rekonesans masywu Fanes
Opisana wycieczka to wiosenny rekonesans masywu, który dotychczas widywałem zawsze z daleka, chociaż przejeżdżałem koło niego bardzo często.
 

Fanes to jeden z masywów w północnej części gór, położony nieco na zachód od Cortiny d’Ampezzo. W Dolomitach była już śnieżna wiosna, a zielone doliny i szczyty pokryte resztami śniegu wyglądały wspaniale. Dzień wcześniej pogodę miałem wymarzoną, o czym można się przekonać po zdjęciu Marmolady na tej panoramie 〈obok〉, jaką można zobaczyć z okolic Passo Giau, dolomitowej przełęczy położonej bardzo blisko.


wstęp


Masyw Fanes, jest jednym z mniej znanych, a turystów spotykamy z reguły na jego południowym skraju, który zaczyna się na Passo Falzarego. A ponieważ od słynnego Tofane oddziela Fanes tylko jedna dolina, to dużo częściej oglądamy Fanes, niż wybieramy się na jego szlaki czy via ferraty1.

polecam w serwisie


Na Przełęczy Falzarego zaczyna się ciekawa trasa z pięknymi krajobrazami, prowadząca na wierzchołek Nuvolau, w której na pierwszym etapie mamy okazję dokładnie zobaczyć południową, najładniejszą część Fanes. Tutaj również zaczyna się wyprawa na jedną z najtrudniejszczych technicznie ferrat w Dolomitach, jaką jest Via ferrata Tomaselli.

przebieg trasy


Trasę wycieczki podzieliłem w opisie na trzy etapy:
   ◊   I - wejście z Passo Falzarego na wierzchołek Piccolo Lagazuoi 〈2778m〉;
   ◊   II - przejście z wierzchołka na rozległą przełączkę rozdzielającą Fanes od Tofane;
   ◊   III - powrót na Przełęcz Falzarego.

Pierwotną trasę szybkiego wejścia i zejścia ze szczytu wydłużyłem o etap II, co daje możliwość zobaczenia pięknej Tofane de Rozes z bliska.

uwagi


  ◊  Jeżeli, przy słowach określających lokalizację zdjęcia, czyli 〈poniżej ∗〉, 〈powyżej ∗〉, 〈obok ∗〉, jest symbol gwiazdki  〈∗〉  to oznacza, że po wskazaniu kursorem myszki, na zdjęciu pokażą się lub znikną, znaki objaśniające opis tego zdjęcia.

  ◊  W Dolomitach nie ma zgodności w nazywaniu górskich przełęczy. Stosowane są zamiennie dwa zwroty: passo1 oraz forcella1, choć słownikowo każde z nich ma swoje specyficzne znaczenie. W serwisie staram się jednak passo używać wyłącznie do nazw dużych górskich przełęczy, przez które prowadzą drogi. Natomiast przełęcze znajdujące się wysoko w górach, najczęściej w opisach nazywam przełączkami, choć nie na każdej mapie mają one nazwę forcella.

w drodze na przełęcz


Od rana świeci piękne słońce, zgodnie z planem pakuję sprzęt do plecaka, dwa termosy i w drogę na Przełęcz Falzarego. Wyjeżdżam z Cortiny d’Ampezzo przez znany tunel w Pocolu, przy którym jest punkt widokowy. Jeżeli jest ładna pogoda to można zobaczyć taką niezwykłą panoramę okolicy 〈obok〉. Ale dzisiaj jadę dalej... bo góry czekają. Dojeżdżam do skraju masywu Tofane i pierwsza tego dnia niespodzianka. Od wysokości około 2000m wszystko jest pokryte świeżym śniegiem, którego jeszcze wczoraj nie było.


etap I

Passo Falzarego 〈2105m〉 - Piccolo Lagazuoi 〈2778m〉


Na przełęczy prawie pusto, ale tak jest zawsze, kiedy nie ma sezonu turystycznego i kolejki linowe są nieczynne. Ale dla mnie najważniejsze jest to, że nad całą okolicą świeci słońce 〈poniżej ∗〉.

