w różanym ogrodzie Catinaccio
Catinaccio, którego lokalna nazwa Rosengarten pojawia się we wszystkich miejscach, to chyba najbardziej oblegany turystycznie masyw. Tak było również tego letniego dnia, kiedy wybrałem się na szlaki, żeby przejść w ciągu jednego dnia, jak najdłuższą trasę przez najładniejsze miejsca Różanego Ogrodu.
 

Relacja ze szlaków w Catinaccio jest uzupełnieniem opisu masywu, jaki jest w serwisie w dziale Dolomity. Ale zanim zanim zaczniemy poznawać Catinaccio ze szlaków, proponuję zobaczyć jak wygląda na panoramach 〈obok〉.


wstęp


Relacja z Catinaccio, tak jak trzy wcześniejsze, to wycieczka długa, ale polecam ją każdemu, kto jedzie w ten rejon i planuje wyruszyć na szlaki co najmniej 2-3 razy. Jeżeli mamy mniej czasu i na Catinaccio możemy poświęcić tylko jeden dzień, to radzę wybrać wycieczkę opisaną w symbolach gór i pójść pod Turnie z Vaiolet.

turnie oglądamy tylko z daleka


Wybierając trasę na rekonesans pominąłem okolice słynnych Turni z Vaiolet, gdyż zależało mi na tym by pokazać jak największy fragment masywu. Dlatego trasa zatacza dość duże koło. Planowałem również, że słynnym turniom poświęcę specjalną wycieczkę, na którą udało się nam wyruszyć jednego dnia pięknej kolorowej jesieni.

Jeżeli jednak koniecznie chcemy zobaczyć Torri del Vaiolet z bliska, a nie na zdjęciach 〈obok〉, możemy to zrobić idąc według tego opisu. Wystarczy tylko wyruszyć jednym z pierwszych kursów kolejki linowej do góry. A później dołożyć minimum z 2 i pół godziny po etapie-II.

polecam w serwisie


Południowy skraj masywu Catinaccio przedstawiony jest w opisie dwóch via ferrat1, które się tam znajdują. Obie pozwalają przejść wspaniały graniowy trawers, jeden z ładniejszych w całych Dolomitach, którego kulminacyjnym punktem jest zdobycie wierzchołka Rody di Vael. Polecam tą wyprawę, bo ten wspaniały szczyt można również obejść szlakami turystycznymi, które są przedstawione w tym opisie.

przebieg trasy


Trasę wycieczki podzieliłem w opisie na siedem etapów:
   ◊   I - wjazd wyciągiem krzesełkowym na wyjątkowo krajobrazową polanę;
   ◊   II - dojście do krzyżówki szlaków, gdzie większość turystów skręca pod słynne turnie;
   ◊   III - podejście do fantastycznego schroniska pod skałami;
   ◊   IV - długi trawers pod najwyższym szczytem masywu;
   ◊   V - dojście pustą, cichą i ciemną doliną do ostatniego schroniska na trasie;
   ◊   VI - krótki spacer z pięknym widokiem na Królową Dolomitów;
   ◊   VII - powrót do miejsca startu, czyli bardzo długie i wyjątkowo strome zejście na parking przy kolejce linowej.

Może się wydawać, że siedem etapów to za długo, ale inaczej nie da się poznać Catinaccio. Na dodatek trasę tą możemy już na szlaku zmieniać, np. po etapie-II podejść pod Torri del Vaiolet, a po przejściu etapu-III zakończyć i wrócić na kolejkę linową, lub szlakami od razu na parking.

uwagi


  ◊  W Dolomitach nie ma zgodności w nazywaniu górskich przełęczy. Stosowane są zamiennie dwa zwroty: passo1 oraz forcella1, choć słownikowo każde z nich ma swoje specyficzne znaczenie. W serwisie staram się jednak passo używać wyłącznie do nazw dużych górskich przełęczy, przez które prowadzą drogi. Natomiast przełęcze znajdujące się wysoko w górach, najczęściej w opisach nazywam przełączkami, choć nie na każdej mapie mają one nazwę forcella.


etap I

Pera 〈1326m〉 - Ciampedie 〈2000m〉


Wycieczkę rozpoczynam od parkingu przy wyciągu krzesełkowym w Pera. Dotarłem tutaj z prawie dwugodzinnym opóźnieniem. To oczywiście wynik korku, w jakim stałem pomiędzy Predazzo a Pera. W zasadzie to nie był korek tylko jeden nieprzerwany ciąg samochodów, który tego letniego wakacyjnego dnia jechał z prędkością 10km/h!


