kozice i deszcz w kotle Sorapis
Sorapis to masyw niezwykły, ale większość turystów, jaka tutaj dociera, idzie wyłącznie by zobaczyć niepowtarzalne ze swej barwy, wspaniałe wysokogórskie jeziorko. Zapraszam, zatem do miejsca, w które prawie nikt nie chodzi, a gdzie można sobie posiedzieć letnim popołudniem, w odległości kilkunastu metrów od odpoczywających w słońcu, górskich kozic 〈powyżej〉.
 

Sorapis to jeden z górskich masywów, jakie otaczają Cortinę d’Ampezzo. Niestety mało turystów zwraca na niego uwagę, w pierwszej kolejności jadąc pod Tofane lub na Cristallo. A po pierwszych wycieczkach w te dwa masywy, jadą z reguły nad Misurinę by zobaczyć słynne Tre Cime di Lavaredo.

Ale kiedy jesteśmy nad Misuriną i spacerujemy wokół jeziora, to z jego północnego brzegu mamy okazję zobaczyć jeden z najpiękniejszych dolomitowych krajobrazów. To Lago de Misurina na tle północnej strony Sorapis 〈w galerii obok〉. Polecam galerię ostatnie dni lata, w której krajobrazy na końcu przedstawiają masyw Sorapis. Przecież wypada wiedzieć, dokąd prowadzi ta wycieczka.


wstęp


specyfika masywu


Niestety, ale Sorapis jest masywem, który turyści odwiedzają przede wszystkim zimą. Na północnym skraju masywu, wprost nad Cortiną znajduje się Faloria, na zboczach której są wspaniałe warunki śniegowe.

Latem miejscem do którego zmierza większość turystów jest Rifugio1 Vandelli, z położonym w pobliżu bajecznym turkusowym jeziorkiem. Niestety, ale reszta szlaków w Sorapis jest prawie pusta, o czym mogłem się przekonać wędrując kilka dni po Sorapis i Marmarolach pod koniec lata 2015r. A jak wygląda Sorapis z daleka, można zobaczyć w galerii panoram 〈obok〉.

gdzie idziemy szukać kozic?


Kozice w Dolomitach można spotkać dość często, nie zawsze są to jednak sytuacje nadające się do zrobienia ciekawych zdjęć, gdyż z reguły mam takie szczęście, że jak je już widzę, to od razu uciekają, tak jak ta 〈tutaj〉. Tym razem postanowiłem na nie zapolować przez 2-3 dni i na taką wyprawę wyruszyłem. Planowałem rozpocząć od Sorapis 〈obok〉, by szlakami i ferratami dojść aż do Marmaroli. Niestety, doszedłem tylko do wielkiego kotła w Sorapis 〈błyskawica〉, mijając po drodze schronisko oraz piękne turkusowe jeziorko 〈oba zaznaczone na zdjęciu symbolami〉.

przebieg trasy


Trasę wycieczki podzieliłem w opisie na trzy etapy, które prezentują dojście do kotła Sorapis. O tym dlaczego w opisie nie ma drogi powrotnej, będzie w podsumowaniu, choć już tytuł, czyli kozice i deszcz, powinien wszystko wyjaśnić:
   ◊   I - podejście z parkingu w Rio Gere na Passo Tre Croci;
   ◊   II - dojście do Schroniska Vandelli;
   ◊   III - fotografowanie kozic w kotle Sorapis.

uwagi


  ◊  Jeżeli, przy słowach określających lokalizację zdjęcia, czyli 〈poniżej ∗〉, 〈powyżej ∗〉, 〈obok ∗〉, jest symbol gwiazdki  〈∗〉  to oznacza, że po wskazaniu kursorem myszki, na zdjęciu pokażą się lub znikną, znaki objaśniające opis zdjęcia.

  ◊  W Dolomitach nie ma zgodności w nazywaniu górskich przełęczy. Stosowane są zamiennie dwa zwroty: passo1 oraz forcella1, choć słownikowo każde z nich ma swoje specyficzne znaczenie. W serwisie staram się jednak passo używać wyłącznie do nazw dużych górskich przełęczy, przez które prowadzą drogi. Natomiast przełęcze znajdujące się wysoko w górach, najczęściej w opisach nazywam przełączkami, choć nie na każdej mapie mają one nazwę forcella.

