Nuvolau  〈2574m〉
Kilka lat temu, w czasie pierwszych dolomitowych wakacji ruszyliśmy na wycieczkę z Passo Falzarego na wierzchołek Nuvolau. Od tamtego czasu mieliśmy okazję poznać dużo wspaniałych miejsc, które są opisane w serwisie. Ale nadal uważamy, że właśnie ta niezbyt długa i łatwa trasa jest tą pierwszą, od której powinno się poznawać Dolomity. Wróciliśmy tam znowu, tym razem jesienią, bo to idealna pora na piękne krajobrazy.
 

Piękne krajobrazy, to wycieczki do miejsc, w których już mieliśmy okazję być oraz poznać je dokładnie. Są to trasy łatwe i przyjemne, zatem można się na nie wybrać bez problemu nawet, jeżeli nie jesteśmy zaprawionymi piechurami.

Łączy je, nie tylko pora roku, czyli kolorowa jesień. Miejsca te są również dość daleko od siebie położone, więc za każdym razem oglądamy prawie inne góry. W ten sposób można się będzie przekonać jak rozległe i jednocześnie różnorodne są Dolomity. Wycieczki w pięknych krajobrazach są ciekawym uzupełnieniem symboli gór.


wstęp


Wycieczka na Nuvolau jest pierwszą, która opisuje piękne krajobrazy i nie ukrywam, że powinna być pierwszą na którą idzie każdy kto po raz pierwszy przyjechał do Cortiny d’Ampezzo by zobaczyć góry, jakie znajdują się dookoła.

polecam w serwisie


Etap I prowadzi tak, że mamy okazję przez całą drogę obserwować krajobrazy jakie znajdują się na północy. Są one opisane w serwisie na dwóch stronach, rekonesans masywu Fanes oraz poznajemy Tofane. Są również dwa ciekawe opisy via ferrat1, jakie znajdują się w tych masywach. To bardzo trudna i biorąc pod uwagę niezwykłą urodę szczytu trochę niedoceniana Via ferrata Tomaselli oraz jeszcze bardziej znana i chyba najbardziej różnorodna w całych Dolomitach, Via ferrata Giovanni Lipella.

galeria z pięknych krajobrazów


Z trzech wycieczek powstała jedna galeria zdjęć 〈obok〉, podzielona na osobne części. W ten sposób można rozpoznać, które zdjęcia są z jakiej trasy. Kolejność zdjęć w galerii odpowiada z niewielkimi modyfikacjami, kolejności fotografowania na szlaku.

Opis wycieczki jest w zasadzie poświęcony podaniu nazw szczytów i masywów, które mamy okazję oglądać dookoła. Umieszczone w opisie odnośniki pozwolą poznać wszystkie miejsca, które już są w serwisie przedstawione. A jest ich już dość sporo.

panoramy z wycieczki


Wspaniała jesienna pogoda oraz wyjątkowo dużo czasu wynikającego z tego, że nie musieliśmy się spieszyć spowodowały, że oprócz niespotykanej ilości zdjęć, miałem okazję zrobić również bardzo dużo panoram, które prezentuje specjalna galeria 〈obok〉.

przebieg trasy


Trasę wycieczki podzieliłem w opisie na dwa etapy:
   ◊   I - wejście na szczyt trasą prowadzącą z widokami na północne rejony gór;
   ◊   II - zejście ze szczytu, trasą prowadzącą z widokami na południe.

Jak widać, trasa wycieczki, za wyjątkiem krótkiego odcinka szczytowego prowadzi różnymi szlakami, co gwarantuje, że przez cały dzień obserwować będziemy wyjątkowo różnorodne krajobrazy.


Passo Falzarego


Przyjeżdżamy na jeden z parkingów na tej rozległej przełęczy akurat w porze porannej kawy. Passo Falzarego to jedna z bardziej znanych i lubianych przez turystów przełęczy. Znajduje się na głównej drodze, która biegnie przez całe góry i łączy pobliską Cortinę d’Ampezzo z dalekim Bolzano.

Szkoda, że mamy już zaplanowaną trasę, bo akurat w tym dniu kursuje kolejka linowa na wierzchołek Lagazuoi 〈2752m〉 〈powyżej i obok〉. To raczej rzecz niezwykła, gdyż z reguły teraz większość wyciągów i kolejek ma przerwy przed sezonem zimowym.

