Małe Dolomity wiosną
O tym, że trafiliśmy na szlaki turystyczne w Małych Dolomitach zdecydowała pogoda i przypadek. Pogoda, której od kilku dni w wysokich partiach gór brakowało oraz przypadek, że postanowiliśmy pojechać nad jezioro Garda drogą, którą nigdy jeszcze nie jeździliśmy, by tam poczekać na poprawę pogody.
 

W ten sposób trafiliśmy na niską i mało znaną przełęcz Pian delle Fugazze, gdzie w schronisku po obejrzeniu kilku widokówek ze zdjęciami stwierdziliśmy, że przejście takich szlaków, jak na zdjęciu 〈na samej górze〉 było by bardzo ciekawą przygodą.


wstęp


polecam w serwisie


Ponieważ udało się nam zawitać w Małe Dolomity ponownie i to jesienią, to na wstępie polecam 〈obok〉 małą galerię panoram. Galeria rzeczywiście jest mała, taka jakie są Piccole1 Dolomiti. Może następnym razem, kiedy przyjedziemy tutaj ponownie, to wtedy wraz z opisem kilku niezwykłości pojawią się nowe zdjęcia i panoramy.

przebieg trasy


Trasę wycieczki podzieliłem w opisie na dwa etapy:
   ◊   I - podejście z przełęczy do schroniska położonego w centralnej części masywu;
   ◊   II - powrót na przełęcz, ale inną wyjątkowo ciekawą drogą.

Trasę można przejść w odwrotnej kolejności, choć taki wariant jak w opisie, jest bardziej naturalny. Wchodzimy szlakami prowadzącymi przez strome doliny, a schodzimy naturalną drogą, jeszcze z czasów I Wojny Światowej. A o tym, iż to stara wojenna droga, świadczą liczne wykute w skałach tunele, przejścia i otwory strzelnicze.

uwagi


  ◊  Jeżeli, przy słowach określających lokalizację zdjęcia, czyli 〈poniżej ∗〉, 〈powyżej ∗〉, 〈obok ∗〉, jest symbol gwiazdki  〈∗〉  to oznacza, że po wskazaniu kursorem myszki, na zdjęciu pokażą się lub znikną, znaki objaśniające opis zdjęcia.

  ◊  W Dolomitach nie ma zgodności w nazywaniu górskich przełęczy. Stosowane są zamiennie dwa zwroty: passo1 oraz forcella1, choć słownikowo każde z nich ma swoje specyficzne znaczenie. W serwisie staram się jednak passo używać wyłącznie do nazw dużych górskich przełęczy, przez które prowadzą drogi. Natomiast przełęcze znajdujące się wysoko w górach, najczęściej w opisach nazywam przełączkami, choć nie na każdej mapie mają one nazwę forcella.

Passo Pian delle Fugazze


Passo Pian delle Fugazze 〈1162m〉 znajduje się na drodze nr-46, która łączy Schio po wschodniej stronie przełęczy z Rovereto na zachodzie. Z tego powodu wycieczkę w ten rejon szczególnie polecam wszystkim, którzy przyjechali nad Gardę a z powodu złej, czyli w tym przypadku bezwietrznej pogody, postanowią jeden dzień spędzić na ciekawych górskich szlakach.


Jadąc drogą nr-46 przełęcz Pian delle Fugazze łatwo jest przegapić, gdyż nie zauważymy tutaj wspaniałych charakterystycznych krajobrazów i pięknych panoram na okoliczne masywy, jakie roztaczają się ze znanych dolomitowych przełęczy.

O tym, że jesteśmy na przełęczy zorientujemy się tylko po dużych tablicach informacyjnych 〈powyżej〉, gdyż okoliczne pagórki i liczne drzewa zakrywają najciekawsze krajobrazy.

