niezwykłe Sesto
Na północnym-wschodzie Dolomitów jest region, w którym prawie w co drugiej nazwie powtarza się słowo sesto. Mamy więc tutaj urocze miasteczko, piękne szczyty, górskie strumienie, schroniska, pensjonaty oraz niezliczone bary i restauracje z dumnym słowem Sesto w nazwie.
 

Dolomity Sesto, to jeden z regionów w Dolomitach szczycących się swoją tradycją. Ponieważ serwis kieruję w pierwszej kolejności do turystów, którym sam jestem, o specyfice regionalnej mało piszę. Układ geograficzny, jaki przyjąłem w dziale Dolomity, to podział na masywy, przełęcze i szczyty.

Sesto nie jest typowym masywem i nie ma go w wykazie. Jest masyw Popera, który znajduje się za szczytami, jakie są na pierwszych zdjęciach tej strony. Może kiedyś, jak czas na to pozwoli to przedstawię w dziale Vademecum specyfikę regionów, jakimi są oprócz Sesto, jeszcze Alta Badia, Agordino, Alpe di Siusi oraz wiele innych.


wstęp


Dolomity Sesto


Sesto to nazwa największego z górskich miasteczek, jakie są na trasie prowadzącej z San Candido na  Passo Montecroce. Możliwości dojazdu są tutaj dwie, pierwsza właśnie od strony Przełęczy Montecroce, co może być dogodne dla wszystkich, którzy mają w planach poznać ten daleki zakątek gór. Pomocny w tym może być bardzo ładny kemping, jaki jest zaraz pod przełęczą. Jednak większość turystów przyjeżdża tutaj od północnego-zachodu, przez San Candido i Sesto.

Jak zauważyłem w prowadzonej już od kilku lat korespondencji, mało kto z naszych turystów wyjeżdża w ten rejon Dolomitów. Dlatego radzę poświęcić, choć jeden dzień na wycieczkę nawet, jeżeli jesteśmy w dość odległej Cortinie lub pobliskim i mniej popularnym Auronzo.


Przyznam, że dotychczas raczej omijałem ten najdalej położony rejon gór. O prawdziwych jego urokach przekonałem się dopiero, kiedy schodziliśmy ze szczytu Croda Rossa di Sesto. Po wejściu via ferratą1 Zandonella od południa, zeszliśmy wtedy na północną stronę. A do zmiany planów zmusiło nas załamanie pogody, które tradycyjnie przyszło nad Dolomity o jeden dzień za szybko.

Pozytywną zaletą lodowatej mżawki i mgły na trasie ferraty Zandonella, było poznanie wspaniałych krajobrazów po północnej stronie. I tak to, następnego lata udało mi się zawitać do Sesto ponownie, tym razem już od północnej strony i poznać oraz sfotografować te niezwykłe szlaki.


Nie tylko w tym opisie, ale w rzeczywistości spotkamy tutaj wiele uogólnień w nazewnictwie i przyjętych podziałach. Dla przykładu na tablicach turystycznych, jakie znajdują się nieco na zachód i południe od rejonu tego rekonesansu, spotkamy napis Dolomiti Auronzo, choć w zasadzie to nie ma takiego obszaru geograficznego. To coś na wzór, zawładnięcia tych pięknych szczytów przez włodarzy Auronzo, ale pewnie stanowi to wprost idealny pretekst do pobierania słonych opłat za parkowanie w rejonie Misuriny i Tre Cime di Lavaredo.

uwagi


  ◊  Jeżeli, przy słowach określających lokalizację zdjęcia, czyli 〈poniżej ∗〉, 〈powyżej ∗〉, 〈obok ∗〉, jest symbol gwiazdki  〈∗〉  to oznacza, że po wskazaniu kursorem myszki, na zdjęciu pokażą się znaki objaśniające opis zdjęcia.

  ◊  W Dolomitach nie ma zgodności w nazywaniu górskich przełęczy. Stosowane są zamiennie dwa zwroty: passo1 oraz forcella1, choć słownikowo każde z nich ma swoje specyficzne znaczenie. W serwisie staram się jednak passo używać wyłącznie do nazw dużych górskich przełęczy, przez które prowadzą drogi. Natomiast przełęcze znajdujące się wysoko w górach, najczęściej w opisach nazywam przełączkami, choć nie na każdej mapie mają one nazwę forcella.

  ◊  Sesto nie jest wyjątkiem i wszędzie, czy to na drogach publicznych czy w terenie na szlakach i mapach zauważymy podwójne językowy nazwy. Tak jest, nie tylko w północnym regionie Dolomitów, który podlega pod Region Bolzano, ale i w wielu innych miejscach. A są i takie, w których spotkamy potrójne nazwy, czyli oprócz włoskiej i niemieckiej będzie jeszcze jedna w lokalnym dialekcie, którym często może być ladyński, jak nad tym pięknym jeziorem 〈tutaj〉. Dlatego żeby zachować jednolitość, staram się zawsze podawać w serwisie wszelkie nazwy, w wersji włoskojęzycznej.

przebieg trasy


Trasę wycieczki podzieliłem w opisie na cztery etapy:
   ◊   I - dojście pod słynne Trzy Szczyty z Lavaredo, ale tym razem wyjątkowo od północnego-wschodu;
   ◊   II - długi słoneczny fotograficzny relaks pod szczytami;
   ◊   III - przejście do schroniska we wschodnim rejonie gór;
   ◊   IV - powrót na parking.

Trasę zaplanowałem w czterech etapach, co pozwala na różne modyfikacje, np. powrót tą samą drogą lub krótki szybki wypad na szczyt Torre di Toblin.

szczyty Sesto z drogi o poranku


Pierwsze zdjęcia tego dnia 〈obok〉, zaczynam robić już przed ósmą rano w malutkim górskim kurorcie, jakim jest Moso. W zasadzie jest to dziś część dużego Sesto. Przed Bagni di Moso droga prowadzi przez szerokie rozłożyste łąki, więc jest okazja pochodzić z aparatem i zrobić kilka zdjęć szczytom, bez dachów okolicznych górskich chatek.

Zanim opiszę widoczne na zdjęciu 〈poniżej ∗〉 wspaniałe szczyty, zdradzę od razu, że pierwszy od lewej nie przypadkowo zaznaczyłem zieloną gwiazdką.

Przecież zielone światło to kolor symbol, że można już iść, co po prostu oznacza, iż jest to szczyt dostępny dla turystów.