Na szczęście parking w Pera to ogromna łąka, na której bez problemu udaje mi się znaleźć wolne miejsce. Z parkingu tylko jeden rzut oka na wyciąg 〈poniżej〉 i szybko do kasy. Bilet kupuję do Ciampedie, czyli na trzy kolejki, oczywiście tylko w jedną stronę.

Jak widać, nad parkingiem wznosi się ciekawa i bardzo postrzępiona grań Larsech, wzdłuż której prowadzą dwie pierwsze kolejki linowe.

 

Z reguły jadąc kolejkami aparat mam schowany w plecaku, tym razem jednak było inaczej i mogłem zobić spokojnie kilka zdjęć dolnej części Doliny Vaiolet. Na jednym z nich 〈obok〉, Larsech w pełnej krasie. Dolina Vaiolet wygląda wspaniale szczególnie jesienią, co można zobaczyć na pierwszych zdjęciach w galerii dla piechurów 〈tutaj〉.


Jadąc spokojnie tymi wyciągami, mogę spokojnie ochłonąć po porannych przygodach na drodze i tych nieszczęsnych korkach. Pora również zacząć podziwiać okolicę Różanego Ogrodu.

Na zdjęciu 〈powyżej〉 miejsce o nazwie Pian Pecei 〈1810m〉. To tutaj zaczyna się ostatni trzeci wyciąg. Wszystkim, którzy planują iść na wycieczkę w stronę Turni Vaiolet lub jeszcze dalej w okolicę przełęczy Principe radzę tutaj rozpoczynać trasę. Nie ma sensu jechać aż do Ciampedie. Można zaoszczędzić trochę czasu i pieniędzy.

 

Stacje przesiadkowe wyciągów krzesełkowych są dość blisko siebie, ale nie radzę szybko biec z jednego na drugi. Jeżeli trochę pochodzimy po rozległych łąkach, to możemy zauważyć wspaniałe krajobrazy, które z reguły przesłaniają okoliczne drzewa. Właśnie w rejonie Pian Pecei mamy okazję po ra zpierwszy zobaczyć wspaniałą wschodnią ścianę Cima Catinaccio i trochę ukryte za czubkami drzew na prawym skraju słynne Turnie z Vaiolet 〈obok〉.

 

Ciampedie to miejsce, które trzeba zobaczyć, przynajmniej raz. Dlatego wszystkim, którzy jeszcze w Ciampedie nie byli, radzę jednak wycieczkę rozpocząć od tego miejsca 〈poniżej〉. A z trzeciej kolejki, radzę od razu pójść w stronę przeciwną niż większość turystów, którzy od razu pędzą na zachód, pod widoczne szczyty.

Wszystkie widoczne tutaj szczyty i przełęcze są oczywiście przedstawione w opisie Catinaccio, które dokładniej widać na dużej wersji panoramy 〈obok〉. Ciampedie to również miejsce, z którego mamy okazję po raz pierwszy, o ile wcześniej ich nie widzieliśmy, zobaczyć słynne Turnie z Vaiolet 〈kolejne dwa zdjęcia obok〉.

 

Kogo szybko zmęczy hałas i tłum ludzi w tym miejscu, może szybko znaleźć inne spokojniejsze miejsce, z którego widok będzie równie ciekawy. Proponuję drugą panoramę, już bez tego dolomitowego wesołego miasteczka dla dzieci. Jak widać na zdjęciach pierwszy etap wycieczki mija szybko i bezproblemowo. Pora ruszać na szlaki, a planowana trasa na ten dzień jest naprawdę długa.


etap II

Ciampedie 〈2000m〉 - Rifugio Preuss 〈2243m〉


Etap-II, prowadzi bardzo popularnym szlakiem turystycznym, więc na tym odcinku raczej nie ma się co spieszyć, bo mijanki lub wyprzedanie dość licznych grup turystów, w niektórych miejscach może być bardzo trudne. Trasa prowadzi pod widoczną na zdjęciu 〈poniżej〉 granią, idziemy cały czas na północny-zachód 〈w prawo〉.