Rio Gere


Tą letnią wycieczkę zaczynam na Rio Gere. Jest to kompleks kolejek linowych, jakie znajdują się zaraz na północ od Cortiny, przy drodze prowadzącej nad Misurinę. Bardzo blisko znajduje się Przełęcz Tre Croci, która oddziela Sorapis od Cristallo.


Jest tutaj bardzo duży parking 〈poniżej〉, na którym zawsze można spokojnie znaleźć wolne miejsce na samochód.

Podpowiem również, że:
  ◊  w północnej części tego parkingu, w dużym zakolu, za parkującymi samochodami turyści często rozbijają na noc malutkie namioty;
  ◊  przejeżdżając przez Passo Tre Croci w 2016r. zauważyłem, że już nikt nie zabrania tam parkowania na poboczu drogi, a liczba zaparkowanych aut była tak duża, że aż trudno było przejechać, nie mówiąc o mijankach.


etap I

Rio Gere 〈1698m〉 - Passo Tre Croci 〈1809m〉


Ten krótki spacerek na pobliską przełęcz, to poranne rozważania o pogodzie, która kapryśnym latem jest po prostu nieobliczalna. Szczególnie, jeżeli się weźmie pod uwagę niezwykłe upały, jakie nawiedziły całą Europę.


Widok, który z parkingu roztacza się tego poranka na południe i masyw Tofane jest typowy, jak dla letnich wakacji. To piękne niebieskie niebo i białe obłoczki nad szczytami 〈poniżej〉.

Najważniejsze pytanie to, co się z tych obłoczków do południa zrobi? Jeżeli znikną, będzie piękny słoneczny dzień. Ale jeżeli zbiją się w ciemne chmury, będzie niestety burza i deszcz.


Ruszam z parkingu na północ, szlakiem nr-209. W zasadzie to ścieżka, oznakowana bardzo rzadko i większość trasy na Passo Tre Croci, idzie się po prostu wydeptanymi dróżkami.

Po mojej lewej stronie, przez całą drogę towarzyszy mi wschodni skraj masywu Cristallo 〈powyżej〉. Jak zauważyłem na parkingu, wszystkie ferraty które tam się znajdują będą dziś miały istne oblężenie. Tłumy turystów ruszały z plecakami i przypiętymi do nich kaskami w stronę kolejki linowej.


Passo Tre Croci


Na Przełęczy Tre Croci 〈1809m〉 jestem po 15 minutach. Jak widzę, nic się tutaj nie zmieniło. Dźwig nad remontowanym hotelem, stoi tak jak kilka lat temu.

Ale dziś moją uwagę, zwróciły właśnie te Trzy Krzyże 〈powyżej〉, stojące obok kapliczki. Teraz już widać, skąd się wzięła nazwa tej przełęczy.


Passo Tre Croci 〈poniżej〉, to bardzo dobre miejsce do wyruszenia na wycieczki w oba znajdujące się tutaj masywy. Jest tylko jeden problem, to prawie całkowity brak miejsc do zaparkowania samochodu.

Dlatego osobiście radzę skorzystać z ogromnego parkingu przy Rio Gere. Potem wystarczy mały spacerek i już można wejść na wybrany górski szlak. A jest, co wybierać.


Po drugiej stronie drogi, zaczyna się szlak nr-203, którym możemy ruszyć na wycieczkę w masyw Cristallo. Natomiast w okolicach kapliczki zaczyna się szlak nr-213, na który zwracam uwagę.

Za kilka godzin, wrócę na przełęcz właśnie szlakiem nr-213, idąc od Ciadin del Loudo 〈powyżej〉, lecz z tej powrotnej trasy, niestety już nie będzie zdjęć.


etap II

Passo Tre Croci 〈1809m〉 - Rifugio Vandelli 〈1928m〉


Etap ten to kolejny miły i spokojny letni spacerek górskim szlakiem, który jak będzie widać na kolejnych zdjęciach przechodzi gruntowną modernizację. Prawie jak nasze... autostrady.


Z przełęczy ruszam na północ szlakiem nr-215. Przez krótki czas biegnie on razem ze szlakiem nr-209, którym przyszedłem tutaj z Rio Gere 〈poniżej〉.

Proszę się nie dziwić, ale na przełęczy w okolicy hotelu, szlaki prowadzą główną drogą, na której jest bardzo duży ruch samochodów. Ale przecież to trasa z Cortiny na Misurinę.


Można by, co prawda pójść na skróty przez tą piękną łąkę 〈poniżej〉, za którą widać masyw Cadini di Misurina.

