dolina jak marzenie
Dolinę jak marzenie, odkryłem w czasie pięknej kolorowej jesieni, kiedy wierzchołki campanili1 przykrył już pierwszy śnieg. Pewnego wiosennego i słonecznego dnia postanowiłem tu wrócić, a co zobaczyłem oprócz ogromnej łąki pełnej kwiatków 〈powyżej〉, przedstawię w krótkim opisie.
 

Różne są symbole gór. Po Trzech Szczytach z Lavaredo i Turniach z Vaiolet, postanowiłem przedstawić coś innego. Dolina Marzeń to mój typ do miejsc zasługujących na określenie symbole gór.


wstęp


dlaczego Dolina Marzeń?


Każdy z nas lubi miłe niespodzianki. A tego jesiennego popołudnia, po całym dniu fotografowania centralnych rejonów Dolomitów, wracałem do San Martino. Jechałem wtedy na Passo Rolle od zachodu i dosłownie przez ułamek sekundy zobaczyłem nad okolicznymi drzewami czubek wspaniałego szczytu, zasypany białym świeżym śniegiem. Nie zdążyłem się zatrzymać, zrobiłem to dopiero trochę dalej, gdzie było dogodne miejsce by zawrócić na tej stromej drodze. Tym razem pojechałem wyjątkowo wolno, szukając bocznej drogi, w którą udało by się skręcić i zatrzymać. Była nie tylko droga, był również parking i to z biletomatem.

A gdzie to było dokładnie, i co tam zobaczyłem można przeczytać na stronie Dolina Marzeń, w dziale o Fotografii, bo dolina ta to wymarzone miejsce dla każdego miłośnika górskich krajobrazów. A co do nazwy, to jak można inaczej nazwać miejsce pod tymi wspaniałymi szczytami 〈obok〉.

wycieczka na wiosnę i jesień


Do doliny wróciłem w połowie maja i jak będzie widać na zdjęciach, to pod szczytami jest jeszcze tyle śniegu, że po szlakach nie da się chodzić. Dlatego tak jak jesienią, polecam tą wycieczkę wyłącznie miłośnikom górskich krajobrazów, bo najładniejsze są, nie spod samych szczytów, tylko z hal, jakie znajdują się na trasie od parkingu.

fotografowanie


Specyfiką doliny jest to, że dobre zdjęcia można robić dopiero popołudniu, dlatego w tym dniu specjalnie się nie spieszyłem. Warto również poczekać na słoneczny dzień, było kiedy byłem tam wiosną, było typowe mgliste przedpołudnie, które przyniosło ciągłe opady. Jednak kilka zdjęć zrobiłem, z których wybrane polecam w małej galerii 〈obok〉. Udało mi się nawet zrobić jedną panoramę, zanim zapadłem się w metrowym mokrym śniegu.

trasa wycieczki


Trasę wycieczki podzieliłem tylko na dwa etapy:
   ◊   I - dojście z parkingu pod szczyty północno-zachodniej grani masywu Pale di San Martino;
   ◊   II - powrót na parking tą samą drogą.

W podsumowaniu jest informacja o innym dużo dłuższym, całodniowym wariancie wycieczki w rejonie doliny, bo dużo więcej turystów rezygnuje z dojazdu do doliny i rusza z Przełęczy Rolle. To wariant krótszy, jak i bezpłatny.


etap I

parking na skraju Val Venegia 〈1780m〉 - Campigol della Vezzana 〈1918m〉


Mój powrót do doliny wypadł śnieżną wiosną, ale na parkingu nie byłem jedynym turystą, gdyż stały aż trzy campery. A biletomat choć ustawiony, jeszcze nie działał, pewnie czekał na letnich klientów.


Zaciekawiony, co też zastanę tym razem, szybko ruszyłem z parkingu. Już po kilku minutach droga wychodzi z lasu i jesteśmy na skraju rozległej łąki. Przede mną rozpościera się prawie cała panorama najładniejszej grani Pale di San Martino 〈poniżej〉.