Zdjęcie Lagazuoi przedstawia szczyt 〈gwiazdka〉 od południowego-wschodu oraz przebieg trasy etapu I 〈strzałki〉.


Ruszam z przełęczy 〈poniżej ∗〉, na której tak jak w całej okolicy leży cieniutka wartwa miękkiego, mokrego i świerzego śniegu. Idę szlakiem turystycznym nr-402, który powoli zbliża się pod ściany szczytu.

Pierwszy odcinek pokonuję dość szybko, więc przełęcz 〈znaczek〉 zostaje już coraz bardziej za mną w dole. A daleko na południowym-zachodzie pojawia się na krajobrazie potężny masyw Marmolady 〈gwiazdka〉.


Szlak doprowadza pod samą ścianę szczytu, i dochodzę do miejsca gdzie odchodzi wąska ścieżka do bardzo ciekawego miejsca.

Ścieżka doprowadza do dość stromego żlebu, za którym widzimy dość duży otwór w skałach 〈obok〉.

To pierwsze metry ogromengo tunelu, który biegnie prawie do samej kopuły szczytowej.

Dziś tym tunelem prowadzi jedna z bardziej osobliwych ferrat, a o tym kiedy on powstał i do czego służył, można przeczytać w ciekawostkach.


Szlak turystyczny nr-402 prowadzi z Przełęczy Falzarego na Przełączkę Travenanzes. Po minięciu małego odstrzelonego wierzchołka, jakim jest Punta Bernoino, od szlaku odchodzi ścieżka, widoczna na mapach. Latem, jest ona zastawiona barierkami, ale zimą prowadzi tędy nartostrada.


W miejscu, gdzie szlak pokrywa się z nartostradą, warunki robią się całkowicie inne. Wcześniej, szlak przypominał zwykłą ścieżkę zasypaną świerzym śniegiem, pod którym można było spokojnie przejść. Po nartostradzie już się nie da gdyż pomimo tego, że jest początek czerwca, pod 2cm warstwą miękkiego śniegu jest stary, bardzo mocno ubity ratrakami śnieg, który bardziej przypomina skorupę lodową.

W tym miejscu zatrzymuję się, wyjmuję z plecaka raki i zakładam na buty. Czekana nie brałem, gdyż ta trasa, to nie stroma ściana lub żleb, tylko średnio nachylona nartostrada, po której idealnie się chodzi w rakach z kijkami trekkingowymi.


Jestem coraz wyżej, szlak turystyczny jest już dość daleko ode mnie. Nartostrada jest coraz bardziej stroma i powoli zaczyna okrążać szczyt i wyprowadzać na jego północną stronę.

Jestem już na tyle wysoko, że mam okazję coraz lepiej widzieć zachodnią stronę szczytu Tofane de Rozes 〈powyżej〉.


Na Forcella Lagazuoi 〈2573m〉, mam możliwość zobaczyć łagodną północną stronę szczytu, niewidoczną z parkingu na Passo Falzarego. Prezentuje się ona całkiem inaczej. To jest specyfiką Dolomitów. Tutaj na rozległej przełączce po połnocnej stronie można by powiedzieć, że wiosna jeszcze nie dotarła i pewnie jest daleko, daleko.


Piccolo Lagazuoi od południa wznosi się stromą postrzępioną żlebami ścianą, 650m ponad Przełęcz Falzarego. Natomiast od północy, mam do przejścia 200m średnio nachylonego i naturalnie naśnieżonego zbocza, które prawie całe wyrównane jest przez ratraki. Zanim jednak ruszę do góry, jeden widok na to co jest za mną, czyli na północy 〈poniżej na pierwszym planie ∗〉. Znajduje jest mała ale bardzo postrzępiona gran z wierzchołkiem Grande Lagazuio.

