Tofana de Rozes  〈3225m〉
Tofana de Rozes to jeden z bardziej znanych szczytów w całych Dolomitach. Przyczyn jest kilka, a jedną z nich jest właśnie znajdująca się tam wyjątkowo ciekawa i niezwykle różnorodna Via ferrata Giovanni Lipella.
 

Tofana de Rozes jest najniższa, ale bez wątpienia najpiękniejsza ze wszystkich trzech wielkich szczytów, jakie się tutaj znajdują szczególnie, kiedy ogląda się ją od południowego-zachodu. Polecam małą i specjalnie przygotowaną galerię zdjęć i panoram, która jest dobrym uzupełnieniem tego opisu.

Masyw Tofane jest przedstawiony szczegółowo w głównym dziale serwisu, jakim są Dolomity. Znajduje się tam również ciekawa mapka oraz folder z wykazem schronisk.

Polecam również relację poznajemy Tofane, jaka jest w dziale Szlaki, która prezentuje najciekawsze i najczęściej odwiedzane, południowe rejony Tofane.

Na wierzchołek Tofany de Rozes prowadzą dwie różne drogi, dokładnie z przeciwnych stron. Obie łączą się na wysokości około 3025m, z którego to miejsca do szczytu można dojść percią prowadzącą ostrzem północnej grani.

Pierwsza z tras, to Via ferrata Giovanni Lipella, która prowadzi zachodnią ścianą. Druga możliwość wejścia na szczyt to ścieżka wytyczona od schroniska Giussani, zakosami przez całą wschodnią ścianę. Tą ścieżką, schodzą ze szczytu wszyscy, którzy weszli tam ferratą.

Ścieżka od schroniska Giussani jest również dostępna dla turystów, co powoduje, że Tofana de Rozes jest najwyższym szczytem w Dolomitach, na który można wejść bez specjalistycznego sprzętu, niezbędnego na ferratach.

Warunkiem bezpiecznego wejścia jest oczywiście brak śniegu i lodu na tej trasie. Takie warunki na Tofanie są z reguły tylko w środku lata i to pod warunkiem, że nie było jakiegoś załamania pogody, które powoduje, że nawet latem na tej wysokości pada z reguły śnieg, a nie deszcz.


Rifugio Angelo Dibona 〈2053m〉


Wycieczkę na Tofanę zaczynam od malutkiego parkingu przy schronisku Dibona. Nie było mnie tu 2 lata, ale widzę, że nic się nie zmieniło. Czyli, po pierwsze można samochodem dojechać pod samo schronisko. A po drugie, dalej obowiązuje zasada, przyjedziesz wcześnie, parkujesz bez problemu.

Pogoda na ten dzień zapowiada się wspaniale. Południowo-wschodnia ściana Tofany de Rozes 〈poniżej〉 na tle nieba wygląda również imponująco.

Moją uwagę przy schronisku, zwróciła uwagę duża grupa wojskowych samochodów terenowych. Zapewne gdzieś trenują wspinaczkę na południowych ścianach Tofane, pomyślałem.

Szybko 〈dużo za szybko〉 pakuję plecak, sprawdzam sprzęt fotograficzny, zmieniam obiektyw, bo w ścianie Tofane długi zoom jest mi mało potrzebny, akumulator i karty na zapas i ruszam w drogę.

Dlatego radzę, proszę się nie dać zwieść pięknej pogodzie, rano jak się rusza na Tofane. Za kilka godzin, kiedy dojdzie się pod sam szczyt, na wysokości 3200m pogoda może być całkowicie inna, choć na dole nadal świeci piękne słońce i można się opalać.


etap I

Rif. A. Dibona 〈2053m〉 - Casteletto 〈2480m〉


Etap I, to dojście do znanego tunelu z czasów I Wojny Światowych, który rozpoczyna wyprawę na Tofane. Trasa ta jest już opisana w serwisie. To końcowy fragment V-ego etapu rekonesansu poznajemy Tofane.


Pomimo faktu, że w okolicy schroniska Dibona jest wyjątkowo dużo ścieżek, nie ma problemu z trafieniem na właściwy szlak turystyczny 〈poniżej〉.

Należy kierować się na Casteletto i Ferratę Lipella. Kto korzysta w czasie wycieczek z mapy, powinien iść ścieżką w tą stronę.

 

Szlak dość szybko pnie się do góry, w stronę południowego zbocza Tofane. Dziś jako pierwszy moją uwagę zwraca wierzchołek Averau 〈poniżej i obok〉.

Jego północna strona jest mało ciekawa, ale to właśnie tym wielkim podszczytowym kuluarem prowadzi ścieżka na wierzchołek, kończąca średnio trudną Ferratę Averau.


Skoro jest Averau, to musi być i Nuvolau 〈poniżej〉 oraz długa grań łącząca go z Ra Gusela, wprost nad Passo Giau.

Przed wierzchołkami widać wyraźnie skałki Cinque Torre, które również są opisane w serwisie.


Szlak nr-442 coraz bardziej skręca na zachód i po wyjściu z małego pasma kosodrzewiny prowadzi wzdłuż południowej ściany szczytu.

Na drogowskazie pojawia się jeszcze jedna ciekawa nazwa, to Grota de Tofana 〈obok〉.