Ale po pierwsze, jest ona jeszcze mokra od porannej rosy. A na dodatek, tak jak większość łąk w okolicy ograniczona jest linkami, gdyż latem wypasane są tutaj dolomitowe krówki.


Na szczęście szlak nr-215 dość szybko skręca z drogi na ścieżkę. Teraz możemy iść za drogowskazem 〈poniżej〉.

Na dalszą trasę, aż do Schroniska Vandelli mapa jest już nie potrzebna. Tutaj nie ma możliwości zgubienia szlaku.


Zanim szlak wejdzie w gęsty las, ostatni rzut okiem na przełęcz 〈poniżej〉.

Prawie czyste niebo nad Cristallo zapowiada, że powinien być piękny słoneczny dzień.


Pierwszy odcinek szlaku nr-215 prowadzi starym gęstym lasem, jaki rośnie na północ od Sorapis. To właśnie oaza wspaniałej naturalnej przyrody, która ciągnie się kilometrami.

Ponad lasem prześwitują skalne turnie Cristallo 〈powyżej〉. Prowadzi tam szlak nr-222, którym kiedyś próbowałem przejść. Szlak jest tak mało popularny, że istnieje w zasadzie tylko na mapie.


Szlak, którym idę wychodzi z lasu i prowadzi przez kosodrzewinę, zboczem skalnej podkowy, jaką tworzy masyw Sorapis.

Teraz widać już całą wschodnią stronę Cristallo 〈powyżej〉. Rio Gere, z którego ruszałem, znajduje się daleko na lewym skraju tego zdjęcia.


Jak widać na zdjęciu 〈obok ∗〉, szlak nr-215 przechodzi gruntowny remont.

Ale tak zmechanizowanych prac w górach, na takiej wysokości jeszcze nie miałem okazji widzieć.

Dodam tylko, że takich małych koparek i to każda inna, naliczyłem do schroniska, na tym krótkim szlaku, aż trzy.


Jestem w miejscu, z którego 〈poniżej〉 dobrze widać północny skraj Dolomitów i potężne Tre Cime di Lavaredo.

Niestety, ale z upływem czasu pogoda się powoli psuje i nie napawa optymizmem, a miejscami zbierające się chmury zaczynają przybierać brunatną barwę.


Nieco dalej szlak powoli zakręca w stronę potężnej skalnej podkowy, jaką tworzy Sorapis.

Z bliska widać wyraźnie wysoką skalną ścianę 〈powyżej〉, jaka zamyka ten masyw od wschodu.

 

Ścieżka, którą idę jest już na tyle wysoko, że widać wyraźnie nie tylko Tre Cime, ale wszystkie okoliczne szczyty na północy 〈poniżej ∗〉. Widać również polankę nad Misuriną 〈znaczek〉. To najlepsze miejsce do zrobienia zdjęć i panoram północnej strony Sorapis, które były na początku opisu.

Na południowym skraju Lago di Misurina jest wyciąg krzesełkowy. W jego okolicy zaczyna się szlak turystyczny nr-120, który polecam na krótką wycieczkę. To z tego szlaku widać piękne krajobrazy jakie można zobaczyć w galerii 〈obok〉.


Im bliżej kotła Sorapis tym zbocze, którym prowadzi szlak, staje się coraz bardziej strome 〈poniżej〉.

Powoli daje się również odczuć, lekki zimny wiaterek, jaki wieje z kotła. To istna ochłoda w ten upalny dzień, tego niezwykle gorącego lata.


Jak widać na zdjęciu 〈poniżej〉, szlak miejscami prowadzi wykutą w zboczu stromą percią, zabezpieczoną metalową poręczówką.

Po drodze czekają nas jeszcze dość strome, ale wygodne metalowe schody z barierką, po których pokonujemy jeden mały skalny próg.


A kiedy ominiemy już ten skalny próg i zobaczymy budynek schroniska 〈obok ∗〉, stojący na skraju wysokiego kotła, to oznacza, że do... jeziorka jest już naprawdę blisko.


Po drodze mijam jeszcze jedno ważne miejsce. To skrzyżowanie szlaku nr-215, którym idę z przełęczy Tre Croci, ze szlakiem nr-216, którym później postanowiłem wrócić.

Niestety ta druga tabliczka, jak widać na zdjęciu 〈powyżej ∗〉 leży na ziemi.