Legenda:
  ◊  gwiazdki:
     •  zielona: Croda Rossa di Sesto 〈2965m〉,
     •  pomarańczowa: Cima Undici 〈3092m〉,
     •  czerwona: Croda dei Toni 〈3094m〉.


etap I

Val Fiscalina 〈1454m〉 - Rifugio Tre Cime A. Locatelli 〈2405m〉


Val Fiscalina to dolina, która od miasteczka Moso wcina się w północno-wschodni skraj Dolomitów. Dolina podchodzi pod szczyt symbol Sesto, którym jest Croda dei Toni. Po wschodniej 〈lewej〉 stronie doliny znajduje się Cima Undici, najwyższy szczyt w całym masywie grupy górskiej Popera.

Zachodnią odnogą Doliny Fiscalina, jest Val Sassovecchio, która prowadzi do miejsca jeszcze bardziej znanego, jakim są Trzy Turnie z Lavaredo. To trasa pierwszego, najdłuższego etapu rekonesansu.


Pierwszym dogodnym miejscem do zaparkowania samochodu, jest bezpłatny parking przy kolejce linowej w Bagni di Moso 〈poniżej〉. Polecam go wszystkim, którzy za cel obierają sobie, nie szlaki turystyczne w Sesto, tylko średnio trudną ferratę na Crodę Rossę di Sesto.

Kolejka ta prowadzi do Rifugia Rudi 〈1914m〉, z którego możemy wyruszyć ferratą przez ciekawy kocioł Castelliere na szczyt. Trasa ferraty na Crodę Rossę di Sesto, jest opisana tylko w zejściu, ale mam w planach przejść ją ponownie i opisać ten wariant od północy, bo jest jednym z ciekawszych wejść ferratami poprowadzonymi na piękne szczyty w Dolomitach.


Kto jednak rusza na szlaki, powinien podjechać dużo dalej w głąb Doliny Fiscalina, aż na parking 〈poniżej〉 przy Fischeinboden Hütte 〈1454m〉. To co prawda parking płatny, ale nie jest drogi i pozwala zaoszczędzić całą godzinę podejścia szlakiem nr-102.

Raczej, nie radzę parkować w tym rejonie na drodze dojazdowej, bo biorąc pod uwagę miejscowe rygory, tablice z zakazem i ilość kontroli, szkoda marnować czas na blokadę i oczywisty mandat.


Pora ruszać na szlak, a że to moja pierwsza wycieczka, tego już powoli kończącego się lata to ruszam szybko, prawie za szybko, bo bym zapomniał o robieniu zdjęć do serwisu 〈poniżej〉.

Ponieważ, cały pierwszy etap prowadzi szlakiem nr-102, mapy nie muszę wyjmować z kieszeni plecaka, a jeżeli już to tylko po to, by odnaleźć nazwy szczytów, które będę mijał i fotografował.


uwaga:

Zarówno na tej planszy, jak i na kilku innych miałem okazję zobaczyć ostrzeżenie przed przypadkami wścieklizny, proszę nie omijać ich z daleka, tylko sprawdzać co na nich jest, bo warto o tym wiedzieć.


Pierwszy odcinek szlaku, zaraz za parkingiem prowadzi dość ruchliwą drogą, przy której jest kilka stylowych pensjonatów 〈poniżej〉 i stadnina koni, ... co w letni dzień można już wyczuć z daleka.

Na szczęście krajobraz umilają nam stylowe tyrolskie domki i Croda dei Toni z jej wspaniałymi turniami, które od północy wyglądają najciekawiej.

 

Croda dei Toni znika z naszego krajobrazu 〈obok〉, ale proszę się tym nie martwić, w tym dniu jeszcze zobaczymy ją nie raz. Podpowiem tylko, że na końcu opisu jest mała galeria zdjęć wybranych z tej wycieczki, prezentujących piękno i niezwykłość tego szczytu.


Szlak turystyczny dość szybko z głównej drogi wyprowadza mnie na boczną ścieżkę 〈poniżej〉, którą wybieram do marszu. W czasie powrotu wracać będę dla odmiany główną drogą, która prowadzi w pobliżu szerokiego strumienia, o tej porze roku prawie całkowicie suchego.

Patrząc na zdjęcia, jakie są na tej stronie aż trudno uwierzyć że wszystkie powstały jednego dnia, tak zmienna była pogoda. Nie wiem czy to specyfika tego rejonu gór czy fakt, że następnego dnia nad całe Dolomity przyszedł front pogodowy i przyniósł pierwsze opady śniegu ... pod koniec lata.


Ścieżka, którą wybrałem jak się szybko przekonałem jest idealnym miejscem do robienia zdjęć do domowego albumu.

Takich pamiątkowych miejsc z symbolami Sesto i tablicami, jak widoczna na zdjęciu 〈obok〉 jest tutaj kilka.


Po około 20 minutach od parkingu, doszedłem do pierwszego charakterystycznego miejsca na trasie wycieczki 〈poniżej〉, to Rifugio al Fondo Valle 〈1548m〉.

Jak się przekonałem w tym dniu, tak pusto to jest tutaj tylko rano, kiedy wszyscy turyści spieszą się na szlaki. Za to po południu, jest trudno znaleźć tutaj wolne miejsce. A gwar i głośną muzykę, to pewnie słychać aż pod Piccolą Crodą dei Toni, czyli niższym wierzchołkiem szczytu, który akurat jest widoczny za przesłaniającym go na pierwszym planie wzgórzem.


Schronisko Fondo Valle, jest również ważnym punktem turystycznym, gdyż w jego rejonie odchodzi szlak nr-122 〈poniżej〉, który jest krótkim łącznikiem ze szlakiem nr-124. A szlak nr-124 jest kolejnym łącznikiem ze szlakiem nr-101.

Szlak nr-101 nie jest już zwykłym szlakiem turystycznym, tylko bardzo trudną ścieżką alpinistyczną, czyli ferratą. Łączy ona dwa schroniska po przeciwnych stronach masywu Popera, jakimi są Rifugio A. Berti na wschodzie i Rifugio Comici na zachodzie. Przejście tej trasy to fragment jednej z najładniejszych i co najmniej dwudniowych wypraw, znanej pod nazwą Giro del Popera.


Jak widać na następnym zdjęciu 〈obok〉 szlakiem nr-102, którym idę do Schroniska Tre Cime mam jeszcze ponad dwie godziny, więc ruszam dość szybko dalej. Według tych drogowskazów cały pierwszy etap powinien mi zająć trzy godziny.

