wiosna na południu
Dolomity to nie tylko bardzo znane masywy, jak Tofane, Sella, Catinaccio lub Marmolada. To również bardzo duży rozległy pas gór na południowym skraju, do którego większość przyjezdnych turystów zagląda wyjątkowo rzadko.
 

W Dolomitach jest kilka miejsc, które odkryłem sam. To mała przyjemność przeczytać w książce lub przewodniku o jakimś bajecznym miejscu, potem od razu tam pojechać, zobaczyć, zrobić zdjęcie i po krótkim czasie zapomnieć. Do dziś pamiętam jak pewnej jesieni jechałem z Passo Valles na Passo Rolle i nagle między drzewami zobaczyłem fantastyczną turnię przysypaną bialutkim świeżym śniegiem. Efekt był taki wspaniały, że szczyt ten wyglądał jakby był przyprószony cukrem pudrem. Tak to właśnie odkryłem swoją Dolinę Marzeń, a szczyt ten jest 〈tutaj〉.


wstęp


W czasie wycieczki na Monte Rite miałem okazję zrobić panoramy 〈tutaj〉, ogromnych rejonów południowo-wschodniego skraju Dolomitów, w których jeszcze nigdy nie byliśmy. To właśnie szczyty na tych zdjęciach spowodowały, że następnej wiosny ruszyliśmy w góry, by poznać te miejsca.

I tak to trafiliśmy najpierw do Ospitale di Cadore, a następnie do Forno di Zoldo. Malutkie Ospitale leży przy znanej drodze nr-51, która prowadzi do Cortiny d’Ampezzo od południa. Tutaj pogoda była dla nas wyjątkowo niegościnna i całe okoliczne góry spowijały wiosenne mgły przywiane chyba aż od Zatoki Weneckiej. Ale następnego dnia już było lepiej. Zapraszam, zatem do poznania ciekawych krajobrazów i oczywiście do Czarnego Lasu.

panoramy i galeria z wiosennych szlaków


Na wstępie polecam kilka panoram i zdjęć 〈obok〉, które prezentują najładniejsze krajobrazy z tej wycieczki. Proszę zwrócić uwagę na dwie ostatnie panoramy, bo prezentowane tam szczyty są wyjątkowo interesujące, ale o tym będzie w opisie. Jest również mała galeria typowo kolorowych wiosennych krajobrazów, którą zamyka Pelmo.

przebieg trasy


Trasę wycieczki podzieliłem w opisie na dwa etapy:
   ◊   I - podejście szlakiem nr-534 na małe wzgórze, gdzie znajduje się jedna z bacówek, a następnie zejście do Doliny Pramper;
   ◊   II - powrót Doliną Pramper do Forno di Zoldo.

Przebiegu tego rekonesansu nie planowaliśmy wcześniej ruszając z mapą na szlaki w przeświadczeniu, że pogoda i krajobrazy będą nami kierować.

uwagi


  ◊  Jeżeli, przy słowach określających lokalizację zdjęcia, czyli 〈poniżej ∗〉, 〈powyżej ∗〉, 〈obok ∗〉, jest symbol gwiazdki  〈∗〉  to oznacza, że po wskazaniu kursorem myszki, na zdjęciu pokażą się lub znikną, znaki objaśniające opis zdjęcia.

  ◊  W Dolomitach nie ma zgodności w nazywaniu górskich przełęczy. Stosowane są zamiennie dwa zwroty: passo1 oraz forcella1, choć słownikowo każde z nich ma swoje specyficzne znaczenie. W serwisie staram się jednak passo używać wyłącznie do nazw dużych górskich przełęczy, przez które prowadzą drogi. Natomiast przełęcze znajdujące się wysoko w górach, najczęściej w opisach nazywam przełączkami, choć nie na każdej mapie mają one nazwę forcella.