Dokładnie trzecie 〈środkowe〉 zdjęcie, polecanej na samej górze galerii prezentuje widok południowej ściany Tofany de Rozes.

W jednym z takich skalnych zagłębień, znajduje się właśnie Grota de Tofana 〈obok〉, która radzę zwiedzić w czasie innej pieszej wycieczki.

Jako najciekawszą trasę polecam właśnie obejść szlakami Tofanę de Rozes, tak jak w opisanym rekonesansie.


I tak, po około godzinie forsownego marszu dochodzę do trzeciego w tym dniu drogowskazu 〈poniżej〉.

Jeszcze tylko kilka metrów podejścia pod samą ścianę i można usiąść i zdjąć plecak.


Pogoda od samego rana jest wyjątkowa. To zaczyna mnie powoli dziwić, bo latem z reguły nie ma, aż tak bardzo dobrej widoczności.

Patrzę na południowy-zachód w stronę Marmolady 〈powyżej〉 i widzę, że nad całymi Dolomitami jest po prostu idealnie niebieskie i czyste niebo. Nie ma ani jednej chmurki.


Po 1h 15min, od ruszenia z parkingu przy schronisku Dibona jestem w miejscu gdzie zaczyna się Galleria Castelletto 〈obok〉.


etap II

Gallerie del Castelletto 〈2480m〉 - Forcella di Roces 〈2630m〉


Galleria Castelletto jest niezwykła jak samo miejsce, w którym prowadzi. Polecam w serwisie dział Ciekawostki, w którym jest więcej o ciekawej i niestety tragicznej historii. Bo jakim innym słowem, niż tragiczna można nazwać historię walk, jakie trwały w Dolomitach w okresie I Wojny Światowej.

Castelletto to nazwa malutkiego bocznego szczytu, jaki znajduje się na samym południowo-zachodnim skraju potężnej Tofany de Rozes. Zachodnią ścianą Castelletto prowadzi stroma ubezpieczona droga, która pozwala dojść do ferraty Lipella, z pominięciem trasy przez tunel.

Etap ten to przejście tunelu, jaki prowadzi od południowo zachodniego skraju Tofane de Rozes na położoną wyżej przełączkę Castelletto.


Na skałach, w miejscu rozpoczęcia tunelu znajduje się kilka pamiątkowych tablic.

Na zdjęciu 〈powyżej〉 jedna z nich to ta, która poświęcona jest Gallerii i opisuje w skrócie jej historię.


Już na zewnątrz można sobie wyobrazić jak było tutaj prawie 100 lat temu.

Obraz dawnych dni, przypominają stare drewniane stopnie i drabiny 〈obok〉, które zastąpiły teraz sztuczne ułatwienia ferraty.

Przed wejściem do tunelu radzę również ubrać uprząż. Nie jest ona, co prawda potrzebna przy przejściu tunelu, ale na dole jest dużo więcej dogodnych miejsc do przebrania, niż na samej przełączce.


Zatem pora odpalić światło i ruszać na trasę przez ten stary tunel 〈poniżej〉.

Nie ma problemu z prawidłowym przejściem trasy, gdyż wszystkie ewentualne boczne odnogi i nyże zostały zastawione deskami.


W miejscach bardziej stromych znajdują się teraz masywne metalowe schody 〈poniżej〉.

Od czasu do czasu, na trasie znajdują się również małe wybite okna na zewnątrz.


Metalowa poręcz pozwala wygodnie się trzymać 〈poniżej〉. Z tym, że z reguły jest lodowato zimna, mokra i miejscami zardzewiała.

W górnym odcinku tunelu często zbiera się woda, która jak zamarznie to stanowi dość duże niebezpieczeństwo poślizgnięcia.


Tunel kończy się na przełączce Castelletto 〈poniżej〉, za którą znajduje się południowy skraj Fanes i daleko na horyzoncie Marmolada.

To koniec etapu II, a na przejście Gallerii Castelletto potrzeba z reguły około 25 minut.


Forcella di Roces 〈2630m〉


Przełączka Roces to dobre miejsce na małą przerwę i kilka ciekawych zdjęć. Oczywiście największą uwagę przyciąga wspaniała Marmolada 〈poniżej〉.



Równie ciekawie prezentuje się wierzchołek Cima Fanes Sud 〈poniżej〉, który od Tofane oddziela tylko jedna dolina.

Pomimo, że na sam szczyt można wejść ferratą, nie grożą na niej korki. A to, dlatego że Ferrata Tomaselli jest jedną z najtrudniejszych technicznie ferrat w Dolomitach.


Jako miejsce ciekawych wycieczek polecam również wierzchołek Lagazuoi, znajdujący się nad Passo Falzarego.

To miejsce, pierwszej opisanej w serwisie relacji z wiosennego rekonesansu masywu Fanes.


Czołówka wędruje do plecaka, na szczęście udało mi się jej nie połamać w tunelu, gdzie po pierwszym uderzeniu kaskiem o niski strop, odpiąłem lampkę i przez dalszą trasę trzymałem w ręce. Teraz wypada ruszać na ferratę.