 

Alta Via Dolomiti No5 - Di Tiziano


Jak widać na drogowskazie 〈powyżej〉, szlakiem turystycznym prowadzi jedna ze znanych „dolomitowych wysokich dróg”. Jest to droga z numerem pięć, która zaczyna się w Sesto i prowadzi do Pieve di Cadore, rodzinnego miasta Tycjana.

Alta via no5 nie jest tak znana jak pierwsze trzy, nie jest również tak długa i niezwykła jak 180km Alta via no6 dei Silenzi, której nazwa idealnie pasuje do górskiej ciszy i pustki szlaków turystycznych prowadzących w miejscach wyjątkowo rzadko odwiedzanych przez turystów.

Długość Alta via no5 to tylko 90km, a całą trasę można przejść w czasie 38 godzin, na co potrzeba góra kilka dni. Prowadzi ona między innymi przez rejon Popera, Marmarole i Antelao.

Kolejna tablica, przy której zatrzymuję się tylko na chwilę by zrobić zdjęcie do serwisu 〈poniżej〉, to taka ściągawka dla kogoś kto nie lubi mapy, a chce koniecznie zobaczyć dokąd idzie.

Zaraz za tablicą odchodzi kolejny szlak turystyczny. To szlak nr-103, którym będę wracał z wycieczki w ostatnim etapie.


Górną część Doliny Fiscalina 〈poniżej ∗〉, która prowadzi pod Crodę dei Toni zalały niskie chmury i chwilami pojawiają się drobne krople deszczu.

Hałas na prawym zboczu wysokiej skarpy powoduje, że w teleobiektywie dostrzegam tam grupę turystów 〈strzałka〉.


Na zdjęciu 〈obok ∗〉 przedstawiłem 〈strzałki〉 stromą ścieżkę, którą szlak nr-103 wznosi się na zboczu szczytu Cima Una.

Schodząc tym szlakiem na dół w drodze powrotnej, zauważyłem że jest on w miarę dobrze utrzymany, choć w kilku miejscach przydały by się nowe oznakowania, bo ma się wątpliwości czy idzie się dobrze.


Szlak nr-102 również zaczyna prowadzić coraz bardziej stromo do góry. Ścieżka kluczy wśród drzew, a następnie prowadzi przez kosówkę. Patrząc na coraz większą ilość kropli deszczu na moim aparacie, chowam go na dłuższą chwilę do torby.

Na szczęście, kiedy pojawiły się na horyzoncie pierwsze ciekawe krajobrazy 〈powyżej〉, wiatr przewiał chmury i miejscami wyszło niebo.

 

Szczytu widocznego na zdjęciach 〈obok i poniżej ∗〉, do którego mam jeszcze nieco ponad 1km, w pierwszej chwili nie poznałem. Kiedy byłem u jego podstawy ostatnim razem, pogoda była taka, że widzieliśmy więcej chmur niż skał. Podeszliśmy również wtedy z drugiej strony. Ale chwila zastanowienia i po przebiegu długiej grani już wiedziałem, że tam musi być Monte Paterno.

Na zdjęciach wschodnia strona północnego filaru, którą prowadzi jedna z bardziej znany ferrat, jaką jest Sentiero De Luca Innerkofler 〈strzałki〉. Jest trochę za wcześnie, by na szczycie kogoś zobaczyć, ale jeszcze godzina, góra dwie i będzie tam głośno i tłoczno.


Szlak wznosi się cały czas stromo do góry, a ponieważ biegnie dość dużymi zakosami, w pewnej chwili widzę całą długą grań 〈poniżej ∗〉, na końcu której jest Monte Paterno 〈na prawym skraju〉. Pod widoczną granią prowadzi trasa trzeciego etapu wycieczki 〈strzałki〉. Na lewym skraju 〈błyskawica〉 znajduje się Forcella Pian di Cengia, opisana dalej.


Val Sassovecchio, to odnoga Doliny Fiscalina, która prowadzi pod Tre Cime. Doprowadza ona do stromego spiętrzenia, za którym znajduje się płaska dolinka wciśnięta pomiędzy okoliczne szczyt. Jest tu kilka małych jeziorek, które występują dość rzadko w Dolomitach.

Na zdjęciu 〈powyżej〉 widać ostatnie metry podejścia szlakiem nr-102. Po wysokości szczytów 〈po lewej〉, mogę oszacować że jestem już na wysokości około 2000m, czyli od parkingu pokonałem ponad 550m podejścia.

 

Doszedłem na skraj wysoko położonej dolinki, akurat w chwili kiedy na niebie wiatr zaczął rozwiewać większość chmur.

Teraz, na wyższej wysokości widać nie tylko szczyty, które były przy szlaku lecz otworzyły się wspaniałe okoliczne krajobrazy.

Pierwszym, który ciekawie się prezentuje, to południowa strona bardzo znanej grupy górskiej, jaką tworzy szczyt Punta d. Tre Scarperi 〈obok〉.


Kolejnym szczytem 〈poniżej ∗〉, na który warto zwrócić szczególną uwagę, jest bardzo mała niepozorna turnia 〈gwiazdka〉 na zachodzie, czyli tam dokąd prowadzi szlak turystyczny.

To Torre di Toblin 〈2617m〉, czyli skalna wieża znana z czasów I Wojny Światowej, dziś miejsce z dwoma ferratami, które jeszcze nie raz będzie opisane i sfotografowane w czasie wycieczki.

 

Wcześniej nie było potrzeby by robić zdjęcia do tyłu, ale teraz po wejściu tak wysoko, jest dobra okazja 〈obok i poniżej〉.

Dolina Sassovecchio została nisko w cieniu wysokich skał, a wśród wspaniałych turni pojawił się jeden, wyraźnie górujący nad wszystkimi. To bohater mojej wycieczki, przedstawiony już na pierwszych zdjęciach, czyli Croda dei Toni 〈daleko w głębi po prawej〉. Zobaczymy ją jeszcze dziś nie raz.


A na południu, szkoda że w cieniu, widać ciekawą długą grań 〈poniżej〉, pod którą na bardzo duże i oświetlone słońcem piargi, rzucają ostre cienie strome turnie długiej grani Monte Paterno.


Jeszcze tylko kilka minut marszu i już mogę zrobić pierwsze tego dnia zdjęcie krajobrazu ze słynną „Trójką z Lavaredo” 〈poniżej〉.

Rozległa płaska przełączka, na której znajduje się schronisko to Forcella di Toblin, zakończenie I etapu wycieczki.