Forno di Zoldo


Forno di Zoldo 〈840m〉 to małe górskie miasteczko, przez które większość turystów szybko przemyka spiesząc się na północ w stronę Civetty lub Pelmo. Dojechać tutaj można od północy, od mało popularnej Passo Staulanza lub od południa, gdzie prowadzi główna droga nr-51, łącząca Wenecję z Cortiną d’Ampezzo.

Białe częściowo kamienne ściany domów, drewniane dachy i balustrady oraz okiennice 〈powyżej〉, od razu zdradzają gdzie jesteśmy. A jedną z zalet takich malutkich miasteczek, jest możliwość szybkiego zlokalizowania parkingu, zawsze z wolnymi miejscami.

Val Pramper


To jedna wielu dolin w południowym pasie Dolomitów, która wcina się pomiędzy dwie grupy górskie. Rejony te są widoczne na pierwszych panoramach z wycieczki na Monte Rite 〈tutaj〉. Dokładnie Val Pramper, jest drugą doliną, jaka znajduje się za widocznymi wzgórzami po lewej stronie dwóch pierwszych panoram.


etap I

Forno di Zoldo 〈840m〉 - Val Pramper 〈około 1300m〉


 

Jeżeli z parkingu, znajdującego się niemal w centrum miasteczka widać takie krajobrazy 〈obok〉 to  znaczy, że warto się tutaj zatrzymać na jeden dzień, by ruszyć na wycieczkę i poszukać jeszcze ładniejszych górskich widoków, na których wiosenna zieleń będzie przyozdobiona szczytami w śniegu.


W centrum miasteczka na białej ścianie domu, z daleka dostrzegamy galerię miejscowego twórcy, który jak widać na zdjęciu 〈poniżej〉 silnie związany jest z zawiłą historią tego regionu.

To nie jedyna ciekawostka w Forno, którego nazwa wywodzi się od żelaza, wydobywanego tutaj dawno temu. Pamiątką tamtych czasów jest dziś muzeum żelaza i gwoździ, z odszukaniem którego nie powinno być problemu, bo ma szybko rzucający się w oczy napis 〈miniaturka na samej górze〉.

 

Po małym spacerze przez Forno, w czasie którego liczba ładnych górskich krajobrazów zwiększyła się o jeszcze jeden 〈po prawej〉, zamierzamy ruszyć na szlaki.

Przechodzimy przez most nad górskim strumieniem w samym centrum i ruszamy na południe, w stronę widocznych na zdjęciu 〈po lewej〉 zabudowań i skraju widoku na grupę górską Tamera.


Postanawiamy ruszyć wprost na południe szlakiem nr-534, który przez wysokie zalesione zbocze wyprowadza ponad 500m nad dolinę z miasteczkiem. To powinno być wystarczająco, by można było zobaczyć całe okoliczne góry.

Kolejną dość charakterystyczną rzeczą w tej okolicy są tablice turystyczne 〈powyżej〉. Takich raczej nigdzie indziej nie zobaczymy. Ale najważniejsze, że są i nie mamy problemu z lokalizacją szlaku.


Szlakiem doszliśmy do ostatnich zabudowań w miasteczku. Przed nami malutka wciśnięta pod wzgórze dolinka z łąką po środku. A za nią pierwszy z oczekiwanych krajobrazów 〈poniżej〉.

Te zasypane białym śniegiem szczyty, to grupa górska, której najwyższym szczytem jest Tamer 〈na lewym skraju〉. Za granią znajduje się Passo Duran, to jedna z przełęczy opisanych w głównym dziale serwisu, jakim są Dolomity.

 

Idziemy dalej, wierzchołek Tamera zniknął za lasem i teraz możemy podziwiać tylko wspaniałą grań szczytu Cima Nord di S. Sebastiano 〈obok〉. Zboczem, dookoła tego szczytu prowadzi ładny krajobrazowo szlak nr-536, którym można z Przełęczy Duran dojść do bardzo ciekawej bacówki V. Angelini. Jest ona opisana na stronie o biwakach w dziale Vademecum. Bacówka ta, znajduje się gdzieś w połowie widocznej na zdjęciu grani, na granicy lasu.