Nie co dalej, po lewej 〈gwiazdka〉 znajduje się najciekawszy turystycznie szczyt w całym Fazes, to Cima Fanis Sud z bardzo trudną Via ferratą Tomaselli. Szczyty rozdziella Forcella Granda 〈błyskawica〉, przez którą prowadzi szlak turystyczny nr-20b.

 

Od tej chwili zaczynam iść na południe i szybko dostrzegam, że poranne słońce jest już za chmurami, które w większości zasłaniają całe niebo. Na szczęcie widoczność jest wyjątkowo dobra, więc mogę nacieszyć oczy takim wspaniałym krajobrazem 〈obok ∗〉. Na panoramie jest legenda, która opisuje zaznaczone gwiazdami najwyższe i najładniejsze masywy i szczyty widoczne na południowym-wschodzie.

 

Po piętnastu minutach forsownego podejścia, zatrzymuję się na chwilę i odwracam do tyłu. Tak byłem pochłonięty widokami, które czekają na mnie na wierzchołku, że dosłownie prawie zapomniałem, iż za mną są również wspaniałe szczyty 〈obok ∗〉. To przedstawione nieco wyżej Cima Fanis Sud oraz Grande Lagazuoi, tym razem w prawidłowych proporcjach i widać wyraźnie, który góruje nad południową częścią masywu.

Polecam dwie panoramy 〈tutaj〉 oraz 〈tutaj〉, które przedstawiają te same szczyty, również od południa, ale od wschodniej strony. Obie powstały w czasie jesiennej wycieczki na Nuvolau. Teraz widać wyraźnie, prawdziwy urok szczytów masywu Fanes, które ukryte dość daleko na północ od Przełęczy Falzarego, nie są tak popularne, jak dobrzez widoczna z każdego miejsca w Cortinie potężna Tofane. W masywie Tofane, nie znajdziemy jednak tak wspaniałych stromych skalnych iglic ani strzelistych turni. W zasadzie Tofane ma tylko jeden atrybut, jest nim wysokość, gdyż środkowy, centralny wierzchołek zajmuje trzecie miejsce pod względem wysokości w całych Dolomitach.


Biorąc pod uwagę, że do wierzchołka pozostało mi już mniej niż 50m podejścia wynika, że przekroczyłem już 2700m, a z tej wysokości wysokie szczyty Tofane prezentują się już bardzo naturalnie 〈poniżej ∗〉.

Na tle nieba widać długie, wyraźnie spiętrzające się przed wierzchołkiem ostrze grani, która opada ze szczytu Tofana de Rozes 〈gwiazdka〉 na północ.


Dotychczas nie zwracałem uwagi na zachód, gdyż na skraju szczytu jest mała skalna bariera zasłaniająca prawie widoczność, ale tuż przed samym wierzchołkiem pojawił się najwyższy szczyt masywu Conturines 〈poniżej〉.

Widoczny na zdjęciu Piz dles Conturines jest szczytem dość dostępnych, gdyż na jego wierzchołek prowadzi ferrata. Idealnym miejscem do poznania tego rejonu gór jest mały kemping Sass Dlacia, opisany w Vademecum.


Po prawie dwóch godzinach jestem na wierzchołku Piccolo Lagazuoi, przy górnej stacji kolejki linowej 〈poniżej〉, gdzie oczywiście wszystko jest zamknięte na cztery spusty.

Jest prawie samo południe, więc moje zamiłowanie do kawy, przeważyło przyjemność fotografowania. Wypada zrobić sobie dłuższą przerwę i użytek z dwóch termosów wniesionych na samą górę zwłaszcza, że w jednym jest mocna gorąca kawa zaparzona jeszcze rano w domu.