To początek wycieczki, więc warto zwrócić uwagę na pogodę. Jest połowa sierpnia, więc kończy się okres upałów. Powoli poprawia się w górach pogoda, jest mniej burz, a na niebie coraz częściej mamy okazję zobaczyć czyste niebo. Kto dużo fotografuje, wie o co chodzi, bo górskie krajobrazy w pochmurny burzowy dzień, nie wyglądają ciekawie.


Zanim ruszę na trasę w stronę Schroniska Preuss, postanawiam podejść szlakiem nr-545, który prowadzi na południowy skraj masywu Catinaccio. Trasa ta to dobry wariant podejścia dla wszystkich, którzy planują wybrać się na ferraty prowadzące na wierzchołek Roda di Vael.

Po kilkunastu minutach dostrzegam pierwsze dogodne miejsce do zrobienia zdjęcie południowego skraju masywu. Na zdjęciu 〈powyżej〉 prawie cała wschodnia strona szczytu Roda di Vael. A na lewym skraju na zboczu zobaczymy znajdujące się tam schronisko.


Wracam ponownie do miejsca gdzie zaczyna się szlak nr-540, którym ruszam na północny-zachód.

Trasa prowadzi rozległą zieloną doliną Vaiolet 〈powyżej〉, w stronę głównej grani Catinaccio 〈cały czas dużym łukiem w prawo〉. Pierwszy odcinek szlaku prowadzi wzdłuż małej grani odchodzącej od Passo Cigolade.


Szlak nr-540 powoli wznosi się ponad dno Doliny Vaiolet 〈poniżej〉, nad którą po dugiej stronie górują piękne strzeliste skalne ściany dwóch szczytów z grupy Larsecha.

Podpowiem, że na widoczną rozległą przełączkę pomiędzy szczytami, prowadzi bardzo łatwa ferrata Sentiero delle Scalette.


Gdzieś w połowie trasy tego etapu znajduje się miejsce o nazwie Gardecia 〈1950m〉. Ponieważ, panuje tutaj jeszcze większy zgiełk niż w Ciampedie ruszam dalej jeszcze szybciej, niż tu przyszedłem. Podpowiem tylko, że można tutaj dojechać minibusem, jaki kursuje z parkingu przy kolejce w Pera. To może być dobra informacja dla tych, którzy nie przepadają za wyciągami. Jak zauważyłem, to bus ten kursuje również przed sezonem turystycznym, kiedy kolejka jest nieczynna.

Gardecia znajduje się pod wschodnią ścianą Cima Catinaccio 〈2981m〉, który wszystko przesłania. Ciekawie natomiast prezentuje się z tego miejsca boczna grań prowadząca od szczytu Mugogn 〈2734m〉 〈powyżej〉. Z lewej strony widać wyraźnie przełączkę Passo da le Zigolade 〈2550m〉, przez którą prowadzi szlak nr-541.


Przede mną pierwsze tego dnia podejście. Prowadzi ono szlakiem nr-546 na skalny próg 〈poniżej〉, na którym widać z daleka malutkie Rifugio Preuss.

Daleko z lewej strony, w dużej perspektywie dostrzegam Turnie Vaiolet. A na szlaku tam prowadzącym dużo, bardzo dużo osób.


Na zdjęciu 〈poniżej〉 malutkie i bardzo stylowe Rifugio Preuss. Bardzo blisko znajduje się tutaj drugie schronisko, Vaiolet.

To koniec drugiego etapu mojego rekonesansu.


To właśnie z tego miejsca można najdogodniej dojść pod Turnie Vaiolet. Prowadzący tam szlak nr-542 jest dość stromy i miejscami mocno zniszczony, choć bardziej pasuje tu słowo rozdeptany. Kilka dni później ścieżką tą schodziłem na dół, a że miejscami leżał wtedy jeszcze mocno roztopiony śnieg, to było dość ślisko, dlatego na takie trasy poleca kijki.


etap III

Rifugio Vaiolet 〈2243m〉 - Passo Principe 〈2599m〉


Etap prowadzi w północne rejony Catinaccio do Rifugia Principe, na przełączce o tej samej nazwie.