Jesteśmy w miejscu oznaczonym na mapie jako Baron, to ostatnie zabudowanie Forno, które pewnie dawno temu były osobną samodzielną górską osadą. Przed nami szlak zbliża się do stromego wzniesienia.

Drogowskaz turystyczny jest wyjątkowo stary 〈powyżej〉. Co ciekawe podaje czas podejścia do schroniska Angelini. Teraz jest to już rzadko spotykane by w Dolomitach drogowskazy podawały również czasy.


Pokonaliśmy strome 500m podejście starym gęstym lasem w cieniu liściastych drzew, przy wyjątkowo zimnym i przenikliwym, a chwilami wprost huraganowym wietrze. Aż się prosi by napisać krótko, to był okropny „halny w Dolomitach”.

Wychodzimy z zimnego i ciemnego lasu wprost na silne promienie słońca 〈powyżej〉. Doszliśmy do malutkiego starego kamiennego schronu Casera del Mezzodi.


Wyjście z lasu i ciepłe promienie wiosennego słońca, były właśnie tym, na co od dłuższej chwili niecierpliwie czekaliśmy 〈poniżej ∗〉. Informacyjnie tylko powiem, że schron jest zamknięty na masywną kłódkę. Na drzwiach znajduje się kartka, że w związku z aktami wandalizmu schron została zamknięty, a wszelkich informacji udziela burmistrz w Forno di Zoldo.

Lepsza taka informacja niż żadna. Nie wiem czy to taki tutejszy zwyczaj zamykania schronów, bo przeszliśmy ładny szlak nr-488, w okolicy Ospitale di Cadore, po wschodniej stronie szczytu Sasso di Bosconero 〈będzie jeszcze opisany niżej〉 i były tam otwarte trzy bardzo ładne i dobrze wyposażone schrony.


Tak wczesną wiosną wszystkie schroniska tego rejonu gór są jeszcze pozamykane, dlatego rezygnujemy z dalszego marszu szlakiem nr-534. Postanawiamy skręcić za zachód na szlak nr-525, który prowadzi w dół w dolinę Pramper. Już po kilku minutach wiemy, że była to wyjątkowo trafna decyzja. Szlak przechodzi przez las na dużą skarpę nad doliną i przed nami otwiera się wspaniała panorama 〈poniżej〉.

To jedna z bardziej niezwykłych grani w Dolomitach, gdyż tworzą ją dwa wielkie szczyty Civetta 〈po prawej〉 i Moiazza 〈pon lewej〉. Jest jeszcze ten trzeci 〈po środku〉, ale jak zwykle w takich wypadkach ma pecha, o nim się nie mówi. A szkoda, bo Cima delle Sasse, to równie piękny szczyt.


Civetta oraz Moiazza często są opisywane w przewodnikach razem, jako jedna grupa górska, choć w rzeczywistości są to dwa potężne osobne szczyty. Witać to dobrze z drugiej, zachodniej strony, np. na tej panoramie 〈tutaj〉, która powstała w czasie wyprawy na Monte Agnera.

 

Bellissima1 Civetta 〈poniżej i obok ∗〉, to jeden z moich ulubionych szczytów w Dolomitach do fotografowania.

Jak pamiętam, to moje pierwsze próby prawie zawsze kończyły się niepowodzeniem, bo wspaniała kopuła szczytowa zawsze ukrywała się w chmurach. Trwało kilka lat zanim uzbierałem zdjęcia na galerię 〈tutaj〉.

 

Nad drugą, lewą stronią grani góruje Moiazza 〈poniżej i obok〉, czyli kolejny z dolomitowych kolosów. Wierzchołek najwyższy na tym zdjęciu 〈lekko po prawej〉 to Moiazza Nord 〈2865m〉.

W rzeczywistości wyższy od niego i to o 13m jest wierzchołek południowy - Moiazza Sud, która znajduje się nieco po lewej stronie. Natomiast szczyt na lewym skraju to grzebień Mesenades 〈2727m〉, którym prowadzi z dołu na grań najsłynniejsza via ferrata1, czyli Constantini.