Im bliżej mam do jeziorka, tym jestem coraz bardziej niecierpliwy i idę szybciej. To ciekawość, jaki też kolor ma to niezwykłe jeziorko?

Niestety, spotykam bardzo liczną grupę turystów 〈powyżej〉, których na tym wąskim, porośniętym kosówką szlaku nie daje się wyprzedzić.


Na szczęście w miejscu, gdzie szlak do schroniska skręca w lewo, grupa również tam idzie.

Na zdjęciu 〈powyżej〉, widać znaną turnię Dito di Dio 〈2603m〉, a po jej prawej stronie jest już malutkie górskie jezioro.

 

Szybko dochodzę nad brzeg jeziora 〈obok〉. Zrzucam plecak i podchodzę do wody. Z niedowierzaniem zanurzam w tej wodzie ręce, czy to nie jakaś farba? Oczywiście, że nie. To po prostu woda o turkusowej barwie. A więc to tak wygląda słynne i chyba jedyne w całych Dolomitach Turkusowe Jeziorko.


Nie liczyłem czasu, jaki spędziłem w tym miejscu 〈poniżej〉. Gdyby nie kozice, na poszukiwanie których wyruszyłem, to pewnie zrobiłbym, jak większość tutejszych turystów.

Jak zauważyłem później, to były tutaj duże grupy, siedzące nad jeziorem cały dzień. A po drugiej stronie jeziora, był chyba cały turystyczny autobus, na wysokogórskim pikniku.


uwaga:
  ◊  Czasami dostaję różne pytania dotyczące wyjazdu w Dolomity. Ostatnio miałem prośbę o podanie szlaków, na które można iść z psem. Otóż proszę sobie wyobrazić, że kiedy opuszczałem Turkusowe Jeziorko, wskoczył do niego po piłkę i przy okazji się kąpał, piękny młody labrador.

 

Znad jeziorka do schroniska jest dosłownie kilka minut. Oprócz oznakowanego szlaku, jest tam również kilka ścieżek, którymi podążają turyści. Ale, jeżeli się zbytnio nie spieszymy to możemy zobaczyć po drodze, taki ciekawy krajobraz 〈poniżej ∗ i obok〉.

To masyw Cadini di Misurina, widoczny idealnie od południa oraz turnie Tre Cime di Lavaredo po lewej stronie, nieco z tyłu, które są w jednej z najnowszych galerii 〈tutaj〉.


I tak dotarłem do Schroniska Vandelli. I oczywiście nie planowałem, że już niedługo będę musiał tu bardzo szybko wrócić.


Rifugio Vandelli 〈1928m〉


RIFUGIO ALFONSO VANDELLI Monte SORAPISS


Jak widać na zdjęciu 〈poniżej〉, Rifugio Vandelli to typowe dolomitowe schronisko. Jedyne, jakie znajduje się w kotle po północnej stronie masywu.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę cały masyw, to tych schronisk jest nieco więcej. Najbardziej znana jest Faloria, czyli rejon północno-zachodni, wprost nad Cortiną d’Ampezzo. Również dwa schroniska są na południowym-wschodzie, w pobliżu Antelao. Są to schroniska S.Marco oraz Scotter, z których można również wyruszyć na ciekawe wycieczki.


etap III

Rifugio Vandelli 〈1928m〉 - południowo-wschodni kocioł Sorapis 〈około 2100m〉


W północnym kotle Sorapis są trzy lodowce. Ale w czasie tak upalnego lata jak teraz, lodowce mają niewielkie szanse na przetrwanie. Po Ghiacciaio Occidentale, który znajduje się za Turkusowym Jeziorkiem, nie ma już prawie śladu. Z Ghiacciaio Orientale, który jest po lewej, wschodniej stronie kotła, zostało już niewiele, czyli resztki pod wysokimi w tym miejscu ścianami Sorapis. Jak zauważyłem później, jedynie malutki Ghiacciaio Centrale, położony najwyżej i schowany w skalnej niszy, może choć w malutkiej części przetrwa to lato.


Od schroniska ruszam właśnie w stronę Ghiacciaio Orientale, prowadzącym w tą część kotła szlakiem nr-243. To również fragment długiej dolomitowej trasy Alta Via nr-4.