Ruszam od Rifugia Vaiolet 〈poniżej〉, które tradycyjnie jak prawie wszystkie inne w Dolomitach, ma pomalowane na kolorowo okiennice. Dodam tylko, że w dziale Vademecum w bibliotece na stronie z folderami znajduje się dokładna informacja o wszystkich schroniskach Catinaccio.

Podpowiem również, że obok znajdujących się tutaj schronisk znajduje się bardzo ładna i stylowa figurka, którą można zobaczyć na końcu tego opisu.


Zanim ruszę szlakiem nr-584 dokładnie na północ, jeszcze jeden widok na Turnie Vaiolet 〈obok〉.

Po lewej stronie od Torri del Vaiolet znajduje się mały kocioł Gartl, najlepsze miejsce z widokiem na te słynne iglice.


Przede mną prosta, powoli pnąca się do góry ścieżka i szlak nr-584 prowadzący aż na samą przełączkę Principe 〈poniżej〉. Po prawej stronie przełączki wznosi się najwyższy szczyt całego masywu Catinaccio.

Na ścieżce już nie spotkamy takich tłumów jak poniżej. Szybko tez niknie zgiełk znajdujących się tam schronisk.


W połowie drogi, już bardzo wyraźnie widać całą południową ścianę szczytu Catinaccio d’Antermoia 〈poniżej〉. Nie prezentuje się atrakcyjnie i w rankingu z innymi najwyższymi szczytami dolomitowych masywów przegrał by konkurs piękności.

Ale ma jedną zaletę, wierzchołek najwyższego szczytu Catinacio jest dość dostępny, gdyż poprowadzono na niego dwie bardzo ciekawe i tylko średnio trudne ferraty.


Dochodząc powoli do Passo Principe bardzo nieprzyjemną ścieżką po piargach, dostrzegam malutkie schronisko. Jest ono fantazyjnie schowane pod skałami, które zapewne chronią je przed śniegiem i spadającymi kamieniami.

Z okolic schroniska roztaczają się bardzo ciekawe widoki na północ i południe masywu. Można również wypatrzyć początkowy odcinek ferraty.


To już koniec kolejnego etapu. Pozwalam sobie na małą przerwę i jedno ze zdjęć do dompowego albumu 〈minaiturka na samej górze strony〉.


etap IV

Passo Principe 〈2599m〉 - Passo d’Antermoia 〈2770m〉


Etap prowadzi na najwyżej położoną przełęcz. Jest to jednocześnie najwyżej położone miejsce na całej trasie.


Od Schroniska Principe ruszam wąską ścieżką po piargach. Szlak nr-584 prowadzi na wschód pod szczytem Catinaccio d’Antermoia.

Na trasie spotykam tylko dwie osoby, które przeszły tutaj tak jak ja z Ciampedie, ale na parking w Pera mają zamiar zejść szlakiem nr-583 i łatwą ferratą Sentiero delle Scalette.


W połowie drogi do przełęczy, patrzę do tyłu i sprawdzam ile to już przeszedłem? Jak się okazało z tego miejsca jest to bardzo ciekawy widok, wprost na Rifugio Principe 〈poniżej〉.

Idąc powoli dalej zauważam jak mocno zniszczone są ścieżki prowadzące po tych piargach. Szczególnie łatwo jest zgubić taki szlak, w miejscu gdzie ścieżka jest mocno rozmyta lub były osuwiska.


Z miejsca, w którym jestem teraz, bardzo ciekawie prezentuje się centralna część masywu Catinaccio 〈poniżej〉. Wierzchołek widoczny na środku to słynne Turnie Vaiolet, widoczne od północy.

Po lewej od Torri di Vaiolet, ten wyższy to główny wierzchołek Cima Catinaccio. Natomiast ten po prawej to również Turnia, ale Króla Laurena.


Ścieżka powoli i mozolnie pnie się cały czas w górę. Jest już po południu, ale słońce dalej mocno grzeje. A co najgorsze mały wiaterek nie daje żadnej ochłody, lecz wręcz przeciwnie, niesie drobny dolomitowy pył.

