kolorowa jesień
Ciepła i słoneczna jesień w Dolomitach trwa wyjątkowo długo, gdyż zaczyna się już pod koniec września, a w zasadzie trwa jeszcze do połowy listopada. Wtedy można już plecak powiesić w szafie i czekać na powrót wiosny. Lub pojechać zimą, by zobaczyć jak wygląda czarujące Pale di San Martino.
 

A jak wygląda Pale zimą, można zobaczyć na stronie tytułowej tego małego działu. Ale najpierw o jesieni, a w zasadzie to o kolorze. Po raz pierwszy kolor dolomitowych gór urzekł mnie wczesną wiosną, gdy przeglądałem zdjęcia z Passo Falzarego, które są w galerii szukając wiosny.

Idealnym uzupełnieniem opisu jesieni i tego jak się zmienia oraz gdzie można iść na ciekawe wycieczki, są piękne krajobrazy, które przedstawiają wyprawy na niskie, ale fantastycznie zlokalizowane szczyty.


jesień w Dolomitach


Jesień przychodzi najszybciej w wysokich partiach gór. Już w drugiej połowie września z rejonu Passo Fedaia można zobaczyć najładniejszą panoramę Marmolady 〈poniżej〉 z pięknym jeziorem.

Najładniejszą, czyli poranną, kiedy ciepłe słońce oświetla nie tylko Królową Dolomitów, ale również wspaniały szczyt Gran Vernel po jej prawej 〈zachodniej〉 stronie.

 

Pierwsze dni października, to bardzo dobry okres na dolomitowe wycieczki i to nie tylko w rejonach przełęczy lub w dolinach. Jest kilka wysoko położonych miejsc, do których można dojść, a jednym z nich są słynne Torri di Vaiolet 〈obok〉.

Szlakiem turystycznym pod turnie z Vaiolet szliśmy cztery godziny, spotykając na szlaku pięć osób z plecakami. Piękny słoneczny poranek 〈powyżej〉 przyniósł popołudniowe załamanie pogody, które szczęśliwym trafem nas ominęło.

 

W pierwszej połowie października jesień jest już na wszystkich przełęczach. Na każdej z nich zaczynają się ciekawe szlaki turystyczne, po których można wędrować całymi dniami w poszukiwaniu pięknych krajobrazów 〈obok〉.

Jedną z takich przełęczy jest Passo Pellegrino 〈powyżej〉, przełęcz częściej odwiedzana zimą niż latem.


Jeżdżąc na przełęcze trzeba pamiętać o kilku sprawach. Najważniejsza to niestety fakt, że wszystko w tym czasie jest pozamykane. Czasami na przełęczy nie ma nawet czynnego jednego schroniska lub baru, by się napić gorącej kawy.

Drugą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę to to, że są przełęcze zamykane na zimę, o czym z reguły informują duże tablice na wyjazdach dróg z najbliżej położonych miasteczek. Zauważyłem, że do regularnie zamykanych przełęczy należy Passo Valles i Passo Gardena.

 

W połowie października Dolomity bardzo lubią nie tylko górscy piechurzy. W czasie krótkiej wycieczki z Passo Sella na Col Rodellę, miałem okazję zobaczyć w akcji pasjonatów „wysokich lotów”.

Wcale im się nie dziwię, bo czy może być coś wspanialszego niż latanie na paralotni nad łąkami w pobliżu wspaniałych turni Sasso Lungo 〈powyżej i obok〉.


Dokładnie w połowie października ruszyliśmy na wycieczkę z Passo Falzarego na wierzchołek Nuvolau. Ponieważ była to jedna z naszych ostatnich wycieczek, pamiętamy do dziś nie okolicę, bo tą już znaliśmy od dawna, tylko jesienną pogodę, która nas po prostu zauroczyła.

Takiego nieba, przejrzystego powietrza, no i oczywiście kolorów, jakie mogliśmy podziwiać 〈powyżej〉 nigdy nie zobaczymy w czasie letnich wycieczek.


Nuvolau 〈2574m〉 jak na Dolomity jest szczytem niskim i łatwo dostępnym, szczególnie na początku jesieni, która z reguły jest tutaj sucha. Pomimo tego, że szlak prowadzi północną granią, w drodze na szczyt nie było ani śniegu, ani tym bardziej niebezpiecznego lodu.

Krajobrazów ze szczytu nie będę tutaj opisywał 〈powyżej〉, zapraszam do działu Szlaki, ale życzę wszystkim pasjonatom górskich wycieczek by dopisała im tak pogoda, tak jak nam.


Druga połowa października to okres, w którym już nie dojdziemy wszędzie. Jest już po prostu zimniej, a wysokość i częstsze opady powodują, że znaczna część szlaków zaczyna być oblodzona, bo śnieg w dzień się topi, a potem spływająca w nocy woda zamarza.

