faq ... czyli pytania i porady
Z roku na rok rośnie liczba pytań jakie otrzymuję od wszystkich, którzy trafili w Internecie na moją stronę.
 

wstęp


Dlatego postanowiłem część z prowadzonej korespondencji przedstawić tutaj, zawsze będzie szybciej i wygodniej dotrzeć do szukanej informacji zwłaszcza, że duża ilość takich emaili przychodzi już w czasie lata, kiedy ja również bywam na dolomitowych szlakach i nie mogę odpisywać.

Hania z Przyjaciółmi pisze tak:

Wyjazd ma być krótki. Zaledwie tygodniowy - łącznie z dojazdem. Wyjazd jest spontaniczny, szalony, samochodowy. Chcemy sobie zrobić mały rekonesans w Dolomitach.

Oto więc pytania:
- Do jakiej miejscowości dojechać jak najbliżej (będziemy jechać z zachodniej Polski) ale i jak najpiękniej, … na ferraty na razie się nie wybieramy, a może jednak? Nie mamy uprzęży, kasków ...
- Gdzie sobie pojeździć autem, po jakich regionach?
- Jaką mapę powinnam mieć?
Wyjazd jest spontaniczny, więc pytania spontaniczne.

Hania


Skoro macie auto i nie chcecie iść na ferraty, to radzę Wam pojechać w Dolomity Zachodnie i rozpocząć swoją wycieczkę od najpiękniejszego miejsca w tym rejonie gór, czyli od Różanego Ogrodu w Catinaccio.

Proponuję takie jednodniowe wycieczki:
1 - Catinaccio - radze pojechać wyciągiem z Pery na polanę Ciampedie i iść najpierw w stronę trzech Torri Vajolet, tak jak widać na tej mapce 〈 tutaj 〉. Jak łatwo zauważycie jest tam dużo, żeby nie powiedzieć za dużo schronisk, w których ceny są nieco wyższe od średniej, zwłaszcza w sezonie. Oczywiście na dół wracacie szlakami chyba, że tak się zasiedzicie w Różanym Ogrodzie, że będziecie szybko wracać do Ciampedie na ostatnią kolejkę.
2 - Sasso Lungo – jedziecie do schroniska zaraz za północną stroną przełęczy Sella. Za cały dzień parkowania musicie zapłacić 2 euro, ale nie ma tam innej możliwości pozostawienia auta. Tymi śmiesznymi kubełkami kolejki linowej wjedziecie na Forcella Sasso Lungo 〈2681m〉. Potem szlakami obejdziecie cały masyw, ale przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Po drodze macie kilka schronisk, w których można zawsze coś zjeść.
3 - Oczywiście, nie można zapomnieć o San Martino di Castrozza - opis wycieczki tą kolejką macie w serwisie 〈 tutaj 〉. Radzę kupić bilet w obie strony, bo schodzić tam szlakami to żadna przyjemność. Lepiej jest iść na cały dzień na Pustynię Tatarów, aż pod słynną Fradustę na samym skraju płaskowyżu. Może jeszcze coś zostanie z tego lodowca, zatem będzie fajna ochłoda. Część turystów robi tam tak: wyznacza sobie jednego kierowcę, który szybciej zjeżdża z góry kolejką na dół i jedzie autem do doliny Canali, najdalej jak się da, aż pod schroniska La Ritonda. Pozostała grupa nie wraca kolejką, tylko z płaskowyżu wraca trasą przez przełęcz Pradidali basso i schronisko Pradidali. A na dole już czeka ten, co przegrał w marynarza okrutnika.
4 - Sella, tu radzę pojechać na przełęcz Pordoi, wjechać kolejką na górę i iść z buta na Piz Boe. To najłatwiej dostępny 3-tysięcznik w całych Dolomitach. Radzę tylko zwrócić uwagę na pogodę przed ruszeniem na szlak. Trasa prowadzi na wysokości ponad 3000m, po górnym tarasie, z którego znany jest masyw Selli. Więc w przypadku letniej burzy trzeba dość szybko i sprawnie zejść szlakiem jak najniżej.