Piccolo Lagazuoi


W letnim sezonie większość turystów wjeżdża na szczyt kolejką, by potem spokojnie sobie zejść na dół. Część jednak postanawia wejść, ale wybiera nie szlak lecz trasę wyjątkową, jedyna taką w Dolomitach, która w większości prowadzi tunelem. Zasypane śniegiem wejście do niego prezentowałem na początku opisu. Galeria del Piccolo Lagazuoi, to wprost niezwykła ferrata, która jest przykładem inżynierii wojskowej i pochodzi z czasów I Wojny Światowej. Dość blisko od szczytu znajdują się dwa miejsca związane z tamtymi czasami, są to Cinque Torri oraz Forte Tre Sassi.


Szukam na wierzchołku miejsca osłoniętego od wiatru, siadam z gorącą i patrzę. A co widzę? W pierwszej kolejności mój wzrok przyciąga Marmolada - Królowa Dolomitów 〈poniżej〉.

 

Takie niskie szczyty jak Piccolo Lagazuoi, położone nad rozległymi przełęczami, są idealnym punktem widokowym. Czasami nawet lepszym, niż dużo wyższy wierzchołek ulokowany na długiej grani i otoczony wieloma innymi szczytami, które wtedy wszystko zasłaniają. To co zobaczyłem na południu gór, pomimo trudnych warunków pogodowych, coraz bardziej pochmurnego nieba, przedstawia panorama 〈obok〉.

Nie bez powodu w serwisie nazwałem ją moją pierwszą wielką panoramą Dolomitów. Oczywiście statywu nie zabrałem, został na parkingu, ale to i dobrze bo, jak go wbić na tym stoku w śnieg. Ale wyjątkowo tego dnia miałem dobrą rękę do zdjęć. To pewnie wynik zmęczenia nie tyle marszem w tych ciężkich warunkach, tylko bardzo nieprzyjemnym i przenikliwym północnym wiatrem, który mnie nękał na ostatnim podejściu.

Jak to dobrze, że aparaty fotograficzne teraz wszystko zapisują. Dlatego teraz mogę napisać, że pierwsze z 9-ciu zdjęć tej panoramy, a jest nim Marmolada po prawej stronie, zrobiłem o godzinie 12.12. Na szczycie siedziałem niecałą godzinę, wtedy wydawało mi się, że to długo, teraz w pamięci mam jakby to był krótka chwila. Ale właśnie dla tych krótkich chwil, które pozostają w pamięci na lata, jeździmy wszyscy w góry.


etap II

Piccolo Lagazuoi 〈2778m〉 - Forcella Travenanzes 〈2507m〉


Już w czasie podejścia nartostradą zauważyłem, że poniżej na południowym skraju długiej grani szczytu Grande Lagazuoi są charakterystyczne trzy rzędy płotków przeciw lawinowych. Chronią one trasę nartostrady przed przypadkowym obsuwaniem się świerzego śniegu. Właśnie poniżej tych płotków prowadzi dość szeroka górska perć i szlak nr-401, którym można dojść pod szczyty Tofane. Postanawiam tam dojść i tak prowadzi trasa tego etapu.

Na panoramie 〈tutaj〉 Piccolo Lagazuoi znajduje się na lewym skraju, gdzie dobrze widać górną stację kolejki linowej i dach schroniska. Po prawej jest Forcella Lagazuoi i zaczyna się postrzępiona grań Grande Lagazuoi z charakterystycznymi trzema paskami płotków. Skraj panoramy po prawej stronie zamyka ściana Tofane.


Zaczynam zejście, starajac się iść po tych samych śladach, co jednak mi się z reguły nie udaje, gdyż inaczej się idzie pod górę, a inaczej się z niej schodzi. Teraz kiedy mam przed sobą widok Fanes, pomimo tego że schodzę, zatrzymuję się dość często. W końcu jest to, na co czekałem 〈poniżej〉.

Jestem już w miejscu, gdzie północne zbocze szczytu zaczyna powoli łagodnieć i przechodzi w rozległą białą przestrzeń, nad którą idealnie komponuje się Fanes i Tofane.