Ponieważ na przełęcz przyjechaliśmy od wschodu, to po drodze mieliśmy okazję masyw górski zobaczyć. Na jednym z zakrętów w zakolu drogi był dość duży parking, z którego roztaczała się ciekawa panorama Pasubio 〈obok〉. Niestety, tak jak całą okolicę wierzchołki szczytów zakrywały nisko zalegające chmury.


etap I

Passo Pian delle Fugazze 〈1162m〉 - Rifugio Rifugio Gen. A. Papa 〈1928m〉


W czasie naszej pierwszej wizyty na tej przełęcz z zaparkowaniem samochodu nie było problemu, bo były prawie puste dwa parkingi płatne oraz jeden bezpłatny. Ten drugi jesienią był niedostępny, bo został zastawiony płotem, za którym były maszyny budowlane.


Masyw Pasubio, czyli cel naszej pierwszej wycieczki z Małych Dolomitach znajduje się po północnej stronie przełęczy.

Wystarczył nam jeden rzut oka na tablicę informacyjną na przełęczy 〈po lewej〉, by się zorientować, że atrakcji jest tutaj dużo więcej, niż mamy czasu by to zobaczyć.


Postanawiamy dojść do Schroniska Achille Papa i mamy szczęście, gdyż pierwszy turystyczny drogowskaz akurat tam prowadzi 〈poniżej〉.

Ponieważ według mapy szlak nr-179 prowadzi większą część trasy po zachodniej stronie gór, postanawiamy nim wrócić z wycieczki. Dlatego szukamy dalej szlaku, który prowadzi od wschodu.


Znaleźliśmy małą drewnianą tabliczkę 〈poniżej〉, przymocowaną na betonowym obmurowaniu głównej drogi, po wschodniej stronie przełęczy.

Tabliczka jest, ale gdzie jest szlak turystyczny, przecież nie może prowadzić główną drogą, którą przyjechaliśmy od Schio.


Nieco zaniepokojeni, że przegapiliśmy szlak turystyczny, idziemy dalej. Po kilkunastu metrach zauważyliśmy szeroką ścieżkę odchodzącą w lewo od drogi.

Pierwszy jej odcinek prowadzi gęstym lasem do pobliskiej posiadłości, ale po kilku minutach kiedy ścieżka wychodzi na rozległe zbocze 〈powyżej〉 już wiemy, że jesteśmy w dobrym miejscu.

 

Świadomość, że idziemy w dobrym kierunku spowodowała, iż narzuciliśmy takie tempo, przy którym o mało nie przegapiłem pierwszych tego dnia ciekawych krajobrazów. Co prawda drogi nie należą do szczególnie ciekawych ale serpentyny 〈obok〉, na których rano miałem małą przyjemność mijać się z ogromnymi ciężarówkami, teraz fotografuje mi się dużo przyjemnej.

 

Przełęcz Pian delle Fugazze jest już daleko za nami, w zasadzie to już jej w ogóle nie widać, za to pojawił się w piękny krajobraz drugiej, południowej strony przełęczy 〈poniżej i obok〉.

To masyw Lessini i jego pierwszy samotny szczyt Monte Cornetto z kilkoma postrzępionymi ciekawymi graniami, najeżonymi pięknymi turniami, na ścianach których poprowadzono szereg dróg wspinaczkowych.


Dość szybko podeszliśmy pod główne spiętrzenie grani Pasubio 〈po lewej〉.

Bardzo silny i jak na wiosnę wyjątkowo zimny północny wiatr powoli rozgania chmury nad nami, więc coraz lepiej widać charakterystyczne skały Pasubio, bardzo gęsto poprzerastane zielonymi krzakami.


Jesteśmy w miejscu, w którym szlak nr-300, jakim idziemy z przełęczy łączy się ze szlakiem nr-311 〈po prawej〉.

Szlak nr-311 polecam uwadze wszystkich, którzy przyjadą tutaj na jedyną via ferratę1 Pasubio, gdyż stanowi on dogodną drogę powrotną do Ponte Verde, czyli miejsca z jakiego najlepiej wyruszyć na trasę.