Przedstawiona wyżej panorama z pięknymi szczytami nie jest jedyną, jaka się rozpościera z tego szlaku. Ponieważ szlak zatacza mały łuk przed nami otwiera się równie wspaniały widok, na południowy-zachód ze znanym już i prezentowanym Tamerem 〈poniżej po lewej stronie krajobrazu〉. Wierzchołki na środku rozdziela szeroka przełączka, to Brama, czyli Forcella della Porta.

Przez przełączkę prowadzi szlak nr-524, który umożliwia przejście ciekawej ale bardzo trudnej trasy szlakami przez Tamera, zaczynając i kończąc na Przełęczy Duran.


Drugim, niższym szczytem tworzącym z Tamerem małą grupę górską jest bardzo rozległy z wieloma wierzchołkami Cima di San Sebastiano 〈poniżej〉.

Nie tylko miłośników trudnych wypraw, ale wszystkich turystów przestrzegam przed ruszaniem na szlaki oznakowane na mapach jako linie kropkowane. Są to wyjątkowo trudne trasy, mało uczęszczane i słabo oznakowane, a po prostu czasami nie ma po nich już żadnego śladu.

 

Opuszczamy ten wspaniały punkt widokowy 〈poniżej〉, z niezwykłą panoramą 〈obok〉, na jaki udało się nam trafić przez przypadek.

Zaczynamy zejście wąską i krętą ścieżką przez las, która prowadzi wprost do znajdującej się poniżej Doliny Pramper.


Wysoki gesty las powoduje, że tym razem musimy nieco pokluczyć by znaleźć miejsce z ładnym widokiem. A jest ich tutaj wyjątkowo dużo.

Pierwszym szczytem, który schował się najdalej na południowym-zachodzie jest Castello di Moschesin 〈powyżej〉, na samym południowym skraju grupy Tamera.


Dokładnie na drugim biegunie, czyli na północnym-wschodzie jest majestatyczny Pelmo, czyli 〈według mnie〉 najpiękniejszy szczyt w całych Wschodnich Dolomitach. A tak dla ścisłości, to podział tych gór na część wschodnią i zachodnią jest nie uzasadniony chyba, że tylko dlatego by przewodnik wydać w dwóch tomach.

Podpowiem również, że jedna z najnowszych galerii 〈tutaj〉 w dziale Fotografia przedstawia Pelmo, a krótka opowieść o szczycie otwiera dział Szlaki.


Jesteśmy już w połowie wysokości progu, z którego schodzimy szlakiem nr-525. Ponieważ szlak przez chwilę prowadzi na zachód możemy zobaczyć jak długa jest dolina Pramper 〈poniżej〉.

Wprost za widocznymi górami znajduje się Agordo i pewnie byśmy tam doszli przed wieczorem robiąc po drodze setki pięknych krajobrazów tylko, co z naszym autem, które zostało w Forno?


Ale po zejściu na dół do doliny ruszymy właśnie na mały rekonesans w tamtą stronę. Na razie jednak cały czas idziemy ścieżką na dół. Po raz kolejny w tym dniu robię małą panoramę 〈poniżej〉 z Civettą.

Moiazzy już nie widać, Civetta również powoli znika za wzgórzami 〈po prawej〉. Jesteśmy już prawie na dnie doliny.


Od dobrych kilku minut nie było już żadnego oznakowania szlaku, którym schodziliśmy. Widać, że nie wszystkie szlaki są tutaj dobrze utrzymane i oznakowane.

Wysokie drzewa przesłaniają ostatni ładny krajobraz z Pelmo, który powoli znika 〈powyżej〉. Polecam opis wycieczki na Monte Rite w poszukiwaniu pięknych krajobrazów, w którym są najładniejsze zdjęcia tego szczytu.


Jesteśmy na dnie doliny Pramper, przez którą płynie strumień o tej samej nazwie 〈poniżej〉.