Jak widać na tabliczce na ścianie schroniska 〈powyżej〉, trasa ta prowadzi ferratą Vandelli do biwaku Comiciego i dalej aż do schroniska S. Marco na południu.


wyjaśnienie:
  ◊  Opis przedstawia wycieczkę z 2010r. Ponieważ dwa lata wcześniej przeszedłem znaną trasę Giro del Sorapis, która prowadzi ferratami dookoła całego masywu zaplanowałem, że tym razem nie idę na ferraty, tylko szukam kozic. Po przejściu Via ferraty Alfonso Vandelli planowałem nocleg w chatce biwakowej E. Comiciego. Drugiego dnia miałem zejść na dół szlakiem nr-277 i pójść w Marmarole do chatki Bivacco Valtolina. Niestety w 2011r. szlak nr-277, również na niektórych mapach oznaczony jako nr-1277 lub nr-1-277 został zamknięty. I nie radzę nim chodzić, bo sam w 2015r widziałem straż leśną, która tam interweniowała, widząc schodzącą z góry dość dużą grupę turystów.


Zaraz za schroniskiem, prawidłowy kierunek wskazuje strzałka 〈poniżej〉. Tutaj już nie ma zbyt wielu turystów, a szlak prowadzi wąską i częściowo zarośniętą ścieżką wśród kosówki.

Teraz trzeba pilnować znaków farby na kamieniach, a później już wypatrywać z daleka kopczyków, bo to jedyne drogowskazy.

 

Ścieżka wyraźnie kieruje się na wschód, powoli prowadzi również coraz wyżej. Za plecami mam akurat bardzo ładnie widoczne, całe Turkusowe Jeziorko 〈obok〉.


A przede mną powoli rośnie ogromna skalna ściana, zamykająca podkowę Sorapis od wschodu 〈poniżej〉.

Idąc cały czas pod górę pocieszam się, że jeżeli dziś nie będzie kozic, to mam jeszcze co najmniej jeden dzień na polowanie z aparatem fotograficznym.


Jestem już prawie w cieniu wysokich ścian Sorapis. Jeszcze kilka metrów i wejdę do ogromnego pustego i cichego kotła 〈poniżej〉.

Od roku planowałem żeby tu przyjść ponownie, ale zawsze coś mi wypadło. Dlatego teraz popełniłem największy błąd tej wycieczki, czyli przestałem obserwować niebo i zwracać uwagę na pogodę.


Idę cały czas trasą prowadzącą w stronę ferraty. Nie ma już śniegu, zatem widać nie tylko kopczyki, ale również ślady farby na kamieniach 〈obok〉.

Oczywiście staram się zachować bardzo, ale to bardzo cicho. Cały czas wypatruję i szukam kozic, ale jak na razie to nic nie widzę.


Jestem już w miejscu, z którego widzę cały kocioł 〈poniżej〉. Dookoła pusto i idealnie cicho, nawet nie słychać szumu wiatru.

Tylko przez skalną ścianę Sorapis zaczynają napływać z południa coraz to ciemniejsze chmury.


w kotle Sorapis


 

Jest dokładnie godzina 13.15 jak jestem w centrum kotła Sorapis 〈obok〉. Proszę zwrócić uwagę na trzy ciekawe turnie z lewej strony, które zamykają południowo-wschodni skraj kotła, to Trzy Siostry.

Mam jeszcze dużo czasu na poszukiwanie i oczekiwanie na kozice, gdyby ich nie było. Choć prawda jest taka, że jeżeli kozice nie przyszły tutaj z rana, to o tej porze jest to już mało prawdopodobne, gdyż na noc kozice najczęściej schodzą niżej do lasu.


Oczywiście pierwsze, co dostrzegam w tym miejscu to ścieżka, która prowadzi w stronę wysokiej skalnej ściany 〈poniżej ∗〉. Patrzę na przebieg ferraty Vandelli i szukam na niej turystów, ale nikogo nie widzę.

Z tej odległości nie jestem w stanie dostrzec, czy coś zrobiono ze starymi i mocno zardzewiałymi drabinami 〈linia〉, bo już ubiegłego roku słyszałem o planowanym remoncie ferraty.


Podchodzę jeszcze bliżej, by zrobić zdjęcie drabin na początkowym odcinku ferraty 〈obok〉.

Zrzucam plecak na krótką przerwę, by nie robić tego później pod samą stromą ścianą szczytu.


