śnieżna wiosna
Długie majowe weekendy, to były nasze pierwsze wiosenne wyjazdy w Dolomity i właśnie od tego miesiąca proponuję rozpocząć ten krótki opis.
 

Wystarczyło kilka dni urlopu w pracy, by mieć aż dziewięć dni wolnego. To w zupełności wystarczało na krótki wyjazd w Dolomity. Tak poznawaliśmy nowe rejony. W czasie tych wyjazdów odkrywaliśmy kolejne wysokie przełęcze w Dolomitach.

Od pewnego czasu już wiosną raczej nie jeździmy koncentrując się na letnich wyprawach. Teraz raczej szukamy okazji na krótkie wyjazdy jesienne w poszukiwaniu pięknych krajobrazów. Ale po kolei, zapraszam najpierw do obejrzenia śnieżnej wiosny w Dolomitach.

Kilka lat temu, pierwszego maja zawitaliśmy na Passo Montecroce 〈poniżej〉, przełęcz położoną na wschodnim skraju Dolomitów u stóp pięknego, ale mało dostępnego masywu Popera 〈obok〉.

Ponieważ jest to daleko od zatłoczonych i popularnych rejonów, w tym dniu nie było tutaj nikogo, a jak później zauważyłem to i latem nie ma tutaj tłumów, jakie są na drugim zachodnim skraju gór.

Przełęcze są jedynymi miejscami, po których można chodzić w poszukiwaniu ciekawych krajobrazów. Szlaki są zasypane i nie przetarte, bo po prostu nikt nimi jeszcze nie chodził. Śniegu jest, co prawda dużo, ale w słoneczne dni jest dość mokry i miękki.

Na wycieczki proponuję wybierać wyłącznie takie trasy, które prowadzą szerokimi drogami do schronisk znajdujących się przy górnych stacjach kolejek linowych. Na tych dojazdowych drogach śnieg topnieje najszybciej.

 

Dwa dni później, byliśmy już w środku gór na przełęczy Campolongo. Pomimo tego, że byliśmy w rejonie pobliskiej Marmolady, na samej przełęczy było dużo mniej śniegu niż na wschodnim skraju. Z przełęczy poszliśmy na rekonesans w stronę masywu Selli 〈powyżej〉 do ładnie położonego schroniska Bec de Roces.

Oczywiście schronisko, jak wszystko o tej porze było zamknięte, ale piękne krajobrazy na południe 〈obok〉 wynagrodziły nam wędrówkę z przełęczy przez mokry i topniejący śnieg oraz płynące drogą strumienie. Na panoramie La Mesoli, widać jak na początku maja są jeszcze zasypane śniegiem północne stoki gór. Tam raczej nie da się przejść, choć są wyjątki, ale o tym nieco niżej.

Zaznaczam, że prezentowane na tej stronie zdjęcia, nie pochodzą z jednego roku. Na dodatek, wiosna, wiośnie nie jest równa. Sami to mamy okazję zaobserwować na przestrzeni kilku ostatnich lat.

 

Pierwsze oznaki prawdziwej wiosny zauważymy najszybciej w dużych rozległych dolinach. Na zdjęciu 〈obok i poniżej〉 dolina Canali na południowym skraju masywu Pale di San Martino.

Jest połowa maja i jak widać na zdjęciach wszystkie szlaki prowadzące z dolin w stronę górskich przełączek i wysokich dolin oraz na płaskowyże są jeszcze zasypane śniegiem.

 

Kilka lat temu dostałem emaila od dwójki pasjonatów, którzy mieli być w połowie maja we Włoszech. Czas im pozwalał na dwudniowy wypad w góry, który koniecznie chcieli spędzić w górskiej chatce. Czasu na rekonesans na miejscu nie było, bo do Włoch mieli polecieć samolotem, więc poradziłem im spróbować dojść do chatki biwakowej C. Minazio, szlakiem z doliny Canali.