Po takich 4 wycieczkach, które gwarantuję na długo pozostaną w pamięci, można jeszcze:
- zmierzyć się z całą lub początkowym odcinkiem trasy przez cztery przełęcze Pale,
- można pojechać na przełęcz Fedaia – odpocząć w okolicach lodowca Marmolady lub iść na foto-polowanie na świstaki, oczywiście jeśli się posiada dobry teleobiektyw;
- zakończyć od miejsca, z którego się zaczynało, czyli iść na jeszcze jedną wycieczkę w Catinaccio, ale tym razem od przełęczy Costalunga, a wieczór zakończyć nad Lago de Carezza.

Co do noclegu to radzę pojechać na kemping i wynająć sobie domek lub taką przyczepę kempingową. Do wyboru macie takie miasteczka z kempingami, szukajcie od góry, bo ten pierwszy jest najlepiej położony:
- Pozza di Fassa - kemping Catinaccio Rosengarten;
- Campitello di Fassa - kemping Miravalle;
- Canazei - kemping Marmolada;
- w ostateczności San Martino di Castrozza - kemping Sass Maor, ale jest on trochę za daleko na południe.

Kupcie sobie małe kartusze z gazem i kuchenkę oraz zupki o ulubionym smaku. Zabierzcie dużo picia w butelkach 1 i 1,5 litrowych na wycieczki. Dużo słodyczy, ale nie topiących się w upale. No i dobre kabanosy. Tam kupujcie tylko świeże pieczywo, wino jeśli ktoś lubi, no i rano obowiązkowe dobre cappuccino z briochem – to taki nadziewany rogalik. Do kawy dużo cukru, tego ciemnego i jest porządny kop na poranny start na szlak. Powiem tak, że po takich letnich Dolomitowych wycieczkach, to tylko się dużo pije i mało je.

- Natomiast przygotujcie się na to, że każda wycieczka w Dolomitach zaczyna się od kolejki linowej. Po prostu szkoda czasu żeby te 500m, a czasami 1000m różnicy wysokości, przez 2-3 godziny zasuwać. Szlaki i trasy takich wycieczek są i tak długie, więc warto zaoszczędzić ten czas na oglądanie wspaniałych widoków. Kolejki kosztują z reguły po kilka-kilkanaście euro, a kursują z reguły od 8.15
- Mapkę kupcie sobie Tabacco nr-6, ale tam na miejscu, bo są w każdym kiosku po 6,5 euro.
- Trasę dojazdu z miejsca w Polsce, to Wam pokażą mapy Gogola. Ale z zachodniej Polski to radzę jechać przez Monachium, przełęcz Brenera, Bolzano, aż do Ora i skierować się na drogę w stronę Cavaleze i Predazzo.

Paweł z Rodziną:

Wybieram się na wakacje do Włoch z dwoma czternastoletnimi kawalerami i żoną. Sam mam jakieś doświadczenie (grań Tatr zimą, Mont Blank latem) ale moi kompani gorzej. Za to u nich lepiej z kondycją.

Proszę o krótką poradę, czy propozycję 2 - 3 dniowej trasy, która mogłaby nas zawieść jak najwyżej ale nie wymagałaby umiejętności wspinaczkowych, których nie posiadamy. Mamy za to dobre buty, ciepłe ciuchy, trochę kasy i zapał.