Via ferrata Giovanni Lipella


Opis ferraty Lipella postanowiłem podzielić na dwie części, po których pozostaje do przejścia już tylko ścieżka na wierzchołek. Każdy z tych etapów charakteryzuje się tym, że po nim można zrezygnować i zejść z trasy. O tych możliwościach powinno się wiedzieć przed wyprawą na Tofanę, która jako szczyt dość wysoki, stawia określone wymagania przed każdym, bez względu na to, jakie posiada umiejętności i którą drogę do wejścia na szczyt wybiera.

Powodem rezygnacji z przejścia dalszej trasy jest nie tylko, przecenienie własnych umiejętności i kondycji oraz wynikające z tego zmęczenie. Może to być również nagłe załamanie pogody.

Często słyszę o przypadkach, kiedy to duże grupy zorganizowanych turystów idących razem, powodują tak ogromne korki na ferracie, że wszyscy, którzy idą za nimi, po prostu nie mogąc ich wyminąć, tracą cierpliwość i schodzą źli z trasy w rejonie Trzech Palców.

A o jeszcze jednym przypadku rezygnacji, jaki spotkałem na trasie piszę w dalszej części.


etap III

Forcella di Roces 〈2630m〉 - początek ferraty 〈2510m〉 - Tre Dita 〈2680m〉


Cały ten etap, powoli oddalamy się coraz bardziej na północ, gdyż tak przebiega ten odcinek ferraty.


Uwaga:
Jeżeli, przy słowach określających lokalizację zdjęcia, czyli 〈poniżej ∗〉, 〈powyżej ∗〉, 〈obok ∗〉 - jest symbol gwiazdki    to oznacza, że po wskazaniu kursorem myszki, na zdjęciu pokażą się znaki objaśniające opis tego zdjęcia.


Z Forcella di Roces trzeba zejść dużo niżej, na taras przecinający zbocze zachodniej ściany 〈poniżej〉.

Obchodzę skalny gzyms, który oczywiście jest ubezpieczony. Tak jest już do samego końca ferraty, gdyż każde newralgiczne miejsce jest tutaj zabezpieczone poręczówką.


Jestem na pierwszym poziomym tarasie i mam okazję odczuć wrażenie wielkości tej ściany.

Widzę daleko kilka poruszających się osób 〈obok〉, ale są one naprawdę malutkie co oznacza, że ściana Tofany jest ogromna.

Pomimo tego, że cały taras zasypany jest piargami, a miejscami jeszcze zalega śnieg, jego przejście nie stanowi żadnej trudności.


Widzę wyraźnie jak dwie dwójki 〈strzałki〉 przede mną rozpoczęły wspinaczkę 〈obok ∗〉.

Polecam uwadze skraj skalnego gzymsu 〈błyskawica〉, który jest pierwszym dobrym punktem orientacyjnym na trasie ferraty.


Pamiątkowa tablica 〈poniżej〉 znajduje się na końcu tarasu w miejscu, w którym rozpoczyna się wspinaczka.

I to jest właściwie początek Via Ferraty Giovanni Lipella.


To pierwsza charakterystyczna ścianka do pokonania 〈obok ∗〉.

Skała jest dobrze urzeźbiona, a poręczówka wygląda na bardzo nową.

Po wejściu do góry, trzeba zejść w dno skalnego zacięcia i tam przejść na widoczną po drugiej stronie półkę.


Ta pierwsza wspinaczka 〈poniżej〉 jest średnio trudna i takie trudności przeważają na trasie ferraty.

Ścianka jest również sucha, co jest dość ważne, gdyż na tym odcinku ferraty dwa razy przechodziłem przez  wodospady, co zmuszało mnie do dokładnego zamykania aparatu.


Po pokonaniu pierwszej ścianki, widzę dobrze dalszą trasę 〈obok ∗〉.

Widoczna na zdjęciu dwójka, stoi przed drugą stromą ścianką, która przechodzi w trawers wokół skalnej ostrogi i wyprowadza na próg gzymsu.


Skoro znam dalszą trasę 〈poniżej ∗〉, to ruszam szybko przez mały stromy trawers pod nawisem, który prowadzi częściowo przez mały wodospad.

Widzę również dwójkę jak sprawnie pokonuje drugą stromą ściankę.


Po przejściu tej ścianki, trasa ponownie prowadzi przez załomy i wodospady 〈obok ∗〉.

Jak się później przekonam, pod szczytem jest jeszcze dużo śniegu, który powoli się topi i spływa zachodnią ścianą, tworząc nad trasą kilka spadających kaskad.


Druga ścianka jest również średnio trudna, z jednym miejscem trudnym 〈obok〉.

Skała jest bardziej stroma, a miejsce trudne to mały wyślizgany gzymsik, który można przejść klasycznie wykorzystując dość daleko od poręczówki ulokowane malutkie stopnie lub po prostu siłowo.


Po przejściu tej drugiej ścianki, mały żlebik wyprowadza na skalny gzyms, którym prowadzi wygodna półka 〈obok ∗〉.


Jestem już za żlebem, który jest niżej i robię zdjęcie do tyłu 〈obok〉.

Daleko lśni w słońcu Castelletto, a przełączka i wylot tunelu znajdują się nieco po lewej, za skrajem gzymsu Tofane.