Z późniejszej relacji wiem, że doszli i przeżyli niezapomniany wspaniały wysokogórski biwak, dzięki któremu postanowili wrócić w Dolomity już na prawdziwy urlop. A na zdjęciu 〈obok〉 jeden z wielu szczytów, jakie znajdują się w okolicy Bivacco C. Minazio.

Po wycieczce do doliny Canali, następnego dnia postanowiłem sprawdzić jak tam jest z wiosną w Dolinie Marzeń.

W rejonie wielkiego parkingu oczywiście była piękna wiosna, ale po dojściu do lasu pod szczytami droga już była zasypana śniegiem.

Jak widać na zdjęciu 〈obok〉 dość dużo turystów tędy chodziło, więc dało się przejść.

O tym jak było pod szczytami, można zobaczyć i przeczytać na stronie dolina jak marzenie, bo to miejsce to jeden z moich symboli gór.

Koniec maja to z reguły czas, kiedy wiosnę możemy już dostrzec w każdej dolomitowej dolinie. Na zdjęciu 〈poniżej〉 zielone łąki w Cortinie d’Ampezzo i masyw Tofane na żółto-zielonym tle.

 

Jak widać, tylko same wierzchołki tych pięknych trzytysięczników pokryte są śniegiem. Polecam małą galerię 〈obok〉, która przedstawia okolice Cortiny d’Ampezzo.

Wszystkie zdjęcia, które są w galerii powstały w czasie wycieczek na przełomie maja i czerwca po dolinach i przełęczach tego rejonu. Jest tam również piękna Misurina z jeziorem i potężny Sorapis.

 

Pierwszego czerwca od rana do wieczora fotografowałem w okolicach Passo Giau 〈poniżej i obok〉. Pogoda była piękna, nie było dokuczliwego wiatru, jaki potrafi mocno wiać na tak wysokiej przełęczy.

Ponieważ z rejonu przełęczy roztaczają się wspaniałe krajobrazy, mogłem zrobić panoramę 〈obok〉 od Marmolady, aż po wielki płaskowyż w masywie Pale di San Martino, jeszcze cały zasypany śniegiem.

Wracając późnym popołudniem z przełęczy Giau zauważyłem, że nad Dolomity nadciąga pogodowy front. I tak całą noc padał rzęsisty deszcz. Następnego dnia nad Cortiną zaświeciło piękne słońce, więc ruszyłem w góry. Szybko się przekonałem, że deszcz to pada, ale w dolinach.

Wiosna wiosną, ale od wysokości 2000m wszystko pokryte jest malutką warstwą świeżego śniegu. Ten zapowiadający się piękny dzień, miałem zamiar spędzić w rejonie Passo Falzarego. A co z tego wyszło? Można o tym przeczytać w mojej pierwszej relacji z rekonesansu masywu Fanes.

 

Na początku nie planowałem, że wejdę na sam wierzchołek Lagazuoi 〈poniżej〉. W opisie tego rekonesansu są dokładne wyjaśnienia pięknych panoram 〈obok〉, które wtedy zrobiłem. Dlatego tutaj napiszę kilka słów o warunkach na trasie.

Był dokładnie drugi czerwca. Do przełączki Travenanzes doszedłem bez problemu, choć na trasie zalegały jeszcze duże płaty śniegu. Większą część trasy na szczyt pokonałem po północnym zboczu, całkowicie pokrytym mocnym stabilnym i zbitym śniegiem.

Była to moja pierwsza taka wyprawa, od której minęło kilka lat. Teraz wiem, że to wynik nartostrady, która tamtędy prowadzi. Gdyby nie to, pewnie bym się zapadał w śniegu po kolana, a tak bez raków tylko z kijkami wszedłem na wierzchołek.

Dlatego na majowo-czerwcowe wyjazdy polecam trasy prowadzące do schronisk z wyciągami, bo są one najdogodniejsze do przejścia. Trasy na południowych stokach najszybciej wyschną, a na północnych będą dobrze zmrożone.