Paweł


Większość chatek biwakowych znajduje się dość wysoko i dojście jest albo ferratami albo trudnymi szlakami. Tak jest w masywie Popera czy Marmarolach. Pod Marmoladę nie idźcie, bo w sierpniu chatki są totalnie załadowane chyba, że traficie po okresie niepogody, który ludzi pogonił z gór.
Z tego co znam dobrze, to najładniejsze miejsce to chatka biwakowa C. Minazio w masywie Pale di San Martino. Jest dość duża, zatem powinny być wolne miejsca, jak tam dojdziecie. Możecie o niej przeczytać w moim serwisie 〈 tutaj 〉 i 〈 tutaj 〉.
Do chatki najlepiej dojść szlakiem nr-711 z doliny Canali. Pamiętajcie, żeby auto zostawić na jednym z parkingów i kupić bilet na te klika dni i zostawić za szybą. Za dobę ostatnio było 4 €. Z chatki można w jeden dzień pójść na Płaskowyż Pale - na słynną Pustynię Tatarów. Przeczytacie o niej w opisie masywu Pale. Potem wrócicie tam na nocleg, a następnego dnia radzę iść do schroniska Pradidali. Piękne miejsce. Można również podejść na Passo di Ball. Niestety, akurat jesteście po wschodniej stronie Ganku Pale, zatem na grań nie wejdziecie, bo z tej strony wejścia są tylko ferratami. Możecie również zdecydować się i pozostać jeden dzień dłużej na Płaskowyżu Pale i zanocować np. jedną noc w schronisku Rosetta, a wrócić do auta szlakami przez dolinę Pradidali i schronisko Pradidali.

Jest jeszcze fajna bacówka V. Angelini pod Tamerem. Ale tam można iść na góra 2 dni. Zaznaczam, że szlaki na samym Tamerze są dość trudne, a po zachodniej stronie są miejscami ubezpieczone. Ale dużo bardziej niebezpieczne są te miejsca, których nie ubezpieczyli. W tych miejscach szlak najczęściej przechodzi skosem przez bardzo strome żleby z kruchym podłożem. Raz mi się trafiło, że szlak przechodzący szczeliną przez zacięcie skalne był zawalony potężnym odłamkiem skalnym i nie było innego sposobu na przejście, jak tylko klasycznie zapieraczką. Oczywiście bez żadnej asekuracji, bo kto na szlak zabiera uprząż i linę. Kask na szczęście zabrałem bo już nie raz się przekonałem, że szlaki potrafią przechodzić pod stromymi skałami, które jak większość Dolomitów są mocno kruche.

Podobne miejsce co Tamer jest w kotle pod Cimonegą. Ale znam tylko północną część tej okolicy, więc na razie nie polecam.

Jest jeszcze jedno ciekawie położone miejsce, to masyw Latemar na zachodnim skraju gór. Jest tam fantastycznie położona chatka biwakowa, ale to całkowite odludzie, tam chodzą tylko pasjonaci dzikich miejsc i przyrody. No i nie ma tam takich widoków jak w Pale di San Martino.

Ale na początek, to polecam jednak tą pierwszą w masywie Pale di San Martino. Jeśli się Wam tam spodoba i zechcecie zostać na jeden-dwa dni w tej okolicy, to można potem przejść południowym skrajem grani od Croda Grande do Monte Agnera. Szlaki tam prowadzą na granicy lasu u podnóża tej grani, dwie panoramy są 〈 tutaj 〉 i 〈 tutaj 〉. Pierwsza to majowy wschód słońca, a druga to już początek lata.
Auto możecie zostawić na przełęczy Cereda. Szlakami dojdziecie aż pod samego Agnera. To jest piękne miejsce i jedną z ładniejszych ferrat szczytowych, więc warto zobaczyć gdzie w Dolomitach poprowadzono najtrudniejsze ferraty. Tylko potem będziecie musieli szukać transportu, żeby wrócić do auta.

podsumowanie


To tylko dwa bardzo charakterystyczne przykłady z mojej korespondencji, ale jak mi czas pozwoli to jeszcze przez następnymi wakacjami postaram się uzupełnić ten poradnik o kilka innych ciekawych przykładów.

Ale najlepszą odpowiedzią na pytanie, gdzie pojechać w Dolomity za pierwszym razem, są zaktualizowane opisy w dziale Szlaki. Symbole gór i piękne krajobrazy, to idealne miejsca na pierwsze dolomitowe wycieczki.

© wdolomitach.pl
strona główna