 

Ruszamy na mały rekonesans w rejonie przełęczy. Choć fotografowałem juz tutaj kilka razy o różnych porach roku, może wypatrzę coś nowego do serwisu.

Pierwszym szczytem na tło pamiątkowego zdjęcia do domowego albumu 〈powyżej〉 jest wierzchołek Sas de Istria 〈2477m〉. Jak widać tym razem jest to zdjęcie 〈obok〉 bez znanej stylowej kapliczki, która jest w kilku galeriach tego serwisu, jak np 〈tutaj〉.


Wystarczy podejść nieco na południe od przełęczy na małe wzgórze, by zobaczyć wspaniałe dalekie krajobrazy. Galerię wiosenną 〈tutaj〉 otwierały zdjęcia odległego masywu Pale di San Martino.

Teraz proponuję znajdującą dużo bliżej potężną Sellę, w widoku od wschodniej strony, położonej nad Passo Campolongo i jej główny wierzchołek Piz Boe 〈powyżej〉.


etap I

Passo Falzarego 〈2105m〉 - Nuvolau 〈2574m〉


Wracamy z rekonesansu na przełęcz i ruszamy na wschód jedną ze ścieżek, która biegnie łąką wzdłuż głównej drogi. Zaczynając naszą wycieczkę w poszukiwaniu pięknych krajobrazów. Lagazuoi z kolejką linową zostaje za nami.

Przechodzimy wzdłuż małego wierzchołka Torri di Falzarego 〈powyżej〉, który jest jednym z dwóch jakie znajdują się na granicy dwóch wielkich masywów, czyli Fanes i Tofane.


Jesteśmy około 1 km od przełęczy przy Col Galina 〈poniżej〉. W tle oczywiście znany już Sas de Istria.

Widoczna na zdjęciu malutka czerwona kabina kolejki jest tutaj tylko atrapą dla ozdoby, natomiast ten wielki pojazd z jeszcze większą przyczepą raczej atrapą nie jest.


Wchodzimy na szlak nr-440, który prowadzi teraz przez mały lasek. Trasa powoli obniża się, tak samo jak droga prowadząca z przełęczy do doliny, w której znajduje się Cortina d’Ampezzo.

Wierzchołek Torri di Falzarego został już daleko za nami 〈powyżej〉. Położonego za nim Lagazuoi z kolejką linową i przełęczy Falzarego już nie widać zza tego lasu.


Ponieważ idziemy cały czas na wschód, po raz pierwszy w dzisiejszym dniu dostrzegamy pierwszą z Tofan, czyli wysuniętą na południe Tofanę de Rozes 〈obok〉.

Szlak nr-440 na chwilę zbliżył się do głównej drogi. Ponieważ jest tu takie zakole latem, kiedy brakuje miejsc na parkingach przy przełęczach takie szerokie pobocza często są zastawione samochodami.

Tak sam parkuję, szczególnie w rejonie Passo Sella i Passo Gardena, gdzie na parkingowych przełęczach nie ma żadnych wolnych miejsc.

 

Szlak wychodzi z malutkiego lasku na szeroką płaską łąkę, z której roztacza się wspaniały widok. Nic tylko zacząć robić pierwsze w tym dniu panoramy 〈obok〉. Na panoramie widać wszystkie szczyty, jakie znajdują się od Przełęczy Falzarego 〈po lewej〉 aż po pierwszą z Tofan, za która jest już nisko w dolinie Cortina d’Ampezzo.

W tym opisie przedstawiam tylko najważniejsze panoramy, które dobrze przedstawiają okolicę i prezentują piękne krajobrazy. Przecież takie to mają być wycieczki. Natomiast w galerii, wszystkich panoram jest nieco więcej.


Idziemy dalej ścieżką w dół, cały czas na wschód. Mijamy teraz piękną południową ścianę wierzchołka Col de Bos 〈2559〉, ciekawie poprzecinanego wieloma rysami 〈poniżej〉. Przez tą ścianę prowadzi jedna z najnowszych ferrat, to Via ferrata degli Alpini.