Z tym, że radzę wykorzystać tą okazję do poznania specyfiki poruszania się w rakach. Można się zaopatrzyć w lekki turystyczny czekan i raki, które można założyć na każde turystyczne buty.

Polecam również stronę poradnik z działu Fotografia, na której są zdjęcia dobrze ilustrujące warunki śnieżne w tym dniu.

 

W połowie czerwca już nikt nie ma wątpliwości, że w Dolomitach jest wiosna. Teraz już rządzi tutaj przyroda, co widać po tym wesołym świstaku spod Marmolady 〈poniżej i obok〉.

Polecam opis tej fotograficzno-turystycznej wycieczki, w którym można zobaczyć, jakie warunki panują o tej porze na największym dolomitowym lodowcu.

W drugiej połowie czerwca warunki śnieżne w Dolomitach zmieniają się dosłownie z dnia na dzień. To okres najszybszych zmian, szczególnie na południowych stokach. Są oczywiście żleby, jak słynny Canalone na Monte Agnerze, gdzie śnieg leży, co najmniej do sierpnia. Ale to już raczej problem miłośników ferrat, a nie turystów ruszających na dolomitowe szlaki.

Na ostatnim zdjęciu 〈powyżej〉 szczyty w masywie Pale di San Martino, w drugiej połowie czerwca. Zdjęcie pochodzi z wycieczki panorama Ganku Pale. Polecam ten opis, bo to dobry przykład, że wiosną w Dolomitach nie zawsze świeci słońce.

Jeszcze kilka-kilkanaście dni i można ruszać na dolomitowe szlaki. A o tym jak wyglądają te piękne dolomitowe turnie z bliska, można się przekonać w następnym opisie, czyli zapraszam na stronę kapryśne lato.

Mam nadzieję, że teraz każdy, kto będzie miał okazję pojechać w Dolomity w maju lub czerwcu, skorzysta z tej okazji i nie będzie zawiedziony. Najważniejsze to wiedzieć, czego można wtedy oczekiwać i odpowiednio do tego dostosować swój wyjazd.

Są oczywiście w Dolomitach takie miejsca, gdzie na początku maja można iść na długie całodniowe górskie wyprawy. Jedno z nich odkryłem nie tak dawno, ale niestety nie zdążyłem go opisać. O tym, że warto będzie tam zawitać, na razie musi zaświadczyć ta jedna miniaturka zdjęcia 〈na samej górze〉.

 

Słowniczek:

andata  - wjazd w jedną stronę,
attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
bellissimo  - przepiękny, cudny, prześliczny,
bivacco  - mały schron turystyczny w wysokich górach, biwak, obozowisko,
brioche  - słodka bułka, ciasto drożdżowe,
camoscio  - kozica,
campanile  - dzwonnica, wieża przy kościele,
cappuccino  - słodka kawa z mlekiem,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
cinque  - pięć, piątka,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
funivia  - górska kolejka linowa,
galleria  - tunel, nie tylko ten na drodze,
ghiacciaio  - lodowiec,
lago  - jezioro,
lungo  - długi, daleki,
marmotta  - świstak,
monte  - góra,
nevaio  - pole śnieżne,
nuvola  - chmura,
parco nazionale  - park narodowy, rezerwat,
passeggiata  - widokowa ścieżka, deptak, bulwar,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
pista  - szlak, trasa narciarska, tor,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
ritorno  - powrót, droga powrotna,
salita  - wjazd, podejście, droga pod górę,
sasso  - kamień, głaz,
scesa  - zjazd, zejście,
scoiattolo  - wiewiórka,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
siesta  - czas na odpoczynek w porze obiadu,
tabaccheria  - kiosk z art. tytoniowymi i gazetami, tam się kupuje mapy i widokówki,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
torre  - wieża, baszta,
valle  - dolina,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

© wdolomitach.pl
strona główna