Na szczęście jest również mostek, więc przechodzimy na drugą stronę strumienia i ruszamy szlakiem nr-523, który prowadzi drogą na zachód w stronę zaśnieżonych szczytów na zdjęciu.


Mijamy małe górskie sztuczne jeziorko, ale niestety nie ma do niego dostępu, bo jest całe ogrodzone płotem.

Ale za to po drugiej, lewej stronie drogi ze skalnego progu szczytu Spiz di Mezzodi spadają ciekawe kaskady wody 〈obok〉.

Szkoda, że ta strona szczytu jest pogrążona w mocnym cieniu, dlatego nie udaje mi się wypatrzeć nigdzie tęczy nad rozpyloną w powietrzu mgiełką.


Doszliśmy do górnej części Doliny Pramper, do miejsca bardzo charakterystycznego 〈poniżej〉.

Po lewej stronie drogi, którą przyszliśmy pojawiła się ładna grań, której zwieńczeniem jest znajdujący się dość daleko i częściowo zasłonięty szczyt Cima di Pramper.

 

Ponieważ ostatni odcinek drogi dość mocno piął się pod górkę okazało się, że za nami już bardzo dobrze widać Pelmo 〈obok〉. I tak to mogłem zrobić kilka nowych zdjęć, w pionie i poziomie z bliska i z daleka, które zamykają galerię krajobrazów z tej wycieczki.


Zaledwie kilkanaście metrów dalej przy drodze dostrzegamy drogowskaz 〈poniżej〉. Jak zwykle jest na nim nazwa, której nie ma na mapie.

Ale na szczęście są te dwa szlaki. Oba prowadzą w stronę mostka nad wzburzonym strumieniem, pełnym wody z wiosennych roztopów.


Kierunek, który wskazują tabliczki obu szlaków widać na zdjęciu 〈obok〉.

To bardzo rozległe piargi, które opadają z małej wysoko położonej dolinki pod zaśnieżonym szczytem.

Wysoko w dolince znajduje się chatka biwakowa Carnielli, zlokalizowana wprost pod trzema wysokimi wierzchołkami szczytu Spiz di Mezzodi.


Ruszamy przez mostek, tak jak wskazywały tabliczki z numerami szlaków nr-522 i nr-534 〈obok〉.

Jedno, co trzeba przyznać to fakt, że jak na tak mało uczęszczane szlaki to mostek jest zrobiony wyjątkowo masywnie.


Za mostkiem szlaki pną się po mało wygodnych piargach. Wystarczyło tylko małe podejście, by przed nami otworzyła się panorama na południowy-zachód, gdzie prowadzi szlak nr-523.

Znajduje się tam ciekawy szczyt Castello di Moschesin 〈powyżej〉, który stanowi południowy skraj grupy górskiej Tamera.


Nieco wyżej piargi, którymi podchodzimy są zasypane starym zbitym śniegiem, prawie nie do przejścia, więc rezygnujemy z podejścia do chatki biwakowej Carnielli.

Ale i tak doszliśmy szlakiem nr-522 na tyle wysoko, że teraz możemy oglądać Pelmo w całej okazałości 〈obok〉 i nic nam nie zasłania tego dolomitowego kolosa.


Wracamy przez mostek na główną drogę w Dolinie Pramper i powoli postanawiamy wracać do Forno. Udaje jeszcze się nam wyszukać w terenie nie oznakowaną ścieżkę, prowadzącą na zbocze małego szczytu Petogron.

Teraz mamy okazję zobaczyć kolejną część tej wielkiej doliny ze szczytem Cima di Pramper 〈powyżej〉. Strome północne zbocze całe jeszcze pokryte jest śniegiem, czyżby wiosna zapomniała o tym rejonie gór?


Powoli wracamy główną drogą przez Val Pramper, na wschód w stronę Forno. W rejonie małego sztucznego zbiornika wodnego jest jednak dość duża polana, która przypomina jaką to mamy porę roku.