 

Rozległa dolinka 〈po prawej〉, jaką szliśmy powoli się zwęża a przed nami wyrastają ściany skalnego wąwozu, z którego nie ma innego wyjścia jak stromym szlakiem po zboczu 〈po lewej〉.

 

Gdyby nie mapa, to kamieniste i pokryte olbrzymią ilością dużych głazów pustkowie 〈poniżej i obok〉, trudno by było nazwać doliną. Ale miejsce to swoją nazwę ma, to Val Canale.

Również dzięki mapie wiemy, w którą stronę iść, gdyż są tutaj dość długie odcinki, gdzie wyraźnie poprowadzonego szlaku raczej nie ma. A szczególnie wczesną wiosną, gdy miejscami zalega jeszcze śnieg nie widać ścieżki, którą chodzą turyści.


W jednym z bocznych stromych żlebów zauważyliśmy, że wiosna to jednak za wczesna pora na wycieczki w Pasubio 〈obok〉.

Pomimo, że jesteśmy prawie na samym południu Dolomitów, żlebami z topniejącym śniegiem spadają na dół dość duże i przez to wyjątkowo niebezpieczne głazy.


Gdzieś w połowie podejścia, w miejscu gdzie szlak stromymi zakosami szybko pnie się do góry robię zdjęcie doliny, którą przyszliśmy 〈poniżej〉.

Wszechobecne chmury nieprzepuszczające nawet drobnych promieni słońca i ciemne brunatne barwy powodują, że cała okolica nabiera wyjątkowo ponurego charakteru.

 

Jest jeszcze jeden powód, dla którego strome, mocno spękane i niedostępne skalne ściany okolicznych turni 〈poniżej i obok〉 budzą jeszcze większą grozę.

To wszechobecne wykute w ścianach czarne ponure otwory strzelnicze, smutna pozostałość po czasach I Wojny Światowej.


Jak widać na zdjęciu 〈poniżej〉, historia wykorzystała naturalną rzeźbę terenu całego masywu Pasubio, zamieniając go w teren działań wojennych.

Wszystkim, których interesują militaria polecam wybrać się do znajdującego się w pobliżu przełęczy Pian delle Fugazze muzeum, w którym zgromadzono pamiątki, jakie ocalały po czasach toczonych tu wojennych bitew.

 

Stromy szlak po zboczu już za nami, a przed nami krótkie proste dojście do schroniska. Ale zanim tam pójdziemy jeszcze jeden daleki krajobraz na południe, gdzie nad okolicą góruje kopuła szczytowa Monte Cornetto 〈obok〉


Jest już samo południe, ale dookoła jak widać 〈poniżej〉, nawet tutaj w Małych Dolomitach pogoda niczym się nie różni od tego, co jest w wysokich partiach gór.

Chodzić i poznawać szlaki turystyczne jeszcze można, ale o fotografowaniu pięknych dolomitowych krajobrazów raczej wypada zapomnieć.


To koniec pierwszego etapu i długiego, ale ciekawego podejścia dość oryginalnymi szlakami turystycznymi.


Rifugio Gen. Achille Papa


 

Rifugio Achille Papa


I tak to po niespełna trzech godzinach od wyruszenia z przełęczy jesteśmy przy schronisku, któremu nazwy udzielił nie kto inny, jak bohater wojny Generał Achille Papa 〈poniżej i obok〉.

A na tarasie, o tej porze jeszcze zamkniętego schroniska, mamy okazję się przekonać, że jednak nie jesteśmy jedynymi turystami na szlakach Pasubio.

 

Przy schronisku dowiedzieliśmy się, że z powodu dużej ilości śniegu, jaka jeszcze zalega otwarcie zapewne opóźni się co najmniej o tydzień. Rejon schroniska to węzeł turystyczny większości szlaków, które są w masywie Pasubio. Z widocznych tutaj nazw i numerów 〈obok〉, szczególną uwagę zwrócę tylko na jeden. To ostatnia tabliczka z numerem 366. Prowadząca tym szlakiem Strada delle Galerie jest krótko opisana na stronie o Pasubio.