Doszedłem dokładnie na sam skraj skalnego gzymsu 〈poniżej ∗〉, który z dołu wskazywałem jako pierwszy dobry punkt orientacyjny na trasie.

Jak na razie to było bardzo ciekawie, ale przede wszystkim różnorodnie, bo i ciemności tunelu, trochę trudnej wspinaczki i mała kąpiel przy przechodzeniu wodospadów.

 

Teraz mała chwila na złapanie małego oddechu i rzut oka na okolicę. Poniżej jest ciekawa dolina Travenanzes, która oddziela Tofane od Fanes. Polecam dużą panoramę południowego krańca tego masywu, widoczną z tego miejsca.

Dokładnie na przeciwko mnie, po drugiej stronie doliny znajduje się mała wspaniała grań z Wieżą Fanes na pierwszym planie 〈poniżej〉.



Zdjęcia zrobione, pora ruszać dalej. Trasa ferraty biegnie teraz poziomą półką i jak widać na zdjęciu 〈obok〉 miejscami została ona wykuta w zboczu.


Przechodzę teraz dłuższy fragment poziomego trawersu 〈poniżej〉, cały czas trasa prowadzi na północną stronę szczytu.

Oczywiście po drodze, w kolejnym skalnym załomie, mam okazję przejść trzeci tego dnia i na szczęście już ostatni wodospad.


Daleko przed sobą 〈poniżej ∗〉, dostrzegam jedną z dwójek, którą fotografowałem na początku ferraty. Orientacyjnie już wiem jak przebiega dalsza trasa.

Jak widać, robienie tylu zdjęć na trasie ma jedną poważną wadę, jest nią niestety strata czasu i wolniejsze poruszanie się.


Jeszcze jedno zdjęcie do tyłu 〈poniżej〉, w stronę półki, którą już mam za sobą.

Akurat dostrzegam tam następną dwójkę turystów, tym razem są to nasi południowi sąsiedzi.


Około 1/3 trasy ferraty Lipella jest już za mną. Jestem w miejscu, z którego widzę dość długi następny odcinek 〈poniżej ∗〉. Kończy się on drugim charakterystycznym punktem na trasie, jakim jest drogowskaz w rejonie Trzech Palców 〈błyskawica〉.

Trasa na tym odcinku jest bardzo urozmaicona, bo są po drodze dwie długie ścianki, kilka żlebików i jeden dość mylący trawers.


A na zdjęciu 〈poniżej ∗〉, w dużym zbliżeniu dwa z trzech charakterystycznych palców.

Tre Dita, czyli tytułowe Trzy Palce to charakterystyczne skałki, które znajdują się na skraju północnej grani Tofany de Rozes.


Ruszam ostro do góry i po przejściu małej ścianki, dochodzę do załomu z którego wyjście i dalsza trasa jest oznaczona kopczykiem 〈obok ∗〉.

Skoro jest kopczyk i wiem jak prowadzi trasa, to cofam się kilka metrów i szukam innych wariantów wyjścia z tego miejsca.


I znajduję kilka metrów niżej, jest namiastka małej półki 〈poniżej ∗〉, którą nie należy iść!

W poprzek, przez półkę ułożono kamienie sygnalizując, że ta trasa jest błędna i nie należy nią iść. Ciekawe rozwiązanie. Na całej trasie spotkałem je tylko jeden raz.


Za mną już kolejna tego dnia wspinaczka przez ścianki poprzecinane żlebikami, która kończy się pod przewieszoną ścianą 〈obok〉.


Na trasie mijam ciekawe i łatwe do zapamiętania miejsce 〈poniżej〉.

Tym razem to skalna głowa, która przesłania cały krajobraz na masyw Fanes.


Jeszcze jeden długi trawers, poprzecinany małymi ściankami i żlebikami i dojdę pod wielką ścianę 〈obok ∗〉, która kończy ten etap.

W dolnej części ściany dostrzegam małą grupę, która porusza się bardzo powoli.


Rozpoczyna się długi trawers, pod wielką ścianą 〈poniżej〉. Tutaj trasa ferraty dochodzi do miejsca najbardziej oddalonego na północ od szczytu.

Powoli nad zachodnią ścianą zaczyna wychodzić słońce, wszak już jest już prawie południe.


Ten trawers to również ostatnie dogodne miejsce do wyprzedzenia dużej i powoli poruszającej się grupy, która może być przed nami.

Postanawiam przepuścić sympatyczną dwójkę, co pozwoli mi na fotografowanie ferraty wraz ze wspinaczami na trasie 〈powyżej ∗〉.


Kolejne podejście oraz kolejny trawersik i tym razem, to ja mijam dwójkę na ferracie.

Jeszcze tylko dojście do skalnego gzymsu 〈powyżej〉.


A potem do końca etapu pozostanie już tylko jedna średnio trudna ścianka.


Dwójka, którą przed chwilą przepuściłem już jest na gzymsie, są wyjątkowo szybcy 〈poniżej〉.

Ale przed Trzema Palcami mam okazję ich dojść, tak to bywa na ferracie, że w miejscach stromych podejść na poręczówkach nie ma z reguły możliwości mijanek i wyprzedzeń.