By zrobić tą panoramę 〈powyżej〉 musiałem nieźle kluczyć wśród malutkich krokusów, bo szkoda było zadeptać ten wspaniały dopiero rozkwitający dywan.


Jeszcze tylko jedno zdjęcie 〈poniżej〉 małej dość ciekawej turni na skraju rozległego szczytu Spiz di Mezzodi i wchodzimy w gęsty las.

Czyżby to już miał być koniec naszych wiosennych krajobrazów na ten dzień?


Niestety, ale w Dolinie Pramper jest dość dużo leśnych dróg, a śladów szlaków na nich nie ma żadnych. Oczywiście idziemy cały czas na północny-wschód. Chyba przez przypadek jednak natrafiliśmy na turystyczny drogowskaz 〈obok〉.


Tak to idąc cały czas główną drogą doszliśmy do Forno, ale zanim doszliśmy do pierwszych zabudowań już wiedzieliśmy, że to nie był koniec pięknych krajobrazów na ten dzień.

A przed nami jedno z bardziej niezwykłych miejsc w Dolomitach 〈powyżej〉. To miejsce mało znane, ukryte za drzewami i niskimi pagórkami.

 

Sasso di Bosconero


Na południe od Passo Cibiana znajduje się ciekawa grupa górska, której najwyższym szczytem jest Sasso di Bosconero 〈obok〉. Najlepszym miejscem na poznanie tych szczytów jest wierzchołek Monte Rite i znajdujące się tam Muzeum w chmurach. Z drogi prowadzącej na Monte Rite możemy zobaczyć jak nad całą południową granią górują wspaniałe i niedostępne turnie, które teraz mamy okazję zobaczyć z boku.


Najwyższą turnią tej małej grupy jest Sasso di Bosconero 〈2468m〉 〈obok〉.

Szczyt ten swoją nazwę zawdzięcza „Czarnemu Lasowi”, którego nazwa wywodzi się z występującej tutaj „Czarnej Jodły”.


Kolejnym niezwykłym szczytem jest Rocchetta 〈poniżej〉, której najwyższy wierzchołek Alta wznosi się na 〈2412m〉. W przewodnikach turystycznych można nawet spotkać sytuację, że cała ta grupa górska nazywana jest La Rocchetta.

Zaraz za Rochettą znajduje się o kilkanaście metrów wyższa, piękna wąska turnia o nazwie Sasso di Toanella 〈2430m〉.


Po lewej 〈północnej〉 stronie prezentowanej wyżej panoramy widać długi skalisty grzbiet, to Sfornioi, którego południowy wierzchołek widać na zdjęciu 〈poniżej〉.

Północny wierzchołek grzbietu Sfornioi góruje wprost nad Passo Cibiana.


W dolinie pod widocznymi szczytami 〈poniżej〉 znajduje się małe schronisko Rifugio Cra Bosconero.

Przy schronisku jest duży węzeł szlaków turystycznych, które tam prowadzą, a jeden z nich nr-490 prowadzi przez widoczną w grani przełączkę, na drugą 〈wschodnią〉 stronę grani.

Krótkim spacerem przez Forno di Zoldo 〈obok〉  kończymy ten wiosenny spacer w poszukiwaniu ciekawych krajobrazów. Kilka razy jeździłem tą drogą przez to małe miasteczko spiesząc się na północ w stronę Civetty i Pelmo i nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy by się tutaj zatrzymać, zatem tą krótką wycieczkę nadrobiliśmy te wszystkie zaległości.


podsumowanie


przejście trasy


To jedna z naszych wiosennych wycieczek, na którą ruszyliśmy w połowie kwietnia 2011r. Aktualny opis został przeredagowany i uzupełniony.