Na szczęście na dolomitowe szlaki zabieram dużo napojów, więc mogę kiedy tylko trzeba przepłukać gardło. Gorzej jest ze sprzętem fotograficznym. Jak się wieczorem okazało, musiałem dość dokładnie czyścić z kurzu i pyłu cały sprzęt jaki zabieram zawsze na szlaki.


Wreszcie jestem na Passo Antermoia. Jak zwykle w takich miejscach, o takiej porze - czyli jestem sam. Dostrzegam tylko schodzące z przełęczy dwie osoby. Po kaskach przyczepionych do plecaków domyślam się, że pewnie były na Catinaccio d’Antermoia.

Szybko również zauważam, że zmienia się pogoda. W część nieba zakrywały rozmyte chmury, które tradycyjnie pojawiają się na niebie przed południem. Natomiast teraz widzę, że całe Dolomity na wschodzie ozdabiają na pięknym niebieskim niebie, fantastyczne białe pierzaste obłoczki.


Na przełęczy robię oczywiście małą przerwę i wychodząc z założenia, że dalsza część trasy prowadzi już tylko na dół - opróżniam plecak z większości smakołyków, jakie tam jeszcze były.


etap V

Passo d’Antermoia 〈2770m〉 - Rifugio d’Antermoia 〈2497m〉


 

Wstępnie planowałem, że z przełączki Antermoia wracać będę łatwą Sentiero delle Scalette. Ale wtedy nie doszedłbym do Schroniska Antermoia, które również chciałem zobaczyć. Jak się później okazało, wybrałem dobry wariant, bo krajobrazy i najładniejsze panoramy jakie zrobiłem tego dnia, były jeszcze przede mną.


Schodzę szlakiem nr-584 na północny-wschód. Przede mną długa Vallon de Antermoia 〈poniżej〉, w której akurat teraz, kiedy chmury zakryły słońce jest wyjątkowo ponuro.

Dość szybko pokonuję pierwszy stromy odcinek zejściowy szlaku i jestem już na dole...


... gdzie po prostu nic nie ma poza mną i otaczającą mnie pustką 〈poniżej〉.

Idąc dalej zaczynam się zastanawiać, czy wycieczki w takie miejsca to przyjemność, czy kara?

 

Jednak przyjemność! I to jaka. Przede mną widok, którego nigdy bym się tutaj nie spodziewał 〈poniżej〉.

Na końcu tej pustej i skalistej doliny znajduje się malutkie jeziorko. To Lago d’Antermoia. Jak widać na zdjęciu, za małym pagórkiem jaki znajduje się zaraz za jeziorem wyrasta potężna Marmolada.


Zaraz za wspomnianym pagórkiem znajduje się Rifugio d’Antermoia 〈obok〉. To już kolejny tego dnia etap za mną.


etap VI

Rifugio d’Antermoia 〈2497m〉 - Pian da le Gialine 〈2183m〉


 

Czas powoli ucieka, więc po krótkiej wizycie w schronisku, szybko ruszam szlakiem nr-580 w stronę małej przełączki Pas de Dona 〈2516m〉.


W połowie drogi tradycyjnie patrzę do tyłu. Jak widać na zdjęciu 〈poniżej〉 miejsce to w niczym nie przypomina ruchliwego i wesołego Ciampedie, od którego zaczynałem rekonesans kilka godzin wcześniej.

Jak widać Catinaccio to bardzo różnorodny masyw, zarówno krajobrazowo, jak i turystycznie. Jak się okazało doszedłem do miejsca, z którego nie miałem ochoty się ruszyć i gdybym mógł to pewnie bym siedział do wieczora.

 

Szlakiem nr-580 doszedłem do miejsca, z którego roztacza się wspaniała panorama na Dolomity. Nie musiałem długo czekać, od razu zacząłem robić zdjęcia. Na zdjęciu 〈obok〉 jest pełna panorama od Sasso Lungo, przez Sellę do Marmolady.

 

Najbliżej mnie 〈pierwszy od lewej〉 jest małe i urocze Sasso Lungo, 〈poniżej i obok〉 które z tej strony nie prezentuje się wyjątkowo ciekawie. Ale proszę tylko zobaczyć tą panoramę 〈tutaj〉. Za nim 〈po prawej〉 jest potężna Sella.