Jestem w połowie dużej płaskiej, wysoko położonej doliny, którą na mapie nazwano Alpe dei Piani. Szkoda, że ta nazwa w niczym nie odzwierciedla specyfiki tego miejsca, w którym na początku lata, można doliczyć się kilku małych jezior. To również dobre miejsce do zrobienia małej panoramy krajobrazu na wschodzie 〈poniżej ∗〉, czyli w stronę z której przyszedłem.

Croda dei Toni została przysłonięta przez szczyty na pierwszym planie 〈po prawej〉. Ale za to, pojawiły się dwa nowe 〈w głębi〉, na które warto zwrócić uwagę. Wyższy to Cima Undici 〈pomarańczowa gwiazdka〉, a niższy to Croda Rossa di Sesto, tradycyjnie w tym opisie zaznaczana na zielono.


Po około trzech godzinach od wyruszenia z parkingu, jestem w rejonie Rifugia Tre Cime A. Locatelli. Byłem już tu nie raz, ale zawsze przychodziłem z drugiej strony, czyli od Misuriny.

To nie koniec mojej wycieczki i za szybko na podsumowania, ale już widzę że Sesto to jeden z wartych do odwiedzenia rejonów w Dolomitach. A szlaki, które tutaj się znajdują w niczym nie ustępują innym, nawet słynnemu Catinaccio, znajdującemu się dokładnie po przeciwnej stronie gór.


etap II

w rejonie Rifugio Tre Cime A. Locatelli 〈2405m〉


 

W rejonie Tre Cime di Lavaredo 〈obok〉, tradycyjnie jak zawsze jest wyjątkowo dużo turystów. Przecież to jeden z symboli gór, który najlepiej można poznać idąc trasą opisanej w serwisie wycieczki 〈tutaj〉.

Liczba turystów, którą zauważyłem w tym dniu na szlakach Sesto była dużo, dużo mniejsza niż jest tu przy schronisku Lavaredo. Biorąc jednak pod uwagę liczbę szlaków i lokalizację schronisk jakie się tutaj znajdują, można w Sesto przejść kilka bardzo ciekawych wycieczek.

 

Koniec błogiego lenistwa i podziwiana dolomitowych szczytów, pora wziąć się do roboty. Skoro przyszedłem tutaj, by poznać i sfotografować nowe rejony gór, zaczynam od panoramy wschodniej strony, jaką widać z rejonu Forcella di Toblin 〈obok〉.

Tak się akurat składa, że wszystkie widoczne na panoramie szczyty już pojedynczo przedstawiłem. Zatem mamy od lewej:
     •  najbardziej na północy, w pełnym słońcu Punta dei Tre Scarperi, który jeszcze dziś będzie okazja zobaczyć i to w pełnej krasie,
     •  opadającą stromo dolinę Sassovecchio, którą przyszedłem z wznoszącymi się nad nią ciemnymi ścianami szczytu Cima Una, za którą znajduje się Croda Rossa di Sesto i Cima Undici,
     •  górującą daleko nad wszystkim Crodę dei Toni, na tle białych chmur, przed którym zaczyna się długa grań Monte Paterno, zakończona wierzchołkiem głównym nad samą Przełączką Toblin,
     •  a całość zamykają Tre Cime di Lavaredo ze schroniskiem na pierwszym planie.

 

Przechodzę na zachodnią stronę Forcella di Toblin, gdzie krajobrazy nabierają innego wymiaru. Tutaj na pierwszy ogień idzie krajobraz z Monte Paterno 〈obok〉, który z tej strony prezentuje się najładniej.


Nic nie stoi na przeszkodzie, by wykorzystać wycieczkę szlakami w Sesto do wejścia na Monte Paterno.

Można przyjść tutaj, tak jak opisałem w etapie I, a następnie wejść ferratą Sentiero De Luca Innerkofler, która zaczyna się w okolicy schroniska 〈obok〉.

Wariant taki jest opisany 〈tutaj〉 w dziale Ferraty, choć radził bym wtedy zejść tą samą ferratą, by móc powrócić na dół tym samym szlakiem.


Jednak bardziej polecam przy okazji wycieczki szlakami regionu Sesto, wejść ferratą na Torre di Toblin, a Monte Paterno zdobyć zaczynając wyprawę od południa z rejonu Misuriny, czyli dokładnie z opisem zamieszczonym w serwisie.

 

Szczytów na panoramie 〈obok〉 przedstawiać już nie muszę, proszę tylko zwrócić uwagę jak biegną szlaki turystyczne w tym rejonie. Szczególnie warto zwrócić uwagę na dwa. Pierwszym jest szlak nr-101 〈biegnie po piargach pomiędzy Monte Paterno a Tre Cime〉, który łączy schroniska Auronzo z Lavaredo, oraz nienumerowaną ścieżkę poprowadzoną pod samymi skałami Monte Paterno. Nią też można przejść bez większych problemów, a widoki z niej są ładniejsze, niż ze szlaku.

Podpowiem jeszcze coś ciekawszego. Centralnie na panoramie, pośrodku Monte Paterno a Tre Cime znajduje się Forcella Lavaredo. Proszę zobaczyć tą już dość starą panoramę 〈tutaj〉, która prezentuje widok dokładnie z przeciwnej strony, czyli z tej przełączki.


Pora zmienić kierunek fotografowania i na kolejnym zdjęciu 〈poniżej〉 widać krajobraz, jaki rozpościera się na północnym-zachodzie, po przeciwnej stronie Tre Cime, które są na południowym-zachodzie.

Widać tam skraj szczytu Monte Rudo, który jest południowym zakończeniem dużej grupy Baranci, najeżonej fantastycznymi ostrymi turniami. W stronę tej grupy prowadzi dalsza trasa szlaku nr-102.

 

A daleko, daleko na zachodzie, znajduje się jeden z najbardziej znanych i ze względu na swoją miejscami czerwoną ścianę, niezwykłych szczytów 〈obok i poniżej〉, który również można zaliczyć do symboli Dolomitów.

To Croda Rossa, której najładniejsze zdjęcie w serwisie jest 〈tutaj〉. Pochodzi ono z wyprawy wielką granią na Cristallo, w czasie której pogoda pozwoliła nam przejść tylko via ferratę Marino Bianchi i ... zmoknąć kilka razy.


etap III

Rifugio Tre Cime A. Locatelli 〈2405m〉 - Forcella Pian di Cengia 〈2522m〉 - Rifugio Comici 〈2224m〉


Pora kończyć sesję fotograficzną pod Tre Cime i ruszać dalej. Na trasie czekają na mnie jeszcze dwa nowe schroniska do poznania, nie mówiąc o szlakach i krajobrazach do sfotografowania.