Miejscem wyjściowym na tą trasę jest parking z wielkim głazem przy małym barze po drugiej stronie Col Galina 〈trzy zdjęcia wyżej〉. Kto będzie szukał to podpowiem, że kierunek wskazuje ciekawa drewniana tabliczka.


Od rana mamy niezwykłe szczęście do pogody. Wspaniałe słońce oświetla modrzewiowe iglaki, nadając im pięknych ciepłych kolorów.

Szlak nr-440 zaczyna powoli skręcać na południe i wznosić się coraz wyżej. Zaczynamy podejście w stronę znanych skałek Cinque Torri 〈powyżej〉.

 

Kilka minut marszu i jesteśmy już dość wysoko nad drogą prowadzącą z przełęczy. Z tej wysokości szczyty nabierają już całkiem innego wyglądu na panoramie 〈obok〉. Patrząc na wierzchołek Nuvolau 〈pierwszy po lewej〉 widać, jaka odległość dzieli nas od przełęczy.

Powoli odsłania się również schowana nieco bardziej na północy wspaniała grupa szczytów masywu Fanes, której wierzchołki nieśmiało wyłaniają się z nad Torri di Falzarego 〈to ten na środku panoramy〉.


Powoli zbliżamy się do rozległego wzgórza na zboczu. Jesteśmy na tyle wysoko, że daleko na wschodzie widać koronę kolejnego wspaniałego dolomitowego masywu.

To masyw Cristallo 〈powyżej〉, który chyba jest na ponad połowie widokówek z Cortiną d’Ampezzo na pierwszym planie.


Jesteśmy już w rejonie skałek Cinque Torri 〈obok〉. Jeszcze kilka minut i dojdziemy do tytułowych Pięciu Wież.

A tak dla ścisłości, to wież już jest tylko cztery, gdyż kilka lat temu wczesną wiosną jedna z nich się rozsypała.

W tym przypadku to nie jest wynik erozji skał. Cinque Torri rozsypują się przede wszystkim z tego, że w czasach I Wojny Światowej były cały czas ostrzeliwane. Zainteresowanych tym tematem zapraszam do ciekawostek.

 

Jesteśmy przy Cinque Torri. Zaczynam oczywiście od panoram. Na pierwszy rzut idzie trasa, którą tutaj przyszliśmy, czyli szczyty, jakie nam towarzyszyły od Passo Falzarego. Jak łatwo jest poznać, panoramę 〈obok〉 otwiera Lagazuoi z kolejką linową, a kończy się ona na skraju potężnej Tofane 〈z prawej strony〉. Na panoramy z Tofaną jeszcze przyjdzie czas.

Do Lagazuoi mam pewien sentyment, gdyż jest to miejsce opisane w serwisie w mojej pierwszej relacji z rekonesansu masywu Fanes. Od tamtego czasu na te góry patrzę przez pryzmat zdjęć i panoram, jakie tu robię starając się zapamiętać jak najwięcej, by móc potem to wszystko opisać.


A oto i Tofana de Rozes od południa w całej okazałości 〈poniżej〉. Dwa następne kolosy tego masywu niestety, ale są niewidoczne i znajdują się po prawej stronie tego pięknego trzytysięcznika.

Podpowiem, że w relacji poznajemy Tofane jest opis wycieczki, która prowadzi szlakami dookoła widocznego szczytu, w której można poznać wszystkie najciekawsze turystycznie miejsca.


Do skałek Cinque Torri dociera kolejka linowa 〈poniżej〉. Dolna stacja znajduje się bardzo blisko głównej drogi z Cortiny na przełęcz Falzarego i jest dobrze oznakowana. Przy kolejce jest oczywiście parking, zatem można stamtąd rozpocząć wycieczkę w ten rejon.

To taka mała porada, dla wszystkich, którzy jadą w góry z małymi dziećmi, które nie są jeszcze dobrymi górskimi piechurami. W rejonie skałek można z nimi spędzić bardzo ciekawy dzień. I to nie tylko na obserwowaniu młodych ćwiczących wspinaczy na skałkach.

 

Zanim ruszymy w stronę małej przełączki oddzielającej wierzchołek Nuvolau od Averau, kolejna panorama tym razem pełna, od Nuvolau przez Tofanę aż po Cinque Torri 〈obok〉.