Jest dopiero godzina 11-ta, więc nie zwracam w ogóle uwagi na mleczną mgiełkę na niebie, która częściowo przesłania widoczność. Przede mną co najmniej sześć godzin wycieczki, więc liczę na popołudnie, które powinno fantastycznie oświetlić szczyty od północno-zachodniej strony.


W takim fantastycznym nastroju, ruszam powoli drogą, która prowadzi na wprost. Miejscem w dolinie, do którego dociera największa ilość turystów jest Malga Venegiota 〈poniżej〉, położona około 2km od wielkiego parkingu.

Słoneczny majowy weekend to niestety jeszcze czas, w którym większość dostępnych schronisk i takich bacówek jak ta, jest jeszcze pozamykana. Jedyną okazją na dobrą kawę jest własny termosik.


Po krótkiej przerwie przy pustych ławkach i jednym zdjęciu najpiękniejszej części grani 〈poniżej〉, ruszam dalej.

Niestety, widoczny na zdjęciu las jest granicą, od której wszystko, nawet szeroka leśna droga, jaką szedłem pokryta jest mokrym topniejącym śniegiem, którego w okolicy parkingu już nie było prawie wcale.

 

Szeroka droga, którą idę zbliża się do ostatniej bariery, jaką jest mały las przed doliną pod szczytami. Już nie prowadzi środkiem szerokich rozległych hal, tylko powoli skręca w lewo, na północ. Im jestem bliżej drzew, tym coraz bardziej zaczyna nade mną wznosić się wysoki wierzchołek symbolu całego Pale, jakim jest Cimon della Pala 〈obok〉.

Może na tym zdjęciu nie wygląda imponująco, ale proszę zobaczyć tylko tą galerię 〈tutaj〉 lub panoramę 〈tutaj〉. Patrząc na te zdjęcia, widać dlaczego szczyt ten nazywany jest Dolomitowym Matterhornem.


W planie miałem zamiar dojść aż do bacówki Segantini pod samym szczytem Cimon della Pala, z którego jest najładniejszy widok. Potem zamierzałem obchodząc wierzchołek Castellaz wrócić przez Malge Luribello na parking na skraju doliny. Ale patrząc na coraz większą ilość śniegu, jak jest na mojej trasie, już widzę, że dziś daleko nie ujdę.

Jestem w miejscu krzyżówki szlaków 〈powyżej〉, jakie łączą dwie wysokie przełęcze. Bardzo znaną i odwiedzaną przez masowych turystów Passo Rolle z Przełęczą Valles, na której nawet w środku sezonu turystycznego mało kto bywa.


Wychodzę z lasu i jestem pod samymi szczytami 〈poniżej〉. To miejsce na mapie nazwane jest Campigol della Vezzana, gdyż znajduje się u podnóża najwyższego szczytu masywu Pale, ale dla mnie jest to Dolina Marzeń.

Ale już widzę, że przez tak miękki śnieg poprzecinany głębokimi na prawie jeden metr szczelinami, przez które płynie woda spod samych szczytów, daleko nie ujdę. Szukam miejsca do zatrzymania się tu na dłużej. Zauważyłem wielki głaz, prawie na środku tej śnieżnej dolinki.


To koniec nie tylko planowanego pierwszego etapu, to również koniec całej mojej wycieczki. Ponieważ dalej nie dojdę, postanawiam sobie w tym miejscu poczekać, aż słońce przejdzie na zachód i oświetli widoczną grań.


w Dolinie Marzeń


 

Śnieg w miejscu, w którym byłem wyglądał jak gruba prawie pół metrowa nasączona wodą gąbka. A najlepsze było to, że pod nim, płynęły strumienie, które sobie same wyżłobiły trasę w zagłębieniach. Dookoła słychać było szum wody, której tak naprawdę nie było widać. Trochę się zasiedziałem na tym kamieniu, więc wstaję i robię pierwszą dużą panoramę grani 〈obok〉. Szukam dojścia w stronę środka doliny, ale szybko rezygnuję, bo trafiam na wyjątkowo szeroki strumień pędzącej z wielkim szumem wody.