Przy samym schronisku zaczyna się szeroki taras, który prowadzi na umocnione i zabezpieczone zbocze 〈poniżej〉.

Jakież było nasze zdziwienie i pewnie miny też, kiedy zauważyliśmy, że z małego otworu w ogromnych zwałach zalegającego śniegu zaczęła wychodzić para turystów.


Postanowiliśmy to miejsce, czym prędzej sprawdzić i jak się okazało, było to wejście do pierwszego z 52 tuneli tej niezwykłej wykutej przez żołnierzy górskiej drogi 〈obok〉.

Jak się szybko przekonaliśmy nie śnieg stanowi tutaj największe utrudnienie, tylko wyjątkowo dużo wody, która się w środku zgromadziła i miejscami uniemożliwia po prostu przejście.

Ponieważ i tak nie planowaliśmy przejścia tej trasy, co było by wyjątkowo kłopotliwe, gdyż auto zostawiliśmy na Passo Pian delle Fufazze, opuszczamy tunele i ruszamy w stronę „Bramy Pasubio”.


Porte d. Pasubio


 

Porte d. Pasubio, czyli Brama Pasubio, to po prostu jedyne miejsce, w którym można przejść przez masyw z południa na północ. Są w okolicy co prawda jeszcze inne miejsca, dostępne górskimi żlebami, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę, że we wszystkich okolicznych turniach wykuto otwory strzelnicze, to nie było innej możliwości przejścia przez Pasubio, po za tą „Bramą”.

Na panoramie 〈obok〉 widok na „Bramę Pasubio” od północy. Kierunek dojścia do znajdującego się kilkanaście metrów w prawo schroniska Achille Papa wskazuje strzałka. A widoczne na panoramie szczyty, to druga północna strona tej 〈tutaj〉 zamglonej porannej grani.


Na zdjęciu 〈poniżej〉 pierwsza bliższa schroniska część grani i Cimon d. Soglio Rosso.

Prowadzi tutaj nie tylko Droga 52 Tuneli, lecz również jedyna ferrata Pasubio, którą jest Sentiero Cinque Cime. W przeciwieństwie do drogi przez tunele, ferrata biegnie samą granią.


Natomiast dalej 〈poniżej〉, czyli na samym południowym-wschodzie masywu znajduje się drugi ciekawy szczyt, jakim jest M. Forni Alti, przez który analogicznie, prowadzą droga przez tunele i ferrata granią.

Pod granią prowadzi wygodna i szeroka droga, to szlak nr-370 nazwany Strada d. Scarubbi.


W rejonie zaśnieżonej „Bramy Pasubio” są jeszcze inne szlaki turystyczne 〈obok〉, którymi można dojść do najdalszych zakątków Pasubio, gdyż trasa tej wycieczki to tylko krótki rekonesans małego południowego skraju.

Natomiast zdobywców szczytów, w pierwszej kolejności powinien zainteresować szlak nr-105, którym można wejść na Cima Palon.


etap II

Rifugio Rifugio Gen. A. Papa 〈1928m〉 - Passo Pian delle Fugazze 〈1162m〉


Opuszczamy rejon schroniska i ruszamy w drogę powrotną 〈poniżej〉. Tym razem jednak nie schodzimy na dno doliny, tylko wybieramy szeroką drogę dojazdową, którą prowadzi szlak nr-399.

Ma ona bardzo dumną nazwę, Strada degli Eroi, czemu nie powinniśmy się dziwić szczególnie, kiedy zobaczymy wykute na tej drodze tunele.

 

Droga z przełęczy Pian delle Fugazze do Schroniska Gen. Achille Papa często jest łączona w jedną wycieczkę w Drogą 52 Tuneli. Jedyny problem to powrót na przełęcz, jeżeli tam zostawiliśmy samochód. Chyba, że zaplanujemy nocleg w schronisku i w czasie takiej dłuższej wycieczki postanowimy jeden dzień poświęcić na zdobycie kilku okolicznych pięknych szczytów.