To w zasadzie pełny i najładniejszy krajobraz, jaki się z tego miejsca roztacza na północ. Na dodatek przyjemny do fotografowania gdyż zawsze, kiedy jest słońce to pięknie oświetla południowe ściany.


Jak widać na zdjęciu 〈obok〉 i wszystkich, wcześniejszych na całej trasie od przełęczy Falzarego do Pięciu Wież nie spotkaliśmy nikogo.

Jest, co prawda tutaj dwójka turystów, ale jak widzimy z daleka, wędrują oni trasą widokową przez stare wojenne umocnienia i oglądają znajdujące się tam pamiątki.

Może jeszcze kiedyś pójdę tam ponownie i sfotografuję wszystkie ekspozycje, robiąc nowy opis tej trasy. Na razie musi wystarczyć to, co jest na stronie o Cinque Torri.


Ruszamy na południe w stronę przełączki pomiędzy Averau i Nuvolau. Cały czas mamy przed sobą północną stronę szczytu Averau 〈poniżej〉, która wygląda nieciekawie, zwłaszcza z olbrzymimi piargami u jego podstawy. Jakby się dopiero rozsypał.

Ale to właśnie od tej strony prowadzi na wierzchołek średnio trudna ferrata Averau.

 

Na taką panoramę 〈obok〉 długo czekałem, brakowało mi jej do opisu jednej z najładniejszych i jednocześnie najtrudniejszych ferrat, jaką jest Via ferrata Cesco Tomaselli. Tak to już jest w tych Dolomitach, że chodząc po górach z aparatem najważniejsze są zdjęcia tego, co jest daleko. Teraz mam okazję zrobić najładniejsze zdjęcia szczytu Cima Fanis Sud, a idąc ferratą na jego wierzchołek mogłem zrobić zdjęcia zachodniej ściany Tofany de Rozes, którą prowadzi kolejna piękna ferrata, czyli Giovanni Lipella. Bez tych zdjęć z daleka, jakże wszystkie opisy były by mało przekonujące.


Doszliśmy na przełączkę Nuvolau, ale ponieważ znajdujące się tutaj schronisko Averau jest w remoncie, to szybko zmykamy na grań Nuvolau i szlakiem nr-439 idziemy na wierzchołek.

Teraz daleko na zachodzie, mamy okazję podziwiać potężną Sellę 〈powyżej〉. Z określeniem lokalizacji najwyższego Piz Boe nie powinno być problemu. Kto ma zamiar zdobyć ten trzytysięcznik to podpowiem, że jest to wyjątkowo łatwo dostępny szczyt.


Oczywiście nie może zabraknąć Marmolady 〈poniżej〉, gdyż jak na Królową Dolomitów przystało, od północnego-wschodu prezentuje się niezwykle okazale.

Wszystkim miłośnikom turystycznych wycieczek polecam jeden z opisów, a w nim jest wyprawa właśnie kolejką linową oraz podpowiem, że następna wycieczka w poszukiwaniu pięknych krajobrazów pozwala podziwiać Marmoladę z drugiej, północno-zachodniej strony.


Do wierzchołka Nuvolau pozostało nam już tylko kilka minut, gdyby nie kolejna przerwa, bo tym razem pojawiły się nowe ciekawe krajobrazy na północnym wschodzie.

Daleko za rozległą doliną, w której znajduje się Cortina d’Ampezzo widać już cały masyw Cristallo 〈powyżej〉.


Z grani Nuvolau można zobaczyć jak ciekawie pnie się droga na drugą, ze znajdujących się tutaj znanych przełęczy, którą jest Passo Giau 〈poniżej〉.

Z przełęczy Giau można również wejść na wierzchołek Nuvolau. Polecam opis ferraty Ra Gusela, w którym tą trasą schodziliśmy ze szczytu.


Jesteśmy na wierzchołku Nuvolau, a tu pomimo zamkniętego schroniska, proszę sobie wyobrazić jest całkiem spora grupa turystów i wszyscy skierowani twarzą do słońca.

Zaczynamy jednak od zdjęcia przy pamiątkowej figurce, którą zauważyliśmy po raz pierwszy już kilka lat temu 〈obok〉.

A za nami, oczywiście Averau w pełnej krasie, czyli z najładniejszej strony. Takie to są już te dolomitowe szczyty, nie tylko piękne, ale również niezwykle różnorodne.