Jestem już pod ostatnią ścianką przed drogowskazem 〈błyskawica〉 przy Trzech Palcach 〈poniżej ∗〉. To najważniejsze miejsce na trasie ferraty, gdyż wcześniej nie ma możliwości zejścia z trasy. Niestety, ale jeżeli z jakiś przyczyn nie możemy iść dalej, to trzeba zrezygnować!

Tutaj jest ścieżka 〈w lewo〉, którą prowadzi na skróty do schroniska Giussani pod wschodnią ścianą Tofany de Rozes. Dalsza trasa ferraty natomiast prowadzi trawersem wąską półką 〈w prawo〉.


Jestem w połowie tej ścianki 〈obok〉. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić, jakie się tutaj robią korki w szczycie sezonu turystycznego.


Jest wcześniej opisywany drogowskaz 〈poniżej〉, który obrałem za drugi charakterystyczny punkt orientacyjny.

Cantore, to właśnie ścieżka w lewo na skróty do schroniska Giussani, gdyż po Cantore od wielu lat są tylko pozostałości ruin. Cima, to oczywiście droga na szczyt.


To koniec etapu i około 2/3 trasy ferraty za mną. A przy drogowskazie oczywiście skręcam w... lewo.


Tre Dita 〈2680m〉


Tre Dita, czyli Trzy Palce to bardzo charakterystyczne skałki na północnym zboczy Tofany de Rozes. Można do nich dojść, albo ferratą od zachodu, tak jak w tym opisie, albo ścieżką od wschodu, jaka prowadzi od schroniska Giussani.


Idąc właśnie w kierunku strzałki Cantore, po kilkunastu metrach dojdziemy do skalnej półki przecinającej północne zbocze Tofane i zobaczymy Tre Dita 〈poniżej ∗〉.

Podpowiem, że skały, jakie widać za Trzema Palcami to główny masyw Tofane, jaki znajduje się dość daleko w tle.


Ścieżka, która stanowi jedyny skrót i możliwość zejścia z dalszej trasy ferraty 〈poniżej ∗〉, jest dobrze oznakowana.

Jedynym problemem jest to, że trzeba o niej wiedzieć przed wyjściem na tą trasę.


Z rejonu Tre Dita wspaniale widać dwa główne szczyty Tofane. Bardziej na północ 〈obok〉, znajduje się Tofana di Dendro.


Natomiast po prawej, czyli na południu jest główny i najwyższy wierzchołek całego masywu, jakim jest Tofana di Mezzo 〈obok〉.


etap IV

Tre Dita 〈2680m〉 - grań północna 〈3027m〉


Po krótkim rekonesansie w rejonie Trzech Palców, wracam do namalowanego na skałach drogowskazu i ruszam w dalszą trasę Via ferraty Giovanni Lipella.


Etap ten i ostatni odcinek ferraty rozpoczyna długa półka, prowadząca na południe 〈poniżej〉.

Teraz już cały czas trasa prowadzi na południe, w stronę głównego wierzchołka.

 

W połowie trawersu półką otwiera się wspaniały widok na całą końcówkę ferraty 〈poniżej i obok ∗〉.


Ferrata kończy się w miejscu oznaczonym błyskawicą, do którego jak zauważyłem właśnie dochodziła dość duża grupa wspinaczy. Zdziwiło mnie to, bo wcześniej żadnej takiej grupy na trasie nie widziałem.

Ten fragment trasy rozpoczyna bardzo stromy i trudny skalny próg, oznaczony czerwonym znaczkiem, na którym akurat widać kilku osobową grupkę.


Uwaga: do zdjęcia powyżej i sytuacji w miejscu oznaczonym czerwonym znaczkiem.

Pierwsze zdjęcia sześcioosobowej grupy, która pokonywała tą ściankę robiłem jeszcze z dołu, z trawersu półką od drogowskazu. Ostatnie zdjęcie zrobiłem po 25 minutach, kiedy już z góry widziałem, że grupa ta definitywnie rezygnuje z wejścia na szczyt i zawraca.
Grupę widoczna na tych kilku zdjęciach tworzyło pięć młodych osób, której przewodził jeden starszy, nazwijmy go  prowadzącym, żeby nie używać bardzo jednoznacznego słowa przewodnik. Przez cały ten czas grupa ta pokonywała to jedno miejsce i jak zauważyłem to jedna osoba nie była w stanie pokonać tych trudności. Właśnie z tego powodu cała grupa zawróciła.
Moja uwaga dotyczy liczebności grup na ferratach. Osobiście uważam, że na tak liczną grupę, jaką stanowi 5 osób, powinno być więcej osób prowadzących niż jedna. Wtedy w takich wypadkach, jeden z prowadzących zawraca z tymi, którzy rezygnują, a cała reszta ma możliwość dokończenia trasy i zdobycie szczytu.


Widoczny na zdjęciu 〈obok〉 skalny próg, to bariera broniąca dostępu do szczytu.

Kto przejdzie ten trudny technicznie odcinek, to na dalszej trasie nie napotka już żadnych takich miejsc, gdyż do końca pozostaje tylko męczący stromy marsz pod górę.