Na dwóch panoramach 〈obok i powyżej〉 widać grzbiet masywu Pasubio, jaki od schroniska biegnie w stronę Passo Pian delle Fugazze. Na panoramie 〈poniżej〉 strzałką zaznaczona jest lokalizacja jednego z najdłuższych tuneli w Pasubio, jakim jest Galeria d’Havet. Tunelem tym przechodzi się na drugą stronę grzbietu, skąd piękną widokową drogą trafimy wprost na przełęcz.


Schronisko 〈gwiazdka〉 już daleko za nami 〈poniżej〉. A przed nami wyjątkowo ciekawy odcinek szlaku nr-399.

Szlak prowadzi zboczem bardzo stromego jaru. By w tym terenie poprowadzić drogę, którą może nawet przejechać samochód, w skałach wykuto kilka tuneli.


O tym jak po tylu latach od I Wojny Światowej skały mocno spękały świadczą bardzo duże, czasami ponad metrowej wielkości skały leżące na drodze.

Jeżeli każdej wiosny, tego gruzu jest tutaj tyle, to zastanawiające jest to, kiedy natura powie dość i to wszystko runie. Miejmy nadzieję, że jednak nie nastąpi to tak szybko.

 

W miejscach, gdzie zaczynają się tunele zalega jeszcze ponad metrowa warstwa śniegu wraz z dużą ilością skalnego gruzu 〈obok〉.

Dodam tylko, że ani śnieg, ani tym bardziej gruz i wielkie głazy nie były przeszkodą dla grupy pasjonatów, którzy w tym dniu przyjechali rowerami górskimi tą drogą do samego schroniska.

Zwłaszcza, że po drodze było jedno miejsce, którego przejście było wyjątkowo niebezpieczne. Nie wiem jak oni to przejechali rowerami? Ale dokonali tego!


Widać, że tunele były wykute by umożliwić dojazd wojsku, które tutaj miało swoje górskie posterunki i ukryte w skałach bunkry.

Obok tuneli są wąskie ścieżki 〈powyżej〉, którymi również można przejść całe zbocze skalnego grzbietu.


A w dole mamy okazję, tym razem z góry zobaczyć szlak nr-300, którym szliśmy z przełęczy do schroniska.

Strzałki wskazują ostatni odcinek szlaku, który stromymi zakosami po stromym zboczu pod skałami pokonuje ostatnie metry podejścia.


Jak widać 〈poniżej〉, to śnieg zalega nie tylko na drodze, lecz również w tunelach.

Teraz już wiadomo, dlaczego schronisko jest jeszcze zamknięte. Dopóki nie da się do niego dojechać nie zostanie otwarte. Nie ma tutaj wzorem wielu innych dolomitowych schronisk liny i wyciągarki do transportu towarów.


Kulminacyjny odcinek drogi znajduje się w największym zagłębieniu skalnej grani, otoczonej stromymi ścianami 〈poniżej〉. Było tam miejsce wyjątkowo niebezpieczne 〈błyskawica〉. W zakolu droga prowadzi tunelem 〈strzałka〉, którego wyjście zabezpieczono daszkiem chroniącym przed spadającymi z góry głazami.

Cały ten odcinek drogi był zasypany śniegiem i tworzył twarde prawie lodowate strome zbocze, opadające pod bardzo wielkim kątem wprost w dół, tak jak widoczny wielki płat śniegu. Miejsce to przeszliśmy bardzo powoli po śladach, jakie wydeptały nieliczne grupy wiosennych turystów, wykorzystując kijki trekkingowe, mocno wbijane w twarde i śliskie podłoże.

 

Zaśnieżony odcinek stromej i niebezpiecznej drogi już za nami. Jak widać na zdjęciu 〈po lewej〉 miejscami wzmocniono drogę betonowymi barierkami i pewnie gdyby nie one, spadające głazy dokonały by dość dużego spustoszenia.