Nuvolau


 

W tak piękny słoneczny dzień, na dodatek prawie bezwietrzny, nie można szybko uciekać ze szczytu, zwłaszcza, że pozostało nam do przejścia już tylko zejść szlakami na nie tak daleką przełęcz. Zatem nie spieszymy się i na wierzchołku spędzamy prawie dwie godziny.


Słońce dzisiaj mi nie ucieknie, a skoro chmur nie widać to szkoda czasu. Mała przekąska i biorę się za panoramy ze szczytu. Na pierwszy ogień idzie trasa, którą przyszliśmy 〈obok〉. Przełęczy Falzarego nie widać, gdyż zasłonił ją wierzchołek Averau. Wszystkie szczyty w prawo od Averau były już opisane, aż po skałki Cinque Torri na prawym skraju. Na panoramie jest również charakterystyczny Sas de Istria, taki malutki zaraz po lewej stronie od Averau.

 

Oczywiście ponownie muszę zrobić jedno zdjęcie wspaniałej grupy szczytów Fanis 〈poniżej〉 oraz zbliżenia na Cima Fanis Sud 〈obok〉.

Polecam opis 〈tutaj〉 znajdującej się tam ferraty miłośnikom wycieczek turystycznych, gdyż prowadzi ona bardzo ciekawymi szlakami, przez całą południową część Fanes, którą warto poznać.


Idziemy na drugą, wschodnią stronę schroniska 〈poniżej〉. Tam znajduje się duży taras widokowy i malutka platforma dla śmigłowca.

Teraz mamy możliwość oglądać wszystkie piękne krajobrazy, jakie z wierzchołka roztaczają się na wschód i południe.


Opis zaczynam od Sorapis 〈poniżej〉. To piękny i bardzo różnorodny masyw, który jest oazą dzikiej przyrody. Centralnym punktem masywu jest potężny kocioł otoczony wieńcem skalnych grani, z pięknym malutkim jeziorkiem o bajecznym kolorze.

To bardzo ciekawe miejsce jest przedstawione w relacji kozice i deszcz w kotle Sorapis. Polecam ten opis z tym, że niestety uprzedzę o tym, iż w pewnym momencie z winy mojego aparatu skończyły mi się tam piękne krajobrazy. Ale jeziorko i kozice są i warto to zobaczyć.

 

Sorapis jest dość daleko. O wiele bliżej nas, by nie powiedzieć, że dosłownie jak na wyciągnięcie ręki, znajduje się Averau, w widoku chyba najładniejszym, jaki można sobie wyobrazić 〈obok〉.


Averau, był na zachodzie, a dość blisko na wschodzie jest dość duża i wspaniale postrzępiona grań, to Croda da Lago 〈poniżej〉. Pierwsza opisana wycieczka 〈tutaj〉, która znajduje się w serwisie od samego początku prowadzi właśnie dookoła tego szczytu.

Polecam tą trasę wszystkim, którzy przyjadą po raz pierwszy do Cortiny d’Ampezzo i będą mieszkać na jednym z kempingów, jakie są na południu miasta.

 

Daleko za ostrą granią Crody da Lago można wypatrzyć pojedynczą kopułę szczytową. To nie byle kto, tylko Antelao, drugi co do wielkości szczyt w Dolomitach 〈obok〉. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że większość dolomitowych kolosów to duże masywy zwieńczone wysokimi wierzchołkami, to Antelao jest względem nich największym samotnikiem.


Przesuwamy wzrok bardziej na południe, a tutaj możemy zobaczyć ciekawy długi i skośny skalny uskok 〈poniżej〉. To Mont Formin, który dobrze widać późnym popołudniem z rejonu Passo Giau, kiedy słońce zaczyna zachodzić.

Jeszcze bliżej jest wierzchołek bardzo ciekawego i często fotografowanego szczytu Ra Gusela. Większość osób, która robi sobie zdjęcia na tle tego szczytu znajduje się na Passo Giau. Jest to tak znany krajobraz, że jest prawie w każdej książce o Dolomitach.

Daleko za Ra Guselą jest mój typ na najładniejszy szczyt w całym wschodnim rejonie Dolomitów. To Monte Pelmo 〈powyżej〉 z tym, że większość map i książek ten Monte w nazwie pomija.