Cały ten odcinek jest dobrze ubezpieczony poręczówką 〈obok〉, ale nie ma żadnych dodatkowych ułatwień, typu metalowe klamry lub stopnie.


W połowie progu jest mały kilkumetrowy trawers 〈obok〉, który może stanowić jedyne możliwe miejsce do wyprzedzenia grupy będącej na progu. Tak jak kilkanaście minut później zrobiłem to sam.


Końcowe metry progu są już mniej strome 〈obok〉, ale skała jest bardziej wyślizgana, a stopnie są miejscami wyjątkowo małe i trudno dostępne.


Po przejściu progu dalsza trasa jest już technicznie średnio trudna. Pierwsze metry 〈poniżej〉 to strome podejście pod widoczną na wprost ścianę Tofane.

Na tym odcinku miałem okazję po raz pierwszy tego dnia odczuć jeden z atrybutów tej wysokości. To bardzo mocno świecące i chwilami aż palące słońce, na wysuszonej wiatrem twarzy.


Jestem już na trawersie pod ścianą Tofane i obserwuję przez teleobiektyw 〈poniżej ∗〉, opisywaną wcześniej grupę.

Jak się domyślam, to dwie osoby mają poważny problem z przejściem tego progu, a doszły już tak wysoko. W takim wypadku decyzja może być tylko jedna. Cała grupa rozpoczyna zejście i odwrót, zapewne do Tre Dita, bo nie ma sensu wracać całą trasą na sam dół.


Jeszcze kilka chwil obserwacji i zdjęcie kolejnego szybko maszerującego do góry wspinacza 〈poniżej ∗〉 i ruszam w dalszą trasę.

Słońce świeci coraz mocniej, ale zaczynam odczuwać drugi z atrybutów wysokości, jakim jest huraganowy wiatr.


Ostatnie metry trawersu 〈poniżej〉 przed końcowym stromym odcinkiem ferraty to dobra możliwość na ewentualne przebranie się.

Tylko niestety, urzeczony pięknym letnim słonecznym porankiem, komplet softscheli został w bagażniku samochodu, a w plecaku mam tylko bezrękawnik.


Ostatnie metry ferraty pokonuję już w takim silnym wietrze, że chwilami mam wrażenie, iż mi zerwie nie tylko z pleców plecak, ale i mocno zamocowany na piersiach futerał na aparat.

Przed dojściem do grani, z trudem szukam miejsca nieco osłoniętego od wiatru. Pora coś zjeść i wypić, potem na tym wietrze nie będzie już to takie proste.


Na głównej grani Tofany de Rozes spotykam dwójkę 〈obok〉, którą jako pierwszą fotografowałem na samym dole w rejonie Castelletto. Oni już ruszają w dół, ścieżką do schroniska Giussani.


Postanawiam, że jeżeli mi kiedyś czas pozwoli to jeszcze raz przejdę tą trasę, ale aparat schowam do plecaka i zrobię tylko jedno jedyne zdjęcie na samej górze. Wtedy będę mógł się nacieszyć samą przyjemnością pokonania tej wspaniałej dolomitowej potężnej ściany, a nie będę myślał, co by tu jeszcze do serwisu sfotografować i jak przedstawić dobrze te wszystkie trudności.


I takimi to przemyśleniami skończyłem trasę Via ferrata Giovanni Lipella.

 

podsumowanie


Via ferrata Giovanni Lipella

◊  klasyfikacja:
   - cztero-stopniowa:
                ferrata trudna;
   - sześcio-stopniowa:
                C - dla osób doświadczonych i dobrze obeznanych z trudnościami;
     - według opisu czterech parametrów:
                T-1,  O-1,  F-3,  P-1,
     〈szczegółowe opisy stopni trudności są na stronie z klasyfikacją〉.

◊  specyfika - typowa ferrata szczytowa, której cała trasa prowadzi jedną ścianą szczytu;

◊  lokalizacja - wspaniały wierzchołek Tofany de Rozes w masywie Tofane nad Cortiną d’Ampezzo;

◊  dojście do ferraty - najdogodniej od schroniska Dibona, do którego prowadzi trasa powrotna;

◊  trasę ferraty - pokonujemy tylko w jedną stronę, w drodze na szczyt;

◊  na ferracie - dwa dogodne miejsca do rezygnacji i zejścia z trasy;

◊  największa wada - popularność i tłumy, która w sezonie powoduje gigantyczne korki.

Via ferrata Giovanni Lipella



Legenda:

  ◊  żółta:
     - strzałka - początek Galerii Catelletto,
     - linia - trasa Galerii Castelletto,
     - błyskawica - Forcella di Roces,
  ◊  ciemno zielona linia - dojście do ferraty z przełączki,
  ◊  jasno zielona:
     - błyskawica - początek Via Ferraty Giovanni Lipella,
     - linia - trasa ferraty,
  ◊  biała:
     - błyskawica - drogowskaz i rozstaje pod Trzema Palcami,
     - gwiazdka - Tre Dita, czyli Trzy Palce,
  ◊  czerwona linia - trasa odwrotu przy Trzech Palcach:
  ◊  niebieska:
     - błyskawica - koniec ferraty na północnej grani,
     - linia - trasa granią na szczyt,
     - gwiazdka - Tofana de Rozes.