Wracam powoli do schroniska na Przełączkę Toblin. A, że pogoda jest coraz ładniejsza, to nie zaszkodzi zrobić jeszcze jedno zdjęcie 〈poniżej〉 z widokiem na Monte Paterno.

Dolomitowe szczyty mają to do siebie, że najładniej wyglądają oświetlone słońcem. Niestety, ale na tą stronę promienie słońca padają dopiero późnym popołudniem, a tyle czasu na czekanie nie mam.

 

Zdjęcie 〈obok ∗〉 przedstawia widok z Przełączki Toblin na wschód, w stronę Forcella Pian di Cengia 〈błyskawica〉. To pierwszy fragment III etapu, a cała trasa prowadzi szlakiem u podnóża widocznych piargów, pod północną granią Monte Paterno.


Na Forcella di Toblin jest nie tylko Schronisko Tre Cime, w ładne słoneczne dni zawsze w środku tak pełne turystów, że trzeba się nieźle nagimnastykować by znaleźć i zdążyć zająć wolne miejsce.

Jest tutaj również mała, ładna i stylowa kapliczka 〈powyżej〉, jakich w Dolomitach jest dużo i kilka z nich można zobaczyć w zamieszczonych w serwisie galeriach.


Torre di Tobli 〈poniżej w głębi po prawej〉 często mylony jest z malutkim szczytem, którego południowe ściany opadają na przełączkę stromymi ścianami.

Jest to Sasso di Sesto 〈powyżej po lewej〉 i jak kiedyś zauważyłem, to właśnie w jego rejonie grupa turystów szukała ferraty Sentiero delle Scalette, czyli trudnej wejściowej trasy na Torre di Toblin.


Ostatni rzut oka na szczyt Punta dei Tre Scarperi 〈poniżej〉 i szlak nr-102, którym tu przyszedłem.

Po chwili już widzę, że wszystkie widoczne na nim osoby schodzą na dół, w stronę Doliny Sassovecchio.


Ruszam szlakiem nr-101, który prowadzi do Rifugio Comici. A jak widać na tablicy 〈obok〉 znowu idę „dolomitową wysoką drogą”, tym razem jest to Alta via no4.

W przeciwną stronę, czyli na północ prowadzi szlak nr-105, którym można poznać kolejną piękną dolinę w Sesto, jaką jest Val Campo di Dendro.

Alta Via Dolomiti No4 - Di Grohmann


Alta via no4 ma jako patrona, postać dla Dolomitów bardzo wyjątkową, gdyż jest nią Paul Grohmann. Tak samo jak Alta via no5 zaczyna się w regionie Sesto, lecz nieco bardziej na zachód w miasteczku San Candido. Jest krótsza, gdyż ma tylko 85km, co pozwala ją przejść w 36 godzin. Prowadzi do Pieve di Cadore, przechodząc przez masywy Cadini, Passo Tre Croci, Sorapis, a w rejonie Antelao łączy się z Alta vią no5.

Teoretycznie, te drogi prowadzą innymi trasami, ale każda z alta vii ma odcinki wariantowe i jeden z takich występuje w rejonie Tre Cime. Prawda jest taka, że Alta vie no4 oraz no5 są dodatkowymi łącznikami do Alta vii no3.

Za pełnoprawną trasę, oprócz pierwszych trzech można uznać tylko 180 kilometrową Alta vie no6, która zaczyna się w okolicy szczytu Monte Peralba za Sappadą, prawie przy granicy z Austrią i prowadzi na południe do Vittorio Veneto. Na jej przejście potrzeba minimum 65 godzin, a biorąc pod uwagę rozlokowanie schronisk i biwaków na trasie, potrzeba na to minimum 11 dni.

 

Budynek schroniska na Forcella di Toblin szybko znika za pagórkami. Ale teraz za to widać dwa, wcale nie największe jeziorka, jakie są na Alpe di Piani 〈obok〉.


Kilkanaście minut marszu i Przełączka Toblin jest za mną tak daleko, że mogę ją przedstawić na małej panoramie 〈poniżej na środku〉. Teraz widać wyraźnie mały szczyt Torre di Toblin 〈na prawym skraju〉 i to, jak fantastycznie góruje nad całą tą doliną. To wprost wymarzone miejsce do zrobienia zdjęć.

 

Wieża Toblin, czyli Torre di Toblin w widoku z południowego-wschodu prezentuje się niezwykle ciekawie 〈obok〉. Nie jest wysoka, ale jej lokalizacja i dość płaskie dolinki ze wszystkich stron nad którymi wznoszą się fantastycznie strome ściany dolomitowych kolosów, powoduje, że jest jednym z ulubionych szczytów tego rejonu. Zwłaszcza, że jest dość dostępna.

Nie ma w Dolomitach ferrat jednokierunkowych, każdą z nich można pokonać z dowolnej strony. Oczywiście wyjątkiem są takie ferraty, które prowadzą tą samą trasą na szczyt i z powrotem, a jednym z przykładów jest ferrata Merlone w pobliskim masywie Cadini.

Jednak, dużo szczytów ma poprowadzone po dwie, a czasami nawet i więcej ferrat. Nie trzeba daleko szukać, gdyż pierwszy z nich znajduje się prawie tuż obok, to Monte Paterno. A w serwisie jest opisanych jeszcze kilka takich przykładów. Zainteresowanych odsyłam do działu Ferraty.

Wieża Toblin, to przykład szczytu z dwoma ferratami. Ponieważ mają one różne stopnie trudności, to zgodnie z opisami w przewodnikach, najczęściej trasa trudniejsza służy do wejścia, a łatwiejsza do zejścia. Tak samo jest i w tym przypadku. Kto jednak, nie czuje się na sile by pokonać trudną Sentiero delle Scalette, ma do wyboru drugi wariant, jakim jest średnio trudna Sentiero del Curato Militare.


Torre di Toblin 〈poniżej na środku〉 na panoramie, z długiego podejścia piargami na Przełączkę Pian di Cengia. Szlak w tym miejscu jest mocno zniszczony i w przy mijaniu się z większą grupą, co często się tutaj zdarza, radzę po prostu zatrzymać się i stanąć na poboczu.

 

Aby nie marnować dłuższej chwili w czasie mijanki na piargach, zrobiłem jedną ciekawą panoramę 〈obok〉. Nie powinno być problemu z nazwami szczytów widocznych na zdjęciu, zwłaszcza że są opisane. Na zdjęciu widać kolejne z jeziorek, jakie znajdują się na Alpe di Piani. Proszę go nie kojarzyć z widocznymi wcześniej jeziorami, gdyż tamte są dużo wyżej i bliżej Forcella di Toblin.