A wszystkim spostrzegawczym, podpowiem że ten biegnący na panoramie na ukos drut, to nie feler aparatu tylko lina nośna urządzenia do transportu prowiantu do Schroniska Antermoia.

 

Kolejna panorama to oczywiście Marmolada 〈poniżej i obok〉. Jest to wyjątkowe ujęcie, można by powiedzieć, że z profilu, gdyż wyszło idealnie od zachodniej strony masywu.

To właśnie wtedy zauważyłem, że na skraju masywu Marmolady jest mały ale wyjątkowo piękny szczyt Colac 〈mały na prawym skraju zdjęcia zaraz za zielonym wzgórzem〉. Widoczną na zdjęciu zachodnią ścianą poprowadzono jedną z ciekawszych dolomitowych ferrat, która również jest opisana w serwisie.


Mówiąc o Marmoladzie, najczęściej mamy na myśli najwyższy szczyt w Dolomitach, i tak jest w rzeczywistości bo to symbol gór. Ale nie wolno zapominać, że jest to również największy masyw górski widoczny od zachodu, na zdjęciu 〈poniżej〉.

Na lewym skraju tej panoramy jest Passo Fedaia z dużym sztucznym zbiornikiem, a na prawym, zaraz za pogrążoną w cieniu granią jest Passo Pellegrino i południowy skraj masywu. Polecam widoczne na zdjęciach zachodnie rejony Marmolady, a o tym jak tam jest patrząc z bliska, można zobaczyć w jednej z ostatnich relacji, która prowadzi szlakami dookoła Colaca.


Po zejściu z przełączki Dona zaczyna się Pian da le Gialine. Te wysoko położone łąki, o tej porze roku to idealne miejsce na foto-polowanie na świstaki.

Tym razem w dość krótkim czasie wyśledziłem ich cztery.

Niestety tylko jeden był na tyle blisko, że mogłem mu poświęcić kilka minut 〈obok〉.


I tak na łące ze świstakami w tle, zakończyłem przedostatni etap tego rekonesansu.


etap VII

Pian da le Gialine 〈2183m〉 - Pera 〈1326m〉


Tradycyjnie końcówka to powrót, jak zwykle długi i oczywiście związany z zejściem z dość dużej wysokości. Etap zaczynam na krzyżówce szlaków nr-580 i nr-577.


Schodzę szlakiem nr-580. Dolina Udai jest długa, mocno podcięta i początek zejścia jest dość stromy. W takim zejściu bardzo przydają się kijki.

Miejsce, do którego muszę dojść to duża jasna polana na środku zdjęcia 〈powyżej〉. Właśnie tam, 5km dalej mierząc w linii prostej jest parking w Pera.


Zanim szlak wejdzie w gęsty las, z którego nic już nie będzie widać, można nacieszyć oko. Pierwszym szczytem, który mi towarzyszy na szlaku to oczywiście Sella i jej zachodnia piękna ściana 〈poniżej〉.

Tak się szczęśliwie złożyło, że tego lata mieliśmy okazję wejść na najwyższy szczyt tego masywu. Turystycznie nie jest to wielki wyczyn, bo znaczną część trasy pokonaliśmy kolejką linową, ale zainteresowanym polecam ten opis 〈tutaj〉.


Ostatnią część trasy pokonuję szlakiem nr-579. Prowadzi on już w zielone doliny, które otaczają Catinaccio od wschodu. Przede mną kolejne z ciekawych miejsc, warte odwiedzenia 〈poniżej〉.

Jest to mały skalny masyw, jaki tworzą dwa szczyty: Sass da les Doudes 〈2446m〉 i Sass da les Undes 〈2517m〉. Oba znajdują się na samym południowo-zachodnim skraju wielkiego masywu jaki tworzy Marmolada. To ciekawe miejsce na wyprawę z noclegiem wysoko w górach, gdyż znajduje się tam klasyczna wysokogórska chatka biwakowa.