 

Polecam pełną panoramę 〈obok〉, na której również idealnie widać jakie w Dolomitach panują warunki na początku czerwca. Są to miejsca, do których można dojść z najbliższej wysokiej przełęczy, z reguły w czasie jednej, góra dwóch godzin.


Jestem już prawie na końcu zejścia północną stroną szczytu Piccolo Lagazuoi i dopiero teraz zauważyłem jedną rzecz.

Moje ślady z wejścia są jedyne na całym zboczu pokrytym gładką warstwą niczym nie przetartego śniegu.

Powoli zaczynam już skręcać w stronę najbliższego ze szczytów Tofane 〈obok〉.

 

Płotki przeciw lawinowe już są prawie przede mną, ale zamin ruszę na zasypaną ścieżkę, która pod nimi prowadzi, robię jeszcze jedno zdjęcie 〈poniżej〉. To piękna i jak na Dolomity bardzo wysoka Tofana de Rozes.

Podpowiem tylko, że dookoła tego szczytu prowadzi ciekawa trasa poznajemy Tofane, którą polecam dobrym piechurom, bo jest dość długa. Ale nic nie stoi na przeszkodzie by opisaną trasę skrócić lub podzielić na dwie osobne wycieczki.


Szybko i ostrożnie przechodzę odcinek szlaku pod płotkami lawinowymi, ostrożnie omijając te miejsca, które były całkowiice zasypane śniegiem, zmuszając mnie do zejścia na jedno ze stromych poboczy ścieżki. Tak wchodzę na początek rozległej Forcella Travenanzes. Z miejsca gdzie jestem roztacza się ciekawy widok szczytu Piccolo Lagazuoi 〈poniżej ∗〉.

Droga na szczyt 〈gwiazdka〉, prowadziła w pierwszym etapie tak jak wskazują 〈strzałki〉. Idę dość płaskim kamienistym terenem, ścieżka ze szlakiem jest miejscami prawie nie widoczna spod śniegu. Tak dochodzę na latem pełną turystów przełączkę. Teraz tylko słyszę silny szum wiatru.


Forcella Travenanzes


Przełączka Travenanzes, to południowy skraj bardzo długiej, miejscami wąskiej doliny, nad którą wznoszą się strome ściany potężych szczytów Fanes po zachodniej 〈lewej〉 oraz Tofane, wschodniej 〈prawej〉 stronie. Dolinę Travenanzes i jej specyfikę dobrze widać na tej mapce 〈tutaj〉.


Fotografowanie zaczynam oczywiście od lewej strony, gdzie na skraju 〈poniżej〉 widać zakosy, którymi prowadzi ścieżka i szlak nr-401, którym tutaj przyszedłem w końcówce drugiego etapu.

Wspaniałe strzeliste turnie, to grań szczytu Grande Lagazuoi, którą bardzo dobrze było widać na prezentowanych powyżej panoramach z wycieczki na Nuvolau.


Natomiast po prawej stronie mam najbliższą, samotną Tofane de Rozes 〈poniżej〉, której wierzchołek wznosi się nad doliną o ponad 700m i ze szaku, który tutaj prowadzi pod samym szczytem, wierzchołek jest po prostu nie widoczny.

W tym bajecznym miejscu, gdzie latem można spokojnie spędzić cały dzień na obserwacji dość licznego stada swistaków buszujących w rejonie strumienia i odpoczywając sobie pod ogromnymi szczytami, jestem tylko około pół godziny. Czyli tyle, ile potrzeba na zrobienie kilkunastu zdjęć i opróżnienie drugiego termosu z cherbatą.


Teraz pozostało mi już tylko zejście na przełęcz, gdzie na parkingu przy kolejce linowej zaparkowałem auto.


etap III

Forcella Travenanzes 〈2507m〉 - Passo Falzarego 〈2105m〉


Przełączka Travenanzes wznosi się 500m nad Passo Falzarego, więc również jest dość dobrym punktem widokowym. Dlatego krajobraz 〈poniżej ∗〉, jaki mi zaczyna towarzyszyć w drodze powrotnej również jest ciekawy.