Nikogo oczywiście na namawiam na wycieczkę po trasie, jaką przeszliśmy w tym dniu zwłaszcza, że na zdjęciach jest kilka bardziej znanych miejsc, z których słyną Dolomity. Ale czasami warto poświęcić dzień i ruszyć w miejsce mało znane, w poszukiwaniu górskiej przygody i krajobrazów, których w żadnym innym miejscu nie zobaczymy.

czas przejścia


Łącznie przejście trasy zajęło nam - 5 godz 30 min, w tym:

   ◊   etap I:
      •   Forno di Zoldo 〈840m〉 >>  Val Pramper 〈około 1300m〉= 3 godz 50 min,

   ◊   etap II:
      •    Val Pramper 〈około 1300m〉 >>  Forno di Zoldo 〈m〉= 1 godz 40 min.

Podany wyżej czas zawiera przejście całej trasy, na której wyjątkowo się nie spieszyliśmy wraz z dwoma spacerami po miasteczku i podziwianiu wiosennych górskich krajobrazów, połączonych z „łapaniem” pierwszych promieni słońca.

inne warianty wycieczki:


   ◊   Na na naszą następną wycieczkę w południowym paśmie Dolomitów ruszyliśmy by zobaczyć Bosco Nero z drugiej, wschodniej strony 〈obok〉. Wyruszyliśmy z Ospitale di Cadore i szlakiem nr-483 doszliśmy prawie pod sam szczyt Sasso di Bosconero, i nic nie zobaczyliśmy za wyjątkiem wiosennych mgieł z rana a później chmur, które spłynęły z grani i zalały całą okolicę. Jedyną pozytywną stroną tej wycieczki było to, że odkryliśmy trzy górskie bardzo dobrze wyposażone i co najważniejsze otwarte dla turystów chatki. Były to Casery Valbona, Girolda oraz Pra de Bosco, wszystkie na pięknym krajobrazowym szlaku nr-488.

   ◊   Kilka lat później mieliśmy okazję być w malutkim schronisku Cra Bosconero. To jedna z naszych wielu nie opisanych wycieczek, na opracowanie których niestety nie mam czasu. Ale przy następnej aktualizacji działu Dolomity, postaram się zamieścić informacje o tym schronisku.

 

galeria z czarnego lasu


Na zakończenie tego opisu wycieczki w jeden z zakątków na południowym skraju Dolomitów prezentuję już ostatnie zdjęcie Sasso di Bosconero na tle wiosennych kwitnących drzew 〈poniżej〉 oraz ciekawą porównawczą galerię 〈obok〉.

Z niewielkim przybliżeniem mogę podać, że pierwsza seria zdjęć w galerii została zrobiona od północy, a druga od zachodu. Wydaje mi się, że nawet bez mapy można określić, który szczyt jest który na każdym tym zdjęciu.

 

opisana trasa jest:


  ◊   na mapie: Tabacco nr-06.

słowniczek


andata  - wjazd w jedną stronę,
attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
bellissimo  - przepiękny, cudny, prześliczny,
bivacco  - mały schron turystyczny w wysokich górach, biwak, obozowisko,
brioche  - słodka bułka, ciasto drożdżowe,
camoscio  - kozica,
campanile  - dzwonnica, wieża przy kościele,
cappuccino  - słodka kawa z mlekiem,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
cinque  - pięć, piątka,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
funivia  - górska kolejka linowa,
galleria  - tunel, nie tylko ten na drodze,
ghiacciaio  - lodowiec,
lago  - jezioro,
lungo  - długi, daleki,
marmotta  - świstak,
monte  - góra,
nevaio  - pole śnieżne,
nuvola  - chmura,
parco nazionale  - park narodowy, rezerwat,
passeggiata  - widokowa ścieżka, deptak, bulwar,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
pista  - szlak, trasa narciarska, tor,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
ritorno  - powrót, droga powrotna,
salita  - wjazd, podejście, droga pod górę,
sasso  - kamień, głaz,
scesa  - zjazd, zejście,
scoiattolo  - wiewiórka,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
siesta  - czas na odpoczynek w porze obiadu,
tabaccheria  - kiosk z art. tytoniowymi i gazetami, tam się kupuje mapy i widokówki,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
torre  - wieża, baszta,
valle  - dolina,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

© wdolomitach.pl
strona główna