To zdjęcie pochodzi z rekonesansu masywu Fanes, kiedy zachodnią ścianę pokrywała jeszcze duża warstwa śniegu, która oczywiście uniemożliwia dokładnie przedstawienie trasy ferraty. Do tego wypada doliczyć również dużą perspektywę, gdyż ściana Tofane jest fotografowana z południa.

 

specyfika ferraty i uwagi do przejścia


Poświęciłem dużo czasu na fotografowanie tej ferraty i starałem się uchwycić wszystkie charakterystyczne na niej miejsca. Wydaje mi się, że ten czas nie poszedł na marne i każdy, kto ma zamiar się wybrać na Tofanę de Rozes, będzie mógł spokojnie zaplanować sobie wyprawę i co najważniejsze, bezpiecznie wejść na szczyt i powrócić do schroniska.

Wiem, że od rejonu Cortiny d’Ampezzo, w której jest wyjątkowa liczba ciekawych szlaków i ferrat, dużo osób zaczyna poznawać Dolomity. Wysokość szczytu oczywiście przyciąga tutaj tłumy turystów, choć jak widać na tych zdjęciach, na początku lata jest tam po prostu pusto.

Co jeszcze można powiedzieć o tej ferracie? Jest to typowa ferrata ścianowa, która prowadzi wyłącznie jedną ścianą szczytu, co niestety znaczną liczbę osób zniechęca, szczególnie tych, którzy idą na szczyt za namową innych i nie są jeszcze całkowicie przygotowani do połączenia wysiłku fizycznego z pokonywaniem trudności technicznych. Kto jeszcze nie był na takim szczycie, powinien spokojnie wejść na Tofanę de Rozes ścieżką od wschodu. To pozwoli spokojnie ocenić swoje możliwości. Można nawet etap IV-ty tego opisu pokonać schodząc na dół i wrócić przez Trzy Palce. Lepiej taką wyprawę zaliczyć szczęśliwie i mieć wspaniałe zdjęcia ze szczytu, niż wycofywać się z trasy na ostatnim trudnym progu, który stanowi dla wielu osób barierę przed skończeniem ferraty.

Wszystkim, którzy jadą w Dolomity i planują zakończyć urlop wspaniałym wejściem na Tofanę de Rozes, polecam na początek inne ferraty. Szczególnie proponuję trudną ferratę Ettore Bovero, która znajduje się na północnym-wschodzie masywu Tofane. Znajdujący się tam wspaniały i stromy filar jest idealnym treningiem i przykładem kilku trudnych technicznie ścianek, jakie trzeba pokonać na Tofanie.


etap V

Tofana de Rozes 〈3225m〉


 

Ten etap to wyjątkowo szybkie wejście na szczyt Tofany, z którego o mało mnie nie zwiało, gdyż chwilami huraganowy i przenikliwie zimny wiatr powodował, że nie dało się tam wytrzymać dłużej niż kilka minut.


Powoli ruszam na wierzchołek główny Tofany de Rozes 〈obok〉. Widzę jak ze szczytu schodzi duża grupa i powoli, po polowych mundurach wyjaśnia się tajemnica, kogo to widziałem wcześniej na ostatnich metrach ferraty. Przypomniałem sobie również kilka wojskowych samochodów przy schronisku.


Sam nie wiem jak to się stało, ale się zatrzymałem i poprosiłem jednego z mijanych żołnierzy by mi zrobił zdjęcie na tle Tofan.

Nie był pierwszym w tym roku, który się zdziwił gdy powiedziałem skąd jestem.

 

Wejście na szczyt Tofany de Rozes od miejsca, w którym kończy się ferrata Lipella zajmuje mi 35min, i jak się okazuje to na wierzchołku jestem zupełnie sam.

I pomyśleć, że w słoneczny ciepły dzień w środku wakacji nie ma tu miejsca, żeby sobie spokojnie posiedzieć. Robię kilka zdjęć, w tym obie Tofany 〈powyżej〉.


Schodzę nieco niżej i znajduję miejsce częściowo osłonięte od wiatru.

Mogę spokojnie złapać oddech i nieco odpocząć podziwiając całe północne Dolomity 〈powyżej〉 i dalekie Alpy na horyzoncie, gdyż ostatnie metry trasy na Tofanę zapewne pokonałem najszybciej.


Wracam granią do miejsca, w którym kończy się ferrata i zaczyna ścieżka na wierzchołek 〈obok〉.

Dopiero teraz mogę spokojnie opróżnić zapasy z plecaka i przejrzeć zrobione zdjęcia.

 

etap VI

grań północna 〈3027m〉 - Rifugio Giussani〈2580mm〉


Moja wyprawa na Tofanę powoli dobiega końca i przychodzi pora powrotu czyli coś, czego zapewne nikt nigdy w górach nie lubi.


Na Forcella Fontananegra, czyli prawie 500m niżej znajduje się Rifugio Giussani 〈poniżej〉. To pierwszy etap mojego powrotu.

Tak blisko jak na zdjęciu, to schronisko widać tylko w teleobiektywie.


W rzeczywistości z wierzchołka grani Tofane, jak patrzymy w dół 〈poniżej〉, to schroniska prawie nie widać.