Centralnie na środku tej małej panoramy jest Averau. Szczyty widoczne po lewej, były przedstawione i zaznaczone gwiazdkami na wcześniejszej panoramie, w etapie-I.


Obserwując panoramę od wschodniej 〈lewej〉 strony, mamy Crodę la Lago 〈poniżej〉.

Na tle tych wspaniałych iglic trochę giną w tle, dużo niższe skałki Cinque Torre. Podpowiem, że są dużo ciemniejsze i widać je na zboczu, trochę po lewej stronie.


Dość ciekawie prezentuje się również Averau 〈poniżej〉, który nawet wydaje się że jest dużym szczytem. Niestety taki nie jest, ale za to jest dostępny, bo na wierzchołek poprowadzono średnio trudną ferratę.

Kogo ten widok szczytu nie przekonuje, polecam tą panoramę 〈tutaj〉, którą otwiera 〈od lewej〉 właśnie Averau. Później na zdjęciu jest Fanes i Tofane, które są na wielu zdjęciach tej relacji.


Jest również jeszcze jeden szczyt 〈poniżej〉, w relacji jeszcze nie prezentowany, który był też widoczny na wielkiej panoramie. Jest on uważany za najpiękniejszy szczyt w Dolomitach. Ten przydomek nadano mu w czasach, kiedy na sławę gór miały największy wpływ trudności na ścianach wspinaczkowych, a nie masowa turystyka tak jak dziś.

To bellissima Civetta 〈gwiazdka〉, szczyt prezentowany na wielu stronach tego serwisu, a najnowszy opis jest w dziale o Ferratach. To również jeden z Dolomitowych Kolosów. Ten wyjątkowo piękny szczyt ma też kilka różnorodnych galerii zdjęć, z których polecam tą 〈tutaj〉 oraz dużo panoram.


Zanim wróciłem na przełęcz spotkała mnie jeszcze jedna, z góry zaznaczam, że niezwykła niespodzianka, o której jednak napiszę w podsumowaniu.


podsumowanie


 

niespodzianka


Zanim opowiem o niespodziance, jedna uwaga. W Dolomitach jest wyjątkowo mało kosodrzewiny. Wynika to z charakteru tych gór. Potężne wielkie masywy o stromych ścianach powodują, że nie ma tutaj prawie piętra, w którym rośnie kosówka. Poniżej z reguły jest już piętro lasu. Ale właśnie w rejonie przełęczy, jest małe pasmo kosówki.

Kiedy przez nią schodziłem, usłyszałem jakiś hałas i zobaczyłem, że dwoje turystów spacerujących po przełęczy coś sobie pokazuje. Byłem przekonany, że zobaczyli świstaki, które obserwowałem wcześniej przez kilka dni. Wynikiem tego ciekawego zajęcia są zdjęcia w galerii sjesta świstaka. Ale to nie były świstaki, bo one tak głośno nie biegają.

Zdążyłem tylko podnieść do oka aparat i szybko, nic nie ustawiając strzelić w stronę, z której coś biegło! A co ustrzeliłem, widać na zdjęciach 〈powyżej i na samej górze strony〉. Były to dwie kozice, którym miałem okazję zrobić kilka szybkich fotek, jakie teraz są ozdobą galerii zdjęć przyroda gór 〈obok〉.

przejście trasy


Na trasę rekonesansu ruszyłem w pierwszych dniach czerwca 2005r. A opis ten znajdował się w serwisie od samego początku, choć w dużo skróconej wersji.

czas przejścia


Łącznie przejście trasy zajęło mi - 3 godz 55 min, w tym:

   ◊   etap I:
      •   Passo Falzarego 〈2105m〉 >>  Piccolo Lagazuoi 〈m〉 = 1 godz 55 min,

   ◊   etap II:
      •   Piccolo Lagazuoi 〈m〉 >>  Forcella 〈m〉 = 1 godz 5 min

   ◊   etap II:
      •   Forcella 〈m〉 >>  Passo Falzarego 〈m〉 = 55 min

Podany wyżej czas zawiera przejście trzech etapów wraz z fotografowaniem. Do tego trzeba doliczyć prawie półtory godziny na fotografowanie i podziwianie widoków z wierzchołka Piccolo Lagazuoi oraz pobyt na skraju Val Travenanzes.