Po pokonaniu niewygodnych piargów, po około godzinie od wyruszenia z Przełączki Toblin jestem już na kolejnej przełączce. Jest tutaj stara ławka, która o ile przetrwa kolejne srogie zimy, wspaniale nadaje się do tego by sobie chwilę z niej pooglądać wspaniałe Sesto na północy, bo to ostatnia tego dnia, tak wspaniała okazja.

Forcella Pian di Cengia 〈2522m〉


Przełączka Cengia, tak jak większość takich miejsc w Dolomitach, jest jednocześnie krzyżówką różnych szlaków turystycznych 〈poniżej ∗〉. Po pierwsze jest szlak nr-101, którym już po dziesięciu minutach można dojść do Schroniska Pian di Cengia, a po niecałej godzinie do Schroniska A. Comici.

Jest również szlak nr-104, który prowadzi po południowej stronie Monte Paterno aż do Schroniska Auronzo, pod południową ścianą Tre Cime di Lavaredo, przy dużo za dużym „wysokogórskim parkingu”.

 

Jeżeli skorzystamy z ławeczki na przełączce, to na naszym widoku na pierwszym miejscu będzie grupa kilku szczytów z najwyższym Punta d. Tre Scarperi 〈obok〉.

Pora pożegnać się z krajobrazami po północnej stronie, bo jest to już ostatnie zdjęcie. Teraz cieszyć nas będą szczyty na południu.

 

Widok, jaki rozpościera się z Forcella Pian di Cengia na południe prezentuje panorama 〈obok〉. Droga w prawo to szlak nr-104 w kierunku Schroniska Auronzo. Widoczna na lewym skraju chorągiewka na długim maszcie, to miejsce gdzie znajduje się schronisko, do którego idę.


Jednak miejscem, które od tej chwili przyciąga moją uwagę i to przez długi czas, jest niezwykła zachodnia strona szczytu Croda dei Toni 〈obok i poniżej〉.

Widoczna na piargach pod szczytem ścieżka to szlak nr-107, którym można dojść do chatki biwakowej znajdującej się na przełączce, na południowym skraju szczytu.

 

Kilka minut szlakiem nr-101 na wschód i panorama robi się jeszcze bardziej ciekawa 〈obok〉. Przede wszystkim daleko na wschodzie 〈na lewym skraju〉 widać Cima Undici, czyli najwyższy szczyt grupy Popera, widoczny już na wcześniejszych zdjęciach z wycieczki.


Na tych kilku ostatnich zdjęciach prezentujących Crodę dei Toni widać, że nie jest to szczyt jednorodny, lecz ma kilka wierzchołków. Najwyższym wzniesieniem jest Cima Nord 〈po lewej〉.

Na południe 〈w prawo〉 odchodzi długa wąska grań, oddzielona od wierzchołka wyraźną szczerbiną, to Forcella Alta. Najwyższym punktem tej grani jest Croda A. Berti.

Na południowym skraju tego wspaniałego szczytu jest jeszcze jeden, to Cima Sud najniższy ze wszystkich.

Croda dei Toni - Via normale


Na stronie z opisem wyprawy ferratą Alleghesi na Civettę 〈tutaj〉 zamieściłem kilka uwag o „drogach normalnych”. Via normale prowadzi również na wierzchołek główny Crody dei Toni. Jej trasa jest bardzo ciekawa, zaczyna się na zachodniej ścianie, gdzie jest najtrudniejsze technicznie miejsce. To komin wyceniony według skali alpinistyczne na III+. Nieco powyżej tego komina długim trawersem ponad Forcella Alta, trasa przechodzi na wschodnią ścianę, którą wchodzi się na sam szczyt.

 

Na krótkim dziesięciominutowym odcinku pomiędzy Przełączką Pian di Cengia, a schroniskiem o tej samej nazwie, krajobraz i otoczenie zmieniają się całkowicie. Teraz przed nami królować będzie potężny Poper i Cima Undici 〈panorama po prawej〉, a strzelista Croda dei Toni coraz bardziej pozostawać będzie z boku.


Dolomitowe szlaki są trudne do utrzymania, co wynika ze specyfiki gór. Strome wysokie piargi, uniemożliwiają trwałe wzmocnienie szlaku. A w miejscach, jak to na zdjęciu 〈poniżej〉, erozja skał powoduje, że przejść bezpiecznie można wyłącznie po ułożonych drewnianych podestach.

Podobny charakter do tego odcinka, ma kilka łatwych ferrat, które prowadzą po sztucznie wykutych pod skałami perciach, gdzie zamiast podestów, przy przejściu uskoków pomagają nam drewniane drabiny lub sztuczne ułatwienia.


Rifugio Pian di Cengia 〈poniżej〉, to małe i typowe dolomitowe schronisko. Oczywiście w szczycie sezonu wakacyjnego, jak wszystkie inne jest pełne turystów wędrujących po szlakach.

Po wschodniej stronie Popera byłem już kilka razy. Zauważyłem wtedy, że w masywie Popera, a pewnie i w całym Sesto popularne są kilkudniowe wycieczki większych grup, wędrujących od schroniska do schroniska. Dlatego wszystkim, którzy planują wyruszyć na znajdującą się w pobliżu trasę „Giro del Popera” radzę spróbować wcześniej zarezerwować sobie nocleg, co z reguły w przypadku naszych turystów nie jest takie poste.


Ostatnim razem, jak miałem okazję rozmawiać na dolomitowym szlaku z dwójką turystów mówiących w naszym ojczystym języku dowiedziałem się, że po kilkumiesięcznych nieudanych próbach rezerwacji noclegu w schroniskach, bez problemu udało im się to zrobić przez agencję turystyczną z Monachium, gdzie jeden z nich pracował na kontrakcie. Choć zaznaczam, że akurat nie dotyczyło to regionu Sesto.


Idę dalej szlakiem nr-101 do Schroniska Comici. Odcinek od Przełączki Pian di Cengia, która była najwyższym punktem na trasie rekonesansu, to już powolne zejście w dół.

Proste odcinki jak widoczne na zdjęciu 〈obok〉, poprzecinane są fragmentami prowadzącymi ostrymi zakosami w dół.


Po następnych kilku minutach, mam okazję przekonać się 〈poniżej〉, że dolomitowe szlaki w Sesto są piękne i miejscami zaskakujące. Trafiam bowiem, na wymarzone do fotografowania miejsca.