Ale gdzie są kozice, o których mi mówił znajomy telefonicznie prawie co drugi dzień, od dwóch tygodni.


kozice z Sorapis


W tym rejonie Dolomitów jest dużo kozic. Wszystkie są pod nadzorem miejscowej straży leśnej. Bardzo często widać samochody z napisem Corpo Forestale i strażników lustrujących okolice przez lornetki.


Szczęście się jednak do mnie uśmiechnęło. Zobaczyłem małe stadko. Nie widziałem ich wcześniej, bo wszystkie leżały sobie na ziemi, zaraz nad małym skalnym progiem. Ponieważ wcześniej zostawiłem plecak, podchodzę tylko z aparatem.

Siadam i staram się być nieruchomo. Trochę to trwa zanim odważyłem się zrobić pierwsze zdjęcie 〈powyżej〉.


Jak na razie jest bardzo dobrze, czyli udało mi się ich nie spłoszyć, a jestem dość blisko. Zaczynam robić szybciej zdjęcia.

Już po chwili nie mam wątpliwości, kozice dostrzegły moją osobę 〈powyżej〉. Ale co mnie dziwi, moja obecność ich nie rusza! Jak leżały tak sobie leżą nadal. Co jakiś czas, któraś z nich spogląda w moją stronę.


Szczególnie ciekawie prezentowały się trzy młode zrzucających puchową sierść, które prawie jednocześnie wstały obserwując całą okolicę 〈poniżej〉. Nagle stały już wszystkie. Były czujniejsze niż ja, bo nad kocioł nadciągnęły czarne chmury i zrobiło się ciemno.

Pochłonięty kozicami, nie zwróciłem uwagi, że zaczęła się mżawka. W sumie to nawet nie była mżawka. To było jak mgiełka z rozpylacza. Ponieważ dzień był upalny, ta mgiełka lepiła się do wszystkiego. Już po kilku zdjęciach byłem cały przemoczony, a przecież nie było deszczu.


Z pierwszym uderzeniem pioruna za pobliską granią, przywódczyni stada wstała 〈poniżej〉, popatrzyła spokojnie na mnie i po chwili ruszyła w dół przez skalny próg. A za nią całe stadko. Teraz z nieba zaczął padać deszcz, a po chwili potężny grad.

Zostałem sam, kompletnie mokry i z ... niesprawnym aparatem, który odmówił mi posłuszeństwa, wraz z pierwszymi kroplami deszczu i wielkimi bombami gradu. Wróciłem po plecak, wrzuciłem aparat z pokrowcem do środka i ruszyłem powoli na dół do schroniska.


Nie było sensu się spieszyć. Wiedziałem, że zanim tam dojdę i tak przestanie padać. Tak też było. Po dwóch godzinach i ciągle świecącym się napisie error, wiedziałem, że tutaj w tych warunkach aparatu nie naprawię. Decyzja mogła być tylko jedna - wracam.

 

W ten oto sposób, zdjęcia kozic były ostatnimi, jakie zrobiłem tego dnia 〈obok〉. Aparat ruszył dopiero następnego dnia po długim intensywnym suszeniu suszarką do włosów. Proszę nie wierzyć w to, że amatorskie lustrzanki są uszczelnione, a dobre pokrowce nie przemakają.


powrót


wariant-I

szlak nr-215


Prawda jest taka, że najwięcej turystów wraca tą samą trasą, którą przyszli, czyli z Przełęczy Tre Croci. Szczególnie tak robią Ci, którzy przyjeżdżają na przełęcz własnym samochodem, więc do niego muszą wrócić. Ale są jeszcze inne możliwości, z których polecam dwie poniżej.

wariant-II

szlaki nr-216 oraz nr-213 przez Forcella Marcuoira


Mając jeszcze w tym dniu dość dużo czasu wybrałem wariant dłuższy prowadzący przez Przełączkę Marcuoira 〈2307m〉. Szlak nr-216 w niczym nie przypomina szlaku nr-215. Po pierwsze, od samego początku bardzo stromo pnie się do góry. Na krótkim odcinku wznosi się 300m ponad Schronisko Vandelli.

Szlak prowadzi potężną skalną ostrogą, która ogranicza kocioł Sorapis od północnej strony. Po deszczu szlak jest bardzo nieprzyjemny do przejścia. Bardzo śliskie kamienie, dużo miejsc zarośniętych kosówką. Oj, przydałaby się tutaj jedna z tych koparek i wykarczowała to zbocze. Oczywiście nigdy tutaj nie dojedzie. Ale takie myśli mi przychodziły do głowy, kiedy nie mogłem robić zdjęć.