 

fotografowanie


Jedna z pierwszych galerii 〈obok〉, jakie zrobiłem do serwisu prezentuje zdjęcia, z których powstały panoramy opisane w serwisie. Te dwie panoramy spowodowały, że zacząłem powoli doskonalić swoją technikę fotografowania panoram górskich. Tak powstał poradnik, który jest w dziale o Fotografii, który dziś ma już cztery części, lecz nie ukrywam, że wymaga pewnej korekty, na jaką niestety nie mam czasu.

inne warianty wycieczki:


   ◊   Najprostrzym wariantem, jest oczywiście wyjazd do góry kolejką linową. Poźniej możemy przejść etap II i pójść na cały dzień do Doliny Travenanzes polować na świstaki, oczywiście aparatem fotograficznym.

   ◊   Drugim wariantem jest przejście niezwykłej trasy ferraty, prowadzącej prawie na wierzchołek galerią wykutą w skałach. A później idziemy na dalszą trasę okolicznymi szlakami, tak długo jak nam dzień pozwoli.

   ◊   Jeżeli już chcemy zobaczyć, jak to jest w kolejce, która szybko mknie na szczyt, to proponuję później przejść etap II opisany w tym wariancie. Następnie proponuję wejść na trasę, która jest w opisie ferraty Tomaselli, czyli przejście etapów II i III oraz powrót tak jak w etapie VII. To wyjątkowo piękna trasa, w sam raz na cały dzień.

Rifugio Lagazuoi


Na wierzchołku znajduje się małe schronisko, które jak zauważyłem funkcjonuje wtedy kiedy działa kolejka linowa. Największą zaletą tego schroniska jest taras widokowy. Biorac pod uwagę takie miejsca, do których można dojechać kolejką, to w całych górach nie ma chyba drugiego tak bajecznego miejsca z panoramą na góry od północy.


Rifugio Lagazuoi - Dolomiti

opisana trasa jest:


  ◊   na mapie: Tabacco nr-03,
  ◊   w numerze 29 czasopisma: Meridiani Montagne,
  ◊  w Vademecum na stronie z mapkami znajduje się mapka tego rejonu.

 

słowniczek


andata  - wjazd w jedną stronę,
attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
bellissimo  - przepiękny, cudny, prześliczny,
bivacco  - mały schron turystyczny w wysokich górach, biwak, obozowisko,
brioche  - słodka bułka, ciasto drożdżowe,
camoscio  - kozica,
campanile  - dzwonnica, wieża przy kościele,
cappuccino  - słodka kawa z mlekiem,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
cinque  - pięć, piątka,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
funivia  - górska kolejka linowa,
galleria  - tunel, nie tylko ten na drodze,
ghiacciaio  - lodowiec,
lago  - jezioro,
lungo  - długi, daleki,
marmotta  - świstak,
monte  - góra,
nevaio  - pole śnieżne,
nuvola  - chmura,
parco nazionale  - park narodowy, rezerwat,
passeggiata  - widokowa ścieżka, deptak, bulwar,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
pista  - szlak, trasa narciarska, tor,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
ritorno  - powrót, droga powrotna,
salita  - wjazd, podejście, droga pod górę,
sasso  - kamień, głaz,
scesa  - zjazd, zejście,
scoiattolo  - wiewiórka,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
siesta  - czas na odpoczynek w porze obiadu,
tabaccheria  - kiosk z art. tytoniowymi i gazetami, tam się kupuje mapy i widokówki,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
torre  - wieża, baszta,
valle  - dolina,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

© wdolomitach.pl
strona główna