A po drugiej stronie wąwozu 〈po prawej〉, już od dawna nie widać schroniska, za to widać dość duży odcinek szlaku w dolinie.


Mijamy jeszcze jeden z licznych w tym dniu drogowskazów 〈obok〉.

Uwagę zwracam na szlak nr-398, który prowadzi na Cima Palon, najwyższy szczyt Pasubio.

O ile jednak szlak nr-105 był dość łatwą ścieżką, ten jest wyjątkowo trudnym technicznie.

 

I tak to doszliśmy do Galerii d’Havet, czyli najdłuższego w tym dniu tunelu na trasie naszej wycieczki. Zanim do niej weszliśmy jeszcze tylko jedno, ostatnie zdjęcie Doliny Canale i szlaku nr-300 〈obok〉, którym szliśmy rano.


Przed wejściem do tunelu trochę poszperałem po okolicy, by znaleźć dobre miejsce z widokiem na dalekie południe 〈poniżej〉. To główny grzbiet Lessini, z najwyższym szczytem Cima Carega 〈2259m〉.

Przyjechaliśmy tutaj ponownie pięknego jesiennego dnia i wyruszyliśmy z Passo Pian delle Fugazze na południe. A wycieczka Małe Dolomity jesienią, przybliża widoczne na panoramie równie ciekawe góry.


Jak to się stało, że z Galerii d’Havet nie mam żadnego zdjęcia, nie wiem. To chyba przez fantastycznego małego, wesołego i rozszczekanego pieska, który biegał po tunelu z jednej strony na drugą. A ponieważ wydawało się nam, że jest tutaj sam, próbowaliśmy go namówić by poszedł z nami.

Co oczywiście z chęcią zrobił, tylko jak się okazało prawie kilometr dalej, stał tam samochód właściciela Schroniska Gen. Achille Papa, który znudzony oczekiwaniem na wiosnę, sam wziął się za łopatę i postanowił przyspieszyć topnienie śniegu tarasującego dojazd do schroniska.

Mając przed oczami ogromne ilości śniegu, jakie były na naszej drodze stwierdziliśmy, że bez szybkiej ciepłej i słonecznej wiosny, dość długo mu zejdzie by odśnieżyć to wszystko, co zalega na drodze do schroniska.

 

Wesoły piesek został już na górze, a my zaczynamy zejście ładną i co najważniejsze słoneczną doliną na przełęcz 〈obok〉. Czy to specyfika zachodniego skraju Pasubio, czy wpływ nie tak dalekiego jeziora Garda, ale po tej stronie gór, nie ma już śniegu, nie ma również lodowatego wiatru jaki towarzyszył nam dziś od samego rana.


Schodzimy szlakiem nr-399, który co jakiś czas oznakowany jest jako nr-179. Jak zauważyłem na mapie, to nie jest ona całkowicie zgodna z tym, co widać w terenie.

Nad głową mamy trochę słońca, którego nie widzieliśmy od ładnych kilku dni. A przed sobą krajobrazy, w których powoli zaczyna dominować wiosenna zieleń 〈powyżej〉.

 

A daleko na północy widać przez chmury najwyższy szczyt masywu Pasubio, jakim jest Cima Palon 〈2232m〉 〈obok〉.

Od widocznej południowo-zachodniej strony prowadzi trudna perć i szlak nr-398, której również nie zaznaczono dokładnie na mapie.


Dość szybko Pasubio zostało za nami, teraz cały czas nam towarzyszy widok Monte Corneto na południu 〈poniżej〉, zaraz po drugiej stronie przełęczy.

Na szlaku jest kilka skrótów, ale rezygnujemy z nich i cały czas idziemy główną drogą, na której dość często są wyjątkowo ciekawe punkty krajobrazowe. Na jednym z nich robię tą panoramę 〈poniżej〉.

I tak to wróciliśmy na przełęcz Pian delle Fugazze, skąpaną w pięknym słońcu. A skoro słońce grzeje wyjątkowo przyjemnie, to robimy tutaj dłuższą przerwę, w czasie której mogę zrobić klika panoram.