Szlakiem nr-216 dochodzimy do miejsca oznaczonego na mapie, jako Ciadin del Loudo. To mała dolinka, zawieszona w bardzo wysoko położonym kotle. To dokładnie północno-zachodni skraj masywu.

Przed wejściem do kociołka szlak nr-216 prowadzi zboczem małego skalnego progu, dlatego na mapach są tam zaznaczone sztuczne ułatwienia. Ale ten odcinek można przejść spokojnie. To szlak przecież dla turystów, a nie ferrata.

wariant-III

szlak nr-217


To szlak który prowadzi dokładnie od północy. Polecam go, gdyż zaczyna się przy restauracji Albergo Cristallo, gdzie zawsze są wolne miejsca parkingowe, a jak ich nie ma na parkingu, to duża część turystów parkuje na początkowym odcinku szerokiej drogi, gdzie zaczyna się szlak turystyczny.

 

podsumowanie


Opisana trasa zajęła mi około 8h. Oczywiście bardzo dużą część z tego poświęciłem na fotografowanie. Każdy, kto ma zamiar się wybrać i zobaczyć niepowtarzalne Turkusowe Jeziorko, ma dwie możliwości.

Pierwsza to iść i wrócić szlakiem nr-215. Na taką wycieczkę wystarczy pół dnia chyba, że się postanowi spędzić całe popołudnie na opalaniu w kotle nad turkusową wodą.

Drugi wariant, to wycieczka opisaną tutaj trasą, która jest oczywiście dłuższa, bardziej męcząca, szczególnie w letnie upały. Ale widoki z trasy oraz możliwość spotkania kozic i świstaków powinna wynagrodzić te trudy.

przejście trasy


Na opisaną trasę ruszyłem w drugiej połowie lipca 2010r. A opis został uaktualniony po wycieczkach w latach 2015-16, na których ponownie szukałem kozic w Sorapis i Marmarolach.

czas przejścia


Łącznie przejście trasy zajęło mi - około 8 godz, w tym:

   ◊   etap I:
      •   Rio Gere 〈1698m〉 >>  Passo Tre Croci 〈1809m〉 = 20 min,

   ◊   etap II:
      •   Passo Tre Croci 〈1809m〉 >>  Rifugio Vandelli 〈1928m〉 = 2 godz 30 min,

   ◊   etap III:
      •    cały opisany etap wraz z fotografowaniem kozic = 2 godz 30 min.

Samo dojście z Przełęczy Tre Croci do Schroniska Vandelli zajmuje nie więcej niż 1 godz 45 min. Podejście ze schroniska do kotła pod samą ferratę nie powinno zając więcej niż 45-50 min. Powrót trasą opisaną w wariancie-II zajął mi około 2 godz 40 min.

opisana trasa jest:


  ◊   na mapie: Tabacco nr-03,
  ◊  w Vademecum na stronie z mapkami znajduje się mapka tego rejonu.

słowniczek


andata  - wjazd w jedną stronę,
attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
bellissimo  - przepiękny, cudny, prześliczny,
bivacco  - mały schron turystyczny w wysokich górach, biwak, obozowisko,
brioche  - słodka bułka, ciasto drożdżowe,
camoscio  - kozica,
campanile  - dzwonnica, wieża przy kościele,
cappuccino  - słodka kawa z mlekiem,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
cinque  - pięć, piątka,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
funivia  - górska kolejka linowa,
galleria  - tunel, nie tylko ten na drodze,
ghiacciaio  - lodowiec,
lago  - jezioro,
lungo  - długi, daleki,
marmotta  - świstak,
monte  - góra,
nevaio  - pole śnieżne,
nuvola  - chmura,
parco nazionale  - park narodowy, rezerwat,
passeggiata  - widokowa ścieżka, deptak, bulwar,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
pista  - szlak, trasa narciarska, tor,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
ritorno  - powrót, droga powrotna,
salita  - wjazd, podejście, droga pod górę,
sasso  - kamień, głaz,
scesa  - zjazd, zejście,
scoiattolo  - wiewiórka,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
siesta  - czas na odpoczynek w porze obiadu,
tabaccheria  - kiosk z art. tytoniowymi i gazetami, tam się kupuje mapy i widokówki,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
torre  - wieża, baszta,
valle  - dolina,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

© wdolomitach.pl
strona główna