Pomimo tego, że to początek lata, całe wschodnie zbocze szczytu jest jeszcze poprzecinane dużymi płatami śniegu.


Jak widać również 〈poniżej〉, to jeszcze turyści nie zdołali na ścieżce zostawić świeżych śladów i miejscami jest słabo widoczna, a po zimowych roztopach na dodatek jest zawalona kamieniami.

Ale schodzi się bardzo szybko 〈powyżej〉, wierzchołek Tofane zostaje coraz wyżej.


Jestem już na wysokości, na której znajdują się, wcześniej opisywane Trzy Palce 〈poniżej〉.

Tym razem widać Tre Dita z drugiej, wschodniej strony grani. Dostrzegam tam również kilka osób. Domyślam się, że to grupa, która wcześniej wycofała się z końcowego odcinka ferraty.


Nie da się szybko zejść całej trasy z wierzchołka na przełęcz, gdzieś w połowie drogi siadam i robię sobie kilka minut przerwy. Pora dać kolanom chwilę wytchnienia.

Obserwuję skałki na zboczu Tofany 〈powyżej〉, które przypominają strzeliste rafy na dnie wyschniętego morza.


Zbocze Tofany powoli łagodnieje i przechodzi w wielkie ogromne piarżysko na końcu, którego dostrzegam już schronisko Giussani 〈poniżej ∗〉.

Tradycyjnie, im niżej i bliżej schroniska to liczba ścieżek przecinających tą okolicę jest większa.


Nawet nie zauważyłem, od kiedy idę ścieżką z takim ciekawym oznaczeniem 〈obok〉.

To jak dwa w jednym, czyli oznaczenie dwóch ścieżek, pierwszej na grań Tofany i drugiej do Tre Dita.


Jestem już bardzo blisko starego i zniszczonego schroniska Cantore 〈poniżej〉.

Wyjaśniła się kolejna wątpliwość, czyli co oznaczał napis Cantore i strzałka w lewo na drogowskazie przed ostatnim odcinkiem ferraty.


To kolejne z miejsc w Dolomitach 〈poniżej〉, po którym została tylko tablica pamiątkowa.


Powoli zbliżam się do schroniska Giussani 〈obok〉. To niesamowite, ale przez całą drogę nie spotkałem na zboczu ani jednej osoby.


Szukam dogodnego miejsca z widokiem na całą wschodnią stronę Tofany de Rozes 〈poniżej ∗〉.

Nie jest to takie łatwe, ale w końcu mogę dostrzec prawie całą drogę powrotną ze szczytu.


Jest już schronisko Giussani 〈poniżej〉. Ani na tarasie, ani w środku w barze nie ma nikogo z turystów.

Tak to powoli moja wyprawa się kończy, a do końca pozostał mi już tylko ostatni odcinek trasy.

 

etap VII

Rifugio Giussani〈2580mm〉 - Rifugio A. Dibona〈2053m〉


To ostatni etap i szybki spacerek z górki, ścieżką z przełączki Fontananegra prosto na południe.

Zostawiam za sobą ruiny Cantore 〈powyżej〉, które w tak wspaniały miejscu jakim jest przełęcz między Tofanami, wyglądają po prostu przygnębiająco.


Gdzieś w połowie drogi, odwracam się do tyłu 〈poniżej〉 robię ostatnie zdjęcie Tofane.

Polecam ten widok na większej panoramie w relacji poznajemy Tofane, na którym widać wspaniale ten skalny krajobraz.


Przy schronisku Dibona kończę swoją wyprawę 〈poniżej〉.

Jest popołudnie i dochodzi już godzina 17-ta, jak jestem na parkingu przy schronisku.

 

podsumowanie trasy


Czas przejścia poszczególnych etapów:

◊  I - dojście do Gallerii Castelletto - 1h 15min;
◊  II - przejście przez tunel na przełączkę - 20min;
◊  III - od Forcella di Roces do Tre Dita ;
     - dojście do feraty - 15min,
     - na ferracie - 1h 25min,
     - rekonesans w rejonie Tre Dita - 15min,
◊  IV - przejście ferratą od Tre Dita do grani północnej Tofany - 1h 15min;
◊  V - 1h 15min, w tym:
     - wejście na Tofane de Rozes - 35min,
     - na wierzchołku - około 5min,
     - zejście ze szczytu - 35min, w tym krótki biwak 100m pod szczytem,
◊  VI - zejście do Rif. Giussani - 1h 15min;
◊  VII - zejście do Rif. Dibona - 55min;
◊  dodatkowo około 1h to przerwy, po etapach I, II, V, VI.

Łącznie: na przejście całej trasy - prawie 9h.

Wyposażenie:

Standardowe na ferraty, czyli uprząż z kaskiem. Mogą być również specjalnie wzmocnione rękawiczki na ferraty. Kijki według upodobań, ale przydatne przy długim zejściu wschodnią ścianą. Na przejście tunelu niezbędna jest również czołówka. Na samym początku lata, do wejścia na wierzchołek mogą być niezbędne raki i czekan, co zależy od pozostałości pokrywy śnieżnej na północnej grani.

 

Opisana trasa jest na mapie: Tabacco nr-06.

© wdolomitach.pl
strona główna