 

A jak zaprezentowane teraz szczyty i masywy wyglądają razem, można się przekonać na tej jednej panoramie 〈obok〉. Jak widać zmieściła się tam również wspaniała Civetta, widoczna na samym prawym skraju zdjęcia. Można również bardzo nisko w dole wypatrzyć dach schroniska na Passo Giau. To tak dla tych, którzy przyjdą tutaj ferratą Ra Gusela z tej przełęczy. Jeszcze raz polecam galerię panoram z wycieczki, gdyż są tam aż cztery różne wersje tego widoku.

Miło i ciepło przy tak mocnym słońcu siedzi się na wierzchołku Nuvolau, ale pora wracać, gdyż na Passo Falzarego mamy jeszcze spory kawałek drogi. Komplet panoram z wierzchołka Nuvolau uzupełnia jeszcze jedna ostatnia panorama, która przedstawia Sellę 〈obok〉. Jak się wnikliwie przyjrzymy znajdującym tam szczytom to znajdziemy malutki Sas de Istria 〈w prawym dolnym rogu〉 oraz Sassongher o bardzo charakterystycznej kopule w masywie Puez. A za nim bardzo daleko jest cały masyw Odle. Panoramę uzupełniają ośnieżone szczyty Alp na horyzoncie.


etap II

Nuvolau 〈2574m〉 - Passo Falzarego 〈2105m〉


Początek etapu II, to zejścia po grani Nuvolau, którą wchodziliśmy do góry. Później trasa prowadzi aż do samej Przełęczy Falzarego już innymi szlakami.


Z Nuvolau wracamy na przełączkę bardzo szybko, już bez przerw na zdjęcia i panoramy.

Omijamy remontowane schronisko Averau 〈powyżej〉 i kierujemy się na południe od szczytu Averau szukając tam ścieżki pod szczytem i szlaku nr-441.


Szlak nr-441 prowadzi na Passo Falzarego ale biegnie po południowej stronie Averau 〈poniżej〉. Jest, co prawda krótszy od szlaku nr-440, którym szliśmy wcześniej, ale nie ma z niego tak ładnych krajobrazów na północ.

Dlatego rano lepiej jest iść opisaną tutaj trasą. A teraz, kiedy słońce przeszło już na zachód, mamy możliwość zobaczyć kilka wcześniej nie widzianych miejsc.


Kierujemy się w stronę małej przełączki Averau po zachodniej stronie szczytu Averau 〈poniżej〉.

Przed przełączką robimy małą przerwę na kilka zdjęć na południe.


Ostani krajobraz na południe przedstawia widok na Przełęcz Giau 〈poniżej〉, naszą pierwszą poznaną przełęcz w Dolomitach.

 

Powyżej była mała panorama Passo Giau, a teraz Pelmo 〈obok〉, widoczny na tle charakterystycznego strzelistego wierzchołka Monte Cernera.


Przełączka Averau 〈obok〉, to prawie koniec naszej wycieczki, a przynajmniej koniec nowych krajobrazów, bo teraz pozostało nam tylko powoli zejść szlakiem nr-441 na Przełęcz Falzarego.


Jak widać na zdjęciu 〈poniżej〉 przed nami dobrze widoczna trasa na Przełęcz Falzarego. Mogło by się wydawać, że do przełęczy jest dość daleko, ale takie odcinki przechodzi się wyjątkowo szybko, szczególnie idąc z górki.

Po lewej stronie widać malutkie Lago Limedes i podpowiem, że to dość dobre miejsce na rozbicie namiotu, gdyby ktoś przypadkiem w tym rejonie szukał miejsca na malutki biwak.


Idziemy szlakiem, zerkając od czasu do czasu w bok, na towarzyszący nam ciekawy widok wierzchołka Averau 〈poniżej〉.

 

Jeszcze tylko ostatnia panorama masywu Fanes 〈obok〉, na której widać, jak późnym popołudniem słońce rzuca srogie cienie na wspaniałe skaliste turnie ostrych szczytów Fanis. Tylko południowo-zachodnia ściana najwyższego Cima Fanis Sud jeszcze trochę lśni.


Dostrzegamy jeszcze dość daleko na zboczu Cinque Torri 〈poniżej〉, obok których przechodziliśmy kilka godzin wcześniej.

