejsc nie ma tutaj dużo, a w zasadzie są tylko dwa, z których główną jest przejście dużego urwiska z progami, na jakich zamontowano trzy duże drabiny.


Pozostał nam już tylko długi wieczorny powrót do schroniska Lunelli. Dopiero tutaj przy drogowskazie na północy szczytu , domyśliłem się, skąd dwójka turystów jaką widzieliśmy na Ferracie Zandonella, zaczynała wyprawę. Jeżeli ktoś planuje przejść właśnie taką trasę, to nie powinien jechać do Schroniska Lunelli, tylko zacząć od Passo Montecroce.

na trasie ferraty

Przed nami długi szlak od Prati di Croda Rossa do schroniska Berti 〈powyżej〉, przejście którego zajmuje nam niewiele ponad dwie godzinki. Słońce jest daleko na zachodzie i całe wschodnie zbocze szczytu powoli pogrąża się w cieniu. Na pierwszy rzut pokonujemy odcinek szlaku nr-15A, którym dochodzimy do wschodniej ostrogi opadającej spod samego szczytu Croda Rossa di Sesto.


Zwracam uwagę ma następną tablicę 〈poniżej〉, która znajduje się na środku dość podmokłej łąki. To miejsce gdzie można przez przypadek zgubić trasę. Do Riugio Lunelli idziemy szlakiem nr-171.

na trasie ferraty

To w tej okolicy znajduje się mała skałka, na której poprowadzono poręczówkę na wysokości od 1 do 3 metrów nad ziemią. Jest to dobre miejsce do nauki z dziećmi w pokonywaniu takich przejść. Jest tylko jeden problem, jest to miejsce dość mocno zarośnięte krzakami i niestety przez to bardzo brudne ....


Ale zanim zaczniemy schodzić, robimy ostatnią już w tym dniu krótką przerwę. Łukasz poświęca ją na oglądanie, a ja na fotografowanie tego, co widzimy daleko na południu 〈poniżej〉. To Alpy Karnickie - często nazywane Karniszami.

na trasie ferraty


Dochodzi dwunasta godzina naszej górskiej wyprawy, kiedy jesteśmy przy schronisku Lunelli 〈poniżej〉. W tym czasie udało się nam zdobyć wspaniały szczyt najtrudniejszą trasą, jaka prowadzi południową ścianą oraz zejść najpiękniejszą krajobrazowo trasą, która prowadzi przez północną grań.

na trasie ferraty

Kiedyś postaramy się tutaj wrócić, a kto jeszcze tu nie był, ma okazję to zrobić. Croda Rossa di Sesto to szczyt dla każdego miłośnika górskich wypraw. Nie trzeba przechodzić bardzo trudnej technicznej Ferraty Zandonella by zdobyć ten piękny wierzchołek i podziwiać wspaniałe okoliczne dolomitowe i alpejskie krajobrazy.


Na zakończenie opisu wypadałoby napisać krótko, że plany są po to by je zmieniać. Ruszając rano w góry, trzeba być przygotowanym na wszelkie okoliczności, te dobre i te złe. Gdyby załamanie pogody dopadło nas w dolnej części południowej ściany szczytu Croda Rossa di Sesto, nie mielibyśmy innego wyjścia, jak zrezygnować i wrócić do schroniska Lunelli.

A skoro doszliśmy do trawersu półką pod samym wierzchołkiem, już za „bunkierkiem” to zdobyliśmy szczyt, zdając sobie sprawę z konieczności dodatkowych dwóch godzin marszu. Ale lepiej iść szlakiem w dolince, niż kontynuować zejście zasypaną śniegiem bardzo trudną technicznie ścianą, nad którą wieje silny wiatr i pada zamarznięty deszcz i nie wiemy, na którą stronę przechyli się wskazówka barometru podpowiadającego pogodę.

podsumowanie

  ◊   Ferrata Zandonella, jest niezwykła i prowadzi na jeden z ciekawszych szczytów w Dolomitach. To trasa którą warto przejść, ale pod jednym warunkiem, że przed wyruszeniem na trasę poszukamy i sprawdzimy w Internecie jaki jest stan zabezpieczeń. Od naszej wyprawy minęło już trochę czasu, więc jeżeli nie przeprowadzono choć małego remontu zabezpieczeń liny poręczowej, odradzam tą trasę. Radzę pojechać na drugą, północną stronę i zdobyć szczyt od tamtej strony. Nie jest to co prawda trasa bardzo trudna, ale proszę jeszcze raz zobaczyć tą galerię 〈tutaj〉, gdyż powinna rozwiać wszelkie wątpliwości.

  ◊   Po Dolomitach wędrujemy o każdej porze roku, a pogoda nie raz robiła nam niespodzianki. Tak nagłego i wyjątkowo nieprzyjemnego załamania pogody, w ciągu tych kilkunastu lat nie spotkałem. Może to specyfika lokalizacji szczytu, za którym na północy są już tylko wysokie Alpy. Trudno mi powiedzieć, ale proszę to wziąć pod uwagę.

  ◊   W wykazie ferrat w tabeli jest podana dostępność, z której wynika, że Ferrata Zandonella jest dostępna od czerwca do września. Odradzam jednak wyruszanie na trasę wcześniej niż w połowie lipca, gdyż jak zauważyłem to w czerwcu śnieg jest jeszcze na początku żlebu, którym na Passo Santinella prowadzi szlak nr-101. To oczywiste, że na trasie ferraty będzie go dużo więcej, niż na tych zdjęciach z opisu.

  ◊   Ostatnia uwaga, to miła niespodzianka. Jak zauważyłem w 2017r. kiedy fotografowałem do serwisu, trasę prowadzącą na szczyt od północy, miałem prawdziwą przyjemność zauważyć, że na wierzchołku już posprzątano. No może jeszcze nie do końca, ale jest nadzieja, że niedługo szczyt nabierze swojego naturalnego skalistego wyglądu. Choć dla odmiany rozpoczęto tam budowę, ... na szczęście z desek, a nie metalową. Ale, odkrycie tego pozostawiam już innym miłośnikom szczytów w Dolomitach.

  ◊   Zdjęcia wykorzystane w opisie, pochodzą z przejścia ferraty pod koniec lipca 2011r.

czas przejścia

  ◊   Ferrata Zandonella jest wyjątkowo krótką, biorąc pod uwagę wysokość szczytu, a czasy przejścia wynoszą:

     •   przewodnikowe:
          ♦  wejście na szczyt trasą trasą sentiero S - 1 godz 30 min,
          ♦  zejście ze szczytu trasą variante SE - 40 min,

     •   w dniu z naszego przejścia:
          ♦  dojście do miejsca rozpoczęcia ferraty - 3 godz 15 min, w tym:
             - dojście od schroniska Lunelli do schroniska Berti - 1 godz 5 min,
             - od schroniska Berti do początku ferraty - 2 godz 10 min,
          ♦  wejście na szczyt bardzo trudną Ferratą Zandonella sentiero S - 2 godz 10 min,
          ♦  zejście ze szczytu Sentiero attrezzato Croda Rossa di Sesto - 3 godz,
          ♦  powrót do schroniska Lunelli - 2 godz 15 min,
          ♦  dodatkowo około 1 godz 15 min na przerwy na odpoczynki, poprawę pogody na szczycie, rekonesanse po północnej stronie szczytu.

  ◊   Nasza wyprawa na Crodę Rossę di Sesto trwała prawie - 12 godz.