Może na tym zdjęciu, nie jest jeszcze tak kolorowo, ale proszę nie zapomnieć obejrzeć jednej z dwóch galerii, jakie są na końcu relacji w podsumowaniu. Tam, w jednej z nich jest naprawdę kolorowo.


Szlak prowadzi widoczną na zdjęciu 〈poniżej〉 ścieżką i jak widać, na brak ładnych krajobrazów nie mogę narzekać. Zbliżam się powoli do wspaniałych szczytów, od których oddziela mnie tylko głęboka Dolina Fiscalina 〈ta sama w której z rana zalegały chmury i padał deszcz〉.

Cima Undici 〈po lewej〉 przedstawiać już nie muszę, ale proszę zwrócić uwagę na wyłaniający się powoli szczyt w głębi po prawej, to Poper.


I tak to, powoli zbliżam się do końca tego etapu, mogę już powiedzieć że Rifugio Comici 〈obok〉, jest już prawie tuż, tuż.

A skoro o Cima Undici mowa, to proszę zwrócić uwagę na poziomą rysę przecinającą szczyt prawie w połowie wysokości, o niej jeszcze dziś będzie mowa. To ważna dla turystów trasa.


Dochodząc do każdego schroniska tradycyjnie fotografuję znajdujące się na szlaku tablice informacyjne. To na ich podstawie określam później czasy przejścia poszczególnych etapów.

Pierwsza tablica przy schronisku 〈powyżej〉, była kilkanaście metrów wcześniej, przy szlaku prowadzącym na południe w stronę Schroniska G. Carduci.


W chwili, kiedy zrobiłem zdjęcia tablicy i chowałem aparat do pokrowca by zdjąć plecak, usłyszałem głośne brawa z tarasu schroniska i jeszcze głośniejszy świst w pobliżu.

Zanim zdążyłem się odwrócić, widoczny na zdjęciu 〈powyżej〉 paralotniarz, już bezpiecznie wylądował.


etap IV

Rifugio Comici 〈2224m〉 - Val Fiscalina 〈1454m〉


Z reguły ostatni etap każdej wycieczki, szczególnie w Dolomitach jest najmniej ciekawy. Nawet takiej, kiedy wracamy inną trasą niż wchodziliśmy. Po pierwsze, większą uwagę musimy zwrócić na zejście i to by się nie poślizgnąć na stromym szlaku, szczególnie jeżeli w czasie wycieczki weszliśmy dość wysoko. Przewyższenia sięgające ponad 1000 metrów, są tutaj normalne.

Po drugie, coraz trudniej się fotografuje, gdyż im zejdziemy niżej, tym w dolinach jest ciemniej. Sytuacja poprawia się w zasadzie dopiero bardzo późnym popołudniem, lub jak kto woli pod wieczór, bo wtedy jest już pora na fotografowanie zachodów słońca, tak jak 〈tutaj〉.


Jak widać z drogowskazu 〈obok〉, do parkingu mam prawie dwie godziny.

Większość tego czasu to zejście bardzo stromym szlakiem nr-103.


Szlak coraz bardziej skręca na północ, dlatego Crode dei Toni 〈poniżej〉 powoli zostaje za mną, a wnet zniknie mi z pola widzenia.

Porównując wysokość szczytu, do miejsca w którym jestem brakuje bardzo mało, bym mógł powiedzieć że jestem tysiąc metrów niżej. Z reguły unikam takich zdjęć w serwisie, bo mocno przekłamują rzeczywistość, ale tym razem jest to uzasadnione, przecież przechodzę pod tym wspaniałym szczytem.

 

Szlak prowadzi ciekawą ścieżką, wysoko nad Doliną Fiscalina. A za nią, w końcu po tylu godzinach jest okazja pokazać jak wygląda od zachodu Poper 〈obok〉. Najprościej można by powiedzieć, że to szczyt bez wierzchołka.

Monte Popera 〈po prawej stronie panoramy〉 to dokładnie środek kilkunastokilometrowej grupy górskiej, na której skrajach znajdują się wspaniałe szczyty. W całość wcinają się strome doliny, które by poznać, trzeba wyruszyć na słynną trasę „Giro del Popera”.

A sam Poper, to tylko wzniesienie na środku, mały niepozorny stożek pokryty jaśniejszą skałą, jakby piargami, niewiele wyższy od otaczającego go otoczenia.


Po drugiej stronie doliny 〈poniżej〉, prawie na tej samej wysokości co idę, jest również szlak turystyczny.

To szlak nr-101 i biegnąca nim, po zachodnim zboczu szczytu Cima Undici, znana Strada degli Alpini. To jeden z fragmentów ”Drogi wokół Popera”.


Uwaga:
     • Nie trzeba iść na ”Giro del Popera”, czyli trasę poprowadzoną ferratami dookoła masywu Popera, by poznać te wspaniałe góry. Wszystkie ferraty można przejść w czasie jednodniowych pojedynczych wycieczek. Uniezależnimy się od konieczności rezerwacji noclegu w Schronisku Carduci, a przede wszystkim nie musimy się martwić o pogodę, bo jak będzie zła, przełożymy wycieczkę na następny dzień. A na dodatek, to poznamy dużo więcej wspaniałych miejsc, niż z szybko pokonanej trasy dookoła szczytu.
     • Ten wariant przyszedł mi do głowy, właśnie po wycieczce w Sesto. Biegnącą po drugiej stronie Val Fiscalina ferratę Strada degli Alpini można bez problemu przejść, wyruszając rano, tak jak wyruszyłem ja. Z tym, że idziemy tylko trasą ostatniego etapu. A po dojściu do Rifugio Carduci ruszamy na ferratę.
     • Zaletą tego wariantu będzie to, że na trasę Strada degli Alpini ruszymy około południa, czyli wtedy kiedy na trasie będzie słońce. To duża różnica do porannych mgieł, które możemy spotkać, jeżeli będziemy iść z rana zaraz po wyjściu ze Schroniska Carduci.

Postaram się w najbliższym czasie przedstawić w opisie masywu Popera, wszystkie nowe warianty przejścia ferrat, bo wspomniałem tutaj tylko o jednej, jaką jest Strada degli Alpini.


A przede mną 〈poniżej〉, już pogrążona w cieniu Dolina Fiscalina. Według mapy, czeka mnie jeszcze ponad 300m zejście stromym szlakiem przez kosówkę i las.