Słońce jest już coraz niżej, a my powoli zbliżamy się do przełęczy Falzarego.


Oczywiście nie możemy przegapić bardzo oryginalnego pnia 〈obok〉, jaki pozostał po niegdyś wspaniałym drzewie i robimy ostatnie zdjęcia do domowego albumu.


podsumowanie


przejście trasy


Na wycieczkę wyruszyliśmy dokładnie w połowie października 2010r. Jak widać na zdjęciach, jest to chyba najładniejsza część kolorowej jesieni w górach. Jedynym problemem mogą być warunki na szlakach, w szczególności oblodzone odcinki z rana, w miejscach gdzie zbiera się w nocy woda, a nie dotarło jeszcze słońce, by ją stopić. Najważniejsze jest zatem, by na szlaki nie wyruszać zaraz po opadach, tylko poczekać jak wszystko wyschnie. Oblodzone miejsce było tylko jedno na naszej trasie, i znajdowało się zaraz na początku pierwszego etapu, a jego przejście nie nastręczało żadnego problemu. Trzeba również uwzględnić, że za wyjątkiem przełęczy, wszystkie inne schroniska są już pozamykane.

czas przejścia


Łącznie przejście trasy zajęło nam - 4 godz 45 min, w tym:

   ◊   etap I:
      •   Passo Falzarego 〈2105m〉 >>  Cinque Torre 〈2361m〉 = 2 godz,
      •   Cinque Torre 〈2361m〉 >>  Nuvolau 〈2574m〉 = 45 min,

   ◊   etap II:
      •   Nuvolau 〈2574m〉 >>  Forcella Averau 〈2435m〉 = 45 min,
      •   Forcella Averau 〈2435m〉 >>  Passo Falzarego 〈2105m〉 = 1 godz 15 min,

Podany wyżej czas zawiera wszystkie przerwy na odpoczynki, jedzenie i fotografowanie, jakie robiliśmy na trasie. Nie zawiera natomiast prawie dwóch godzin, jakie spędziliśmy tylko na wierzchołku Nuvolau.

 

fotografowanie


Wszystkie zdjęcia wykorzystane w opisie pochodzą z wycieczki z 2010r. A na jednym z ostatnich pięknych krajobrazów zrobionych w tym dniu, jest główny najwyższy szczyt masywu Tofane, czyli Tofana di Mezzo 〈obok〉.

Ostatnie promienie słońca oświetlają szczyt od południowego-zachodu. Kto miał okazję przejść ferratę Via ferrata Giuseppe Olivieri to bez problemu zlokalizuje znane skalne okno.

mapy


Szlaki rejonu szczytu Nuvolau są na mapie: Tabacco nr-03.

W Vademecum na stronie z mapkami oraz 〈tutaj〉 znajduje się mapka z rejonem trasy wycieczki.

słowniczek


andata  - wjazd w jedną stronę,
attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
bellissimo  - przepiękny, cudny, prześliczny,
bivacco  - mały schron turystyczny w wysokich górach, biwak, obozowisko,
brioche  - słodka bułka, ciasto drożdżowe,
camoscio  - kozica,
campanile  - dzwonnica, wieża przy kościele,
cappuccino  - słodka kawa z mlekiem,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
cinque  - pięć, piątka,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
funivia  - górska kolejka linowa,
galleria  - tunel, nie tylko ten na drodze,
ghiacciaio  - lodowiec,
lago  - jezioro,
lungo  - długi, daleki,
marmotta  - świstak,
monte  - góra,
nevaio  - pole śnieżne,
nuvola  - chmura,
parco nazionale  - park narodowy, rezerwat,
passeggiata  - widokowa ścieżka, deptak, bulwar,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
pista  - szlak, trasa narciarska, tor,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
ritorno  - powrót, droga powrotna,
salita  - wjazd, podejście, droga pod górę,
sasso  - kamień, głaz,
scesa  - zjazd, zejście,
scoiattolo  - wiewiórka,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
siesta  - czas na odpoczynek w porze obiadu,
tabaccheria  - kiosk z art. tytoniowymi i gazetami, tam się kupuje mapy i widokówki,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
torre  - wieża, baszta,
valle  - dolina,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

© wdolomitach.pl
strona główna