Dlatego na wycieczki polecam trasy, które prowadzą po południowych stokach, tak jak widoczna na zdjęciu 〈powyżej〉 droga na Monte Rite. Polecam ten opis, bo w tym dniu pogoda była wyjątkowa i nigdy nie zrobiłem tyle panoram i zdjęć, co wtedy.

 

W ostatnie dni października w Dolomity w poszukiwaniu pięknych krajobrazów ruszają wyłącznie zapaleńcy lub miłośnicy takich krajobrazów, jak widoczna na zdjęciach Civetta 〈obok〉.

Dni są już bardzo krótkie, trzeba mieć wyjątkowe szczęście by słoneczna pogoda utrzymała się przez cały dzień.

Na dodatek pamiętam, jak wtedy czekałem w ponad godzinnym korku na drodze przed tunelem, bo akurat tamtędy wracało duże stado owiec z górskich hal do zagród w dolinie.

 

Identycznie jest w Dolomitach na początku listopada. Nawet w znanych i popularnych kurortach jest wyjątkowo pusto i cicho. A w miejscach, tak mało znanych i z reguły omijanych przez spieszących się turystów, jakim jest Colle Santa Lucia 〈poniżej〉 można powiedzieć, że tylko „hula wiatr”.

Ale latem, choć byłem tam kilka razy nigdy nie udało mi się zrobić takiego zdjęcia 〈obok〉. Jak widać, pogoda dostosowała się do listopadowego nastroju.

 

Oczywiście i w listopadzie trafiają się niezwykłe dni, czego przykładem jest właśnie Dolina Marzeń, którą odkryłem w zimny listopadowy poranek 〈poniżej〉.

Śnieg, który przykrywał cieniutką warstwą piękny szczyt Cima del Focobon 〈obok〉 i wszystkie wspaniałe campanile1 przypominał z daleka bielutki i lekki cukier puder.


Była już połowa listopada, kiedy jeden wyjątkowo zimny i wietrzny dzień spędziłem na Passo Rolle 〈poniżej〉. Długo szukałem miejsca, z którego miałbym dobry punkt widokowy, na dwie granie masywu Pale di San Martino, które się tutaj schodzą.

Niestety, ale nie doczekałem się, aż wiatr rozpędzi chmury nad San Martino di Castrozza i szczytami tam znajdującymi się. Teraz już Dolomity czekają tylko na zimę i śnieg, a wtedy ruszą tu wyciągi i zawitają miłośnicy „białego szaleństwa”.


podsumowanie


kolorowa jesień jest naj,-

To już koniec kolorowej jesieni w Dolomitach. Uważam, że te góry są piękne o każdej porze roku. Myślę, że te krótkie trzy opisy pozwolą wybrać swoją ulubioną porę roku, przyjechać tutaj i cieszyć się niezwykłymi krajobrazami.

W korespondencji odpowiadając na pytania dotyczące wyjazdów w Dolomity, zawsze na końcu piszę tak: „... i tak najważniejsza jest pogoda”, czego wszystkim życzę.

Ale i tak dla każdego, kto choć trochę lubi zajmować się fotografią, to kolorowa jesień jest tą jedyną, ulubioną porą roku.

 

słowniczek


andata  - wjazd w jedną stronę,
attrezzato  - ubezpieczony, wyposażony, uzbrojony,
baita  - szałas, bacówka,
bellissimo  - przepiękny, cudny, prześliczny,
bivacco  - mały schron turystyczny w wysokich górach, biwak, obozowisko,
brioche  - słodka bułka, ciasto drożdżowe,
camoscio  - kozica,
campanile  - dzwonnica, wieża przy kościele,
cappuccino  - słodka kawa z mlekiem,
cima  - góra, szczyt, wierzchołek, czubek,
cinque  - pięć, piątka,
forcella  - przełęcz wysoko w górach np. pomiędzy szczytami, przełączka, widełki,
funivia  - górska kolejka linowa,
galleria  - tunel, nie tylko ten na drodze,
ghiacciaio  - lodowiec,
lago  - jezioro,
lungo  - długi, daleki,
marmotta  - świstak,
monte  - góra,
nevaio  - pole śnieżne,
nuvola  - chmura,
parco nazionale  - park narodowy, rezerwat,
passeggiata  - widokowa ścieżka, deptak, bulwar,
passo  - szeroka, rozległa przełęcz np. między masywami górskimi, również krok,
pista  - szlak, trasa narciarska, tor,
rifugio  - schronisko, schron, szałas,
ritorno  - powrót, droga powrotna,
salita  - wjazd, podejście, droga pod górę,
sasso  - kamień, głaz,
scesa  - zjazd, zejście,
scoiattolo  - wiewiórka,
sentiero  - ścieżka, dróżka, szlak,
siesta  - czas na odpoczynek w porze obiadu,
tabaccheria  - kiosk z art. tytoniowymi i gazetami, tam się kupuje mapy i widokówki,
temporale  - burza, ulewa, wichura,
torre  - wieża, baszta,
valle  - dolina,
via ferrata  - potocznie: żelazna ścieżka.

© wdolomitach.pl
strona główna