 

Nagle z drugiej strony grani, czyli z rejonu wielkiego płaskowyżu Pale zaczął wiać silny wiatr. A wraz z nim przez szczyty nad słoneczną biała dolinkę zwaliły się chmury. Tylko przez pojedyncze miejsca przebijały się ostatnie promienie słońca 〈obok〉. Z minuty na minutę robiło się coraz ciemniej. Widok przypominał ten, jakby ktoś zgasił nagle światło i nigdzie już nie było nawet najmniejszego śladu świecącego słońca. Całe niebo dookoła zrobiło się atramentowe.

Wiedziałem, że to już koniec mojej dzisiejszej wycieczki. A słoneczny, choć mglisty poranek nic takiego nie zapowiadał. Na szczęście, ze zwijaniem swojego pikniku na kamieniu, spieszyłem się bardzo powoli, bo tylko dlatego nie przegapiłem fantastycznej chwili, która tak mi pozostała w pamięci, że w zasadzie to tylko dla niej postanowiłem opisać tą wycieczkę.


Kiedy całą dolinę zakryły gęste niskie chmury, ciemne ściany okolicznych szczytów zrobiły się czarne jak węgiel, nad malutkim pagórkiem na krótką chwilę wyszło słońce 〈poniżej〉.

Działo się to tak szybko, ze zdążyłem zrobić tylko trzy zdjęcia, a po chwili do doliny ponownie wróciły ciemności. Miałem wrażenie, jak bym przez krótką chwilę był nad wzburzonym morzem i nagle zabłysło światło latarni morskiej.


Niepocieszony, wstałem i ruszyłem w drogę powrotną. Mój wiosenny powrót do Doliny Marzeń się zakończył, ale zanim ruszyłem na dobre przez grząski mokry śnieg, już wiedziałem że niedługo tutaj wrócę.


etap II

Campigol della Vezzana 〈1918m〉 - parking na skraju Val Venegia 〈1780m〉


Nie zdążyłem nawet dojść do pobliskiego lasu, kiedy przez grań nad dolinkę zwaliły się gęste białe chmury, z których zaczął padać drobniutki deszczyk.

Dolina znowu zmieniła się nie do poznania. Widoczność zaczęła spadać i po chwili pobliskiej grani prawie już nie było widać, gdyż wszystko przesłaniała biała gęsta mgiełka 〈powyżej〉.


Nauczony smutnym doświadczeniem z czasu fotografowania kozic w deszczu w kotle Sorapis, nie czekając ani chwili dłużej, schowałem aparat do plecaka. Wracam spokojnie na parking, co jakiś czas odwracając się za siebie, liczą na to iż nagle może nastąpić jakaś nieoczekiwana poprawa pogody.

Poprawy nie było, choć były krótkie przerwy w nawałnicy wiatru i deszczu, jaka przechodziła and granią. I zanim minąłem wielkie hale, jedno zdjęcie 〈powyżej〉 udało mi się zrobić.


A na parkingu, zauważyłem, że już nawet nie ma camperów, jakie były z rana. Taka pogoda odstraszyła wszystkich turystów, nie tylko mnie.


podsumowanie


przejście


Na zasypanej śniegiem trasie w Dolinie Marzeń byłem w połowie maja 2008r i jak widać na zdjęciach była to śnieżna wiosna. Wspaniały masyw Pale di San Martino, który jest prawdziwą Dolomitową Perełką i polecam go każdemu, kto już częściowo poznał te góry. Nie jest jednak idealnym miejscem, na wiosenne wycieczki, szczególnie jeżeli zamierzamy spędzić w Dolomitach majowy długi weekend, nawet jeżeli przedłużymy go do połowy miesiąca.