Widoczne na zdjęciu długie jasne zygzakowate pasy, to prawie całkowicie wyschnięte kamieniste dna górskich potoków.


Minęło siedem godzin mojego pierwszego długiego rekonesansu po szlakach Sesto, po których ponownie jestem przy schronisku Fondo Valle 〈poniżej〉.

Pozostał mi już tylko krótki spacer powrotny na parking, na który wracam nie szlakiem, ale drogą przy wielkim strumieniu.


Szlak prowadzi ścieżką przez las, dlatego na niej można robić tylko pamiątkowe zdjęcia na tle tablic. Teraz idę szeroką otwartą doliną, z której dość dobrze widać otaczające mnie szczyty 〈poniżej〉. Co prawda, są bardzo wysoko, ale uroku dodaje późno popołudniowe słońce.

Na panoramie 〈powyżej〉, są te same szczyty, które fotografowałem rano z Moso. Są nawet oznaczone gwiazdkami tego samego koloru, Cima Undici 〈pomarańczowa〉, a Croda Rossa di Sesto 〈zielona〉. Nowością, jest teraz dobrze widoczna mała ostra turnia 〈niebieska〉, którą jest Wurzbach 〈2575m〉, przez który prowadzi pierwszy odcinek ferraty na Crodę Rossę di Sesto.


Północna strona szczytu Croda Rossa di Sesto 〈poniżej〉, jakże jest inna od tego co możemy zobaczyć z drugiej, południowej strony 〈tutaj〉.

Jak wygląda kopuła szczytowa z bardzo bliska, można zobaczyć na tym zdjęciu 〈tutaj〉. A miejsce, w którym znajduje się metalowy pamiątkowy krzyż na szczycie, wskazuje na wszystkich tych zdjęciach 〈zielona gwiazdka〉.

 

Bardzo powoli dochodzę do parkingu, obserwując niebo widzę, że powoli nad szczyty Sesto nadciągają chmury, a i słońce świeci bardzo niewyraźnie 〈obok〉. Nie ma szans na piękne wieczorne płonące góry. To chyba, nie to miejsce i nie ten czas, bo Sesto choć piękne, nie jest bajecznym Pale di San Martino.


Jestem już na parkingu 〈poniżej〉. Nieco ponad osiem godzin zajęła mi cała wycieczka szlakami Sesto. To standardowo, bo zawsze staram się fotografowanie rozłożyć na cały dzień.

A w tym dniu, na trasie było kilka takich miejsc, w których wyjątkowo się nie spieszyłem.


podsumowanie


 

fotografowanie


◊   Polecam ostatnie galerie 〈obok〉. Pierwszą, którą nazwałem „symbol Sesto”, już zapowiadałem nieco wyżej. W drugiej przedstawiam panoramy, jakie zrobiłem w Sesto i których nie ma w tym opisie. Są to najładniejsze krajobrazy, które zawsze umieszczam w galerii Dolomity na panoramach.

◊   Zdjęcia przedstawione w opisie, to nie wszystkie, które zrobiłem w tym dniu. Część tradycyjnie pozostanie w moim archiwum i posłuży do innych opisów. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze tu wrócić, bo Sesto warte jest tego by po jego szlakach wędrować częściej, niż raz.

przejście trasy


Przejście opisanej trasy, to początek września 2012r, po kilku dniach złej pogody, która dość szybko zawitała ponownie z północne rejony gór.

czas przejścia


Łącznie przejście trasy zajęło mi około - 8 godz 15 min, w tym:

   ◊   etap I:
      •   Val Fiscalina 〈1454m〉  >>  Rifugio Tre Cime A. Locatelli 〈2405m〉 = 2 godz 45 min,

   ◊   etap II:
      •   w rejonie Rifugio Tre Cime A. Locatelli 〈2405m〉 = 1 godz 15 min,

   ◊   etap III:
      •   Rifugio Tre Cime A. Locatelli 〈2405m〉  >>  Forcella Pian di Cengia 〈2522m〉  >>  Rifugio Comici 〈2224m〉 = 2 godz 30 min,

   ◊   etap IV:
      •   Rifugio Comici 〈2224m〉  >>  Val Fiscalina 〈1454m〉 = 1 godz 45 min.

Podany wyżej czas czterech etapów zawiera przejście trasy, odpoczynki, jedzenie i fotografowanie na szlakach. W etapie III dużo czasu zajęło mi fotografowanie Symbolu Sesto, do galerii zamieszczonej na końcu opisu. Na zrobienie zdjęć do pierwszej galerii szczytów Sesto potrzebowałem około godziny, ale to zdjęcia z drogi, których nie doliczam do całkowitego czasu wycieczki.

 

parkowanie


Parking tradycyjnie kosztuje 1€ za 1 godzinę,
     •  z tym, że pobiera się tylko do 6 godz, później czas już nie jest liczony,
     •  nie wolno jednak pozostawiać samochodu na noc,
     •  za wyjątkiem nocowania w schronisku, co trzeba zgłosić obsłudze parkingu.

opisana trasa jest:


  ◊   na mapie: Tabacco nr-010,
  ◊   w numerach 17 i 70 czasopisma: Meridiani Montagne.

słowniczek


andata  - wjazd w jedną stronę,
attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
bellissimo  - przepiękny, cudny, prześliczny,
bivacco  - mały schron turystyczny w wysokich górach, biwak, obozowisko,
brioche  - słodka bułka, ciasto drożdżowe,
camoscio  - kozica,
campanile  - dzwonnica, wieża przy kościele,
cappuccino  - słodka kawa z mlekiem,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
cinque  - pięć, piątka,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
funivia  - górska kolejka linowa,
galleria  - tunel, nie tylko ten na drodze,
ghiacciaio  - lodowiec,
lago  - jezioro,
lungo  - długi, daleki,
marmotta  - świstak,
monte  - góra,
nevaio  - pole śnieżne,
nuvola  - chmura,
parco nazionale  - park narodowy, rezerwat,
passeggiata  - widokowa ścieżka, deptak, bulwar,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
pista  - szlak, trasa narciarska, tor,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
ritorno  - powrót, droga powrotna,
salita  - wjazd, podejście, droga pod górę,
sasso  - kamień, głaz,
scesa  - zjazd, zejście,
scoiattolo  - wiewiórka,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
siesta  - czas na odpoczynek w porze obiadu,
tabaccheria  - kiosk z art. tytoniowymi i gazetami, tam się kupuje mapy i widokówki,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
torre  - wieża, baszta,
valle  - dolina,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

© wdolomitach.pl
strona główna