Końcówka mojego rekonesansu to dojście przez osadę Muncion do wielkiego parkingu w Pera.


podsumowanie


 

przejście trasy


Opisaną trasę rekonesansu przez różany ogród Catinaccio przeszedłem w połowie sierpnia 2008r. Ponieważ jest to jeden z naszych ulubionych masywów, odwiedzamy go regularnie, choć staramy się jeździć w innych porach roku niż pełne turystów i kapryśne lato. A jak wygląda Catinaccio jesienią, można zobaczyć w opisie Turnie z Vaiolet.

czas przejścia


Łącznie przejście trasy zajęło mi około 7 i pół godziny, w tym:

   ◊   etap I:
      •   Pera 〈1326m〉 >>  Ciampedie 〈2000m〉 = pełna trasa 3 wyciągi około 1 godz,

   ◊   etap II:
      •   Ciampedie 〈2000m〉 >>  Rifugio Preuss 〈2243m〉 = 1 godz 45 min

   ◊   etap III:
      •   Rifugio Vaiolet 〈2243m〉 >>  Passo Principe 〈2599m〉 = 1 godz 10 min,

   ◊   etap IV:
      •   Passo Principe 〈2599m〉 >>  Passo d’Antermoia 〈2770m〉 = 50 min

   ◊   etap V:
      •   Passo d’Antermoia 〈2770m〉 >>  Rifugio d’Antermoia 〈2497m〉 = 35 min

   ◊   etap VI:
      •   Rifugio d’Antermoia 〈2497m〉 >>  Pian da le Gialine 〈2183m〉 = 45 min

   ◊   etap VII:
      •   Pian da le Gialine 〈2183m〉 >>  Pera 〈1326m〉 = 1 godz 15 min.

Podany wyżej czas zawiera przejście siedmiu etapów wraz z fotografowaniem, a najwięcej czasu zajęło mi robienie panoram w rejonie Ciampedie, czyli etap II oraz na odcinku etapu VI. Tutaj można spokojnie zaoszczędzić całą godzinę, która się przyda, jeżeli chcemy zobaczyć Torri del Vaiolet z bliska.

inne warianty wycieczki:


   ◊   Najwięcej turystów niestety, ale jedzie do góry trzema wyciągami, by następnie podejść do kotła Gartl i zobaczyć z bliska Turnie z Vaiolet. A później oczywiście wracają tą samą trasą na kolejkę linową.

   ◊   Drugą grupę stanowią ci, którzy ruszają od wschodu na ferraty. Można tak rozpocząć wyprawę na Rodę di Vael, jak i zdobyć najwyższy szczyt masywu.

opisana trasa jest:


  ◊   na mapie: Tabacco nr-06,
  ◊   w numerze 21 czasopisma: Meridiani Montagne,
  ◊  w Vademecum na stronie z mapkami znajdują się mapki tego rejonu.

Na końcu pozwoliłem sobie zamieścić jedno wyjątkowe zdjęcie ze szlaku w Catinaccio.

słowniczek


andata  - wjazd w jedną stronę,
attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
bellissimo  - przepiękny, cudny, prześliczny,
bivacco  - mały schron turystyczny w wysokich górach, biwak, obozowisko,
brioche  - słodka bułka, ciasto drożdżowe,
camoscio  - kozica,
campanile  - dzwonnica, wieża przy kościele,
cappuccino  - słodka kawa z mlekiem,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
cinque  - pięć, piątka,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
funivia  - górska kolejka linowa,
galleria  - tunel, nie tylko ten na drodze,
ghiacciaio  - lodowiec,
lago  - jezioro,
lungo  - długi, daleki,
marmotta  - świstak,
monte  - góra,
nevaio  - pole śnieżne,
nuvola  - chmura,
parco nazionale  - park narodowy, rezerwat,
passeggiata  - widokowa ścieżka, deptak, bulwar,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
pista  - szlak, trasa narciarska, tor,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
ritorno  - powrót, droga powrotna,
salita  - wjazd, podejście, droga pod górę,
sasso  - kamień, głaz,
scesa  - zjazd, zejście,
scoiattolo  - wiewiórka,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
siesta  - czas na odpoczynek w porze obiadu,
tabaccheria  - kiosk z art. tytoniowymi i gazetami, tam się kupuje mapy i widokówki,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
torre  - wieża, baszta,
valle  - dolina,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

© wdolomitach.pl
strona główna