czas przejścia


Moja krótka, deszczowa wycieczka w tym dniu trwała niewiele ponad trzy godziny, z czego jedną spędziłem na biwakowaniu w śniegu w dolinie pod szczytami. Informacyjnie podam, że przejście z parkingu pod same szczyty wystarczy godzinka spokojnego marszu. W ciągu całego dnia można zaplanować dużo dłuższą trasę, niż opisana.

fotografowanie


Jeżeli zależy nam na fotografowaniu, to z góry bądźmy przygotowani, że w dolinie będziemy do późnego wieczora. Pamiętajmy zabrać statyw na górskie wędrówki, przydadzą się również odpowiednie obiektywy w góry, bo mamy tutaj okazję zrobić zarówno bardzo szerokie krajobrazy jak i fantastyczne przybliżenia dolomitowych szczytów.

 

inne warianty wycieczki


Z innych wariantów polecam pierwszy, bo jest najładniejszy widokowo, gdyż w drodze powrotnej po całym dniu na szlaku, można sobie usiąść i podziwiać taki widok 〈obok〉.

   ◊   wariant I:
      •   na wycieczkę wyruszamy z Passo Rolle;
      •   wariant ten jest opisany w serwisie jako piąta przełęcz Pale;
      •   trasa prowadzi wzdłuż pod samą granią.

   ◊   wariant II:
      •   ruszamy z Passo Valles;
      •   wycieczka jest również opisana 〈tutaj〉, ale w wariancie drugim, tym na południe.

jak tu dojechać


Przełęcze Valles i Rolle w linii prostej dzieli zaledwie 5km. Łączy je za to dużo dłuższa górska droga przez serpentyny. W połowie odcinka drogi nr-81 znajduje się zjazd w stronę agroturystycznego gospodarstwa Malga Venegia. Po kilkunastu metrach dojeżdżamy do mostku przez szeroki strumień, za którym widać po prawej stronie duży parking. Przy wjeździe oczywiście jest budka z biletami, gdyż w czasie sezonu turystycznego jest to parking płatny. Zaraz za budką jest szlaban, zatem dojazd do parkingu oznaczonego na mapie przy gospodarstwie agroturystycznym, odległego o około 1km od głównej drogi jest niemożliwy.

 

opisana trasa jest


  ◊   na mapie: Tabacco nr-022,
  ◊   w numerze 13 czasopisma: Meridiani Montagne.

słowniczek


andata  - wjazd w jedną stronę,
attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
bellissimo  - przepiękny, cudny, prześliczny,
bivacco  - mały schron turystyczny w wysokich górach, biwak, obozowisko,
brioche  - słodka bułka, ciasto drożdżowe,
camoscio  - kozica,
campanile  - dzwonnica, wieża przy kościele,
cappuccino  - słodka kawa z mlekiem,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
cinque  - pięć, piątka,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
funivia  - górska kolejka linowa,
galleria  - tunel, nie tylko ten na drodze,
ghiacciaio  - lodowiec,
lago  - jezioro,
lungo  - długi, daleki,
marmotta  - świstak,
monte  - góra,
nevaio  - pole śnieżne,
nuvola  - chmura,
parco nazionale  - park narodowy, rezerwat,
passeggiata  - widokowa ścieżka, deptak, bulwar,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
pista  - szlak, trasa narciarska, tor,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
ritorno  - powrót, droga powrotna,
salita  - wjazd, podejście, droga pod górę,
sasso  - kamień, głaz,
scesa  - zjazd, zejście,
scoiattolo  - wiewiórka,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
siesta  - czas na odpoczynek w porze obiadu,
tabaccheria  - kiosk z art. tytoniowymi i gazetami, tam się kupuje mapy i widokówki,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
torre  - wieża, baszta,
valle  - dolina,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

© wdolomitach.pl
strona główna