 

Na pierwszej 〈obok〉 jest południowy skraj masywu Pasubio. Rano na wycieczkę ruszyliśmy szlakami, które obchodziły grzbiet po wschodniej 〈prawej〉 stronie. Zeszliśmy natomiast po zachodniej 〈lewej〉 stronie grzbietu. Samo przejście ze wschodu, na zachód prowadzi właśnie największym tunelem, czyli Galerią d’Havet.

 

Ostatnia panorama z drogi powrotnej to ten sam widok 〈obok〉, jaki towarzyszył nam z samego rana. Tym razem jednak już i nad Pasubio świeci trochę słońce. Dodam tylko, że Val Canale, którą szliśmy do Schroniska Gen. Achille Papa to wąska wcinająca się w góry dolina po lewej stronie panoramy.

 

podsumowanie


przejście trasy


Na wycieczkę szlakami w Małych Dolomitach wyruszyliśmy w czasie majowego długiego weekendu w 2011r. Nie namawiam nikogo by Pasubio wybierał na swoją pierwszą wycieczkę w Dolomity. To raczej propozycja na wycieczkę, przy okazji pobytu w tym rejonie Italii w bezpośredniej okolicy jeziora Garda. Szczególnie w czasie niepogody lub pory roku nie sprzyjającej na wycieczki w rejonie Marmolady, Selli lub Tofany, czyli miejsc które chcemy zobaczyć w pierwszej kolejności, bo Pasubio to dobre miejsce na jedno-dwu dniowe wypady.

czas przejścia


Łącznie przejście trasy zajęło nam - 6 godz 45 min, w tym:

   ◊   etap I:
      •   Passo Pian delle Fugazze 〈1168m〉 >>  Rifugio Gen. a. Papa 〈1928m〉= 3 godz 15 min,

   ◊   etap II:
      •   Rifugio Gen. A. Papa 〈1928m〉 >>  Passo Pian delle Fugazze 〈1168m〉= 2 godz 15 min

Do czasu dwóch etapów na szlakach, trzeba doliczyć około 1 godz 15 min na rekonesans w rejonie Porta del Pasubio Oczywiście podane czasy podejścia i powrotu można bez problemu skrócić o co najmniej pół godziny każdy, gdyż naszą wycieczkę traktowaliśmy wyjątkowo wiosennie i rekonesansowo.

opisana trasa jest:


  ◊   w numerze 47 czasopisma: Meridiani Montagne.

 

słowniczek


andata  - wjazd w jedną stronę,
attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
bellissimo  - przepiękny, cudny, prześliczny,
bivacco  - mały schron turystyczny w wysokich górach, biwak, obozowisko,
brioche  - słodka bułka, ciasto drożdżowe,
camoscio  - kozica,
campanile  - dzwonnica, wieża przy kościele,
cappuccino  - słodka kawa z mlekiem,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
cinque  - pięć, piątka,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
funivia  - górska kolejka linowa,
galleria  - tunel, nie tylko ten na drodze,
ghiacciaio  - lodowiec,
lago  - jezioro,
lungo  - długi, daleki,
marmotta  - świstak,
monte  - góra,
nevaio  - pole śnieżne,
nuvola  - chmura,
parco nazionale  - park narodowy, rezerwat,
passeggiata  - widokowa ścieżka, deptak, bulwar,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
piccolo  - mały, malutki,
pista  - szlak, trasa narciarska, tor,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
ritorno  - powrót, droga powrotna,
salita  - wjazd, podejście, droga pod górę,
sasso  - kamień, głaz,
scesa  - zjazd, zejście,
scoiattolo  - wiewiórka,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
siesta  - czas na odpoczynek w porze obiadu,
tabaccheria  - kiosk z art. tytoniowymi i gazetami, tam się kupuje mapy i widokówki,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
torre  - wieża, baszta,
valle  - dolina,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

© wdolomitach.pl
strona główna